Panie Marcinie
Spotykam na budowie silnik do pompy. W puszce przyłączeniowej są na nieopisanych zaciskach przewody: czarny, brązowy, niebieski i PE - brak dostępu do tabliczki znamionowej, bo tak specjalista od wody zamontował całe urządzenia. Inwestor życzy sobie, żeby podłączyć pompę i co??? Grono elektryków na budowie (nie moja firma - byłem tam gościem) nie wie co ma zrobić. Padają stwierdzenia może dwufazowy, a może nie??? bo jak N to niebieski prawda??? Zwróciłem panom uwagę, że silnik ktoś wyprodukował w oparciu o jakąś normę i o jakiś przepis więc wszystko musi byś ok. a ja pamiętam z wykładów w SEP że przy urządzeniach 3-fazowych i przy tych układach przewodowych na zacisk z przewodem niebieskim należy podłączyc jedą z faz. A dlaczego przyjąłem, że silnik jest 3-faz. ? Musiałbym mieć strasznego pecha, żeby trafić na dwufazowy- ryzyko zawsze istnieje! Panowie elektrycy zaczeli się śmiać i podłłączyli tak :
czarny-L1
brązowy - L2
niebieski - N
żółto-zielony - PE
i co??
pojawiłem się po tygodniu na budowie i silnik się spalił. Kto miał rację – JA. Od elektryków dowiedziałem się, że producent to… A normy???
Więc kzystając z forum, na którym obserwuję wypowiedzi wielu ciekawych elektryków, szukałem pomocy w rozwiązaniu tego problemu, myślałem, że któryś z kolegów też słyszał o możliwości stosowania przewodu niebieskiego jako przewód fazowy. Może ktoś zna normę, która na to zezwala?
Mam nadzieję, że nie uraziłem swoimi pytaniami innych kolegów elektryków ,jeżeli tak , to przpraszam wszytkich. Według mnie temat ciekawy i mogący zaoszczedzić parę groszy za naprawę silnika, który uległ spaleniu z winy błędnego podłączenia ( diagnoza serwisu) przez uprawnionych elektryków.
Jeszcze raz przepraszam za błędne sformuowanie pytania ale wydawało mi się one banalnie proste.
Jeżli koledzy znaliby jakąś publikacje na ten temat - bardzo proszę o informację.
Elektrycy podłączający silnik twierdzą , że winę ponosi producent lub specjalista od wody, bo to on kupił ten silnik i nie chcą pokryć kosztów naprawy. Źle to świadczy o nas elektrykach więc chciałbym uświadomić ich że nie mają racji i że powinni przeprosić klienta i ponieś koszty naprawy. Chyba że się mylę?
Pozdrawiam Piotr