Na początku chciałem się przywitać, czytam to forum od jakiegoś czasu ale dopiero niedawno się zarejestrowałem.
Na załączonym filmiku widać jak zostałem porażony przewodem elektrycznym podczas przenoszenia gniazda w inne miejsce. Długo się zastanawiałem skąd to napięcie skoro miałem wyłączony obwód na którym pracowałem. Jest to stara instalacja i mam już pewien trop dlaczego się tak stało, ale jeszcze go nie zdradzę, wolę dyskusje.
Jak myślicie jak to możliwe dla doświadczonego fachowca nie powinno być problemu dla teoretyka tak, zapraszam do dyskusji.
Witam
Elektryk ma prawo i obowiązek sprawdzić czy w obwodach, w których ma coś wykonać zostało wyłączone napięcie! O sposobach sprawdzenia nie muszę pisać-procedury są dawno ustalone.
Czy szanowny Pan jest elektrykiem, czy tylko tak się mu zdaje?
Nie spodziewałem się tak szybkiej trafnej odpowiedzi, okazało się że sąsiedni obwód miał wspólny przewód neutralny, prawdopodobnie tak usunięto kiedyś usterkę po upalonym zerze, gdy zrobiłem przerwę na NEUTRALNYM poprzez odbiorniki podłączone do sąsiedniego obwodu popłyną prąd który mnie poraził. Przyrząd którym sprawdzałem czy mam napięcie nie miał prawa mi nic pokazać no chyba że drugą stronę wskaźnika dotkną bym jakieś rury. Gdybym za pomocą tzw. neonówki sprawdził każdą żyłę pewnie bym się zorientował, ale neonówka nie jest dopuszczalna w pracy elektryka, smutni panowie z SEP podczas egzaminów często podchwytliwie pytają o neonówkę, nie mogę się doczekać następnego egzaminu chętnie podyskutuje o tym przypadku.
wniosek.
Jak sam nie robiłeś instalacji na której pracujesz podczas modernizacji wyłączaj całe zasilanie a nie tylko obwód na którym pracujesz.
Więc kup sobie porządny przyrząd i zacznij myśleć (czyt. przewidywać).
Nawet człowieku nie potrafisz sprawdzić obecności napięcia.
Może to znak by zmienić zawód?
Panie Krzysiu musiał bym kupić sobie takie okulary ,które prześwietlają ściany to może bym zauważył. Używam takich narzędzi na jakie mnie stać, i są dopuszczalne w tym zawodzie. Widzę ,że lubi Pan krytykować ale większość pańskich postów jest takich. Zastanawiam się skąd takie zachowanie chyba musiał kiedyś Pana porządnie prąd kopnąć, na tyle porządnie że się pan do tego nie przyzna bo tak przy 15 KV dostaje się amnezji.
Pozdrawiam stał się Pan moim ulubieńcem będę obserwował pouczające posty.
I kolejny urażony.
Twój stan finansowy nie ma żadnego znaczenia.
Posługując się badziewiem sam się nim powoli stajesz.
Kiedyś dzięki temu zrobisz sobie albo innym krzywdę.
Czego oczywiście nie życzę.
Dziwi mnie tylko to, że to co na filmiku uwieczniłeś nie nauczyło Cię rozumu.
A można przecież po ludzku.
A uwagi dotyczące mojej osoby zachowaj dla siebie kolego.
Nic kolego nie zrozumiałeś.
Błędy są ludzką rzeczą, ale należy wyciągać z nich wnioski.
Ty natomiast pisząc:
Używam takich narzędzi na jakie mnie stać, i są dopuszczalne w tym zawodzie.
oczekujesz rozgrzeszenia.
I żadnej gwarancji nie ma, że takiego błędu nie powtórzysz.
Pytanie tylko czy efekt będzie taki sam?
A kolegi “rada”
Jak sam nie robiłeś instalacji na której pracujesz podczas modernizacji wyłączaj całe zasilanie a nie tylko obwód na którym pracujesz.
Niewiele jest warta, ponieważ wyłączenie i tak wymaga potwierdzenia braku napięcia. Zczepienie styków s-ki, RCD czy rozłącznika są wprawdzie rzadkie ale wykluczyć ich nie można.
A kolega dalej nie będzie miał czym sprawdzić.
Jak saper z opaską na oczach.
No dobra a co kolega na to, obwód który broił okazał się oświetleniem z piwnicy prąd który mnie poraził popłyną przez włókno żarówki, podczas modernizacji sprawdziłem, wszystkie przewody były bez napięcia. Potem rozpocząłem normalną pracę w tym czasie ktoś wchodzi do piwnicy włącza światło, a ono mu nie świeci zostawia włącznik w pozycji włączonej i u mnie pojawia się prąd. Ja sekundę temu sprawdzałem i prądu nie było.
Teraz wg, twojego rozumowania powinienem sprawdzić napięcie, ok ale kiedy co sekundę czy częściej przecież elektrony płyną z prędkością światła, no może jak poćwiczę to będę szybszy, ale do tego czasu wskaźnik w zęby podczas prac sprawdzaj stale napięcie.
Napisałeś na tym forum tyle postów, nie sądziłem że będę cię musiał przekonywać do tego ,zrozumiesz że jeszcze w pracy elektryka zdarzają się sytuacje niebezpieczne pracując nawet z tak bajeranckimi wskaźnikami. Pewnie coś zaraz wymyślisz, a mi chodzi o to aby zwrócić uwagę, że w naszej branży mimo coraz lepszych urządzeń oraz doskonaleniu procedur ciągle zdarzyć się mogą sytuacje niebezpieczne.
Ja pracuje w zawodzie 10 lat i zdarzyło mi się coś takiego może ze 3 razy, uważam że 3 za dużo ale niestety ludzie partaczą instalacje a my musimy je naprawiać, najgorzej jest wtedy kiedy musisz wpaść na pomysł co autor miał na myśli a to wymaga myślenia.Dlatego chciałem na początku aby ten temat był formą dyskusji
Nie dorabiaj ideologii mającej Cię rozgrzeszyć. Przedstawiłeś konkretny przypadek więc tego się trzymaj a nie mnóż innych wyimaginowanych zagrożeń.
Doprowadziłeś do niebezpiecznej sytuacji gdyż nie sprawdziłeś obecności napięcia.
A nie sprawdziłeś ponieważ nie miałeś czym.
A nie miałeś czym ponieważ to co ma zapewnić Tobie i innym bezpieczeństwo nazywasz “bajeranckimi wskaźnikami” na które szkoda Ci kasy.
I w tym jest cały problem kolego.
Jak swój staż pracy pomnożysz przez cztery to może do tego sam dojdziesz.
Oby tylko nie było już za późno. Do trzech razy sztuka bowiem mówi przysłowie.
A od ilości moich postów to się kolego (…) i do sankcjonowania głupoty mnie nie przekonuj bo to przywilej nieopierzonych piskląt, tak jak i wciskanie kitu o “niebezpiecznych sytuacjach”, które “elektryk” bez wyobraźni sam prowokuje.
Stary elektryk wykręcał bezpieczniki i do końca naprawy trzymał w kieszeni.
Fakt sytuacja mało komfortowa, tym razem się udało. Elektryk nie ma prawa zakładać, że nikt nie poda napięcia. Musi być pewny przystępując do prac.
Myślenie to podstawa.
Zbyt wielu elektryków zeszło już do podziemia. Najgorsze u nas jest to, że przez lata bezimienni wykonawcy robią co chcą na skróty w instalacjach nie zostawiając przy tym żadnego śladu.
O to by pozostał jakiś ślad w papierach winien zadbać właściciel lub zarządca obiektu/lokalu.
Wskaźnik pokazany przez kkas12 zakupiłem dla siebie i znajomych w sklepie ise, sprawdza się doskonale.
Myślę, że całkiem niepotrzebnie pojechaliście po koledze. Takie drobne porażenia w instalacjach mogą się nie przytrafić tylko temu co się ich nie tyka. W normalnej praktyce elektryka w ciągu życia wielokrotnie jest się pieszczonym przez prąd. Wielokrotnie na tym forum wyśmiewano się z elektryków z neonówkami, że to obciach nie mieć jakiegoś miernika a tylko neonówkę, że to nieprofesjonalnie. Ja zawsze pisałem, że neonówka jest podstawowym i najważniejszym narzędziem dla elektryka bo właśnie takie sytuacje miałem na myśli kiedy super mierniczek za 2000 zł pokazuje zero a tu ups kopnęło mnie. A wystarczy neonówka za 2 zł i zaświeciła by się. Sytuacja ta udowadnia również paradoks jakim jest praca pod napięciem. Akurat może nie w takim asortymencie robót jak wymiana gniazdka ale ogólnie. Dlatego generalnie nie ma wypadków porażenia przy pracach pod napięciem bo tam nie ma cię co zaskoczyć.
…ale neonówka nie jest dopuszczalna w pracy elektryka
Innymi słowy postanowił na złość sobie odmrozić uszy.
Z jakim skutkiem?
Widzieliśmy na filmiku.
Ciekawe czy zmienił zdanie na temat owego wskaźnika?
Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to co zaobserwować można na wszystkich forach naszego zawodu dotyczących.
Otóż osoby (niektóre) z kilkuletnim stażem zachowują się tak jakby posiadły całą wiedzę.
Szafują i żonglują wyimaginowanymi przepisami wybiórczo przy tym je przytaczając do adekwatnie zaistniałej sytuacji.
Tak jak świeżo upieczony kierowca, który po przejechaniu kilkuset kilometrów jest przekonany iż jest mistrzem kierownicy lub chłopaczek, który liznąwszy gdzieś pod krzakiem trochę francuskiego twierdzi że jest poliglotą.
A tymczasem prawda jest zgoła inna.
Uczymy się w naszym zawodzie całe życie, więc trochę pokory nigdy nie zaszkodzi.
A szukanie winnych w zaistniałych sytuacjach należy najpierw zacząć od siebie a dopiero później dopatrywać się jej w stosowanych (obowiązujących) standardach.
Innymi słowy wnioski wyciągać należy.
A czy miejsce pracy nie powinno być uziemione po obu stronach? Poza tym brak wygrodzenia i tablic ostrzegawczych.
A tak poważnie to miałem kiedyś na komputerze taki rysuneczek satyryczny przedstawiający taką oto sytuację. Przychodzi sobie elektryk do jakiejś tam awarii. Idzie do rozdzielnicy i wyłącza napięcie a następnie znika gdzieś za rogiem i coś tam majstruje. Następnie widzimy gościa z wiertarką w ręce nieco zdziwionego że prądu nie ma. Zaczyna więc poszukiwania przyczyny. Dociera do rozdzielnicy i micha mu się uśmiechnęła bo znalazł przyczynę braku prądu dla jego wiertarki. Dalej jest wajcha w górę i stojące włosy u tego pierwszego co tam przy gniazdku majstrował. Ten rysunek naprawdę daje dużo do myślenia i każdy elektryk powinien mieć go zawsze przed oczami.
Opis filmiku na youtube :
(…)Układanie instalacji elektrycznej pod napięciem często skutkuje porażeniem…(…)
Mam wrażenie, że kolega dobrze wiedział, że instalacja jest pod napięciem. Zabezpieczył przewody fazowe. Zapomniał jednak, że na obwodzie ma wpięte odbiorniki. Zapomniał, albo brakło mu wiedzy i/lub doświadczenia. Zadał więc banalne pytanie na forum i jeszcze zdziwił się, że tak szybko ktoś wyjaśnił błachą zagadkę.
Przy okazji zadam pytanie. Koledzy ilu z was filmuje swoje prace przy instalacjach. Filmujecie sami czy zatrudniacie “fachowca”
Tu się coś zamyka przez żarówkę tutaj przez N innego obwodu. Nauczmy się przestrzegać BHP. Wyciągam BM-y z ZK wkładki do kieszeni i wieszam karteczkę. Naprawiam/modernizuje instalacje wykręcam wkładki topikowe i zabieram z główkami do kieszeni. Podczas prac przy liniach nn stosuje się uziemiacze.
Dziś kol. z pogotowia energetycznego powiedział, że w tej pracy trzeba się bać.
Wchodzi się na obiekt nie zna instalacji więc lepiej jest wyłączyć wszystko co można.
Zawsze należy pamiętać, że może przyjść 2 osoba i zasilić. Jeśli nie ma bezpieczników to ktoś myślący sprawdzi czemu ich nie ma zanim wstawi nowe.