Elektrotechnika Studia

Dzień dobry. Jestem studentem drugiego roku pewnej polskiej Politechniki, nie mam żadnej praktyki, jestem po technikum, ale technikum z śmieciowym zawodem, do którego nie chcę nawet wracać. Mam prawo jazdy B i w sumie tyle.
Studia jak to wiadomo co można się nauczyć :laughing:. Dlatego, planuje “szkolną” naukę zakończyć na inżynierze i zacząć prawdziwą naukę fachu .
Co robić dodatkowo aby nie zostać bez pracy w zawodzie gdy skończy się inżyniera?
Nie mówie o cudownej pracy, pinć tyś., ale w zawodzie.
Sep do 1kV planuje zrobić na wiosnę, ale nie wiem co jeszcze warto.

Kolego, jeśli studiujesz na studiach dziennych, to niewiele możesz teraz zrobić przed ukończeniem ich, natomiast jeśli studiujesz niestacjonarnie, to powinieneś poszukać sobie pracy w zawodzie i zacząć najlepiej od stanowiska montera, żeby powoli móc przejść wszystkie szczeble kariery, jeśli ambicji Ci po drodze nie zabraknie. Nauki wbrew pozorom też nie można za bardzo lekceważyć, ponieważ teoria bardzo się przydaje gdybyś chciał zostać inżynierem w pełnym tego słowa znaczeniu…

Dzienne, a właściwie to już dzienno-nocne i weekendowe :laughing: . Myśle, aby odbębnić te dwa lata, SEP do 1kV, jakieś praktyki,może po znajomości, aby coś zobaczyć konkretnego i szukać pracy coś w stylu montera na początek. Dobry pomysł?

Wyjścia do kariery moim zdaniem masz dwa:

  1. Po pierwsze - primo - skończyć jeszcze magistra i potem zacząć szukać praktyki w firmach elektrycznych pod kątem nadzoru, lub projektowania. Tak jest po inżyniersku ( magistersku ) :slight_smile:
  2. Po drugie - secundo - skończyć inżyniera, zrobić w międzyczasie SEP 1kV i rozpocząć pracę jako monter.
    Tylko po co Ci wtedy te studia… Idź do pracy już jutro. Elektryków potrzeba na rynku. :slight_smile:

Pozdrawiam i myślę, że wyraziłem się dosyć jasno :slight_smile:

Można prosto po studiach iść do nadzoru. Tylko co to za nadzór, który ma głowę pełną teorii a pojęcia o praktyce mniej niż zero.

Napisałem Kolego luka2nd, żeby szukać praktyki w nadzorze po studiach, a nie żeby od razu iść ten nadzór sprawować. Po coś te studia w końcu są. Żeby być dobrym monterem, wystarczy ukończyć szkołę zawodową. Moim zdaniem, nie ma sensu męczyć się na studiach kilka lat tylko po to, żeby potem iść pracować jako monter na budowie…

A kto powiedział, że jeśli inżynier pójdzie pracować jako monter, to pozostanie monterem do końca życia?

Kolego, nie robi się inżyniera po to, żeby być monterem.
Zwłaszcza, że nie jest to robota, w której specjalnie można się czegoś nauczyć.
Awarie - owszem wnoszą coś do życia ale nie kładzenie przewodów, litości.

Nie jest to przesądzone, ale jeśli ktoś po ukończeniu studiów czegoś się nauczył, to będzie chciał kontynuować poszerzanie wiedzy w tym kierunku. Natomiast jeśli inżynier po studiach idzie pracować jako monter, to owszem, może to potraktować jako swego rodzaju wyzwanie, ale tym samym zaczyna się cofać. Nie kształci się inżynierów po to, by układali instalacje i łączyli puszki. Kadra inżynierska ma za zadanie zaprojektować i dopilnować by wszystko działało poprawnie, nie zaś własnoręcznie to wykonać. Dobrze wyszkolony inżynier nie pójdzie pracować na budowę jako monter, bo ambicja mu na to nie pozwoli.
Inną sprawą jest to, jakich teraz inżynierów uczelnie wypuszczają…

Co to już znieśli obowiązek praktyk na studiach? Za moich czasów takowe trzeba było odbyć i ja przez 5 lat studiów co wakacje przez 2 miesiące (zazwyczaj sierpień-wrzesień) pracowałem właśnie jako monter :slight_smile: Sporo się w tym czasie nauczyłem , rzekłbym wystarczająco dużo żeby potem po studiach zacząć pracę w nadzorze.
Nie wyobrażam sobie natomiast skończyć te studia i pójść ciągać przewody po budowach… Szkoda czasu na naukę od razu po średniej można iść.



Oczywiście, że nie po to się robi inżyniera, by pracować jako monter i nie w tym celu się inżynierów kształci. Nie uważam, że każdy inżynier ma biegać po budowie z wiertarką i układać kable na równi z monterami. Ale nadal stoję na stanowisku, że kierownik robót lepiej wykona swoje zadanie, jeżeli choć przez krótki czas pracował jako monter. Po prostu z doświadczenia będzie wiedział, gdzie i dlaczego jego podwładny może popełnić błąd. A jak się podwładny zapyta o radę, to mu jej udzieli. Bo nie ma większej żenady niż odpowiedzenie monterowi “nie wiem, zrób tak, żeby było dobrze”. A proszę mi wierzyć, że to jest norma, nie tylko w naszej branży.

Co to już znieśli obowiązek praktyk na studiach? Za moich czasów takowe trzeba było odbyć i ja przez 5 lat studiów co wakacje przez 2 miesiące (zazwyczaj sierpień-wrzesień) pracowałem właśnie jako monter > :slight_smile: > Sporo się w tym czasie nauczyłem , rzekłbym wystarczająco dużo żeby potem po studiach zacząć pracę w nadzorze.
Nie wyobrażam sobie natomiast skończyć te studia i pójść ciągać przewody po budowach… Szkoda czasu na naukę od razu po średniej można iść.

Teraz jest coś koło 6 tygodni. Choć wiele osób załatwia sobie na lewo, albo przy kserowaniu bzdur w biurze.

A za Twoich czasów to kiedy to było?
Za moich już z tymi praktykami to był pic na wodę fotomontaż. Jak się praktyki bezpłatne, ale z jakimś sensownym programem złapało to już był szał. Bo tak, to albo trzeba było dopłacać do interesu, albo się kserowało dokumentację :smiley:
Ja i tak miałem dość zabawnie, bo po szkole średniej najpierw odbębniłem 5 lat na informatyce, a dopiero potem dla porządku inżyniera elektryka dorzuciłem. Potem się jeszcze automatyka przewinęła jako drugi stopień, bo akurat w robocie się to dość mocno wybijało.
A patrząc na to obiektywnie, to jedynie technikum i właśnie ta automatyka coś wniosła do mojego życia.
Informatyka to trochę opowieści z mchu i paproci były - nic czego by nie szło wygooglać. Ratowało ją tylko to, że na wydziale elektrycznym robiona była, więc metrologia, elektrotechnika i teoria obwodów się tam dość mocno przewijały. Elektryka, to bardziej ambicjonalnie niż z rzeczywistej potrzeby, ale faktycznie bez części elektrycznej na informatyce z tą elektryką byłoby ciężko.

Same studia to trochę mało. Siedzi i bębni się matme/fize/chemie. Wątpie by to zrobiło ze mnie specjaliste :laughing: .

Jedne wakacje, jeden miesiąc ponoć

Tak Ci się tylko pozornie wydaje. Owszem, w programie studiów jest dużo niepotrzebnych rzeczy, ale studia mają Ci poszerzyć światopogląd, a Ty sam musisz potem oddzielić to, co Ci się przyda, od rzeczy zbędnych, ale to będziesz wiedział dopiero później. Teraz ucz się, a efekty będą później, lub przerwij studia natychmiast, jeśli chcesz pracować jako elektromonter, bo szkoda czasu i pieniędzy.

Czy Kolega chce powiedzieć, że młody człowiek, po przepracowaniu 6*2miesiace, czyli w sumie po roku praktyki jest w stanie dawać rady np. majstrowi z 20…letnim stażem??? Powiedzieć mu którędy ma przewód poprowadzić. Jak puszkę połączyć? Chyba nie po to jest inżynier na budowie. Od wykonywania instalacji jest technik, brygadzista, monter. Młodsi uczą się od starszych. Inżynier ma kierować i nadzorować pracę. Inżynier na budowie nie jest od wykonywania instalacji. Inżynier pracuje głową i komputerem. Gdy kierownik pracuje na równi z ludźmi, automatycznie zatraca wśród nich swój autorytet.

Jeśli majster wie co robi to nie powinien mu się za bardzo wtrącać ale ktoś tu wcześniej wspomniał o sytuacji że ktoś się inżyniera zapyta jak zrobić. Także po roku dobrej praktyki można takiej osobie doradzić a nie odpowiedzieć “nie wiem zrób jak uważasz”. Po to są te praktyki żeby zobaczyć co jak się robi, trochę samemu popróbować a na pewno nie po to żeby zostać mistrzem w kuciu bruzd i łączeniu w puszkach :smiley:
Inżynier na budowie jest od wszystkiego, czasem musi sam pomiary zrobić, sprawdzić jak coś jest wykonane. Jeśli ktoś myśli że będąc inżynierem jego rola ogranicza się do chodzenia w garniturze po budowie i siedzenia przed komputerem to d… z niego a nie inżynier.

Za moich czasów ponad 10 lat temu :slight_smile:
Jak ktoś chciał to sporo wyciągnął z praktyk jak ktoś nie chciał to po prostu szedł po podpis a na budowie się nawet nie pokazywał.
Mi się akurat udało sporo z praktyk wynieść. Sporo moich kolegów z roku jednak załatwiało praktyki na lewo bo szkoda im było wakacji na siedzeniu w pyle czy w rowie kablowym .

Po roku praktyki, jeśli ktoś chce dawać rady doświadczonym monterom, to tylko ośmieszyc się może, nic więcej. Niech każdy robi swoje i tak będzie najlepiej. Inżynier nie musi znać tajników układania instalacji, bo to nie jego działka. Poza tym, żeby to wszystko sens jakikolwiek miało, to inżynier powinien nabierać praktyki u inżyniera, a monter u montera. Takie jest moje zdanie w tym temacie. Pomiędzy monterem a inżynierem jest jeszcze brygadzista lub majster i to oni powinni bezpośrednio dopilnować pracy monterów a do kierownika zwracać się ze sprawami typu: kolizji, błędów projektowych oraz innych trudności technicznych pojawiających się na etapie wykonania zadania. Mówię oczywiście o dużych budowach, ponieważ w małych firmach często inżynier pełni też funkcję montera, szczególnie, gdy założy działalność i chce się rozwijać.

O co warto dbać, będąc na studiach, aby potem móc pracować w zawodzie?
Zamierzam zrobić inżyniera i SEP do 1kV, co robić jeszcze?