witam ! Po szkole tzn po studiach też ? I najlepiej ustalić 10 letni staż dopuszczający do egzaminów i zgodę rodziców wtedy taki elektryk po studiach zacznie karirę po 50-tce .Podobno to najlepszy okres dla rozwoju intelektualnego
Pozdrawiam
Jest dyskusja na tematy polityczne więc i ja dorzucę 3 rosze:
Dlaczego popadamy z jednej skrajności w drugą>
Egzaminy co rok to przesada ole dożywotnie uprawnienia zaraz po szkole??? strach pomyśleć.
Dwa lata każdy elektryk w szkole piłował metal a przez nastęne dwa cokolwiek liznął elektryki i dać mu uprawnienia?
Do jakiego napięcia?
A może bez ograniczenia napięcia?
Dlaczego dożywotnio? Bo na dzień dzisiejszy ma stosowną wiedzę? A co będzie za pięć? Czy będzie wiedział wszystko? Czy nie będzie postępu i zmian mu towarzyszących? Jak elektryk będzie czynny w zawodzie to będzie w miarę na bieżąco i nie będzie bał się egzaminu. a jak straci pracę to czy nie zapomni podstawowej wiedzy przez kilka lat? Czy naprawdę 80zł. za egzamin to tak wiele?
Niech ktoś odpowie na powyższe pytania.
Ponownie twierdzę: za kilka lat trupy udowodnią , że egzaminy są potrzebne. Znowu będą wielkie dyskusje, z powodu “wielkiej rewolucji pod nazwą cz wprowadzać konieczność egzaminowania”
Witam ! Już odpowiadam na pytania
-Szkoły elektryczne - mają szkolić elektryków a nie -kucharzy
-Skoro po 3-4 mieśięcznym kursie można otrzymać uprawninia ,to czemu nie można tego nauczyć w szkole gdzie są pracownie przyrządy i odpowiednia kadra .uprawnienia w zakresie takim jakim szkolony jest adept
-Co do przerwy w wykonywaniu zawodu można by podyskutować czy zmiany zakresu prac
-80 zł to egzamin jak pacjent wszystko zapomniał to jak zda ten egzamin musi się douczyć a to kosztuje
- jeżeli potrzebuje grupę e i d i może też inne to już nie 80 a 160 czy więcej
-a jeśli chodzi o trupy to jedn już jest sztygar (nadzór ) którego prąd zabił bodajże wczoraj w kopalni podczas kontroli stanu technicznego tak przynajmniej powiedziano - ciekawe czy miał uprawnienia a może coś zapomniał - przpraszam za ten srkazm ale jak ktoś ma pecha albo jest roztargniony to w drewnianym kościele cegła na głowę mu spadnie
I małe pytanko na koniec
Panie marku -czyżby był pan egzaminatorem albo kierownikiem zdz?
Niech mi pan pokaże zawód w który są takie wymagania jak dla elektryków
Ja zdawałem już kilka razy mam uprawnienia e d i kilka innych i naprawdę cykl pięcio letni to anachronizm
Nawet pozwolenie na broń mam bezterminowe a przecież też mogę zapomnieć z której strony się pocisk wkłada a już ze trzy lata nie strzelałem ?
Mam nadzieję, że Kol. Baracuuda z bazuki nie strzela bo tam łatwo pomylić końce ale wracając do tematu to najczęściej do ceny egzaminu trzeba doliczyć cenę kursu (pewnie minimum 400zl) bez ukończenia ktorego komisja potrafi być bardzo dociekliwa, natomiast ziewający uczestnicy kursu zdają go prawie w 100% niekoniecznie będąc elektrykami z wykształcenia(wystarczy wykształcenie pokrewne).
Witam ! No i tym sposobem dotarliśmy do sedna sprawy ,że nie liczy się jak i kogo byle było dużo
Pekunia non olet - jak mawiali rzymianie
pozdrawiam
Witam PT Kolegów. Dożywotnia licencja - jak nietrudno się skapnąć -
oznacza zasadę, a nie jakieś niuansy !!! PT Koledzy nie szukajcie dziury
w całym. Właśnie oto chodzi by dostęp do zawodu mieli możliwie liczni,
a rynek czyli zdolności, chęci, jakość,pracowitość itd. czyli naturalna selekcja
wyeliminowała partaczy i obiboków. PT Koledzy o szkołach w obecnym
wydaniu nie piszę bo szkoda w ogóle czasu !!! To tyle… Pozdr.
Witam Kolegę Sławomira i wszystkich Kolegów na FORUM.
Zgadzam się z Kolegą. Ale widziałem wiele przypadków i wypadków, gdzie tacy wykonawcy robót czy pomiarów, doprowadzili do spalenia obiektu lub porażenia prądem. Były to osoby w wieku 28 lat, jak również 52 lata.
Nie będę przytaczał ponownie tematów, jak przychodzi zawodowy pomiarowiec (w wieku 28 lub 50 lat) i mówi że pomiarów RCD się nie wykonuje lub nie wie czym się różni rezystancja od impedancji.
Tu zawsze chodzi o życie ludzkie.
A może inny przykład.
W wakacje moja córka jechała na wycieczkę do Grecji. Pojechałem z nią aby zobaczyć kto będzie prowadził autokar. Zobaczyłem nowy autokar, wysokiej klasy i dwóch kierowców w wieku ok. 40 lat.
I poszedłem spać spokojnie. Gdyby kierowcy mieli po dwadzieścia parę lat to był córki nie wysłał.
Albo inny przykład.
Coś stuka w firmowym samochodzie. Pracownik jedzie do autoryzowanego serwisu. Płatny przegląd (wykonany przez niby fachowca w wieku ok. 30 lat) kosztuje 180 zł z opinią że wszystko jest OK.
Za dwa tygodnie jadę osobiście do innej firmy. I co widzę gdy auto jest na podnośniku? A co powiedział pracownik tej firmy, o tym co sprawdzał - to już nie powiem.
Podsumuję to na koniec.
“dostęp do zawodu powinni mieć wszyscy” - lecz tam gdzie opinia niedoświadczonych osób decyduje o zagrożeniu życia ludzi i zwierząt oraz mienia publicznego powinni wypowiadać się wówczas gdy zdobędą praktykę.
Proszę zwrócić uwagę na słowo “zwierząt”. Otóż mało się mówi o tym w szkołach.
Nie pamiętam jak długo, ale wydaje mi się żeby otrzymać uprawniania budowlane czekałem 5 lub 10 lat.
A dziś to mają dawać w szkole?
Z wyrazami szacunku dla Kol. Sławomira.
Na tym kończę moje wywody w tym wątku, gdyż temat ten był omawiany już od roku.
Witam kolegów na forum.
Piszecie tu Panowie o tym czy powinne być egzaminy SEP czy też nie. Dziś podano żę wczoraj zginął górnik-elektryk porażony prądem elektrycznym o napięci 6 kV. Jest to wiadomość bardzo smutna. Pewnie człowiek ten miał grupę SEP a jednak stało się to co się stało. Nie wiem jak doszło do tej tragedii ale chciałem powiedzieć że większość wypadków jest spowodowana chęcią skrócenia sobie czynności związanych z wykonywaną pracą (np. przygotowaniem miejsca pracy) lub przez niezamierzony błąd człowieka. I nic tu nie pomągą egzaminy SEP nawet co roku. Moim zdaniem (każdy może mieć swoje zdanie) jeżeli podejmuje się pracę przy określonych urządzeniach to egzaminy TAK ale jeden raz. I jeżeli osoba która wykonuje swoje obowiązki zgodnie z przepisami i instrukcjami to nie ma powodu do tego aby musiała zdawać ponownie egzamin chyba żę swoimi działaniami polegającymi na lekceważeniu zasad bezpieczeństwa i sztuki zawodowej stwarza zagrożenie lub spowodowała awarie albo zwiększa się zakres czynności o nowe urządzenia to również egzamin TAK.
Z pozdrowieniami Andrzej
Witam Kolegę Andrzeja i wszystkich Kolegów na FORUM.
A ile ludzi ginie dziennie na świecie porażonych prądem?
Jeśli chodzi o napięcie 6 kV w górnictwie, to tam obowiązują inne uprawnienia.
Owszem w wielu dziwnych przypadkach nie pomogą.
Ale czy komuś zaszkodzą?
A może nie jeden uniknął by nieszczęśliwego wypadku, gdyby musiał sobie coś przypomnieć do egzaminu?
Nie mówię co rok, ale chociaż raz na 5 lat?
Ale dożywotnio to mogę się dogadać z …
A czy urządzenia się nie zmieniają? A kiedy ten egzamin? Po szkole? Czy po podjęciu pracy?
Teoria bardzo logiczna. Lecz czy ów osoba na bieżąco zna przepisy i instrukcję? Osobiście powiem, że ja nie nadążam w tych zmianach. A pracodawca zatrudniającą tą osobę liczy na niego. Obecnie, aby być na bieżąco z normami trzeba wydać ok. 2 tys. zł. Ale za trzy m-ce będą kolejne zmiany.
Na koniec.
Mnie też to denerwuje. Ale ło takom japonię walczymy.
Witam.
Nikt nie odpowiedział mi jednak na pytanie 'czy 80 zł. raz na 5 lat to tak dużo" Popieram również Pana Krystyna, że może kil;ku osobom udoło się ujść z życiem przez to, że musieli odświeżyć sobie wiadomości przed egzaminem
Pozdrawiam Marek.
p.s. Próżne tutaj nasze gadanie, nasz sejm wybrany w demokratycznych wyborach, reprezentujący wolę wyborców i tak zadecyduje i bezterminowej wazności uprawnień.
Witam
Wtrące i ja swoje 3 grosze w w/w temacie.
Jestem bezwzględnie za uprawnieniami okresowymi (na 5 lat)
Rynek pracy mamy taki jaki mamy - i każdy kombinuje, żeby jakoś żyć - nie zawsze w zawodzie - po 2-3 latach wypada się “gry” i zapomina.
Druga sprawa to akurat teraz jest okres w którym znacznie zmieniają się przepisy - a spotkalem elektryka, który dalej do końca nie wie co to jest RCD, widzialem też inst.elektr. w domku jednorodzinnym z 1999 w TN-C.
Uprawnienia chociaż w jakimś stopniu zmuszą elektryków do odświeżania wiedzy.
CO do przepisów - ile mamy wątków na ISE, gdzie trwała zażarta dyskusja i do końca nie było wspólnych wniosków? A akurat na ISE zaglądają ludzie, którzy chcą coś się dowiedzieć.
Elektryk, który wykonuje inst. często nie czyta rozporządzeń, czy norm - tak to zostanie zmuszony raz na 5-lat przeczytać jakieś materiały, czy omówienia.
Pozdrowienia
Zbigol
Witam wszystkich w temacie. Ileż to naiwności tkwi u niektórych PT Kolegów w magii przepisów - gdyby ktokolwiek zechciał szczegółowo uregulować i skompresować
przepisy w Naszej branży to ,OH!!! Musiałaby być to piękna paczuszka?
A ileż znalazłoby się kontrolerów, i kontrolujących kontrolerów?
To właśnie brak szczegółowych uregulowań pozwala na jeszcze jakiś
rozwój!!! Popatrzmy na komputerowców, programistów czy nawet
elektroników, czy w tych zawodach mają korporację? Czy mają jakieś
szczególne przepisy? Dlatego PT Koledzy zamiast przemysleć swoje
dywagacje piszecie niestety (niektórzy) o rozwiązaniach z XX wieku!!!
To tyle…
Witam
Po przeczytaniu wypowiedzi kol.SSR nasuwa mi się tylko jedno pytanie:
CZY JEST GDZIEŚ UDEKUMENTOWANY PRZYPADEK ODPAROWANIA PROGRAMISTY CZY INFORMATYKA JAK SIĘ POMYLIŁ.
Elektryk jak się pomyli (czyt. najczęściej nie przestrzega elementarnych zasad i przepisów BHP) ma taką okazję. W sumie jak się sam zabije to jego sprawa - ale bywa różnie. W swojej nie tak długiej karierze zawodowej byłem przy wypadku śmiertelnym - porażenie 3kV gościowi wypaliło klatkę piersiową - nie przeżył - powód nie przestrzeganie podst. zasad BHP(po części rutyna) - nie sprawdzili napięcia, nie założyli uziemiaczy, w dwóch wyjechali w koszu do przew.jezdnego, który nie był wyłączony. Drugi gościu przeżył.
Pozdrowienia
Zbigol
Prośba do moderatora aby zablokował (wzorem elektroda.pl) ten temat bo kolejne posty nie wnoszą nic nowego.
Pozwoli to uniknąć wątków “tasiemców”.
Pozdrawiam.
Serwus PT Zbigol, czy były takie przypadki nie sposób mi potwierdzić,
ale z pewnociš adwersarz wychodzi z założenia,że jedynie w zawodzie
elektryka można dokonać szkód zagrażajšcych życiu i zdrowiu - jest to
oczywicie błędne twierdzenie. Gdyby interlokutor pomylał, to naturalnie
doszedłby do wniosku, że błšd programisty czy obsługujšcego komputer
może być nie obliczalnš w skutkach tragediš!!! Ale przecież znane jest
stwierdzenie, że : niczyje życie, ani zdrowie nie jest pewne, gdy zbiera się
polski parlament, nieprawdaż?! To tyle…
Witam Kolegę marekb i wszystkich Kolegów na FORUM.
Jest to kwota 1,30 zł / mc, czyli jedna herbata w kawiarni miesięcznie lub 1/2 piwa w miesiącu.
Czy to tak dużo aby zmusić pomiarowca do zerknięcia do książki raz na 5 lat?.
Witam uczestników forum
Co do 80zł - punkt widzenia zależy od punkt siedzenia.
Ja uważam, że dla robotnika, który zarabia 1000zł/mieś jest to dużo-bo i tak ledwo finansowo wyrabia.
Trzeba wliczyć do tego jakieś materiały i z 2-3 podejścia do egzaminu.
A teraz male firmy prywatne nie chcą zwracać kasy.
Pozdrowienia
Zbigol
Czy z tego wynika, że jeżeli nie będzie egzaminów co pięć lat to znaczy że nie musimy wydawać na materiały aby się dalej dokształcać?
Uważam że jeżeli wiedza zdającego jest taka że musi podchodzić do egzaminów 3 razy (które niestety są bardzo łatwe) i na pewno taka osoba nie powinna wykonywać instalacji lub pomiarów.
Witam kol.Krystyna
1.Nigdy nie twierdziłem, że nie są potrzebne egz.okresowe, a co z tym się wiąże, że taki “elektryk” powinien wykonywać inst.elektr, czy pomiary
2.Elektryk, który np.w praktyce jest konserwatorem i wymienia żarówki nie śledzi na bieżąco przepisów, nowych norm itd. - więc musi gdzieś doczytać, bo hasło TN-S jest to dla niego “czarna magia”
3.Co do trudności egżaminu - dalej twerdzę, że punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia - dla elektryka “od żarówek” i niczego więcej, jest to problem.
4.Najczęściej jest tak, że elektryk z sensowną wiedzą i umiejętnościami nie zarabia 1000zł/mieś tylko więcej- a co za tym idzie, 80zł nie jest to dla niego jakaś duża kasa, a i przygotować się nie musi, bo jest na bieżącą
5.Co do pomiarów - nie jest to dominujący dział, którym zajmują się elektrycy i bardzo często takie uprawnienia są zwyczajnie niepotrzebne.
Podsumowując:
w mojej poprzedniej wypowiedzi, chciałem pokazać przykład, że 80zł (+ew.kurs, czy materiały) może być dużą kwotą - I NIC WIĘCEJ.
Pozdrowienia
Zbigol
Witam Kolegę " Zbigol " i wszystkich Kolegów na FORUM.
Kolego Zbigol. Pamiętam powyższe wypowiedzi Kolegi i cieszy mnie to że jesteśmy tego samego zdania odnośnie powtarzania egzaminów.
Ale ile miałby taki egzamin kosztować? Ośrodki SEP muszą się same martwić jak się utrzymać, pomoc z góry już odpadła. Jednak ta takim egzaminie jest kilku egzaminatorów, druki, lokal SEP, administracja itd. - to jednak kosztuje. A ile kosztuje egzamin na prawo jazdy, który oblewamy 8 razy po czasie jazdy 1-5 minut?
Innym problemem są NORMY czyli materiały szkoleniowe.
Owszem że nasz RZĄD poprzez PKN każe za NORMY płacić to jest zrozumiałe, ale czemu tak drogo???
A drogo dlatego, że na starcie kupuję jeden zestaw norm, po roku następuje zmiana i płacę na następny pakiet norm (np.:50009). Zanim się doczytam do końca, kolejna zmiana czyli nowy wydatek (np.: 60364). Po jakimś czasie dowiaduję się normy są nie obligatoryjne. A nawet jeżeli chcę się coś dowiedzieć z ostatniego zakupu (np.: 60364), to i tak nie nadarzę się z nią zapoznać do końca, gdyż już jest wiele nowych zmian.
Gdyby był cały kompletny pakiet NORMY (np.: 60364) bez odnośników do innych norm IEC itp. to zapłaciłbym nawet 500 zł. Ale pod warunkiem, że owa NORMA będzie ważna przez przynajmniej 5 lat.
A tego nikt nikomu nie zapewni.
Na koniec.
SEP do ceny egzaminów i jego zakresu miał mało do powiedzenia.
Ustaliła władza na górze.