Witam. Mam pytanie jakie uprawnienia są wymagane by wykonać projekt instalacji elektrycznej w domu mieszkalnym jednorodzinnym o powierzchni 120m2? Ja posiadam uprawnienia:
E,
pomiarowe,
D.
Projekt zrobiony i podpisany przeze mnie został zakwestionowany przez Starostwo Powiatowe!
W przeszłości zrobiłem wiele projektów, które ktoś mi podpisywał i było OK! Oczywiście za podpis płaciłem. Zastanawiam się czy zrobić uprawnienia projektowe (jeżeli to możliwe?) czy raczej zmienić zawód - bo w zawodzie elektryka wiedza nie jest wystarczająca by w nim funkcjonować z powodzeniem…
no i musisz zrobić tak jak w przeszłości, musi podpisać ktoś z uprawnieniami, ty możesz zrobić uprawnienia projektowe jeżeli jesteś inżynierem elektrotechnikiem
A jeśli nie jestem! Tak się złożyło, że jestem tylko technikiem elektrykiem. Przez 20 lat pracowałem w firmie, gdzie byłem konstruktorem w dziale automatyki. Całe zawodowe życie dokształcałem się. Mój zakład sprzedano “obcemu kapitałowi”, który zostawił tylko produkcję - reszta na bruk! Musiałem wrócić do swojego wyuczonego zawodu. Ale w tym zawodzie nie jest ważne co ktoś potrafi lecz jakimi papierkami może się okazać. Tolerowana jest fikcja! Nikt nie przyjdzie na budowę czy to z ZE, czy ze starostwa zobaczyć jak instalacja wygląda w rzeczywistości! Ale jak zaniesiesz stertę papierków do jednej czy drugiej instytucji to jest OK!.
tak to niestety wygląda u nas, ważne żeby był papier który określi kogo pociągnąć do odpowiedzialności w razie wypadku, a nie samo wykonanie instalacji,
z tego co się orientuję to na dzień dzisiejszy do uzyskania uprawnień do projektowania niezbędny jest przynajmniej stopień inżyniera (uprawnienia w ograniczonym zakresie), dokładnie musisz sprawdzić w prawie budowlanym , rozdział chyba drugi - samodzielne funkcje w budownictwie
był chyba wyjątek że technik może się ubiegać o uprawnienia ale jeżeli pobrał książkę praktyk przed jakąś datą (chyba rokiem 2006), może ktoś lepiej się orientuje
poszukaj na stronach izby inżynierów, tam coś powinno być na ten temat
Witam
Wyszedłeś przed szereg. Niestety, nie masz uprawnień.
Szkoda, że nigdy nie przeczytałeś Prawa Budowlanego.
Zrobiłem dla Ciebie streszczenie:
Rozdział 2. Samodzielne funkcje techniczne w budownictwie
Art. 12. [Definicja]
Za samodzielną funkcję techniczną w budownictwie uważa się działalność związaną z koniecznością fachowej oceny zjawisk technicznych lub samodzielnego rozwiązania zagadnień architektonicznych i technicznych oraz techniczno-organizacyjnych, a w szczególności działalność obejmującą:
projektowanie, sprawdzanie projektów architektoniczno-budowlanych i sprawowanie nadzoru autorskiego;
kierowanie budową lub innymi robotami budowlanymi;
kierowanie wytwarzaniem konstrukcyjnych elementów budowlanych oraz nadzór i kontrolę techniczną wytwarzania tych elementów;
wykonywanie nadzoru inwestorskiego;
sprawowanie kontroli technicznej utrzymania obiektów budowlanych;
Samodzielne funkcje techniczne w budownictwie, określone w ust. 1 pkt 1-5, mogą wykonywać wyłącznie osoby posiadające odpowiednie wykształcenie techniczne i praktykę zawodową, dostosowane do rodzaju, stopnia skomplikowania działalności i innych wymagań związanych z wykonywaną funkcją,stwierdzone decyzją, zwaną dalej “uprawnieniami budowlanymi”, wydaną przez organ samorządu zawodowego.
Art. 13. [Uprawnienia budowlane]
Kierownik Robót Elektrycznych, lub innych wpisany na listę samorządu zawodowego jest zakwalifikowany jako zawód zaufania społecznego, co jest równoznaczne z tym, że uprawniona ustawowo komisja stwierdziła, ze posiada on wymagane prawem wykształcenie, oraz odbył wymaganą praktykę. Znaczy to tyle, że w swoich poczynaniach jest samodzielny, i kontrolować go nie ma potrzeby.
Inną sprawą jest to, że wiele osób nie posiadających uprawnień, nieźle sobie radzi w projektowaniu, oraz innych zagadnieniach z zakresu Uprawnień Budowlanych, jednak śmiem twierdzić, że nie posiadają te osoby stosownego przygotowania do pełnienia samodzielnej funkcji technicznej z powodu braku praktyki, oraz wykształcenia kierunkowego.
Dobrze się stało, że UB zaczyna się od inżyniera, ponieważ inżynier, to jest już ktoś zaawansowany zawodowo. Skończy się już niedługo era pieczątkarzy, która trwa tylko dlatego, że prawo nie działa wstecz.
W swojej praktyce zawodowej mam roczny epizod pracy w USA. Tam tytułowali mnie inżynierem ze względu na to co potrafiłem zrobić. Nikt nie pytał mnie o dyplomy.
Czy teraz w wieku prawie 60 lat mam iść na studia? Czy może umrzeć z głodu na bezrobociu bez zasiłku.
W cywilizowanym świecie wiedzę można zdobyć także poprzez wieloletnie samokształcenie i praktykę zawodową. Ja oczywiście nie chcę uniknąć egzaminów na uprawnienia - uważam, że powinienem do takich egzaminów mieć prawo!
Poniekąd należy przyznać Ci rację Kolego, ale jak to mówią ,dura lex sed lex" i to dotyczy każdego. Skoro Ty, załóżmy, że kompetentny i przygotowany człowiek chcesz mieć prawo przystąpienia do egzaminu, to może pan Mietek spod budki też by chciał? Uprawnienia Budowlane obejmują swym zakresem nie tylko instalacje elektryczne, ale należy też znać Prawo Budowlane, Normy, oraz całą masę przepisów towarzyszących, czego nie da się nauczyć nie mając z tym do czynienia pod okiem kogoś doświadczonego, kto wskaże popełniane błędy.
Piszesz czy masz teraz iść na studia?
Ja pytam, czemu wcześniej nie poszedłeś? Teraz nie miałbyś takich dylematów.
Obecnie masz pretensję, że nie możesz lekkiego chleba doświadczyć na emeryturze.
Znów użyję przysłowia ,Jak se pościelesz, tak się wyśpisz"
Bajka ,Konik polny i mrówka" też tu pasuje.
Tak na marginesie, to Automatyka Kolego, jest zaledwie pokrewnym kierunkiem dla Elektrotechniki, więc nie myśl sobie proszę, że jeśli potrafisz zaprogramować sterownik PLC, to projekt zasilania obwodów wtórnych też potrafisz wykonać wraz z niezbędnymi obliczeniami, doborem aparatury, uzgodnieniami itp.
Wybacz Kolego, ale poniosło mnie trochę. Gdy czytam że ktoś chce wykonywać projekty powołując się na świadectwo kwalifikacji ,D" to jest to co najmniej niepoważne, lub świadczyć może o zupełnym braku znajomości zagadnienia.
Kolego cała idea wszelakich uprawnień właśnie na tym polega, żeby kobita ze starostwa nie chodziła i nie sprawdzała kto jaką instalację zrobił, dobrą czy złą, kto zaprojektował coś dobrze a kto nie umie projektować. Sprawdzenia czy ktoś jest odpowiednim fachowcem w swojej dziedzinie dokonuje komisja egzaminacyjna i to ona określa kto co umie a pani w starostwie tylko to respektuje. Myślę, że przesadzasz bo w elektryce jest też miejsce na ludzi bez uprawnień. Czy koniecznie musisz zajmować się projektowaniem aby mieć na chleb?
Poza tym pełnienie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie bez wymaganych uprawnień jest karalne a projektowanie bez uprawnień i składanie tego projektu do pozwolenia na budowę jak najbardziej wyczerpuje znamiona tego przestępstwa.
Uważam przy tym, że popełniono wielki błąd pozbawiając techników możliwości ubiegania się o uprawnienia. W dziedzinie instalatorstwa dobry technik a jeszcze doświadczony jest 100 razy lepszym fachowcem od byle jakiego magistra czy inżyniera po ogólniaku. Ale dziś to ten drugi będzie kierował tym pierwszym. Moim zdaniem za kilka lat techników zacznie się cenić bo wyszło na to, że magistrów mamy jak psów a robić nie ma komu i będzie jeszcze gorzej.
Pod warunkiem Kolego Marcinie, że wróci poziom nauczania w technikach do tego, który był 20 lat temu. Obecny poziom nauki w technikach jest wprost żenująco niski, a praktyka zerowa. Dawny technik miał wiedzę, a dziś dyplom otrzymuje kilka osób w klasie.
Tylko, że dzisiejszy technik elektryk może tylko pracować na niedoświadczonego inżyniera, który bywa, że już na uczelni załatwił sobie uprawnienia budowlane. Sam nie może firmować najmniejszej roboty. No może jeszcze zbierać podpisy. A robić będzie komu ( idzie kryzys ). Niekoniecznie musi być to elektryk.
Ta, ta, ta.
To dlaczego projektanci nie potrafią projektować uziemień fundamentowych, lub innych sztucznych dla budynków mieszkalnych ?
Dlaczego kierownicy budów nie wyłapują takich fuszerek ?
Dlaczego inspektorzy nadzoru przepuszczają takie rzeczy ?
Przecież wszyscy mają UB.
Przecież pan projektant od ZK do budynku przewiduje kabel 5x, gdy w tym budynku brak uziemienia.
Pan projektant nie zauważa wytycznych Energetyki, która odseparowuje uziemienie robocze złącza kablowego zasilającego budynek mieszkalny od uziemienia ochronnego tegoż budynku i jego instalacji.
Taka jest prawda widoczna w terenie.
Ja nie miałem na myśli takiej weryfikacji wiedzy i umiejętności kandydata na uprawnienia, że komisja odrzuci wszystkich nieuków i dalej przejdą tylko geniusze i w terenie nie było by z nimi żadnych problemów. Ja pisałem o tym, ze jeśli już ktoś ma sprawdzać te umiejętności lepiej czy gorzej to są do tego powołane odpowiednie gremia a nie na bieżąco ma to oceniać pani w Starostwie czy ty jesteś fachowiec czy nie jesteś. Są dwa systemy albo z uprawnieniami albo bez. Jak jest potrzeba potwierdzenia swoich kompetencji to trzeba je potwierdzić i mieć papier a nie mówić, że ja kompetencje mam mimo, że papierka nie mam bo wtedy to każdy może tak mówić łącznie z panem Ziutkiem spod sklepu. Więc jeśli koledze zakładającemu ten wątek pozwolić by projektować to czemu Ziutkowi nie - przecież obaj mówią że umieją i obaj nie mają na to papierów.
Pytający kol. ma potrzebe i proszę mu doradzić jak ma potwierdzić swoje kompetencje. W wieku 60 lat ma skończyć studia a następnie zrobić praktykę? To prędzej pójdzie na emeryture. Istnieje bariera biurokratyczna (tutaj tożsama z ekonomiczną) nie do przeskoczenia. Dlaczego technik elektryk nie ma prawa wykonywać swojego zawodu? To chyba niezgodne z konstytucją. To lekarze prędzej przystąpią do LEPu niż absolwent do egzaminu na UB. Nie wspominając, że w wielu cywilizowanych krajach nie ma UB.
Moja rada dla kol.dawel: 1)trzymać kciuki za reformy Gowina 2) poczytać przepisy, może znajdzie się jakaś luka w prawie np. zdobycie uprawnień lub zaliczenia stażu zagranicą. Gdyby kol. pobrał książkę praktyk kilka lat temu to jako technik miałby szansę na UB w dzisiejszych warunkach.
No może nie tak szybko z tymi reformami.
Osobiście sam wielokrotnie spotykałem się z projektami za które w największym skrócie musiałem się wstydzić, iż mam tę samą specjalizację na budowach. Ale to tak na marginesie.
Pozwolę sobie też na małe porównanie z dość retorycznym pytaniem. Czy zdaniem kolegów na drogach byłoby mniej wypadków gdyby zamiast prawa jazdy wystarczała sama chęć prowadzenia pojazdów mechanicznych?
Przed podpisaniem się pod postulatami uwolnienia zawodów powstrzymują mnie dwa pytania.
Czy finalny produkt w postaci sieci/instalacji/urządzeń będzie bezpieczniejszy jeśli każdy kto tylko w własnym osobistym mniemaniu potrafi zacznie projektować, kierować robotami? Czy może jednak dla finalnego użyszkodnika bezpieczniej jest tak jak jest? (z wszystkimi konsekwencjami widocznych dzisiaj błędów)
Co z odpowiedzialnością cywilno- prawną jeśli jednak umiejętności będą niewystarczające a wynikiem zawyżonej samooceny niektórych ludzi będzie wypadek z uszczerbkiem na zdrowiu a może i utrata życia?
Autora wątku proszę o wybaczenie, iż na sprawę patrzę globalnie a nie indywidualnie przez pryzmat poszczególnych przypadków.
Co z odpowiedzialnością cywilno-prawną dla stanu na dzień dzisiejszy ?
Globalnie jest cacy ?
Te “poszczególne przypadki” spotkały mnie w tym roku na CZTERECH budowach !
Epidemia gł… ?
Panowie nie czarujmy się te całe uprawnienia budowlane są tylko dla inżynierów których państwo naprodukowało ostatnio i nie mają co robić.
Po prostu taki robi uprawnienia i podbija pieczątką czyjąś robotę i zbiera kasę .
A co z naszymi świadectwami kwalifikacyjnymi E i D ?
Kiedyś jak się je miało to było się fachowcem a teraz każdy za kasę może je dostać nawet krawiec je dostanie jak tylko zaliczy płatny kurs , a potem wykonuje instalacje które oglądamy w dziale błędy w sztuce .
Przynajmniej są narzędzia po które można sięgnąć (nie znam statystyk ile odszkodowań jest wypłacanych z polis)
Niestety nie jest ale IMHO uwolnienie z dnia na dzień istniejący stan pogorszy gdyż oprócz osób które potrafią coś zrobić zgodnie z normami/sztuką itd pojawi się znacznie więcej pewnych siebie ignorantów.
Może i tak, ale IMHO jest to pokłosie CCC. W projektowaniu cena nie czyni cudów. Zaś projekty (pod procedury przetargowe) tworzone są najtaniej jak się tylko da (Ctrl-C Ctrl-V) przez ludzi, którzy sami mogą nie mieć uprawnień ale mają znajomych posiadaczy pieczątek, najczęściej emerytowanych.
Jeśli rynek zostanie uwolniony to jakie szanse na zdobycie kontraktu będzie miała osoba chcąca zrobić wszystko po Bożemu w zestawieniu z posiadaczami (wówczas już tylko) kserokopiarek.
Niestety nie mam takich informacji aby dyskutować ile inżynierów ostatnio naprodukowano. Wydawało mi się że jest to grupa raczej mało narażona na bezrobocie ale mogę się mylić.
Czyżby kolega uważał że uwolnienie UB będzie miało inny skutek niż w przypadku świadectw kwalifikacyjnych? Jeśli tak to poproszę o podstawy takiego rozumowania.