Witam,
Jestem nowy i dlatego pozdrawiam wszystkich. Od razu przepraszam za to, ze w tym temacie moge sie wyrazac nieco niejasno, ale to dlatego, ze zaden ze mnie elektryk z wyksztalcenia. Oo, taki samouk, tyle co samemu popatrzec i pouczyc sie.
Tak jak w temacie mam problem z instalacja w mieszkaniu. Tak sie sklada, ze jestem w trakcie remontu i wszystko bylo w jak najlepszym porzadku, az do dzisiaj. Jako, ze to stara kamienica, musialem opuscic gniazdka, ale nie wymienialem calej instalacji. Wciaz w glownej mierze jest to stara dwuzylowa instalacja aluminiowa. Do czego jednak zmierzam… Ponizej schemat pewnego jej fragmentu:
Caly problem polega na tym, ze dzisiaj w pewnym momencie, w sumie nie bardzo wiem, kiedy, “stracilem” gniazdka 2 i 3. Co dziwne, na przewodzie, na ktorym powinno byc napiecie, ono wciaz jest. Jak tylko jednak cos podlacze, nic sie nie dzieje, a napiecie z w/w przewodu znika. Nawet zwarcie “na zywca” przewodow z napieciem i masa z gniazdek nic nie powoduje, chociaz chyba powinno “walnac”. Dodam tylko, ze w gniazdku nr 1 wszystko jest w porzadku, wszystko dziala jak nalezy.
Wszystkich obeznanych z tematem bardzo prosze o pomoc. Mam pewne przypuszczenia, co jest nie tak, ale chcialbym byc pewny. Problem bowiem w tym, ze przewod laczacy puszki nad gniazdkami znajduje sie powyzej linii sufitu podwieszonego. W zwiazku z tym, aby sie do nich dobrac, musialbym wszystko rozpruwac.
Z gory dziekuje wszystkim za pomoc.
pozdrawiam