Wyłącznik ppożarowy to wyłącznik czy rozłącznik?

Witam serdecznie czy mógł by mi ktoś wyjaśnić czy w wyłącznikach ppoż stosujemy wyłączniki czy rozłączniki czy jest jakaś norma lub rozporządzenie które to reguluje (oprócz warunków technicznych )? Czy cewka wybijakowa jest tym samym co wyzwalacz napięciowym=wyzwalacz elektromagnetyczny?

Witam
Normy nie podam,ale stosowac nalezy napewno wyłączniki,ponieważ przerywane mają byc prądy robocze,a do ich rozłączania należy używac aparatów wyposażonych w urządzenia do gaszenia powstającego przy tym łuku elektrycznego. Rozłączniki nie są w to wyposażone. Cewka działa jak każda inna,tylko jej załączenie w tym wypadku odbywa się z przycisku p.poż

Witam :slight_smile:

Zamierzałem nie pisać w tym temacie gdyż w niewielkim stopniu zajmuję się instalacjami niestety takiej wypowiedzi nie mogę pozostawić bez komentarza.

Kolego ZBYNIO jak kiedyś chodziłem do technikum nauczono mnie takiego oto ogólnego podziału:
wyłączniki – mogą wyłączać prądy zwarciowe i oczywiście każde inne mniejsze,
rozłączniki – mogą wyłączać prądy robocze,
odłączniki – mogą wyłączać obwody nieobciążone, niektóre mogą wyłączać małe prądy jałowe transformatorów, prądy ładowania krótkich odcinków linii kablowych i napowietrznych itp.
To taki oczywiście dość ogólny podział, ale myślę, że obrazuje ogólną zasadę.

Co do szczegółów danych znamionowych aparatów to można o nich poczytać w odpowiednich normach (których nie przytoczę gdyż nie posiadam) czy też danych katalogowych.

Idąc dalej tą myślą aby aparat mógł pełnić rolę tzw. „wyłącznika ppoż” wystarczającym jest odpowiedni rozłącznik.
Nic nie stoi oczywiście na przeszkodzie aby zastosować wyłącznik jeżeli uznamy to za stosowne lub jeśli ma pełnić również inne funkcje np. takie jak zabezpieczenie zwarciowe.
W większe szczegóły nie wchodzę gdyż uważam, że są na tym forum ludzie bardziej kompetentni w tym temacie więc liczę że coś dopiszą i jeśli się mylę proszę je o sprostowanie.

Pozwolę sobie na dodatkowe wyjaśnienia:

[1] nie wszyscy o tym słyszeli, lecz budowa dzisiejszych wyłączników to potwierdza

[2] to też niekoniecznie musi być prawda :wink:

Zastanawia mnie też jakaż to “machina” siedzi w wyłączniku, która to gasi łuk? Znając budowę aparatów o prądach znamianowych od 0,5A do 4kA, różnica jest w zasadzie nieznaczna, a w głównej mierze zależy od In i max. zdolności zwarciowej. Różnica między wyłącznikami a rozłącznikami, które posiadają komorę gaszenia łuku. Przynajmniej te, które ja stosuję.

Uczył Marcin Marcina…
Panowie, po kiega grzyba taka wiedza strażakowi, może jeszcze będziemy go uczyć jak ma liczyć te wytrzymałość zwarciową co? Piszcie na temat, albo załóżcie osobny wątek o interesujacym was zagadnieniu.

Drogi Kolego Bonius.
Jeżeli rolę wyłącznika pożarowego mógłby pełnic rozłącznik (pomijam już to w jaki sposób),to mielibyśmy do czynienia z rozłącznikiem pożarowym.Słyszał Kolega o czyms takim? Bo ja przyznam że nie?

Ludzie dajcie spokój. “Wyłącznik pożarowy” to w tym przypadku tylko zwyczajowa nazwa aparatu do bezpośredniego pozbawienia napięcia danego obiektu w czasie pożaru (taka jest jego rola). Po co więc do wyłączenia obiektu stosować aparat z wyzwalaczami zwarciowymi. Przecież to nie zwarcie, to tylko otwarcie obwodu z prądem roboczym a nie zwarciowym -czyli …ROZŁĄCZNIK. Oczywiście wszystko zależy od schematu zasilania obiektu albowiem często jego “główny aparat wyłączający” :slight_smile: jest projektowany jako wyłącznik zwarciowy i równocześnie pełni rolę wyłącznika pożarowego. Pewnie stąd te różne opinie kolegów. A tak na marginesie wyłącznikiem p.poż. często nazywa się przycisk w obwodzie cewki wyzwalacza wyłącznika lub rozłącznika głównego obiektu, czy on też powinien być wyłącznikiem w rozumieniu niektórych Kolegów, purystów językowych?
Pozdrawiam

Po takich wypowiedziach inspektorzy zaczną kwestionować tanie i dobre rozwiązanie dla małych instalacji z zastosowaniem DPX itp. W Rozporządzeniu jest “przeciwpożarowy wyłącznik prądu odcinający dopływ prądu” co jest uogólnieniem językowym które moim zdaniem nie przekreśla stosowania rozłączników z cewką wzrostową lub zanikową. Ten “wyłącznik” nie ma za zadanie wyłączania prądów zwarciowych, tylko robocze.
Dla porównania, łączniki oświetleniowe również zwyczajowo nazywamy wyłącznikami.
pzdr
P.S. Kolega ghenry wyprzedził mnie nieco w pisaniu.

ZBYNIO: Przeciwpożarowy wyłacznik prądu nie jest wyłacznikiem, nie jest nawet przeciwpożarowy.

Jak będzie chciał, to nie widzę problemu. A kim Ty jesteś, by decydować, co komu potrzebne, lub kto i co może napisać? Brak władzy? Do sejmu! :laughing:

Czy ktoś z chętnych spróbował by zdefiniować przeciwpożarowy wyłącznik prądu który mógł by funkcjonować jako normatywny zapis tego urządzenia moja propozycja wygląda następująco.

Przeciwpożarowy wyłącznik prądu jest to aparat elektryczny typu wyłącznik lub rozłącznik zawierający cewkę wybijakową z możliwością zdalnego sterowania nią w układzie zdalnego przełącznika faz, który po zaniku napięcia w jednej lub w dwóch fazach automatycznie przełączy zasilanie cewki wybijakowej na fazę aktywną. Zastosowany aparat elektryczny w wyłączniku przeciwpożarowym musi mieć możliwość ręcznego rozłączenia układu zasilania instalacji budynku.

Kolego mylisz pojęcia:

Wyłącznik PPoż ma za zadanie w razie zagrożenia odcięcie dopływu prądu do wszystkich obwodów z wyjątkiem obwodów zasilających instalacje bezpieczeństwa.

Wszystko jest w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych … (wpisz w wyszukiwarkę )
pzdr

Znam to rozporządzenie 183 paragraf mówi o tym gdzie i jakie funkcje powinien spełnić ppoż wyłącznik. Natomiast niema żadnego zapisu ani w normach ani w rozporządzeniach jak powinien być zbudowany taki wyłącznik dlatego jedni stosują rozłączniki a drudzy wyłączniki jedni stosują cewki wybijakowe podnapięciowe inni napięciowe jak im wygodnie próba zdefiniowania przeciwpożarowego wyłącznika prądu pod względem budowy a nie funkcji jakie powinien spełniać.

Nie wiem, czy jest sens doszukiwać się takiej definicji. Same wyłączniki czy rozłączniki, jeżeli spełniają określone wymagania stawiane producentom, to znaczy, że praktycznie w każdej aplikacji mogą pracować. Pomijam tu dokładniejsze wchodzenie w temat by nie zaciemnić. A jeżeli projektanci projektują raz wyłącznik, a raz rozłącznik, na dodatek sterowany też na różne sposoby, to widocznie wiedzą co robią.

Jest też inne wyjście. Napisać do obecnego, lub byłego ministra pytanie co poeta miał na myśli. Czy użycie słowa “wyłącznik” ma oznaczać konkretnie wyłącznik zbudowany w oparciu o normy dla wyłączników, czy użycie słowa “wyłącznik” miało na celu tylko podanie informacji, że ma zniknąć napięcie z obiektu, a w jaki sposób, czym, to już zostawiono ludziom, którzy mogą o tym decydować.

Witam Szanownych Kolegów na Forum i Kolegę Strażaka

Rozporządzenie wymaga iż w określonych warunkach ma być zastosowane urządzenie odcinające dopływ prądu.

Każde rozwiązanie które spełnia ten warunek może być zastosowane.

Dopisywanie tu czegokolwiek a tym bardziej że ma to być wyłącznik w rozumieniu PN-EN 60947… czyli aparat mający zdolność wyłączania prądów zwarciowych będzie nieuprawnioną nadinterpretacją.

Zostawmy dobór konkretnych rozwiązań projektantom.

Pozdrawiam
Teodor

W problemie przeciwpożarowych wyłączników prądu w rozumieniu prawnym ( czyli patrz warunki techniczne) jest wiele aspektów które należało by znormalizować. Tak naprawdę problem zaczyna się od nazewnictwa do złożonych układów z zespołami spalinowo elektrycznymi czy z UPS-ami. Problem jak widać jest rozwojowy zaczynaliśmy od wyłączników prądu które miały odciąć prąd a teraz po odcięciu prądu nadal mamy zasilanie w budynku (urządzenia niezbędne do funkcjonowania podczas pożaru) trzeba zadać sobie pytanie gdzie i jak instalować jak prowadzić kable żeby w przypadku pożaru prąd nie zrobił krzywdę ratownikowi. Moim zdaniem czasem warto dokładnie sprecyzować pewne kwestie bo diabeł tkwi w szczegółach.

Witam Kolegę Strażaka i Kolegów na Forum

No właśnie - czyli wymaganie instalowania tych “wyłączników” nie załatwia problemu.

Moim zdaniem jedynym skutecznym odcięciem zasilania tak aby w budynku nie było napięcia jest wyłączenie przez zakład energetyczny oraz wyłączenie wszelkich żródeł zasilania rezerwowego.

Co z tego, że “wyłącznik” jest otwarty - jeżeli od stony zasilania znajduje się pod napięciem a gdy znajdzie się w ogniu to nie trudno aby napięcie pojawilo się na odbiorach ponownie.

Pozdrawiam
Teodor

Witam
Byc może się mylę,ale moim zdaniem stosowanie wszelkich wyłączników p.poż w płonącym budynku mija się z celem. Ogień i tak sobie prąd wyłączy. Wszelkie klapy pożarowe,oraz wentylatory mogą przyniesc efekt odwrotny od oczekiwanego. Widzę sens ich stosowania jedynie dla celów ewakuacji ludzi,ale to też czasami może byc bardzo niekorzystne. Żródło ognia jest trudne do przewidzenia,a tym samym reagowanie na ten żywioł nie może byc jakimś schematem. Jedynym rozwiązaniem w miare skutecznym,jest w tym wypadku zastosowanie instalacji tryskaczowej. Oczywiscie pozbawienie budynku napięcia może byc tylko zrealizowane przez ZE.
Podsumowując,chciałbym zauważyc,że stosowanie wyłączników p.poż,a raczej obwodów przez nie wyłączanych, powinno byc bardzo gruntownie przemyslane na etapie projektowania.

Ależ oczywiscie że może, a nawet powinno!!! Taki schemat postepowania nazywa się “scenariusz pożarowy” i w określonych przypadkach powinien być załacznikiem do projektu!