Witam Panów …
Zgoda … Ale mam wątpliwości …
1 .
W rozważaniach innego wątku trąciliśmy z Szanownym
Kolegą KSKRAK_Krystyn,
temat połączenia wyrównawczego pomiędzy uziomem odgromowym i główną szyną wyrównawczą .
Temat właściwie wraca także w tym zagadnieniu …
Przecież to jest połączenie wyrównawcze , które ( jak przyjmuje się teoretycznie bo zmierzyć – nie realne ) powinno wytrzymać przepływ energii
mniej więcej równy połowie potencjału prądu wyładowania …
( ile K A – może 50 , a może 150 ? )
Wytyczne są oczywiście proste i jasne:
Wykonujemy to połączenie – nisko-impedancyjne bezpośrednie bednarą najczęściej.
Wszystko OK. – Ale jeżeli ktoś , tak jak wspominał Kolega Michał K. zażyczy sobie wyników pomiarowych – to faktycznie wystarczy mu potwierdzenie ciągłości połączenia ?
2
Rozważanie ( pytanie ) mniej drastyczne , ale może bardziej praktyczne z zakresu samej ogólnie rozumianej ochrony .
Zakładamy na przykład - uszkodzenie urządzenia .
( niech to będzie zgrzewarka blaszanych elementów do filtrów samochodowych pracująca impulsowo i wyglądająca monstrualnie – 380 V i posiadająca odrębne zabezpieczenie
Bi 3 x 100 A) TN-C -z praktyki.
Oczywiście stoi sobie w małej hali produkcyjnej i jej obudowy są wyrównawczo połączone z siecią połączeń wyrównawczych . Właściciel firny – fajny chłopak i kumpel z Elektryka !
Połączenia wykonał sam .
Zjawiam się, robię pomiary i mam wątpliwości …
Normy i przepisy wzięte pod uwagę – a ja widzę , że :
Przy zwarciu bezpośrednim jednej z faz do obudowy takie lineczki mogą nie wytrzymać … PEN – taki sobie i zawsze może się urwać !
Szyna wyrównawcza dość daleko , posiada własny uziom .Jest nawet połączona ( chociaż nie bednarką ) z szyną PEN przyłącza .
Na sugestię wymiany przewodów zasilających na 5 x kolega strasznie się krzywi … - koszty .
Inne sugestie – odpowiedzi cytuję : „ Koleś nie wymyślaj - tyle lat nic się nie stało …
Na hali pracownicy biegają po mokrych od chłodziwa betonowych podłogach …
MÓWIĘ – NIE ! Nie dostaniesz protokołu … - Albo TN-C-S , albo bardzo konkretne połączenia wyrównawcze bezpośrednio do szyny …!
Marudny jestem … Przepraszam.
Są jednak sytuacje które trzeba przewidywać i założyć ( jak podkreślił Kolega „ Kotek „ ) w których poprzez połaczenia wyrównawcze może płynąć prąd zwarciowy . Jeżeli w czasie jego przepływu na obudowie ma występować napięcie dotykowe w zakresie napięcia do 50 – a czasem do 25 V to samo istnienie połączenia mnie nie zadowala .
Może włączyłem komplikatory – przepraszam …
Ale czy nie ma w tym dziury do załatania ? Szukam sposobu na takie wykonywanie pomiaru aby uzyskać dane na temat wydolności i wytrzymałości prądowej , sprawności , ciągłości i rezystancji tych połączeń . Oczywiście mogę to uzyskać przeprowadzając skomplikowane badania i pomiary i tracąc mnóstwo cennego czasu na wyliczenia …
Kiedyś trafi się ktoś kto zażąda w wynikach w protokole takich danych…
Może to być nawet jakiś kolega po fachu … i co ?
Przekroje przewodów w połączeniach wyrównawczych , ich jakość , materiał , oraz rezystancja samego miejsca połączenia z urządzeniami może i ma ogromny wpływ na zdolność odprowadzenia ewentualnych prądów zwarcia bezpośredniego.
Czy więc nie powinno się zebrać odpowiednich danych w wynikach pomiarowych ?
Czy przypadkiem druga linia ochrony (- gdy zawiedzie reszta) nie może zawieść ?
Czy możliwość zaiskrzenia na skorodowanym połączeniu wyrównawczym z rurą ( np. GAZOWĄ – bo nieszczęścia chodzą parami – albo stadami ) nie może stać się powodem pożaru lub chociażby wypalenia w niej niewielkiej dziurki ? - ryzykowne bo gaz jest wredniejszy od prądu i wybucha ( ziemny ) w stężeniu 12 % …!
Metoda normatywna - 4 V - 200 mA ?
Metody miernikowe i żaróweczkowe nie do końca przekonują …
- To są pytania do rozważania …
Pozdrawiam Szanownych Kolegów .
Z poważaniem
Darek Froch