O co warto dbać, będąc na studiach, aby potem móc pracować w zawodzie?
Zamierzam zrobić inżyniera i SEP do 1kV,zrobić konkretniejsze praktyki, co robić jeszcze?
Olać studia i zostać Ninja.
A tak na serio - chłopie, nikt za Ciebie nie określi co Cię interesuje. A robotę będziesz i tak robił taką, na jaką będzie zapotrzebowanie.
Można zostać kołodziejem, ale zdaje się na wulkanizatorów jest większy popyt
To jest sytuacja idealna. Prawda jest jednak taka, że nie każdy ma komfort dysponowania armią monterów z dwudziestoletnim stażem, zarządzaną przez ogarniętych brygadzistów, którym nic nie trzeba mówić, bo sami podejmują decyzje i na dodatek wyszukują błędy projektowe. A niektórym starym wyjadaczom i tak trzeba wszystko pokazać palcem, bo pracują tak, jak nauczyli się 40 lat temu albo są całkowicie odporni na wiedzę. Poza tym, znakomitej większości budów na pewno nie można nazwać dużymi.
Dlatego uważam, że nawet roczna praktyka jako monter pozwala zdobyć doświadczenie, które w pracy nadzorczej okaże się pomocne. I nie zgodzę się z Kolegą w kwestii utraty przez inżyniera szacunku podwładnych, gdy pracuje się razem z nimi. Wręcz przeciwnie, zyskuje się opinię człowieka, który nie boi się pobrudzić rączek. Rzecz jasna, nie chodzi o to by kierownik zamiast pilnować budowy kopał rów na zmianę z podwładnym, tylko żeby nie uciekał w popłochu, gdy w kryzysowej sytuacji trzeba pomóc monterowi - bo na przykład chcemy przyspieszyć jakiś etap prac, a brakuje rąk do pracy.
W świetle przepisów, inżynier wystarczy aby uzyskać uprawnienia budowlane bez ograniczeń. Tylko wymagana praktyka jest trzyletnia zamiast półtoraroczna. Niemniej jednak, jeśli chcesz od razu po studiach aplikować na stanowisko typu inżynier budowy, to miej świadomość że nie będziesz jedynym kandydatem
To w ogóle można nie wybierać specjalności? Jak ja studiowałem to trzeba było zdecydować się na jakąś obowiązkowo, bo od tego zależał dalszy program studiów. Zresztą, skoro już studiujesz, to wyciśnij z uczelni tyle wiedzy ile jesteś w stanie. W końcu po to tam poszedłeś
W sumie to nie … po co. Przecież miotłą powinien dobrze operować biolog jak i humanista.
Fajnie, bo ten wątek żyje jako nieliczny na forum … tyle że mam wrażenie.
Że Kolega nic, a nic nie czuje elektryki, trafił na studia z przypadku oraz prace chce robić z przypadku… licząc, że będzie zarabiał kokosy jak “każdy” elektryk.
Wybacz, że tak piszę, ale takie mam wrażenie … a niestety dziesiątki chłopaków rekrutowałem na różnych budowach, instalacjach itp … i naprawdę jeżeli nie czujesz mięty do elektryki to warto poszukać jakiegoś innego zawodu który nie jest tak bardzo obarczony dużym ryzykiem odpowiedzialności wykonawczej. Dlaczgo ? dlatego, że jak za kilka lat zrobisz projekt albo wykonasz instalację, a coś się stanie poważnego … to ktoś ochoczo dobierze się Tobie do zacnej części ciała.
Czasy są coraz gorsze, bo ceny słabo ulegają zmianom, a wymagania bardzo rosną - ale to temat na długie dyskusje.
Dla mnie ważniejsze by przyszły pracownik był ukierunkowany zawodowo niż to, że skończył jakieś tam studia. Numerem jeden jest to, by faktycznie coś wiedział i miał powołanie … oznacza to namiastkę dobrego fachowca, a dla niego cień nadziei, że go prąd nie popieści przy każdej instalacji.
Mimo wszystko jeśli Chcesz siedzieć w branży elektrycznej … to staraj się, ucz, zdobywaj wiedzę na potęgę i bądź lepszy od innych!!
Rynek potrzebuje młodych chłonnych oraz innowacyjnych umysłów, bo pomimo szacunku do wszystkich doświadczonych elektryków to naprawdę mam dość ogrodników i kucharzy grzebiących w rozdzielniach.
Kolego xJxGx daj sobie spokój z tą uczelnią, bo ty wogóle niczego nie czujesz. Nawet nie wiesz, że masz specjalizacje wybrać. To, że tam trafiłeś to jakaś pomyłka. Nie wiesz po co tam jesteś, nie wiesz co masz robić, nie rozumiesz co się tam dzieje… Odpuść sobie. Nie wszyscy muszą być inzynierami…
Śmiem przypuszczać, że wielu tutejszych forumowiczów jest po studiach, więc chyba są w temacie. Fakt, że program jest dość okrojony względem tego, co wykładano np. 20 lat temu, wystarczy rozejrzeć się jaki sprzęt stoi nieużywany w laboratoriach. Nie można jednak demonizować, że studia do niczego się nie nadają. Studia mają tylko wprowadzić studenta w temat, reszta należy do niego. Jak nie będziesz poszerzał i aktualizował swojej wiedzy, to nawet studia na najlepszej uczelni świata nic Ci nie pomogą.
Tutaj Kolego trafiłeś w sedno sprawy. Nic dodać nic ująć. Ja przeszedłem P.W. czegoś się tam nauczyłem, nie powiem że nie, ale w naszym zawodzie trzeba się uczyć cały czas. Nasz młody Kolega xJxGx studiuje już drugi rok i nie wie, że ma wybrać specjalizację, nie wie po co ma się uczyć, nie wie co ma potem robić. Wie tylko, że chciałby zarobić dużo pieniędzy, tylko nie wie też, kto i za co miałby mu zapłacić. Kompletny galimatias według mnie… Albo po prostu próba użalania się nad sobą, ,Jak to jest na studiach ciezko"
Ze mną studiował też kolega, który po skończeniu inżynierki poprzestał na tym, bo jakoś mu się udało i dalej nie chciał kusić losu. Otóż dzwonił do mnie około rok po studiach z pytaniem, ,ile się bierze za pomiary, bo ma znajomego w Spółdzielni Mieszkaniowej i tamten by mu to zlecił" Samo pytanie o cenę, to jeszcze nic złego, ale gość nie miał bladego pojęcia jak to się robi, nie posiadał miernika, ale miał świadectwo ,D+pomiary" Tak, że młody Kolego, chciałbym na tym przykładzie dać Tobie do zrozumienia, że dopóki będziesz patrzył na kasę nie będzie dobrze. Najpierw opanuj zawód, żebyś mógł cenić swoją wiedzę i brać za to stosowne wynagrodzenie, inaczej nie da rady. Nikt nie będzie Tobie płacić tylko za to, że będziesz inżynierem.
Chyba nie zrozumiałeś przesłania, które płynie z tego wątku. Chęć poznania praktycznego wymiaru elektrotechniki jest jak najbardziej godna pochwały. Niemniej jednak, nic dobrego nie przyjdzie z praktykowania, jeśli brakuje Ci podstaw teoretycznych. Bo nie ma nic gorszego niż zabieranie się za robotę, o której nie ma się zielonego pojęcia. A w elektrotechnice bywa tak, że przez czyjąś niewiedzę lub niedbałość ktoś inny może stracić zdrowie lub nawet życie, w najlepszym wypadku spowodujesz straty w mieniu.
Dlatego przemyśl jeszcze raz decyzję o wyborze specjalizacji. Moja rada jest taka, jak napisałem w poprzednim poście: skoro już studiujesz, to korzystaj na maksa z tego co oferuje Twoja uczelnia, dopóki masz taką możliwość. Na przykład: żeby kupić normę czasem musisz wydać ponad 100 PLN za jeden arkusz (a jest ich WIELE). Tymczasem jako student masz duże prawdopodobieństwo, że Twoja uczelnia udostępni Ci wszystkie normy za darmo, możesz nawet je sobie wydrukować po cenie ksera (legalnie!).