Dodatkowe rozdzielnice w domu - jak rozwiązać temat?

Znaczy jak coś to pomiary mogę sobie sam przyklepać tylko po prostu żeby ktoś mi nie zarzucił kiedyś w razie nie daj Boże pożaru przy pomiarze uziomu, że wartość jest nieprawidłowa. Zasadniczo jaki współczynnik powinienem przyjąć? Ponoć 1,1 jest dla ziemi suchej. U mnie dwa dni temu padało, więc teoretycznie sucho nie jest a uziom robiłem wczoraj czyli dwa dni po opadach zatem 1,3 i bądź tu mądry hah. Są gdzieś teorie, że 1,1 daje się w sezonie letnim, bodajże od czerwca do wrzesnia. Druga sprawa uziom mam w piwnicy, więc grunt no powiedzmy suchy aczkolwiek nie powiedziałabym czyli 1,1. Wbiłbym jeszcze jedną ale ostatnia szła już dość opornie i szkoda aby następna zepsuła wynik np. przez jej złamanie czy coś.

Pomiary możesz sobie sam wykonać i podpisać protokół, jeżeli masz do tego kwalifikacje. A skoro masz “papier”, i sprzęt to powinieneś mieć wiedzę jak te pomiary wykonywać. Bo podłączyć przewody i nacisnąć guzik na mierniku każdy potrafi.
A skoro uziom jest w piwnicy, to jaką w ogóle metodą wykonywałeś pomiar rezystancji i jakim miernikiem?

Metoda trójprzewodowa. Mimo iż to piwnica to bez problemu wyprowadziłem przewody na zewnątrz poprzez drzwi wejściowe do tejże piwnicy. Miernik Telaris Proinstall 200.

A niedawno w innym wątku napisałeś:

cyt: “W przeciwnym razie wydasz pieniądze, może wymienisz kable a finalnie instalacja i tak będzie się nadawała do remontu od razu jak skończysz.”

i Tu Twój cytat ma zastosowanie, ale jak to słusznie zauważyłeś:

A tak poważnie

…nie chodzi tu o producenta, bo jest ich kilku na naszym rynku, Dehn jest jednym z droższych ale dość pewny. Chodzi o zastosowanie technologii iskiernikowej w członie T1 (T2 jest chyba zawsze warystorowy). Zaproponowane przez @w3501yyyy ETI to pełny warystor - żaden producent go nie poleci do zasilania napowietrznego. Każdy T1+T2 bez iskiernika jest tańszy w ofercie wytwórców. Do tego weź pod uwagę, że ograniczniki warystorowe, poprzez swoją upływność, z czasem tracą swoje parametry. Zatem Twój pierwszy wybór, jeżeli jest akceptowalny dla ciebie cenowo jest rozwiązaniem z górnej pólki.

Zatem skuszę się na Dehna. Tylko T1+T2 nie oznacza raczej , że człon będzie warystorowo-iskiernikowy. Skoro Dehn jest iskiernikowy to raczej ochronę przed piorunem i przepięciową ma na iskierniku. Choć co do przepięć to musiałaby być niezła szpila napięciowa aby łuk przeskoczył. Kolego @elmontjs a co do tematu wartości uziemienia? Co doradzisz? Stosować współczynniki? I jak stosować?

Tak, wspóczynnik należy stosować w zależności od rodzaju i wilgotności gruntu. Przy czym magiczne 10om nie jest wymogiem, jest tylko sugestią zawartą w normie (warto to przeczytać).

Przepięcia nie mające wystarczającej energii,aby wywołać przeskok iskry tłumi człon T2 - po to on jest.

W przypadku tego konkretnego ogranicznika o którym wyzej pisałeś - T1 jest iskiernikowy, producenci zawsze to podają w kartach katalogowych.

Okej. Co do współczynników to oceny dokonujemy za pomocą zmysłów wzroku i dotyku czy bardziej bierzemy miernik wilgotności (pytanie czy ma być wzorcowany) i na jego podstawie dokonujemy oceny wilgotności podłoża? U mnie jest glina także co nieco lepiej jak suche podłoże ale no też troszkę trzeba się nabić. Gdzieś ktoś pisał, że bierze się najgorszy scenariusz czyli współczynnik 1.3. Jak to jest? Co do samych pomiarów to była jeszcze gdzieś notka, że pomiary ponoć się powtarza po paru dniach aż grunt się “ułoży”. Czy to prawda?

Ocena gruntu powinna opierać się na zmysłach z uwzględnieniem poprzedzajacego okresu (np , czy padał deszcz przez kilka dni). Biorąc pod uwagę, że to glina - grunt może być wilgotny, ponieważ glina ma tendencje do zatrzymywania wody, ale to musisz sam sprawdzić. W grę wchodzi też rodzaj uziomu (pionowy, czy pozimy) i jego głębokość.

Tak , to dobra praktyka .

:slightly_smiling_face: masz “uprawnienia” - sam powinieneś odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Cóż no to tak. Pomimo iż jest to glina to dwa dni temu a w zasadzie trzy dni temu były obfite opady deszczu ale krótkotrwałe. Pomiar robiłem wczoraj czyli dwa dni temu, więc grunt był wilgotny. Czyli tak teoretycznie współczynnik 1,2. Co do współczynników to ponoć najlepiej brać najgorszy scenariusz czyli 1,3 dla ziemi mokrej, bo jak wyjdzie dla najgorszego to i wyjdzie dla suchej ale czy tak faktycznie się robi? Uziom ma obecnie 8,4m czyli współczynniki od 1,1 do 1,3. Jeszcze pytanie czy sondy prądową i napięciową zwilżamy w miejscu ich wbicia w ziemię?

I tutaj jest mały problem. Ten DEHN nie ma warystorów. Znaczy może mieć malutki warystorek ale jak w przypadku modeli Dehnventil, nie jest on elementem wykonawczym tylko pracuje w układzie odpalania trigatronu - dużego iskiernika sterowalnego. W karcie katalogowej jest schemat wewnętrzny.

Mam natomiast mały dysonans poznawczy, bo sprawdziłem kartę modelu DehnVentil M2 TNS 255 FM, T123. Tam schemat wygląda inentycznie, znaczy brak warystorów. Czyli nawet T3 ogarnia iskiernik. Zatem ten wielki iskiernik będzie się odpalał przy nawet małych przepięciach.

Po prostu wolę mieć T3 w rozdzielnicy jako zabezpieczenie przed ciągłymi ale małymi przepięciami - w pewnym sensie większa użyteczność. Iskiernik który świetnie daje radę tłumić ogromne prądy piorunowe raz że swoją przewagę może pokazać raz przez całe swoje życie lub nigdy, a dwa że tego typu przepięcia są bardziej nieprzewidywalne i tutaj i tak lepiej sprawdza się ubezpieczenie.

A z traceniem parametrów jest trochę inaczej. Warystor w miarę ilości przyjętych “strzałów” degraduje się i zwiększa upływ, ale nie obniża drastycznie poziomu ochrony. Po prostu gdy upływ będzie za duży, warystor się przegrzeje i termik go wyłaczy (bardzo prymitywny termik). Iskierniki w miarę działania zużywają się przez erozję elektrod, powoli rośnie napięcie wyzwolenia. Przy czym mowa o zwykłych iskiernikach, a nie tych opatentiwanych przez Dehna urządzeniach opaartych o iskierniki wyzwalane. One “chyba” powinny dłużej trzymać parametry z racji że element wykrywający przepięcie, a element je tłumiący/zwierający są osobnymi członami.

Chociaż przyznam że karty katalogowe Dehna czytam bardziej jako marketingowy bełkot a nie zbiór technicznych i pewnych danych.

Mały update. Dobiłem dwie szpilki co dało łącznie 10,8m i rezystancja jest na poziomie 6,5 ohma na czysto z miernika. Po doliczeniu współczynnika 1,3 mam 8,45ohma czyli 1,55 ohma zapasu. Także troszku. Pytanie tylko ile właściwie ma być zapasu w wyniku końcowym względem 10 ohmów?

10m uziom, jeszcze w piwnicy. Ciekawie :stuck_out_tongue:
Czy wiesz, że dla 10.8m uziomu, sondę prądową miernika powinieneś umieścić co najmniej 54m od mierzonego uziomu, a sondę napięciową jakieś 32.5m? Pomiary wykonać dla tej odległości 32.5m, oraz dwa kolejne dla sondy napięciowej umieszczonej kilka metrów bliżej, i kilka metrów dalej (2 punkty), a wynik pomiaru nie powinien różnić się o więcej niż 3%. Wtedy pomiar można uznać za poprawny.
6.5 ohma to akceptowalna wartość, limit to 7.7 ohma przed wliczeniem współczynnika korekcyjnego. Plus jest taki że warunki wilgotnosci na większych głębokościach są w miarę stałe, więc przyjmując 1.3 na tak głębokim uziomie masz pewność że rezystancja nie będzie się mocno zmieniała przy zmianach środowiska. Inna sprawa to korozja uziomu i dobór materiału pokrycia. Warto sprawdzić co kupiłeś. Najlepsze są uziomy stalowe miedziowane (pokryte warstwą miedzi). Uziom ocynkowany ogniowo też jest spoko, sporo tańszy. A uziomów ocynkowanych galwanicznie się nie stosuje (mimo że są produkowane i można takie kupić) ponieważ grubość cynku jest bardzo mała i często zdziera się już podczas wbijania.
A w celu sprawdzenia poprawności pomiaru możesz wykonać drugi pomiar inną metodą, najprościej chyba pomiar IPZ z fazy do uziomu.

Co do tej odległości sond prądowych i napięciowych od badanego uziomu to jest jakiś wzór na to czy jak? Czy nie instrukcja danego miernika określa jak mierzyć nim uziom?Jeśli to ocynk ogniowy także spokojnie.

Tutaj chodzi o fizykę, konkretnie o rozkład napięć (potencjałów) w poszczególnych punktach ziemi gdzie wbijasz sondę napięciową, podczas przepływu prądu ziemią między mierzonym uziomem a elektrodą prądową. Patrząc od strony mierzonego uziomu, i przyjmując umownie napięcie samego uziomu jako 0 (napięcie odniesienia), oddalając się od uziomu ale pozostając w jego pobliżu napięcie szybko rośnie. Oddalając się potem jeszcze bardziej, napięcie powinno pozostawać stałe, i docelowo w tym miejscu powinno się umieszczać sondę napięciową. Dalej zbliżając się do sondy prądowej napięcie znowu będzie szybko rosnąć. Przedstawia to wykres:

By móc poprawnie trafić na obszar w którym płaska część wykresu, odległość sondy prądowej od mierzonego uziomu też musi być co najmniej 5x większa niż wielkość samego uziomu zgodnie z normą, gdzie w praktyce przyjmuje się krotności jeszcze większe (10x). Sondę napięciową wbijamy w odległości około 60% długości tego odcinka. Następnie wykonujemy próbę, mierząc rezystancję z sondą wbitą kawałek dalej, a potem kawałek bliżej. Jeżeli wyniki są dokładne do 3%, to znaczy że układ mamy poprawny, a sonda napięciowa wbita jest w tym płaskim fragmencie wykresu.
Tutaj bardzo fajne opracowanie z rysunkami:
https://www.merserwis.pl/blog/artykul/pomiary-rezystancji-uziemienia-instalacje-niskiego-napiecia?srsltid=AfmBOoqX_TtFgib3bNwcbS8aqyUay1HRyv_R6dtSdB743xWGFsssdYtq

Zatem mój obecny pomiar jest błędny? Według instrukcji miernika odległość sondy napięciowej od badanego uziomu powinna wynosić 62% odległości badanego uziomu od sondy prądowej. I te odległości były spełnione.

Nie wiem jakie przewody (o jakich długościach) zostały użyte do pomiaru, ani jakie przewody są załączone w zestawie, natomiast w przypadku większości mierników załączone przewody są często zbyt krótkie do pomiaru wartości rezystancji uziemień. Jak wspominałem, potrzebujesz przewodów o długościach 50-60 i 35-40m. Także do wykonywania tego typu pomiarów często trzeba albo dokupić odpowiednie przewody, albo zrobić je samemu. Ja do mierników często wykonywałem je samodzielnie.
Nie wiem też jaką instrukcję posiadasz, i czy mówi ona o wspomnianych wcześniej odległościach, co nie zmienia tego że w przypadku wykonywania pomiarów trzeba stosować się do wytycznych i norm. Odległość wbicia sondy napięciowej to około 62% odległości sondy prądowej, bo w tym miejscu spodziewamy się braku wpływu pól elektrycznych z sondy prądowej i uziomu, ale to zależy od poprawnej odległości między sondami. Tak jak na rysunkach z linku wyżej, za mała odległość i sonda napięciowa ląduje w części w której pola elektryczne sondy prądowej i/lub napięciowej mają wpływ na pomiar. Właśnie w tym celu stosuje się test z przenoszeniem sondy kawałek dalej i kawałej bliżej. Jeżeli wszystkie 3 pomiary są bliskie, to znaczy że odległości mamy prawidłowe.

Ma wyznaczone punkty zapłonu, przechodzi bardzo dobrze próby laboratoryjne, trzyma parametry (co nie jest oczywiste u innych producentów) a zatem wiedzie prym. Ja nie upieram się przy marce, bo są inne, równie skuteczne; namawiam tylko do ogranicznika z iskiernikiem w członie T1, ponieważ autor ma przyłącz napowietrzny.

Tylko z zasady T3 powinien być jak najbiżej odbiornika, bo to jego ma chronić a przewody w instalacji -wystarczy T1+T2 w RG.

T3 w rozdzielnicy gł. słabo poradzi sobie z przepięciem wyiindukowanym w wewnętrznej instalacji.

@elmontjs a co kolega sądzi o poprawności moich pomiarów rezystancja uziemienia? Stosować się do instrukcji miernika czy tak jak napisał kolega @w3501yyyy?

Uwagi @w3501yyyy są jak najbardziej słuszne, zgodne z postanowieniem norm, co jest też zawarte w artykule, który dołączył, jak i opis wyliczenia odległości sond pomiarowych.

Również polecam Ci metodę pomiaru miernikiem impedancji pętli zwarcia - co prawda jest obarczona dodatnim błędem, ale to jedynie wartość impedancji przewodu fazowego oraz uzwojenia od trafa do miernika.

Twój obecny wynik pomiaru jest obarczony zupełnie nieznanym błędem i możesz traktować go jedynie orientacyjnie.

Cóż. Instrukcja dołączona do miernika mówi jasno jak wykonywać pomiar.