Pieczątka z numerami uprawnień

Witam serdecznie, czy ktos z Kolegów może mi podpowiedzieć treść pieczątki z numerami uprawnień wymaganej podczas wypełniania dokumentacji pomiarowej. Sprawa jewst trochę śmieszna, posiadam uprawnienia “E” i “D”, ale nikt nie żądał odemnie pieczątki, podobno teraz coś sie zmieniło i komisja wymaga “pieczęci z zakresem uprawnień”.
Możre coś w stylu:
“Imię Nazwisko”
posiadający uprawniania w zakresie eksploatacji i dozoru
nr E: 12233; D: 223344

Pozdrawiam

Moze tak:
Poldek Komtelowski

urawnienia pomiarowe
123/E/03

lub
Poldek Komtelowski

urawnienia eksploatacji
123/E/03
uprawnienia dozoru
124/D/03

Ja mam tak
piecz1.jpg

Nie ma takiego wymogu formalnego, że musi być pieczątka. Jest to poprostu przyrząd, który jest ułatwieniem - jedno przystawienie w czasie np. 1 sekundy zamiast mozolnego wpisywania numerków :bulb:

Witam,
Pieczątki, pieczątki…
To tak fajnie wygląda… tak mądrze, tak się przypominają czasy, kiedy tylko WAŻNE osoby je miały… Kieeedyś mieć pieczątkę…
Niestety niektórzy powyżej 50-letni panowie dalej ulegają magii pieczątki. A można sobie zrobić samemu w zakładzie usługowym nawet o treści: “Prezydent RP Jureczek Bureczek…”
Nikt w zakładzie wykonującym pieczątke nie ma ani obowiązku, ani prawa sprawdzać czy jakieś tam uprawnienia (na czym on się nota-bene nie zna) są w moim posiadaniu, czy nie. Mogę sobie zrobić uprawnienia kosmologa czy lekarza… Problem jest wtedy, kiedy ją gdzieś “przybiję”…
Wtedy mogę “beknąć”. Chyba, że “przybiję” ją sobie w swoim notesiku.

A więc nie w pieczęci problem, ale w podaniu “magicznych” cyferek uprawnień, panowie. Tak myślę.

Witam Kolegę " Polkomtel" i wszystkich Kolegów na FORUM.

Tu jest racja.
A do tego najgorsze jest to, że nawet nie ma formalnego przepisu szczegółowego jak pisać protokoły.
Jedyny zapis, jaki znam to: 60364 F.4 Protokół
Z każdych okresowych sprawdzań i badań należy sporządzić protokół, który powinien zawierać, oprócz wszelkich informacji dotyczących oględzin i wykonanych badań, również zestawienie istotnych wyników a ponadto informację dotyczącą przeprowadzonych zmian i rozbudowy, jak również o występujących odchyleniach od norm i przepisów, wymieniając odpowiednie części instalacji, których to dotyczy.
Moim zdaniem protokół powinien zawierać czytelny zapis ręczny lub maszynowy:

  1. Imię i nazwisko osób wykonujących pomiary.
  2. Numery uprawnień.
  3. W zakładach pracy - pełnione stanowisko.
    I oczywiście odręczny podpis ww. osób.
    Pieczątka? Wg mnie nie zaszkodzi.
    Tak jak wspomniał Kolega Dick, pieczątkę może każdy sobie wyrobić i ta, jaką chce.
    Ale uważam, że koszt pieczątki (ok. 30 zł) nie jest tak wielki. Przedtem była ważna 5 lat, teraz może dożywotnio. A czy potrzebna, to zależy od osób zawierających umowę. Tak samo jak umowa, może być ustna, napisana odręcznie na kartce papieru, inna z kilkoma podpisami a jeszcze inna z wieloma pieczątkami.
    Dzisiaj nawet w banku, gdy wpłacimy jakąś gotówkę, to otrzymamy wydruk z drukarki bez pieczątki i do tego nie na papierze firmowym.
    Podsumowanie. KLIENT NASZ PAN.

Witam

a może tak:

OBSŁUGA, KONSERWACJA, NAPRAWY, MONTAŻ, POMIARY
W ZAKRESIE SIECI, INSTALACJI I URZĄDZEŃ
ELEKTRYCZNYCH I ELEKTROENERGETYCZNYCH

(miejsce na podpis)

Imię Nazwisko
świad. kwalif. “E” nr xxxxxxxx/xxxxx
świad. kwalif. “D” nr yyyyyyyy/yyyyy

Osobiście uwazam iż do protokołu należy dołaczyć kserokopie posiadanych uprawnień
Spotkałem się (jako sprawdzający protokół z pomiarów) z kilkoma przypadkami że pomiarowiec przerobił date wazności uprawnień z 2001 na 2004 zgubił go nr uprawnień xxxx/96
W innym przypadku pomiary wykonywała i podpisywała osoba posiadajaca uprawnienia montazowe aparatury kontrolno pomiarowej
(stary druk uprawnień)
Pozdzrawiam wszystkich

Witam,
Bez urazy kolego, ale idąc tym tokiem myślenia, dojdziemy do konieczności dołaczania kserokopii dyplomu technika/inżyniera/elektryka, może świedectwo urodzenia, potwierdzenie o niekaralności (bardzo modne ostatnio… :wink: ), zaświadczenie od psychiatry o zdrowiu psychicznym, obowiązkowo ksero badań psychotechnicznych, lekarza przemysłowego, badania wysokościowe (okulista i ten od “samolotów” i “młoteczkiem w kolano”- zawsze zapomne jak on się nazywa… :blush: ) (prace na wysokości powyżej metra obowiązkowo!, bo nie możesz inaczej tego robić). Powoli byłaby to paranoja.
A zauważ, że przynajmniej połowa podanych przeze mnie dokumentów jest konieczna do wykonywania prace…
jak chcesz - dołączaj to…
Znalazło by się jeszcze kilka potrzebnych dokumentów, jak choćby umowa handlowa ze zleceniodawcą, WT wykonania pracy, umowa techniczna… drążyć dalej?
A lasy amazonki są wycinane…

No cóż :confused: Idziemy ku lepszemu światu :wink:
Ja pare razy musialem do protokolow dodac xerokopie uwierzytelnien przyrzadow :frowning:

JASNE! Zapomniałem o bardzo ważnym. Ale i tak nie o wszystkim wspomnieliśmy. Na pewno jeszcze parę “równie ważnych lub ważniejszych” dokumentach i tak zapomnieliśmy… No choćby o potwierdzeniu tożsamości - ksero z dowodu osobistego - jako żywo musowo! W końcu na uprawnieniach jednej osoby “szkolonej” może “jechać” cała firma… :laughing:

Witam wszystkich Kolegów na FORUM.
Temat z pieczątki przeszedł na temat dokumentów. I dobrze. Jedno z drugim się wiąże.

I tu (o dziwo) się zgadzam z kolegą Edwardem.
A co nam zaszkodzi takie xero z mierników? Jeżeli ktoś robi pomiary uczciwie, odpowiednimi przyrządami, to czy nie stać go na 10 groszy na ksero.

Dobre, ale czy mądre?
Kolego “Dick”, a może nie składać żadnych papierów?

Szanowni Koledzy, jeżeli ktoś z nas robi pomiary, to nie za 10 zł całej inwestycji. Czy nie można do tego dołączyć 5 kartek xero uwierzytelnienia mierników? Czy nie świadczy to o firmie? Jeśli chodzi o naszą firmę, to zawsze załączamy do protokołu kolka kartek papieru z takowymi dokumentami, bez względu czy inwestor od nas to wymagał czy nie.
Dodam coś do tematu.
Wg mnie największym błędem jest głupota naszych władz odnośnie zamówień publicznych, gdzie ignoruje się rzetelność firmy, jej wiarygodność, doświadczenie i referencję, płynność finansową itd., a podstawą wygrania przetargu jest cena!!!

Jeżeli nasza firma miesięcznie ma obroty z badania ochrony przeciwporażeniowej na poziomie kilkudziesięciu tys zł, to wybacz kolego, ale dołączanie tych ważnych, acz całkowicie zbędnych papierków jest (byłoby) czystą głupotą i bezmyślnym marnotrawstwem. Firma (bez reklamy) nasza o takiej (b.dużej) renomie nie musi z każdym protokołem potwierdzać swoich predyspozycji ludzkich i sprzętowych aby uwiarygodnić protokół z pomiarów.
Nawet, jeśli była by to mała 1-osobowa firma - w papierach przetargowych czy umowie powinien być zapis: firma np.“kokotek” potwierdza posiadanie uprawnień, wymaganych przepisami szkoleń, posiadanie odpowiedniego “parku przyrządów” i czynnika ludzkiego, etc (o czym teraz zapomniałem), a co jest konieczne do wykonania zlecenia. Ponadto firma “kokotek” zobowiązuje się do wykonania prac zgodnie z najnowszymi osiągnięciami techniki i wiedzy. Kropka! Tyle.
Jeżeli jest to jednorazowy kontakt firmy “kokotek” i zleceniodawcy - pozostanie u nich do następnego zlecenia jako memento na przyszły przetarg/zlecenie.
Jeśli duża firma (jak nasza) robi w danych zakładach ciągle - papiery są aktualizowane w dziale umów i u gł. energetyka/kierownika/etc.
Nikt nie dołącza żadnych pierdół do protokółów. PIP lub WUG czasowo robi nalotowe kontrole i sprawdza nasze uprawnienia i całą resztę. Łącznie z technologią.
Amen. Ale się rozpisałem.
Panowie! Włączcie więcej praktycznego myślenia. Nie starajcie się wymyślić prochu! Ktoś to już zrobił za Was. Próbujecie wzorem naszych ulubieńców w Sejmie stworzyć jakiegoś potworka… A można. Precedens jest zaraźliwy. Jak ktoś pierwszy dołączy 5xwięcej załączników niż sam protokół - może stać się to normą (a już na pewno dla tego zleceniodawcy, bo powie: “ale to ładnie wygląda. Taka gruba, mądra ksiązka z pomiarów tych dwóch gniazdek w łazience i podgrzewacza wody…”) ZGROZA!

ZGADZAM SIE W 100 % !

Witam Szanownych Kolegów na Forum

Niestety świat się biurokratyzuje. papieru nie oszczędza, a wszystkie te “pierduły” uwiarygadniające wykonawcę są coraz szerzej stosowane przez laboratoria badające wyroby - akredytowane w/g normy PN-EN ISO/IEC 17025:2001. Ogólne wymagania dotyczące kompetencji laboratoriów badawczych i wzorcujących.

Ponieważ jest trend, ażeby systemy jakości były wdrażane nie tylko w firmach produkcyjnych ale także w usługach, to za kilka lat będzie dotyczyć to także naszych szanownych kolegów pomiarowców, ktorzy są takim właśnie laboratorium badawczym, tyle, że ruchomym.

Tylko, że wymaganie te będzie stawiał zamawiający, który będzie zamawiał usługę nie dlatego że boi się PIP, GUNB czy innego urzędu, ale będzie tym zainteresowany ponieważ jego ubezpieczyciel będzie tego wymagał przy zawieraniu polisy.

I wtedy trzeba będzie właśnie udowadniać kompetencje personelu, ciągłe doskonalenie kwalifikacji, posiadanie właściwego wyposażenia, nadzór nad aparaturą pomiarową, szacowanie niepewności pomiarów itd.itd.

Kto ma jeszcze daleko do emerytury, powinien już te sprawy ćwiczyć, bo nie wiadomo jak szybko się to przyda.

Pozdrawiam
Teodor

Przedsiębiorca z systemem ISO zatrudni oczywiście usługodawcę z ISO, ale niekoniecznie. Nasza firma go (system ISO) ma i wiem ile to kosztuje. Ale żadnych pierdół do protokółów nie dołączamy… Na chwałę…
Staramy się z głową…

Witam Kolegę " Dick" i wszystkich Kolegów na FORUM.
To, co Kolega pisze ma sens, ale każdy medal ma dwie strony.

Tak, więc zapewne Kolega ile dzięki ISO macie więcej biurokracji i papierkowości. Czy to nie są jak Kolego pisze “pierdoły”?.
Ps. WORD 2002 zakwalifikował to słowo, jako wyraz wulgarny tak, więc proszę tak nie pisać.
Dwa lata temu przerabialiśmy nasz program dla firm, które mają ISO. A to lewa, środkowa i prawa stopka na każdej kartce dokumentu, a to zmiana strony opisowej ba ma być zapis “pieczątka i podpis” itp.
Logiczne jest, że gdy zlecamy robotę dużej firmie to nie będziemy żądać wszystkich papierów. Ale mówimy m.in. o małych firmach. Jeśli chodzi o duże firmy, to ok. miesiąc temu, rozmawiając z głównym energetykiem dużej firmy z Warszawy dopiero ode mnie się dowiedział, że potrzebne jest zaśw. kwalif. “D” do pomiarów.
Wszystko zależy od wymogów zleceniodawcy. Jak będzie chciał 10 dokumentów dodatkowych, to albo mu je damy, albo nie wygramy roboty.

Witam,
Więc komplikujmy sobie robotę… Jeśli komuś nie szkoda czasu. A ISO wprowadziliśmy nie z własnej inicjatywy, ale jako wymóg rynku. (dlaczego? chyba każdy wie. Durne wymogi WE jako odpowiedź na zdrową ale za to agresywną konkurencję dalekowschodnich “tygrysów”. Masz ISO? - jesteś nasz. My znamy Twój sposób pracy i “papierkologię” Łącznie z “dupochronami”)
Ale nie o tym…
ISO m/dzy innymi w procedurach może określać wzór protokołu, strony tytułowe i zawartość (wymagane minimum punktów). Tak więc i w tej f-mie był taki zapis w procISO. Znam toto. Na naszym prot. musi być wykaz pracowników wykonujących prace wraz z numerami uprawnień (bez wyszczególniania jakie to one są, do jakiego U, jaki zakres. Ot, numer i basta. Nawet nie ma literki “E” lub “D”. Sam “numer/komisja/rok”.
Oprócz tego ich podpisy i sprawdzający (nr upr, nazw-imię, podpis). jeśli praca dotyczy SN - podpis zatwierdzającego (nasz z-ca Prezesa - techniczny)
Ale wykonując robotę w małej firmie (np posterunku policji, szkole, sklepiku) nie dostarczamy im całej naszej dokumentacji uprawnień. Oni wiedzą, że my je mamy. A my bierzemy pełną odpowiedzialność za nasze wykonawstwo.
I z drugiej strony: Mała firma, jeśli wygra robotę w twj szkole, policji, sklepiku - oświadcza (jak pisałem wcześniej), że posiada uprawnienia, ludzi, sprawdzony sprzęt (jest przecie na wykazie sprzętu w protokóle). Dociekliwy Dyrektor szkoły, komendant, właściciel sklepiku może przecie sprawdzić kto będzie wykonywał prace (jeśli wie o co chodzi). Jeśli nie wie o co chodzi (a nie musi) - ma przecie adres, NIP, Regon, etc, całe namiary firmy wykonywującej mu te badania. PIP ewentualnie sprawdzi sam. Piekarz nie musi wiedzieć, że uprawnienia E z 1993 roku (dotyczące np. tylko generatorów) straciły ważność. I co z tego że je sprawdzi?
A że jakiś Gł Energetyk czegoś nie wiedział? I co z tego? To jego sprawa. Jeśli kolega “robił” za “matkę Teresę” i uświadamiał go - to się dziwię. Od razu niech kolega utworzy publiczną szkołe douczania przy okazji prac pomiarowych u klientów.
To tylko świadczyło o jakimś konkretnym człowieku. Jego PIP, czy inny nadzór będzie “weryfikować”. A jak nie oni - to życie.

Wszystko zależy od wymogów zleceniodawcy. Jak będzie chciał 10 dokumentów dodatkowych, to albo mu je damy, albo nie wygramy roboty.

Jasne, jak pisałem - twórzmy książki. Spodoba się to zleceniodawcom. Jeśli można mieć dwukartkowy prosty protokół z którego wszystko wynika, albo trzydziestokartkową książkę z wykazem osów w firmie z numerami wszystkich uprawnień, dat szkoleń BHP, wszystkich przyrządów w f-mie, dat badań lekarskich z zastrzeżeniami, etc, gdzie jest toto całkowicie nie do poczytania i strawienia. To co wybierze zleceniodawca (jeśli na dodatek ma coś wpisane w uwagach lub zaleceniach)?
A drukarki drukują…
TOTALNE NIEPOROZUMIENIE!

P.S.

Ps. WORD 2002 zakwalifikował to słowo, jako wyraz wulgarny tak, więc proszę tak nie pisać.

Jeśli kolega to poważnie pisze, to pozostaje mi tylko współczuć.
Odsyłam do gazetki “ENTER”. Tam na ostatniej lub przedostatniej stronie publikowane są różne śmieszne komunikaty komputerowe. Wiele z nich jest komentarzem słownika słynnego MS Worda. Osobiście chyba ze dwa lata temu wysłałem swój screen. NIe pamiętam już treści, ale był idiotyczny. Dotyczył wulgaryzmu i słowa używanego potocznie. Były akurat odwrotne niż ogólnie przyjęte w naszym, ludzkim, nie maszynowym znaczeniu. Jeśli ktoś poważnie bierze słownik MS Worda… (oczywiście nie mówię o ortografii)… no coment.

Tak już poza tematem i z innej beczki. Słowo “ciule” w gwarze śląskiej nie miało nigdy zabarwienia takiego jak w języku polskim, literackim. Ja jestem Ślązakiem z “krwi i kości”
To, co powiem nie jest obraźliwe - przechodzimy na gwarę:
Nu dyć, a niech mi sam jakoś ciula nie godo, żech ni mioł prawie…

Witam
cytat:
Jeśli chodzi o duże firmy, to ok. miesiąc temu, rozmawiając z głównym energetykiem dużej firmy z Warszawy dopiero ode mnie się dowiedział, że potrzebne jest zaśw. kwalif. “D” do pomiarów.
Wprowadził Kolega kol. energetyka w bląd:

  • do pomiarów potrzebne są upr. pomiarowe
  • D do kontroli instalacji
  • do odbioru instalacji potrzebne ??

Witam!
Nie wypowiadałem się na temat pieczątek, ale temat jest mi dobrze znany, więc swoje powiem.
Punkty wyrabiania pieczątek mają opublikowane( i jak się nie myślę ) zatwierdzone wzorce pieczątek.
Ja wyrabiałem pieczątkę w tym roku, w legalnie funkcjonującym punkcie usługowym.
-Musiałem przedstawić Świadectwo Kwalifikacyjne do wykonania kopii, która pozostaje w zakładzie usługowym wyrabiającym pieczątki.
-Na pieczątce widnieje jedynie numer uprawnienia. –Takie są oryginalne wzorce pieczątek na pomiary elektryczne.
-W tym temacie muszę wyprostować jeszcze jedno stwierdzenie, że do pomiarów potrzebne jest uprawnienie „D”.
-Jako lekturę polecam stronę:
www.sep.com.pl /kursyiszkolenia_ekuz_eid.htm
Proszę zobaczyć, co można robić z uprawnieniami „E” z pomiarami i montażem, bo ja takie posiadam (-ważne jeszcze ponad cztery lata).
Jest na wskazanej stronie temat „Wykonywanie prac kontrolno-pomiarowych i montażowych:”