Oświadczenie o stanie technicznym instalacji elektrycznej ?

Wszędzie króluje tylko słowo oświadczenie . Ludzie dzwonią i mówią – elektryk zrobił wszystko dobrze tylko potrzebne jest oświadczenie. Inspektor nadzoru budowlanego mówi do właściciela załatw pan sobie oświadczenie od elektryka . Do ZE od pewnego czasu też potrzebne jest oświadczenie. Nikt nie mówi o sprawdzeniu odbiorczym (między innymi pomiary) bo go pewnie nie ma i nie będzie.

A ja uważam , że to całkiem dobry pomysł z tym żeby ludzie sami z pełną świadomością odpowiadali za siebie i za swoje rodziny. Czym więcej wymaga się papierków, pieczątek, protokołów , zaświadczeń to człowiek automatycznie nastawia się tylko na zdobycie tych papierków nie wiedząc nawet po co one są i co wnoszą. Natomiast jak chłop po wybudowaniu domu ma napisać oświadczenie dla ZE , że ma sprawną instalacje to może zastanowi się co to oznacza a sąsiada uświadomi jeszcze przed rozpoczęciem roboty aby tak robił i takim ludziom zlecał robotę by na koniec cieszyć się poprawną instalacją. Oczywiście ten człowiek nie potrafi sam wydać opinii o sprawności instalacji i musi zatrudnić do tego fachowca. A ja się pytam przeciwników tej teorii dlaczego to jakiś urząd czy ZE ma pilnować tego aby zdrowie i życie jego samego i jego rodziny nie było zagrożone a nie on sam??? Dlaczego to jakiś urzędnik albo ZE ma mu powiedzieć " dobra ,dobra pan tu pisze , że instalacja jest ok ale ja panu nie wierzę i niech pan pokaże wszystkie potrzebne protokoły, pieczątki zaświadczenia bo to my musimy zadbać o pana i pańską rodzinę a nie pan sam"

Ostatnio oglądałem Pirata drogowego i była taka sama sytuacja. Miśki zatrzymały pirata idiotkę, która zaczęła dywagację ,że policjanci to są idioci bo ścigają kierowców za rozmawianie przez telefon to ona będzie pisać sms podczas jazdy. Jak ją uświadomili, że sms ów też nie wolno pisać to wiecie co im odpowiedziała? " A jak wy wyczaicie, że ja piszę sms a między nogami?" I padłą bardzo mądra odpowiedź, że my nie będziemy nic wyczajać. To pani życie i pani bezpieczeństwo a więc to pani powinna o nie zadbać i kupić sobie zestaw głośnomówiący. Tak samo powinno być i kiedyś będzie z wszelkim uszczęśliwianiem ludu przez urzędników. Urzędnik nie będzie wyczajał czy ty masz dobrą instalację czy nie. To twoja sprawa i twoje bezpieczeństwo.
Oczywiście są też sytuacje, że ktoś odpowiada za czyjeś życie czy zdrowie dajmy jakiś developer i takiego kogoś nadal trzeba będzie kontrolować bo on może mieć w nosie czy instalacja jest sprawna a interesuje go tylko aby jak najmniej kosztowała go budowa.

Może to jest jakiś pomysł , żeby puścić elektrykę na żywioł. Bo w tej chwili sprawdzenie odbiorcze czy okresowe traktowane jest przez inwestorów jako kara . Brak świadomości społeczeństwa i próba zaoszczędzenia powoduję taką postawę . Tylko , że tak jest w wielu dziedzinach. Kontrole i sprawdzenia są wszędzie , dzięki temu ludzie mają pracę i pieniądze. Przyszło to zresztą z zewnątrz. Skoro dotychczas jest takie prawo to my elektrycy musimy to prawo egzekwować. Faktem jest, że z odbiorem instalacji to jest parodia prawa bo rzadko kto robi pomiary a wystawia oświadczenie ale jest to tylko nasza wina.

Witam.

A dlatego, że gdy co się stanie - pożar czy kogoś porazi najlepiej śmiertelnie jego dziecko - to wtedy dopiero zaczyna jęk i wycie oraz obwinianie wszystkich dookoła i wówczas te liberalne brednie jakoś nie mają zastosowania.

I tu jest pies pogrzebany. Najpierw szeroko pojęte grono elektryków dość zabawnie podchodzi do wystawiania różnego typu “oświadczeń” potem powstaje krzyk że klient chce “papier”.
Prawo w Polsce mamy dobre, taka jest prawda - gorzej że, z tego prawa sami robimy parodię.
Moim zdaniem wszystkie odbiory domów prywatnych, stawianych za WŁASNE pieniądze powinni skończyć się oświadczeniem wykonawcy że jest dobrze. Panowie widzicie co się dzieje z pomiarami, z audytami energetycznymi (Tu się dzieją dobre jaja - audytor totalnie bierze pieniądze za nic, inwestora szlag trafia więc trudno mu się dziwić że pomiary traktuje tak samo)
W papierach gra a Tupolewy spadają.
A może lepiej by było gdyby to klient świadomie zlecał wykonanie pomiarów (wg starej szkoły że sprawdza ktoś inny niż uczy) wiedząc iż dają one odpowiedź czy instalacja jest bezpieczna. Świadomości nam wszystkim trzeba - nam wykonawcom, nam inwestorom.

Witam

A słyszał kolega takie pojęcie jak falandyzacja prawa. Bo to jednak nie elektrycy zaczęli ten proceder. Jednak w kwestii iż jest ono dobre to pozostanę przy swoim - odmiennym od kolegi zdaniu.

Długo by rozmawiać o lotnictwie wojskowym. Ja mam trochę doświadczeń ale te mogą być już nieadekwatne do aktualnej sytuacji.

Tutaj pełna zgoda - jeśli wszystko OK to parę złotych dodatkowo wydanych w procesie budowy domu budżetu nie załamie a jak nie jest w porządku to niech płaci ten co zawinił. Tutaj pełna zgoda. Ktoś (w lotnictwie) powiedział iż przepisy bezpieczeństwa pisane są krwią. Zaś bezpieczeństwa nigdy dość a nakłady na nie poniesione procentują lepiej niż lokaty bankowe.
To by było na tyle siedzenia przed kompem w słoneczny weekend :sunglasses:

Ale tu nie ma nic do rzeczy bezpieczeństwo tzn ani ono nie wzrasta ani maleje. Dziś jeśli odbiorca chce podnieść bezpieczeństwo to zleca prawdziwe sprawdzenie stanu instalacji i ma prawdziwy papier a ten co mu wszystko jedno ZAŁATWIA papiery. W nowym układzie pozostaje tak samo. Pierwszy zleci prawdziwe sprawdzenie a ten drugi napisze, że jest dobrze. Ja tu różnicy nie widzę. Różnica jest tylko w tym, że teraz jakaś pani w BOK musi za gościa rozpatrywać czy ten przyniósł jej dokument z właściwą pieczątką, z właściwym kserem, z właściwym podpisem a sam klient jeszcze fuka się że go sprawdzają. A to jego sprawa i jego interes w tym aby te pieczątki i podpisy były właściwe. I myślę, że właśnie następuje ta zmiana podejścia do obywatela polegająca na zastępowaniu zaświadczeń oświadczeniami. Wszyscy jesteśmy dorośli i powinniśmy sami odpowiadać za siebie a nie kombinować jak tu załatwić jakieś oświadczenie od elektryka bo pani w BOK nie wiadomo po co i dlaczego wymaga od biednego kowalskiego. I od razu zaznaczam, że nie uznaję gadania, że taki kowalski to się nie zna na tym , kto i jak ma mu przebadać tę instalację. Oto chodzi, że ma się na tym znać jak zabrał się za budowanie domu bo od czasów rzymskich już wiadomo, że nieznajomość prawa szkodzi.

Oświadczenie to można i pisać o nie zaleganiu ze składkami ZUS np. Jak ktoś nakłamie to najwyżej mu dowalą parę złotych kary, jak nakłamie, że izolacja kabla jest OK a nie jest - bo nikt nie mierzył i na ogródku kogoś szlag trafi bo spacerował boso po trawce to takim oświadczeniem można pupkę sobie wtedy.

Idźmy dalej, po co projekty- napiszmy oświadczenie , że jest projekt . Po co mają ten projekt sprawdzać ?

No to powiem Ci kolego, że kiedyś to ZE nawet i projekty sprawdzały bo i projektant nie był godny do tego aby jego słowo coś znaczyło. Dziś chyba było by to trochę dziwne. Tak samo za parę lat będzie dziwne to co mamy dzisiaj. Co do sytuacji którą opisałeś, że ktoś okłamał urzędnika, że kabel ma dobry a nie miał dobrego kabla i potem go popieściło to w ogóle mnie nie wzrusza. Można powiedzieć, że sam tego chciał a więc czemu ktoś ma za nim latać i wyczajać, czy on ten kabel sprawny ma. Oczywiście inna sprawa co już podkreślałem jeśli ten kabel znajduje się w miejscu publicznym i niewinną postronną osobę może popieścić.
A co do ogółu to odnoszę wrażenie, że nie jestem poprawnie zrozumiany. Nie ma być tak, że gość nie elektryk sam sobie na oko określa, że ma dobrą instalację i pisze oświadczenie bo na oko wszystkiego nie sprawdzi. Ma być tak, że ten gość sam ze swojej inicjatywy a nie z przymusu zawoła elektryka, który mu powie że jest dobrze albo powie co poprawić i wtedy ten gość niesie do ZE SWOJE oświadczenie, że jest gotowy do przyłączenia napięcia. Może jestem dziwny ale ja właśnie nie rozumiem dlaczego to jakaś pani w ZE ma pilnować tego aby gościa prąd w ogródku nie popieścił? Może ktoś mi to wyjaśni?

Ma być tak, że ten gość sam ze swojej inicjatywy a nie z przymusu zawoła elektryka, który mu powie że jest dobrze albo powie co poprawić i wtedy ten gość niesie do ZE SWOJE oświadczenie, że jest gotowy do przyłączenia napięcia.

Musimy sobie czasem pożartować

No to Kolego Twoja sprawa Twoje wzruszenie lub nie jednak jak sam zauważyłeś ten przykładowy kabel może być w miejscu publicznym lub na własnej posesji gdzie też osoby postronne ( czytaj np. goście, dzieci sąsiadów itd. ) mogą się znaleźć. Mnie to wzrusza. Co do projektów, to dalej uważam, że dobrym zwyczajem było sprawdzanie przez ZE a jeszcze lepszym żądanie protokołów z pomiarów przed odbiorem.

…uważam, że dobrym zwyczajem było sprawdzanie przez ZE a jeszcze lepszym żądanie protokołów z pomiarów przed odbiorem.

Skoro nie wierzy kolega swoim umiejętnością i wiedzy to jest to kolegi sprawa.
Ale ja uważam, że sprawy dziś idą w dobrym kierunku.
W końcu znaczenie słowa odpowiedzialność nabiera prawdziwego znaczenia.

Może przed każdą jazdą samochodem podda się kolega egzaminowi kontrolnemu również?

kkas12 pokaż gdzie napisałem, że nie wierzę swoim umiejętnością.

Chodzi o oświadczenia , które mogą podpisać osoby bez odrobiny wiedzy w temacie.
Czytaj proszę, ze zrozumieniem.
Ja swoje w tym temacie już powiedziałem i dyskusję zakończyłem.

No tak Kolego Ciebie oczywiście nikt sprawdzać nie musi, ale innych jak najbardziej.
Panowie czasy “kontroli” i “nadzorów” ZE odchodzą do lamusa. I Wasza tęsknota czy nostalgia za nimi na nic się nie zda. Dzięki Bogu wpływu żadnego na to nie macie również.

Zakład Energetyczny jest takim samym podmiotem gospodarczym jak każda inna firma i jego psim obowiązkiem jest serio traktować dokumenty jakie mu inwestor czy wykonawca dostarczy a nie sprawdzać ich wiarygodność.

Dziś mamy to co w innych cywilizowanych krajach.
Jeden dokument i licznik wisi.
Odpowiedzialność na wykonawcy również.

Faktem jest , że ZE ma już mniej do gadania .

Dziś mamy to co w innych cywilizowanych krajach.Jeden dokument i licznik wisi

.
Nieprawdą jest . że jest mniej dokumentów . Jest ich na pewno więcej . Jak będzie potrzeba to je wymienię .

Witam
@Marcin714.
Może zbyt skrótowo napisałem sobotni post i teraz pora go wyjaśnic.
Nie odnosiłem się do zasadniczej kwesti kto ma wystawić papierek oraz kto ma go weryfikować gdyż uważam że:

  • z tego co widzę na forum nie jest to skodyfikowane w całym kraju a każdy interpretuje prawo po swojemu (nawiązanie do śp. Lecha Falandysza) zaś osobistych doświadczeń na miarę całego kraju aby wyrobić sobie włsne zdanie nie posiadam.
  • logika i zdroworosądkowe myślenie powinny wkraczać wszędzie tam gdzie prawo jest ułomne. Stąd poparcie inicjatywy aby to inwestor niezależnie od dokumentu jaki otrzyma od wykonawcy zlecił dodatkowe pomiary - nazwijmy je sprawdzające wykonawcę ponosząc ich koszty gdy instalacja jest wykonana poprawnie.
    Dalej jednak uważam że takie postępowanie inwestora ma wpływ na bezpieczeństwo. Tutaj wypisz wymaluj wpisuje się podany przez kolegę przykład z pisaniem SMSów podczas jazdy (niebezpieczeństwo w czasie dekoncentracji przy prowadzeniu samochodu vs niepoprawnie wykonana instalacja - choć z papierem wykonawcy). Oczywiście najlepiej byłoby gdyby każdy inwestor potrafił samodzienie ocenić sytuację (jazda samochodem z równoczesnymi innymi zajęciami jest mimo wszystko łatwiejsza do oceny niż stan instalacji el) ale tak dobrze to w realnym świecie nie jest. Alternatywnym więc rozwiązaniem wobec samodzielnej oceny jest zlecenie innej osobie/firmie wykonanie pomiarów i oceny stanu nowej instalacji co pozwala na spokojny sen inwestorowi oraz jego rodzinie (jeśli w grę wchodzi domek) lub pracownikom (jeśli rozmawiamy o siedzibie firmy).

Tak powinno być.
Projekt robi jedna firma i pilnuje, żeby było zgodnie z projektem.
Pracę wykonuje druga firma.
Wykonaną pracę sprawdza trzecia firma, lub osoby do tego uprawnione.

Za starych czasów PRL tak było, sprawdzania odbiorczego instalacji elektrycznej nie wykonywała firma, która instalację montowała.

Ja nie wiem w jakim PRL’u kolega żył, ale ja czegoś takiego sobie nie przypominam.
Powiem więcej. Nie wyobrażam sobie by np. wrocławski Elektromontaż po wybudowaniu obiektu zlecał zewnętrznej firmie wykonanie pomiarów.
Ani to sensu nie ma a rachunku ekonomicznego wcale.
To jest działanie na szkodę firmy, tym bardziej, że były brygady rozruchowo-pomiarowe. I to one zamykały fizycznie budowę.

Wykonaną pracę sprawdza trzecia firma, lub osoby do tego uprawnione

A kto sprawdza ową trzecią firmę?

Ja proponuję kolegom aby takie przemeblowania zaczęli od siebie i pomiary zlecali innym firmom.
Czekam na zlecenia.

Właściwie to kolega ma rację a ja z szybkości napisałem że inna firma ale miałem właśnie na myśli inną brygadę niż ta, która instalcję wykonywała. Ale również dobrze mogła to być i inna firma zewnętrzna. W sumie chodziło o to aby kto inny wykonywał a kto inny sprawdzał. To miało swego czasu sens, gdy kasa tak jak dla kolegi obecnie, nie była stawiana wówczas na pierwszym miejscu.
Kiedyś było to:
bezpieczeństwo - zasilanie - kasa
a obecnie
kasa - zasilanie - bezpieczeńswo.