miałem dziś do czynienia z bardzo dziwną a awarią. Kolega poprosił mnie o pomoc w naprawie instalacji elektrycznej - brakowało jednej fazy (chodziło o grupę odbiorników za różnicówką 3-faz legranda); sprawdziłem miernikiem i okazało się, że w różnicówce 2 faza “nie wychodzi”; naciskam test - brak reakcji; mówię koledze, że prawdopodobnie aparat jest uszkodzony i trzeba go wymienić, kolega dość zirytowany walnął różnicówkę rączką śrubokręta i nagle urządzenia agd/rtv w domu zaczęły dymić, na gniazdka poszło 400V.
Po wymontowaniu różnicówki wydaję się, że wszytko jest w porządku z napięciami, pytanie co mogło się stać, czy mieliście do czynienia z podobną awarią?
Wygląda mi to na przerwę przewodu N w wyłączniku różnicowoprądowym z jednoczesnym podaniem faz. Ogólnie lepiej uszkodzony wyłącznik różnicowoprądowy wymienić niż przy nim majstrować. Miałem już przypadki przerwy toru fazowego.
wyglądało to jakby w różnicówce wyjścia N i jedna z faz zwarły się, z równoczesnym odcięciem N od wejścia (jak inaczej 400V mogło pójść na odbiorniki ?), żadne z zabezpieczeń nadprądowych nie zadziałało.
Kolega ma teraz duży problem ponieważ spalił mu się sprzęt za kilkanaście tysięcy zł; instalacja jest po częściowej modernizacji, aparaty mają po 10 lat, no i nie było pomiarów po tych zmianach…
I bardzo dobrze, że tak się stało gdyż pisanie i tłumaczenie iż stosowanie czterotorowego RCD do ochrony obwodów zasilanych z różnych faz jest z pogranicza błędu w sztuce i może się w taki sposób skończyć zaczyna dzięki takim przypadkom do coraz więcej osób.
Przykro, że padło na kolegę ale za głupotę, upór i brak wyobraźni czasem przychodzi rachunek.
Ja tylko dopiszę za kolegą kkas12, że stosowanie czterotorowego RCD do ochrony obwodów/odbiorników jednofazowych jest poważym błędem, które się mści po czasie.
dzięki za odpowiedź. Miałem wcześniej do czynienia z niedokręconymi przewodami N co skutkowało dziwnymi napięciami, ale pokroju 90-290 V. Po raz pierwszy widziałem “palące się” urządzenia przez przerwanie N. Dla mnie dobre doświadczenie, choć przykre.
No i też praktyczna wiedza w tłumaczeniu, dlaczego warto dopłacić do odpowiednich aparatów.
To jest też poważna przestroga dla mechaników grzebiących w rozdzielnicy pod napięciem aby bynajmniej sprzęty co droższe z gniazdek powyłączać bo przy takim grzebaniu nie trudno jakiś kabelek odłączyć szczególnie jak neonówka na nim nie świeci i kłopoty gotowe.
dla formalności: nie mam konta na elektrodzie, nie widziałem tamtego tematu - można prawdopodobnie sprawdzić IP jakby ktoś chciał bawić się w Sherlocka. Tematy są zwykłym zbiegiem okoliczności, choć trzeba przyznać, że dają podstawy do takich teorii
Tak czy inaczej bardzo zabawnie wyszło. Temat natomiast dość poważny gdyż monterzy nie zdają sobie sprawy jakie zagrożenie może wnosić uszkodzony wyłącznik różnicowoprądowy.
Oczywiście to był żart na elektrodzie, a że tutaj dotarł - no cóż, ludzie “siedzą” na różnych forach, nie tylko ISE
Natomiast powagi tematu i skutków związanych z takim działaniem aparatów RCD nikt nie neguje.
Czy w takim razie stosowanie RCD czterotorowego jako “zabezpieczenie główne” kilku różnych obwodów np 2 osobne obwody 1 fazowe, 1 obwód 3 fazowy itd również jest błędem, mimo że dalej za tą główną różnicówką są inne dobezpieczenia zarówno RCD jak i/lub nadmiarowe?
Zgodzę się z kolegami, że stosowanie różnicówki 3-fazowej wnosi ryzyko poważnych strat w takim przypadku. Miałem podobny przypadek w małym biurze. Tam “nieopatrznie” przy przeglądzie odłamał się przewód PEN 6 mm2 /DY/ od listwy. Zanim się zorientowałem uległ uszkodzeniu ekspres do kawy , monitor plazmowy /chyba 50"/, zasilacze od monitoringu i łączy internetowych. W takich przypadkach podaje się 400V na szeregowo połączone odbiorniki 230V, te mniej odporne /o mniejszej mocy/ na przepływający zwiększony prąd ulegają uszkodzeniu.