Jestem elektrykiem pracującym na południu Polski. W związku z intensywnym rozwojem/budową marketów budowlanych nastąpiła mała rewolucja związana z cenami przede wszystkim przewodów. Cena przewodu np YDYp 3x1,5 w markecie jest o połowę niższa od ceny oferowanej w hurtowniach. W marketach oferowany jest w takiej cenie przewód z firmy AKS Zielonka.
Tyle tytułem wprowadzenia.
Zasadnicze pytanie brzmi: Czy ktoś z kolegów praktyków miał negatywne doświadczenia z tymi przewodami?
Ja słyszałem następujące opinie (nie jest to moja opinia - źródło którego nie jestem w stanie zweryfikować)
żyła jest wykonana ze stopu zawierającego 30% miedzi (zamiast ponad 90 jak podobno powinno być)
żyła jest o kilkanaście procent cieńsza od nominalnego przekroju
instalacja wykonana na tych przewodach nie wytrzymuje nominalnego obciążenia (przypadek spalenia całej instalacji w budynku wielorodzinnym)
“w sąsiadującym powstającym budynku inspektor nadzoru kazał zerwać częściowo położoną instalację ze względu na zastosowanie tych przewodów”.
“żadna różnicówka nie “trzyma” na tych przewodach”.
“nikt z poważnych elektryków nie stosuje tych przewodów”
Oczywiście nie zamierzam tu dyskredytować wymienionej firmy. Właśnie jestem w trakcie wykonywania instalacji w domku jednorodzinnym w oparciu o te przewody i jak dotąd różnicówka “trzyma”, częściowo podłączona instalacja nie spaliła się, pomierzona izolacja jest OK, produkt posiada wszystkie stosowne certyfikaty.
Witam.
Zdarza mi sie stosowac przewody tej firmy juz od kilku lat,i nie widze zadnej istotnej róznicy w porównaniu do innych producentów.Oni robią to po prostu taniej. Atesty mają,wiec w czym problem?
Pozdrawiam
Dla mnie na razie jedynym problemem jest to , że jak mi ktoś (powiem nie ładnie) wciska jakieś bzdury to lubię to sprawdzić czy nie ma w tym odrobiny prawdy. Mam podejżenia, że jest to po prostu historia wymyślona przez hurtowników którzy nie mogą powalczyć ceną.
Przewody które aktualnie układam są na nap. 750V czyli OK.
Przewody z marketu nalezy sprawdzic - idzie trafic na badziew.
Przekroj zyly - zmierzyc suwmiarka, lub mikrometrem, nastepnie z srednicy wyliczyc przekroj wg wzoru S= Pi*(d/2)^2 gdzie S - przekroj [mm2], Pi - liczba Pi, wystarczy przyjac 3,14, d - zmierzona srednica zyly [mm]
Zdjac izolacje z zyly na odcinku 2 … 3 cm, po czym w srodku zagiac zyle o 180 stopni i scisnac kombinerkami - jesli po zewnetrznej stronie wyjda pekniecia lub co gorsza przewod sie zlamie - nie kupowac badziewia
Obciac ostrym nozem izolacje, kaleczac zyle, po czym wystajaca zyle odlamac.
Pod lupa obejrzec czy zyla jest centrycznie w izolacji - jesli nie jest to przewodu nie warto kupowac.
Do takiego testu mozna kupic 1m przewodu, i sprawdzic - lepiej wydac te 3…5 zl niz potem instalacje poprawiac. Spotkalem w marketach przewody, ktore nadaja sie tylko na zlom! (zanizony przekroj, znaczna niecentrycznosc zyly wzgledem izolacji oraz peczku zyl wzgledem powloki, grobosc izolacji z cienszej strony wynosila 1/3 grubosci z grobszej strony, w najcienszym miejscu bylo to 0,25mm - tak izolowac to sobie moga sznurek do prania!)
Jesli na przwodzie niema wytloczonej nazwy producenta - to widocznie nikt niechce sie do wyrobu przyznac, co powinno wzbudzic podejrzenie co do jakosci tegoz wyrobu.
W zeszłym roku wykonywałem instalację z materiału zakupionego przez inwestora. Kładąc równocześnie przewody YDYp 3X1,5 oraz 3X2,5 pomyliłem się birąc do wykonania obwodu oświetleniowego 2.5. Po spostrzeżeniu pomyłki sprawdziłem oba rodzaje przewodów i okazało się, ze ten grubszy i to znacznie, patrząc na izolację zewnętrzną to był 3X1,5, natomiast ten cieńszy to 3X2,5! Oba były na 750V. Porównując grubość samej żyly okazało się, że jest niewielka różnica i nie mając porównania bardzo łatwo się pomylic!
Zakladając, że oba rodzaje przewodów posiadają odpowiednie atesty tak sobie tylko kombinuję:
Może cieńsza izolacja jest wykonana po prostu z lepszego materiału i posiada taką samą oporność jak ta gruba? Byłby to dla wykonawców spory plus!
Może żyła o mniejszej średnicy, z racji zastosowania materiału o lepszej przewodności jest równoważna żyle o typowym przekroju np. 2,5mm2 ?
A może to wszystko lipa i nikt już niczego nie kontroluje a każdy sprowadza z Chin co mu pasuje, nakleja swoją etykietkę i sprzedaje po atrakcyjnych cenach?
W grudniu w Castoramie widziałem przewody YDYp 3X2,5/750V pakowane w krążki po 110m !!! a cena za metr wynosila 1,25zł!!!
Czytam posty w tym wątku i nie wiem czy śmiać sie czy…rżeć.
Jeden z kolegów podaje wytyczne jak sprawdzić rzetelność producenta przewodów, drugi nie sprawdza tylko ubolewa nad towarem niskiej jakości zakupionym przez inwestora.
Czy firma zajmująca się wykonawstwem instalacji nie ma sprawdzonych producentów i hurtowni?
Czy próba bezwzględnego dyktatu inwestora warta jest wystawienia na szwank reputacji firmy?
Czy pogoń za kasą wymaga stosowania ewidentnych bubli?
Jeżeli wasza odpowiedź brzmi tak, to nie żalcie się na forum, ale płaczcie w samotności w poduszkę.
Ja nie wyobrażam sobie, by dziś wykonywać instalacje elektryczne w domkach z powierzonego materiału. Wykonawcę obowiązuje gwarancja. Więc aby uniknąć możliwych perturbacji z tym związanych materiał powinien zakupić wykonawca.
Nie ma takich chorych sytuacji w Irlandii.
Tu wykonawca przystępuje do pracy ze swym materiałem. I oczywiście ponosi za całość odpowiedzialność.
Chociaż całkiem inne relacje obowiązują w kwestii zaliczek czy przedpłat.
Nie istnieje tu opcja, by regulacja należności następowała po zakończeniu prac.
Zaś cena przewodów w przeciągu sześciu miesięcy spadla o około czterdziestu procent.
Oczywiście bez pogorszenia jakości.
Moze nie rozpędzaj się aż tak w ocenach. Ty stawiasz jako przykład Irlandię, z twojej wypowiedzi wnoszę że jest tam cud, miód i orzeszki! Wszystko jest OK. a ludzie szczęśliwi!
Zejdźmy na ziemię, Ja żyję i pracuję w Polsce i nie pozwolę sobie na luksus zrezygnowania z roboty, która da mi utrzymanie na najbliższe pół roku!
Jeśli wykonuję pracę z materialu powierzonego bo innej opcji nie ma, to ponoszę odpowiedzialność za jakosć mojej pracy a nie za jakosć materiału!
Mnie interesuje aby material posiadal odpowienie naklejki i metki, nie ja jestem od sprawdzania jego jakości, tą gwarantuje producent czy importer! Inwestor kupując dany materiał robi to świadomie i nic mi do tego!
Apropo poprzedniego postu to nie było żalenie się czy wypłakiwanie a tylko temat do dyskusji. Zadałem pytania i nie sugerowałem, że te przewody są zle, po prostu stwierdziłem pewien fakt…
Przyjacielu, ja też żyłem w Polsce i prowadziłem działalność.
Dośc długo to trwało, by dziś przestrzegać przed takim pojmowaniem biznesu jaki reprezentujesz.
Twoja uległość wobec inwestorów prędzej czy później obróci się przeciw Tobie.
Tego typu pojmowanie spraw godne jest prezentacji na forum Muratora a nie na fachowym forum elektryków.
Musisz zrozumieć, że inwestor i wykonawca reprezentuja dwie wzajemnie wykluczające się opcje w których kompromis jest wprawdzie możliwy, ale pod warunkiem że inwestor jest mądrym człowiekiem.
W innym przypadku kompromis zawsze oznacza przegraną wykonawcy.
Takie jest życie.
Są ludzie czy instytucie, które biorą pieniądze za własciwą pieczątkę na metce danego wyrobu i wykonawcy nic do tego!
Z wypowiedzi kol. kkas12 można wywnioskować, że wykonawca jest takim chłopcem do bicia. Nie ważne, że robi na materialach z własciwym atestem, nie ważne, że robi dobrze, on powinien mieć jeszcze może laboratorium a przede wszystkim dar przekonywania aby przekonać inwestora, ze material z “pewnej” churtowni droższy o 30-50% niż z innego legalnego źródla jest lepszy!
Moze jest lepszy, chociaż dzisiaj, znając życie, nie ma już żadnej pewności, że renomowany producent nie nakleja swojego logo na Chińszczyźnie aby być konkurencyjny cenowo!
Są ludzie czy instytucie, które biorą pieniądze za własciwą pieczątkę na metce danego wyrobu i wykonawcy nic do tego!
Wcześniej:
Kładąc równocześnie przewody YDYp 3X1,5 oraz 3X2,5 pomyliłem się birąc do wykonania obwodu oświetleniowego 2.5.
itd.
Gdzie konsekwencja?
Tak jak dobrowolność stosowania norm nie zwalnia od ich przestrzegania, tak i “papier” producenta nie jest gwarancją dobrej jakości.
Nie uogólniaj proszę mej wypowiedzi tylko dlatego, że nie odpowiada Twemu pojmowaniu prowadzenia działalności. Działalności z prawdziwego zdarzenia.
Nie mylić z manufakturą.
Jeżeli nie odpowiada Ci mój punkt widzenia, nie musisz sie do niego stosować.
Zawsze możesz pozostac tylko wyrobnikiem polegającym na sprawdzeniu ciągłości przewodu zwiniętego w krążek.
Dla mnie osobiście jest to połowiczna, nic nie dająca i śmieszna metoda.
Nie obrażając toś to kolego pojechał po bandzie.
Jakoś nie mogę siebie wyobrazić, że kupując zmywarkę w klasie A będę specjalnie sprawdzał faktyczny jej pobór energii. Kupując samochód w którego instrukcji jest napisane, że wyciąga 230 km/h nie będę sprawdzał czy tak jest na pewno. Kupując wskaźnik na którym pisze, że napięcie izolacji to 10 kV nie będę sprawdzał czy aby na pewno tyle wytrzyma. Dalej. Mając kogoś projekt jako wykonawca nie będę sprawdzał czy aby na pewno wszystkie obliczenia się zgadzają (bo to zrobili sprawdzający) i tak dalej i dalej.
W wytycznych do projektowania czy wykonawstwa mam napisane co musi spełniać dany przewód aby go zastosować. Tak więc jeśli ten marketowy to spełnią, a jest o wiele tańszy niż hurtowy to go stosuje (i co z tego, np. że nie są naniesione metry, to mój problem).
I jakoś nie mogę sobie wyobrazić sytuacji, że na certyfikacie/deklaracji producenta jest napisane, że maksymalne napięcie izolacji to 300/500V, a on wytrzyma 12V. Jeśli ktoś taki przykład zna to proszę dać znać. Od razu wyjeżdżam do Irlandii
Witam
Kolego lukbok,nie wyjezdzaj do Irlandii,tam juz jest znakomity przedstawiciel ''naszej" profesji,więc nie rób mu tam konkurencji. U nas w Polsce tez jest co robic
Nie piszemy o samochodach, zmywarkach czy wskaźnikach.
Piszemy o przewodach, gdzie duża różnica ceny
30-50%
sugeruje nadużycie.
Zachłystywanie się tylko ceną nie jest zbrodnią, ale stosowanie jej jako jedynego wyznacznika przydatności czy wytrzymałości tego akurat przewodu jest nieprofesjonalne.
Nigdy przez ponad dwadzieścia lat swej działalności nie wykonywałem instalacji w domkach z materiału inwestora. Nigdy też inwestor-laik nie był w stanie zakupić dobrego materiału po niższej cenie od tej jaką mu oferowałem.
A jeszcze uwzględniałem narzut od ceny zakupu.
Powodem tego były wysokie marże w hurtowniach z którymi od wielu lat wspólpracowałem.
Jeżeli dziś twierdzi ktoś, że materiał np. w Castoramie jest tańszy niż w hurtowni, to albo nie zna realiów prowadzenia działalności albo sytuacja w Polsce jest postawiona na głowie.
Więc zarówno w jednym i drugim przypadku nie ma o czym dyskutować.
Koledze lukbok proponuję odnieść się do jednego z wcześniejszych postów, w którym to autor opisuje dość szczegółowo sposoby jakimi należy weryfikować deklaracje producentów, któych kolega tak broni.
Kolego Zbyniu to chyba nie było grzeczne z Twojej strony. Może ktoś się poczuć urażony - a tu Święta.
To pozwolę się z kolegą nie zgodzić. Jeśli taka Castorama przychodzi do danego producenta i mówi, że zakupi np. 100 tyś sztuk danego materiału (dla swoich wszystkich oddziałów na terenie Polski) to podejrzewam, że cena za jaką to kupi będzie o wiele niższa niż cena dla hurtowni (które takiej ilość nie będą wstanie sprzedać). Co się na to przekłada cena dla klienta ostatecznego czasami też jest niższa niż oferują hurtownie.
Na zakończenie moich wypocin to chciałbym podkreślić, że wg mnie kupując w hurtowni elektrycznej nie musimy sprawdzać tych certyfikatów/deklaracji ponieważ szanująca się hurtownia nie wpuści nas w kanał. Jednak produkt i jego przeznaczenie kupowany w markecie trzeba sprawdzać ponieważ może on mieć inne zastosowanie (co oczywiście będzie napisane) niż nasze oczekiwanie.
izolacja = pomiar czy też izolacja ok=oględziny???
Niska cena w marketach powinna być sygnałem do wzmożonej czujności. A tak nawiasem mówiąc w dobrej hurtowni mogą też zaproponować dobrą cenę niejednokrotnie niższą niż te z marketów albo bardzo zbliżoną. Jedyne co przemawia za rodzimymi sieciami to po pierwsze
-wspieramy Polską gospodarkę, dającą miejsca pracy i dochody a co za tym idzie napędzamy sobie potencjalnych inwestorów.
-polska firma a nie jak markety właściciel niemiec, anglik albo włoch,
-polityka cenowa marketów to wysoka marża oraz niejednokrotnie nikła jakość towaru.
A skoro wykonujemy zawód, który ma wpływ na bezpieczeństwo tak ludzi jak i dobytku nie możemy pozwolić sobie na błędy i partactwo przez które może ktoś stracić życie bądź też dorobek życia. Są to ekstremalne przypadki, ale nie niemożliwe do zaistnienia na obiektach.