elektryk, instalacje elektryczne w domach, w obiektach przemysłowych, może w przyszłości uprawnienia budowlane, tu na początku u kogoś a później własna działalność + monitoring itp.
projektant instalacji elektrycznych bez wykonawstwa.
Programista JAVA, .NET, C++
Co możecie mi doradzić ze względu na doświadczenie w branży?
i to jest najgorsze, interesuje się tym wszystkim + sieci komputerowe ale tego z np elektryką nie mam jak połączyć, dopiero przy własnej działalności- instalatorstwie można to połączyć ale najpierw doświadczenie a w każdej branży na raz nie da rady. Dlatego pytam co z ekonomicznego punktu widzenia jest najlepsze
Czy koledze chodzi o wysokie zarobki mając na myśli powyższe zdanie ? Nie ma drogi na skróty.
A doświadczenie ? A praktyka ? Widać, że kolega ma szerokie spektrum zainteresowań, ale nie do końca wie co chce w życiu robić. Jedno jest pewne nie można być “specem” od wszystkiego, bo jak to mówiła kiedyś jedna z reklam: “jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Może warto skupić się na 1, 2 dziedzinach i tu się specjalizować, pod okiem mentora w dobrej firmie, a samodzielność i ekonomiczny aspekt sprawy przyjdzie z czasem. Najważniejsze to nie wszystko na raz.
tytuł+ pare lat praktyki i jest przepaść między inżynierem a osobą po zawodówce lub technikum i nie chodzi tu o domki ale tam gdzie jest prawdziwa elektryka z elektroniką i to po prostu widzę po znajomych
To nie była żadna obraza i przecież napisałem o doświadczeniu ale czy masz wiedze żeby zaprojektować jakaś linię, wyłącznik, system zabezpieczeń wysokich napięć ? ja to miałem i to jest wyższa matematyka oraz zrozumienie zjawisk… Po prostu zawodówka i technikum a studia to powinny być zupełnie inne stanowiska, np elektromonter i inż budowy, elektromonter i osoba od automatycznych, cyfrowych zabezpieczeń
Jakby to literki przed nazwiskiem załatwiały temat to świat byłby piękny.
Studiowałem na PŁ to i owo i to kilka lat temu (hmmm w sumie to już kilkanaście) i spora część tej edukacji to była zwykła farsa. Że o rozdawaniu niebieskiej książeczki każdemu, kto umiał pisać w ogóle nie wspomnę.
Z resztą mam wśród przyjaciół kilka osób z kręgów akademickich i się można nasłuchać bardzo ciekawych rzeczy.
Debilem może być żul Miecio, tak samo jak profesor Stanisław. Problem z profesorem leży tylko w tym, że ludzie go biorą na poważnie, a potem wychodzi z tego obowiązek uziemiania metalowej mydelniczki.
Przechodząc ad rem - opuszczając progi alma mater, nie ma się doświadczenia ani wiedzy szczegółowej potrzebnej w danej pracy. Ma się pewien zbiór wiadomości, które trzeba uorganizować uwzględniając realia, a potem wraz z nabieraniem doświadczenia dochodzić do hmmm mądrości i pokory.
Nie ma większego znaczenia co wybierzesz bylebyś robił to dobrze i miał trochę szczęścia w życiu.
Z tego też wynika, że akurat wyższe wykształcenie co prawda nie przeszkadza jak się zaczyna karierę zawodową, ale też za mocno nie pomaga (przynajmniej w tych branżach)
Co do łączenia zainteresowań - ja w zasadzie pracuję wyłącznie integrując informatykę z automatyką i elektroenergetyką zahaczając o elektronikę po drodze.
Rozwiązania zmieniają się z miesiąca na miesiąc więc non stop człowiek się musi edukować, szukać nowych możliwości, monitorować producentów i tak dalej.
Osobiście uważam, że inżynier budowy albo kierownik robót, który nigdy nie pracował jako elektromonter będzie miał trudności w zaskarbieniu sobie szacunku u podwładnych. Bo jak się czasem posłucha pomysłów kierowników budowy, to aż się drobne w kieszeni nie zgadzają.
Trzeba trochę pobrudzić sobie ręce, żeby zrozumieć na czym polega praca ludzi, którymi masz zarządzać. Co sprawia, że robota idzie gładko, a co ją utrudnia. Jak zaplanować pracę, żeby przy kolejnych jej etapach nie trzeba było nic poprawiać i tak dalej. Zwłaszcza, że koledzy bardzo chętnie podzielą się swoim doświadczeniem, zwłaszcza gdy zobaczą że inżynier nie boi się wziąć do ręki szpadla i słucha ich porad. Nikt nie każe Ci naśladować ich we wszystkim, ale warto obserwować starszych i wyciągać własne wnioski.
To jest trudniejsza droga do zostania “białym kaskiem”, ale przynosi o wiele lepsze efekty.
i tutaj muszę potwierdzić słowa kolegi ‘disaster’ i ’ luka2nd’
chęć pacy, poznawania i ciągłego rozwiązywania przeciwności + pokora: to przepis na bycie dobrym elektrykiem…
natomiast sprawa zarobków- jest trochę po części związana ze ’ zmysłem handlowym’..
mam kolegę- świetnego elektryka, ale pracuje od lat w jednym zakładzie - co prawda awansował itd- ale mając swoją firmę mógłby ( patrząc na jego umiejętności) zarabiać o wiele więcej ( teraz jest majstrem- przemysł- na rękę dostaje ponad 6tys.)..
W elektryce przy własnej działalności w Wawie najlepiej robić domki czy bardziej startować w przetargach ? chociaż brak doświadczenia raczej przetargi dyskwalifikuje