Przyszłość OZE ?

[quote=“domsat, post:20, topic:14449, full:true, full:true”] Dzisiejszy news:

Program Mój Prąd. System przestał przyjmować wnioski. Co się stało?[/quote]
Ech, te wszystkie dotacje sprawiają tylko, że rośnie cena. Na dodatek są projekty nowelizacji ustawy o OZE, więc od dobrych kilku miesięcy wszystkie możliwe portale straszą zakończeniem korzystnego rozliczania energii (choć niestety akurat ten projekt upadł). Artykuły oczywiście piszą handlarze, żeby napędzić sobie wystraszonych klientów i jest to bardzo skuteczne. Na facebookowych grupkach nie ma dnia, żeby ktoś nie pisał o tym, jak to od 1 stycznia znika system opustów. Właśnie kompletuję materiał na instalację do klienta, na chwilę obecną kosztował mnie on już prawie 2000 złotych netto więcej niż zakładałem w wycenie. Na szczęście jest to przedostatnia fotowoltaika, którą robię, potem wracam do ciekawszych wyzwań elektrotechnicznych :slight_smile:

Będzie długie, w kilku słowach to nawet porządnego pytania nie można zadać, a co do dopiero udzielić konkretnej odpowiedzi.

Patrzycie w ekran telewizora i co widzicie? Napiszcie co widzicie.

  1. Kwestia SF. Sam o tym pisałem, swoim tezom nadałem status SF. Jednak patrząc ogólnie, to do kategorii SF zaliczyć można także i mój zamiar wyjazdu do Zakopanego. Niby mogę się uprzeć i pojechać, ale najpewniej tego nie zrobię. Podobnie dopóki nie weźmiemy się jako całość za realizację zmian, to będą one tylko fantastyką. Podobne stwierdzenie wpisał w moim temacie o łączniku Kolega elmontsj “zrób, opatentuj, sprzedaj, rynek cię zweryfikuje, dopóki tego nie zrobisz, to jest to fantastyka” :smiley: (cytat nie jest dokładny, ale mniej więcej o to chodziło).
  2. Jak działa Wirtualny Akumulator? Gdy OZE generują dużo mocy, to klasyczne elektrownie zmniejszają produkcję, a magazyny (o ile są) pochłaniają energię. Jeżeli są elektrownie atomowe, to też zmniejszają. Gdy OZE generują małą moc, klasyczne i atomowe elektrownie zwiększają moc. Do gry mogą wejść także elektrownie interwencyjne - szczytowo-pompowe i np. na turbinach gazowych. Jeżeli są magazyny energii elektrycznej, to oddają moc do sieci. To jest chyba jasne?
  3. Czy w momentach, gdy wyłączano farmy wiatrowe, to klasyczne elektrownie redukowały moc? Nie wiem, ale wątpię. Może ktoś wie lepiej? System nie jest elastyczny, a właściwie jest do d… Klasyczne elektrownie generują stałą moc, OZE dodają swoje, a braki kupujemy :confused: :confused:
  4. Co nam daje maksymalne wykorzystanie mocy OZE? Ile się tylko da.
    a) Zamiast spalić tonę węgla, używamy OZE, zostaje nam zaoszczędzona tona węgla. Wnukom się przyda. :slight_smile:
    b) Nie wyemitowaliśmy 3.5 tony CO2. Wnuki będą nam wdzięczne.
    c) Nie zapłacimy podatku od 3.5 tony CO2. Kasa przyda się na inne sprawy.

Coś kiepsko wytłumaczyłem? Zrobiłem jakiś błąd logiczny? Napisałem jakąś bzdurę? Tylko nie piszcie że tak, bo takie stwierdzenie jest ważne tylko dwie godziny od mojego wpisu. Potem to jest “future” i SF, a my nie wiemy jak się potoczy przyszłość.

P.S. A ci, którzy narzekają na PiS, to chyba tęsknią za zbieraniem szparagów w Niemczech :laughing:

[quote=“witek17, post:22, topic:14449, full:true, full:true”]
A ci, którzy narzekają na PiS, to chyba tęsknią za zbieraniem szparagów w Niemczech
[/quote]
Jednak kolego orbitujesz. PiS dał naszą kasę niektórym a ci montując PV 10 kWp na dachu kiedy zużywają 1 czy 2 kW rozwalili system elektoenergetyczny. Gamonie zamiast dać kasę OSD na budowę farm na potrzeby systemu dali ją wyborcom licząc na wzajemność przy wyborach. Od jesieni 2019 r. Tauron w moim rejonie nie zlecił żadnego projektu na modernizację sieci bo kasy nie ma. Kto się więc dziwi, że falowniki odstawiają panele bo … wiadomo co. Tak gamonie podchodzą do energetycznego bezpieczeństwa państwa.

PS

Na składach opału węgla nie ma.

Elektrowni węglowej nie da się wyłączyć między 8 a 16, bo to jest niewykonalne. Nawet, gdy generator nie będzie obciążony mocą elektryczną, to i tak będzie się kręcić, najwyżej przejdzie w reżim pracy silnikowej. Ale w kotle trzeba palić bez przerwy, bo oprócz generowania pary dla turbin, bardzo często produkuje on również ciepło systemowe. To samo tyczy się reaktorów - nie można wachlować sobie wte i wewte mocą termiczną, bo całkiem rozjadą się parametry jego pracy. Poza tym, w systemie elektroenergetycznym występuje nie tylko moc czynna, jak to się wydaje przeciętnemu posiadaczowi fotowoltaiki, dla którego prąd to prąd - plus, minus i ewentualnie burżujskie, nikomu niepotrzebne uziemienie. W sieci elektroenergetycznej trzeba pilnować jakości energii, na którą wpływ ma całe mnóstwo różnych czynników. Energetyka zawodowa obsługiwana jest przez ludzi wykwalifikowanych, są też standardy, których należy przestrzegać. A co zrobi statystyczny Kowalski, jak w słoneczny dzień zacznie się mu wyłączać falownik z powodu przekroczenia dopuszczalnego napięcia? Zacznie grzebać w nastawach falownika, żeby mu się nie wyłączało. I potem ludzie mają w gniazdku po 260V, a czasem i więcej. W normalnych warunkach takiego ancymona należałoby ukarać finansowo, niestety nikt tego nie pilnuje, bo pewnie brakuje personelu. Przez ten idiotyczny “wirtualny akumulator” ludzie montują sobie przewymiarowane instalacje i pchają do sieci energię, która w ogóle nie jest w niej potrzebna. Powtarzam po raz kolejny - fotowoltaika zamiast zmniejszać obciążenie sieci, w obecnych warunkach je zwiększa. W przemyśle instalacje projektuje się do pokrycia stałego zapotrzebowania na moc. Tam nikt nie chce oddawać energii do sieci, bo dostanie za to ochłapy. A taka domowa instalacja przez większość dnia pracuje na pokrycie pracy lodówki, routera od internetu i lampki w telewizorze. Żeby jeszcze grzała wodę w bojlerze, to rozumiem. Gdzie w tym sens?

[quote=“luka2nd, post:24, topic:14449, full:true, full:true”]
Gdzie w tym sens?
[/quote]
Słowo klucz, prosument. Pro jak producent, sument jak konsument. Wyprodukuj tyle ile potrafisz zjeść.

[quote=“opornik, post:25, topic:14449, full:true, full:true”] Słowo klucz, prosument. Pro jak producent, sument jak konsument. Wyprodukuj tyle ile potrafisz zjeść.[/quote]
No właśnie, czyli nie oddawaj do sieci. Takie domowe źródła energii powinny bezwzględnie pracować w tandemie z buforem energii, choćby był to nawet zwykły bojler do cwu.

Wcale nie zaprzeczam wypowiedziom Kolegów opornik i luka2nd. Macie swoje racje, a ja na odpowiednich zajęciach nie spałem. :slight_smile: Byłem w elektrowni, ale był to rodzaj wycieczki pokazowej, nie pracuję w tej dziedzinie. Co więcej, ilość problemów która powstanie przy zwiększaniu udziału OZE w całkowitym bilansie mocy, będzie dużo większa i pojawią się nowe rodzaje problemów. Czy warto? Uważam, że tak. Nie zaprzeczyliście korzyściom globalnym z użytkowania OZE, wskazaliście bieżące problemy. Czyli trzeba się zastanowić co i jak zmienić. I jak dużo wcześniej napisałem, ani to nie będzie tanie, ani łatwe.

Nie odpowiedzieliście, co widzicie patrząc w telewizor. Więc ja odpowiem. Zależy z jakiej odległości patrzycie. Mając oko tuż przy ekranie, widzicie jakiś ruch i piksele. Patrząc z nieco większej odległości widzicie już fragment całego obrazu. Jeszcze dalej obraz w całości. Mam okno skierowane na ogródek, stamtąd widzę już obraz “ogólny”, bez szczegółów. Gdybym poszedł dalej, widziałbym plamę świetlną, o zmieniającej się barwie i jasności. W końcu byłby to prawie idealny punkt o zmiennej barwie i jasności. Jeszcze dalej widziałbym tylko zmiany jasności, dla czopków byłoby zbyt mało światła, oko przeszłoby na widzenie “pręcikowe”. Może to porównanie nie pasuje do forum elektrycznego, ale obrazuje powiedzenie “punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.

[quote=“luka2nd, post:24, topic:14449, full:true, full:true”]
Powtarzam po raz kolejny - fotowoltaika zamiast zmniejszać obciążenie sieci, w obecnych warunkach je zwiększa.
[/quote] Gdy zachodzi to zjawisko to chociaż miła informacja: płynie prąd z odnawialnego źródła energii i gdzieś jest zużywany! Jednak nijak się to ma do zmniejszenia emisji spalin w elektrowni, ona “nie zwolni”, bo nie może - to już wszyscy wiemy. Gorzej jak energia z OZE nie przeciąża sieci (mimo słonecznej pogody), wtedy produkcja na maksa i jak koledzy wcześniej zauważyli, parametry sieci się sypią a dobrze ustawione falowniki i tak odstawiają panele.

Dawno już pisałem, że cała ta fotowoltaika w tym wydaniu to “owczy pęd”. Zauważcie co się działo w ostatnich miesiącach, ja miałem dosłownie bombardowanie telefonami od firm montujących panele. Więc aby szybciej, aby więcej …co wam to mówi o jakości ?

Osobiście , choć stronie od tego typu usług, na drodze zawodowej w ciągu nie całego roku poznałem już dwóch klientów którzy myśleli że są szczęśliwymi prosumentami do póki przy okazji przeglądu nie uświadomiłem ich że, delikatnie mówiąc, są w błędzie; kolejny, trzeci przekonał się o tym sam, jak stracił sprzęt za kilkadziesiąt tysięcy zł.przez mocno podwyższone napięcie w gniazdku . Myślicie , ze któryś z nich doprosił się naprawy gwarancyjnej , czy jakiejkolwiek odpowiedzi na zgłoszony problem?? Instalatorzy nie mają czasu na “głupoty”!

U ostatniego z klientów o którym pisałem wyżej instalowałem dynamiczny stabilizator napięcia, bo jeszcze trochę sprzętu zostało.

Reasumując … trochę się cieszę, że trochę się ukróci ten owczy pęd, bo OZE tak, ale nie w ten sposób!

[quote=“elmontjs, post:28, topic:14449, full:true, full:true”]
Jednak nijak się to ma do zmniejszenia emisji spalin w elektrowni, ona “nie zwolni”, bo nie może - to już wszyscy wiemy.
[/quote]
Owszem, może. To, że dzisiejsze układy są stworzone dla pracy na maksimum mocy, nie oznacza braku elastyczności pracy przy innych trybach pracy tej samej maszyny i innym rodzaju sterowania. Pełny opis może innym razem, bo pora spać. Dzisiaj skrót.

Turbina parowa i generator. Nie potrzebujemy mocy, ale nie chcemy wyłączać generatora. Wyłączamy wzbudzenie, albo lepiej dajemy pracę na np. 10 % mocy max, by uniknąć problemów z synchronizacją, albo przestrajamy go w tryb kompensatora mocy biernej, o ile jest taka potrzeba. Turbina zużywa np. 1 kg (to tylko dane przykładowe) pary na minutę, na straty własne i ewentualnie 2 kg na te 10 % mocy. Spalamy tyle paliwa, by otrzymać 1 (lub 3) kg pary na minutę. OZE zaczynają generować mniej mocy, potrzebujemy więcej mocy z generatora, więc więcej pary. Spalamy więcej paliwa, tak by otrzymać 25 kg pary na minutę. Oczywiście nie jest to tak szybkie, jak zmiana mocy silnika w samochodzie, ale wystarczająco szybkie. Są oczywiście dodatkowe problemy, ale dzisiejsze układy powstały dla pracy jednostajnej. Niewielkie stosunkowo zmiany mogą dać sporą elastyczność.

Oczywiście taka elastyczna praca elektrowni będzie wybitnie nie w smak właścicielom elektrowni. Mniejsza generacja, praca nie na maksimum mocy, to mniejsze zyski. Ale ja patrzę na to zagadnienie nie z punktu widzenia jednostki, czy pojedynczej firmy, ale z punktu widzenia interesu całej Polski.

Rozwiązania logistyczno-prawne są proste. Falownik umożliwia nieautoryzowany dostęp i grzebanie? Traci atest i instalacja “z automatu”, czyli bez dyskusji, jest odłączana. Należy zostawić furtkę i możliwość innego ustawienia falownika, przez np. ustawienia jumperami wewnątrz, bo np. ktoś wymyśli, że mamy mieć nie 230, a 240 V, a wtedy właściciele falowników zostaliby z ręką w nocniku.
Takie elektrownie, którym ograniczono by moc, też by pewnie żądały odszkodowań. Trzeba się dobrze zastanowić i wprowadzić jakieś ograniczenia dla obu stron, “konwencjonalnych” i “zielonych”. Wicie, rozumicie, warunki mamy takie jakie mamy i wy elektrownia musicie nas zrozumić, ale wy Kowalski, wy też sobie nie lećcie w …, jak nie możemy aktualnie odebrać waszej mocy, to nie i nie zapłacimy wam odszkodowania.

[quote=“witek17, post:29, topic:14449, full:true, full:true”]
Nie potrzebujemy mocy, ale nie chcemy wyłączać generatora. Wyłączamy wzbudzenie, albo lepiej dajemy pracę na np. 10 % mocy max, by uniknąć problemów z synchronizacją, albo przestrajamy go w tryb kompensatora mocy biernej, o ile jest taka potrzeba. Turbina zużywa np. 1 kg (to tylko dane przykładowe) pary na minutę, na straty własne i ewentualnie 2 kg na te 10 % mocy. Spalamy tyle paliwa, by otrzymać 1 (lub 3) kg pary na minutę. OZE zaczynają generować mniej mocy, potrzebujemy więcej mocy z generatora, więc więcej pary. Spalamy więcej paliwa, tak by otrzymać 25 kg pary na minutę. Oczywiście nie jest to tak szybkie, jak zmiana mocy silnika w samochodzie
[/quote] Kolego witek, zdaje się, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Elektrownia konwencjonalna to nie tramwaj czy samochód. Pewnie i da się regulować wydajnością generatorów parowych (zmniejszać ich produkcje), ale w oparciu o inne stabilne źródła energii np produkcję pary z biomasy, kiedy wiemy, że mamy jej zapas i trochę MW będziemy stabilnie produkować przez kilka dni. Bardziej stabilne od fotowoltaiki są już elektrownie wiatrowe (choć trochę przewidywalna praca) - dzięki nim pewnie też można odstawić jakąś turbine parową. Ale fotowoltaika na dachu Kowalskiego? - to w ogóle nie powinno być włączane do sieci. To nadaje się jedynie na potrzeby własne a nie żeby w oparciu o takie instalacje zmniejszać produkcje pary w elektrowni - to śmierdzi blackautem. Wystarczy, że na chwile zajdzie słońce i produkcja z PV leci nawet 50% w dół i niestety, ta elektrownia konwencjonalna musi tą stratę natychmiast (nie za godzinę) skompensować! … jeżeli wiesz o czym mówię.

O bezpieczeństwie energetycznym, jakie zapewnia fotowoltaika w sektorze prywatnym bredzą coś jedynie lobbyści tej technologii, ale nie wiele to ma wspólnego bezpieczeństwem szeroko pojętej energetyki.

Poza tym nie po to elektrownie produkują energię a na straży bezpieczeństwa energetycznego rozpalone są 24h/dobę mniejsze podszczytówki - żeby liczyć na 10KW z dachów Kowalskich, które coś wyprodukują albo i nie … nie tędy droga!

Jak już wcześniej koledzy zauważyli, zasadniczym problemem technicznym fotowoltaiki i wiatru jest jej dobowa i sezonowa niestabilność. Sezonowe zmiany produkcji fotowoltaiki mają się mniej więcej jak 1 (grudzień, styczeń) do 8 (maj, czerwiec) zaś domowe jak 0 - 100%. Tak więc zasadniczym zagadnieniem jest zasób regulacyjny który musi mieć przede wszystkim zdolnoś uzupełnienia braków produkcji OZE i zdolność magazynowania ich produkcyjnych nadwyżek.
Rezerwa produkcyjna może być dostępna w źródłach konwencjonalnych lub magazynach.
Z tubogeneratorami jest problem techniczny w postaci ograniczonego zakresu regulacji w którym mogą one stabilnie pracować i drugi - jeszcze węższy - w którym pracują z akceptowalną sprawnością.
Ponadto regulacyjna rola źródeł konwencjonalnych wiąże się z kolosalnym problemem ekonomicznym. Źródła te projektowane ibudowane były jako przedsięwzięcia biznesowe o określonej stopie zwrotu. “Zmuszenie” ich do pracy przy zmiennej produkcji pogarsza sprawność, zmniejsza przychody i zwiększa koszty eksploatacyjne a więc biznesplan slag trafia. Pytanie brzmi: kto ma za to zapłacić?
Magazyny energii które mogą skompensować nawet dobowe wahania OZE - nie wspominając o sezonowych - to pieśń przyszłości. Obecnie jesteśmy na etapie w którym wielkie koncerny energetyczne chwalą się budową magazynów istotnych dla poprawy stabilności sieci w stanach zakłóceniowych (ratowanie częstotliwości) których pojemność w uzupełnieniu chwilowego niedoboru mocy czynnej liczona jest w minutach a nie w godzinach, dniach czy tygodniach.
Z innej strony - na OZE jesteśmy skazani gdyż wszystkie źródła konwencjonalne są wyczerpywane.
Jeszcze ciekawy artykuł odnośnie stanuatomu na świecie:
https://insights.globalspec.com/article/17324/the-state-of-global-nuclear-power-in-2020?uid=277597&uh=604718&md=211008&mh=0a9d80&Vol=Vol16Issue14&Pub=65&LinkId=2079893&keyword=link

https://plotkibiznesowe.pl/2021/08/04/instytucje-finansowe-planuja-zamknac-elektrownie-weglowe-w-azji/

Ja to nie mogę pojąć tego parcia na OZE jako źródła energii w sieci, a pomijanie elektrowni jądrowych. Jak już w coś inwestować to raczej w elektrownie termojądrowe. Taki jeden tokamak w Polsce znacząco rozwiązałby problemy.

OZE to się nadaje do zamkniętych odizolowanych od sieci odbiorników np. żeby sobie wodę podgrzać. Ewentualnie gdzie jest za daleko by ciągnąć sieć.

Jeszcze nowinki z OZE:
https://gadzetomania.pl/62828,dachowki-fotowoltaiczne-prosto-z-danii-zastapia-panele-sloneczne

Mecz oglądam, sporo z Was też pewnie ogląda.
Ten post nie będzie typowy, ale chyba już Was do tego przyzwyczaiłem. :smiley:
Będzie mowa o “graniu do jednej bramki”. To szerokie pojęcie i dotyczyć może praktycznie wszystkiego, w tym OZE, ale o tym ostatnim napiszę na końcu.
Pracowałem w Stoczni Szczecińskiej. Akurat była któraś tam z kolei wersja kryzysu światowego. Taki system, oscylacyjny, od radości, do problemów. Jak napisał pewien ekonomista “to jest chore, wieczny wzrost gospodarczy, to musi się zakończyć katastrofą”. Stocznia budowała statki i sprzedawała je praktycznie po kosztach, by nie zerwać łańcucha, by nie zwalniać załogi. Może i te problemy spowodowały, że któryś z niezbyt bystrych prezesów zainwestował na Giełdzie. Giełda nie generuje zysku, to coś w rodzaju specyficznej loterii. Ktoś musi przegrać, by wygrać mógł ktoś. Przegraliśmy i my też, jako obywatele. W Giełdę inwestowały Fundusze Emerytalne. Przyszedł zewnętrzny gracz i wydy… wielu, oj wielu. Może i niektórzy pamiętają, jak niskie zyski miały te Fundusze Emerytalne. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że miało to, ma i mieć będzie wpływ na wysokość emerytur sporej części społeczeństwa. No więc w Stoczni zaczęły się problemy z płynnością finansową. W tym samym mniej więcej czasie PŻM kupił w Korei serię kilku statków. Były tańsze. Wg liberalnego poglądy, tak lansowanego przez PO i formacje podobne, ją poprzedzające - wszystko było OK. Notabene Niemcy bardzo promują liberalizm w innych krajach, sami zaś nie korzystają z wszystkich jego “zalet”. Ten kontrakt pomiędzy Stocznią Szczecińską, a PŻM, mógł uratować Stocznię. Wygrał debilizm liberalny. PŻM grał do własnej bramki. Padła Stocznia, padło wiele firm współpracujących, padł “Cegielski”. Liderzy PO byli zadowoleni. :sunglasses:
“Sukcesy” naszych piłkarzy. Rzadkie i mierne. To niezgrana drużyna. Spotykają się na tydzień przed meczem, a to zbyt mało, by nauczyć się współpracy. Na co dzień strzelają dziesiątki goli w niemieckich i angielskich klubach. W Reprezentacji są ciency jak żebro bakterii. :smiley:
OZE, każdy gra do własnej bramki. Zamiast przynieść Polsce same zyski, bo jest to możliwe, staje się areną walki pojedynczych graczy. Nie wiem, na jakim etapie zakończyła się budowa elektrowni w Ostrołęce? A na jakim etapie jest teraz jej dewastacja? Nie wiem, ile by kosztowała przeróbka tej elektrowni na elektrownię interwencyjną? I czy jest to technicznie i ekonomicznie możliwe i opłacalne. Gdyby jednak było, byłby to milowy krok w kierunku zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego.

Dziękuję za uwagę.

Dzisiejszy news o przyszłości OZE a właściwie PV w PL - ciekawe:

A tak na marginesie - czy ktoś wie jak problemy PV rozwiązano w innych krajach zachodnich.

Moja wizja energetyki, to “stały rdzeń” z konwencjonalnych elektrowni, mnóstwo, mnóstwo instalacji OZE, najprzeróżniejszej mocy, od wielkich farm wiatrowych i PV, po dwa panele Nowaka, także włączone do sieci. Do tego elektrownie interwencyjne, uruchamiane w miarę potrzeb i podszczytówki. To moja wizja, jej zalety opisałem wcześniej. Na razie dość o tym.

Wielu z Was twierdzi, że panele Nowaka w ogóle nie powinny być podłączone do sieci. Niech sobie Nowak wodę grzeje. No dobra, załóżmy takie rozwiązanie. Czy jednak nie poraża Was w takim razie bezsens spełniania wymogów, kupowania nowych paneli, stosowania drogich falowników zachodniej produkcji, z zupełnie zbędnym w takim przypadku wkładem zachodniej myśli technicznej? Do grzania wody wystarczą panele z demobilu, po 1/5 ceny i ze sprawnością 80 % nowych, nawet niech będzie 60 %, i tak ma to większy sens ekonomiczny, niż kosztowne instalacje z “nówek”. Prąd stały też potrafi grzać wodę! Nie trzeba się martwić o harmoniczne, o stabilność napięcia, wystarczą albo prymitywne przetwornice, albo regulatory PWM. Nie warto się martwić o energię z paneli, gdy napięcie na nich spada w ciemny dzień. I tak ich wydajność jest wtedy znikoma, a bić się o 15, czy 40 W, wykładając na to grube tysiące (dla zachodnich firm oczywiście :sunglasses: ), nie warto.

[quote=“witek17, post:38, topic:14449, full:true, full:true”] Do grzania wody wystarczą panele z demobilu, po 1/5 ceny i ze sprawnością 80 % nowych, nawet niech będzie 60 %, i tak ma to większy sens ekonomiczny, niż kosztowne instalacje z “nówek”. Prąd stały też potrafi grzać wodę! Nie trzeba się martwić o harmoniczne, o stabilność napięcia, wystarczą albo prymitywne przetwornice, albo regulatory PWM. Nie warto się martwić o energię z paneli, gdy napięcie na nich spada w ciemny dzień. I tak ich wydajność jest wtedy znikoma, a bić się o 15, czy 40 W, wykładając na to grube tysiące (dla zachodnich firm oczywiście :cool: ), nie warto.
[/quote]
Otóż to, Kolego. Cała magia fotowoltaiki (i po trochu wiatru, choć to bardziej skomplikowany temat) polega na tym, że można się w pewnym stopniu uniezależnić od zewnętrznego dostawcy energii. Nie przez cały rok, ale latem już tak. Nawet po prostu grzejąc wodę w bojlerze - to całkiem spory udział w rocznym zużyciu energii, jeśli ktoś podgrzewa ją elektrycznie. A do tego wcale nie trzeba żadnych formalności, zgłoszeń do operatora itd. Trzeba jedynie mieć na względzie treść art. 29 ust. 4 pkt 3) lit. c, zgodnie z którym projekt instalacji o mocy zainstalowanej powyżej 6,5kW należy uzgodnić z rzeczoznawcą ds. zabezpieczeń przeciwpożarowych oraz zawiadomić Państwową Straż Pożarną. Moim zdaniem ten przepis jest dość głupio sformułowany, ale trzeba pamiętać o jego istnieniu.

Elektrownia Rybnik: zużycie węgla 4-4.5 mln ton rocznie (średnio 4.25), produkcja 9.4 mln MWh rocznie, dane z Wikipedii. Wychodzi 2.2 MWh / tonę węgla. Udział w produkcji krajowej 4.6 %. Jedna tona węgla to około 3,7 tony CO2. Płacimy aktualnie około 50 euro za tonę CO2.

(100 % / 4.6 %) x 3.7 x 4.25 mln x 50 euro = około 17 MILIARDÓW EURO

Pomnóżmy to przez wsp. korekcyjny, bo nie cała energia elektryczna pochodzi z węgla. Nie znam go i dlatego przyjmuję 0.8 (80 % en. el. z węgla). Wychodzi 13.6 miliarda euro, w sumie więcej niż 10 % Budżetu Państwa, deklarowanego na 2022 rok. Polska ma 36 mln mieszkańców, na jednego przypada 377 euro rocznie. Taka wyliczanka, byście zdali sobie sprawę ze skali problemu.

Nie widziałem nawet rachunku dla posiadacza paneli podpiętych do sieci. Domyślam się więc, że jest rubryka - energia oddana do sieci. Zsumowanie wartości tych rubryk od wszystkich OZE włączonych do sieci, da nam wartość energii, od której nie trzeba będzie zapłacić opłaty emisyjnej.
Grzejąc wodę, Nowak nie dołoży się do puli czystej energii. Niby spalimy mniej węgla ogólnie, bo Nowak nie zużyje energii na podgrzewanie wody, ale nie sadzę, by było to takie proste. Gdy Nowak potrzebuje ciepłej wody, jest akurat zima i mało energii z paneli. Gdy Nowak ma dużo energii, nie będzie w stanie jej wykorzystać. Poza tym Unia nakłada progi procentowe, to tego roku masz mieć 20 %, za trzy lata 30 % (dane z sufitu :smiley: , chodzi o zasadę). Nawet przysłowiowe dwa panele Nowaka, ale podłączone do sieci, pozwolą wykazać zbliżaniem się do unijnego ideału.