Z kasą to może i masz racje. Drukarnie banknotów pracowały pełną parą.
I dlatego właśnie dziś mamy to co mamy.
Dziewiętnastowieczny drapieżny kapitalizm, którego nie wolno mylić z demokracją.
I wcale nie chodziło o to by ktoś inny wykonywał a kto inny sprawdzał.
Tylko jeśli pomiarowiec miał 19zł/godz i oczywiście odpowiednie kwalifikacje to bezsensem było by wykonywał on instalację która wcale jego kwalifikacji nie wymagała. A monter z 13,5zł/godz pomiarów wykonać nie mógł.
I dziś zasady obowiązują te same, tylko koledzy nie wiedzą o tym że porządne i liczące się firmy w Polsce, Europie i w świecie funkcjonują w taki sam sposób.
Kto inny układa koryta i rury, kto inny układa i wciąga przewody, kto inny montuje rozdzielnie i przewody doń wprowadza, kto inny łączy, kto inny montuje osprzęt i kto inny wykonuje badania.
Te manufaktury które prowadzicie i jaką ja kiedyś prowadziłem nie były, nie są i nie będą nigdy wyznacznikiem prawidłowego kierunku działania.
Więc nie usiłujcie zawracać zmian które idą naprawdę w dobrym kierunku.
Raczej zrozumieć należy dokładne znaczenie słowa ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
Wtedy podpis pod oświadczeniem o stanie technicznym instalacji nie będzie budził tylu kontrowersji.
No tak Elektromontaż to była firma( też tam pracowałem ) . Jak ktoś powiedział w Niemczech czy Austrii , że pracował w Elektromontażu to nie miał problemów z pracą . Oświadczenie , które wystawiamy niestety nie jest wiele warte bo nie jest najczęściej poparte pomiarami . Chyba nie ma możliwości tego zmienić.
Ale to jest problem osoby takie oświadczenie wystawiającej.
Nie możemy domagać się od ustawodawcy aby z powodu niefrasobliwości pewnej grupy osób nie modyfikował prawa by nam ułatwić życie.
A czym się różni takie nieprawdziwe oświadczenie od protokołu z pomiarów przeprowadzonych tylko na papierze?
Nie domagajcie się koledzy weryfikowania wszystkich dokumentów.
A kto zweryfikuje weryfikatora?
Taki sposób myślenia to gonienie w piętkę.
Opisałem kiedyś jak to wygląda w Irlandii.
Tam wykonawca zawiesza swoją “wizytówkę” z nadanym numerem przez RECI i udziela pięć lat gwarancji na to co wykonał. Nikt żadnych protokołów nie wymaga, co nie znaczy że ich nie ma. One istnieją chociażby w brudnopisie.
Natomiast owa gwarancja jest doskonałym hamulcem przed firmowaniem instalacji których się nie wykonywało.
Ponadto RECI może (szczególnie nowym wykonawcom) sprawdzić bez ich wiedzy to co wykonali. Ponadto aby taki numer otrzymać kilka pierwszych instalacji zostanie dokładnie sprawdzonych a bez tego numeru nie jest możliwe zawieszenie licznika. Również żaden praktycznie inwestor nie najmie firmy nie znajdującej się w ewidencji tej instytucji.
Tu także żaden płytkarz czy murarz, czy hydraulik nie będzie zabierał się za instalację, choćby miało to dotyczyć tylko wymiany czy przeniesienia gniazda.
W Polsce problemem jest to, że każdy jest fachowcem w każdej dziedzinie i każdy może otworzyć każdą praktycznie działalność i wtedy nie podlega już żadnej kontroli pod kątem rzetelności i fachowości wykonanych prac.
U nas brakuje takiego odpowiednika RECI http://www.reci.ie/