Witam!
Kuszony ofertą kolegi Darom, którego wiedza w poruszanej tematyce jest dla mnie bezdyskusyjna, powracam na krótko, aby zapewnić kolegów, że nie jestem przeciwnikiem stosowania instalacji odgromowych lecz ich prowizorek, jakimi są moim zdaniem spotykane rozwiązania praktyczne.
Uziemienie jedynie samego masztu antenowego, moim zdaniem nie stanowi ochrony anten, ani tym bardziej podłączonych do nich urządzeń.
Czy decydując się na takie rozwiązanie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie: jaka jest, załóżmy procentowa skuteczność, albo inaczej, ile całkowitego prądu piorunowego może wpłynąć do takiego uziemienia.
Czy mamy świadomość, że przydatność samej rezystancji w ochronie torów sygnałowych jest niewiele znacząca bez dodatkowego udziału reaktancji indukcyjnych i pojemnościowych – znawcy w.cz. dokładnie wiedzą o co mi chodzi, a kto dodatkowo miał okazję obserwacji pola elektromagnetycznego podczas wyładowań atmosferycznych za pomocą selektywnego miliwoltomierza w. cz. zna również zakres tego zagadnienia.
Dla uproszczenia można powiedzieć, że w tym przypadku liczy się impedancja, a nie rezystancja.
Sprawa następna: czy podłączając uziemienie takiego masztu do GSU mamy pewność, że wykonana instalacja elektryczna z całą pewnością pozwala na takie przyłączenie – co z ekwipotencjalizacją budynku?
Czy zauważamy różnicę w sposobie prowadzenia (wewnątrz / na zewnątrz) i wprowadzania kabla antenowego do budynku (obok innych mediów czy z dala od nich) i czy ma znaczenie, że taki np. wzmacniacz antenowy znajduje się na strychu czy w piwnicy obok GSU?. A jeżeli jeszcze dach kryty blachodachówką …?
Nie powinniśmy zapominać, że tworząc takie prowizorki ochronne dajemy pewność inwestorowi, że jego urządzenia odtąd stają się bezpieczne. Właściciel plazmy czy LCD śpi spokojnie, ale na ile ten jego spokój jest uzasadniony…?
Dlatego powtórzę raz jeszcze - jestem zwolennikiem - prawidłowo działających, wykonanych ściśle według projektu – instalacji odgromowych, chociażby dlatego by nie zastanawiać się jakie elementy lub w jakim stopniu prowokują, nie tyle uderzenie pioruna co jego ewentualny przeskok w fazie końcowej. Przy okazji chyląc czoło, gratuluję tym wszystkim kolegom, którzy zgłębili tajniki mechanizmów uderzenia pioruna.
Wracając do tematu anten, to chcę powiedzieć, że tak się akurat składa, że wiem np. jakie trudności sprawia zrównanie poziomów sygnałów- tak, aby z jednej strony nie przesterować układów wejściowych odbiornika, a z drugiej zachować przyzwoity odstęp od szumów. Wiem również jak niełatwą rzeczą jest aktywne tłumienie sąsiednich kanałów w celu eliminacji zachodzenia na siebie treści różnych sygnałów.
Z tych i innych względów od jakiegoś czasu daję po prostu okazję zarobkowania „anteniarzom” (mowa o montażu anten a nie o instalacji), pozbywając się tym samym problemów z uziemianiem masztów antenowych.
Wobec faktu, że moje praktyczne doświadczenia z ostatnich kilku lat w temacie zgłoszonym przez kolegę melon są prawie żadne, ośmielam się przeprosić kolegów za mój zbyteczny udział w dyskusji.
Pozdrawiam kafel56