Witam Kolegę „CYRUS” i wszystkich Kolegów na FORUM.
Wg mnie odpowiedź jest bardzo prosta. Przewody dwużyłowe mogą być stosowanie do wyłączników oświetleniowych jedno-grupowych oraz dla odbiorników stacjonarnych II kl. (bez zastosowania gniazd wtyczkowych) np. wentylator w łazience, kuchni czy WC.
412.5. Uzupełnienie ochrony przed dotykiem bezpośrednim przy użyciu
urządzeń ochronnych różnicowoprądowych
Uwaga.
Zastosowanie urządzeń ochronnych różnicowoprądowych ma na celu tylko zwiększenie skuteczności ochrony
przed dotykiem bezpośrednim.
412.5.1. Stosowanie urządzeń ochronnych różnicowoprądowych
w prądzie wyzwalającym nie przekraczającym 30 mA uważa się za uzupełnienie ochrony w
przypadku nieskuteczności działania innych środków ochrony przed dotykiem bezpośrednim
lub w przypadku nieostrożności użytkownika.
412.5.2. Urządzenia te nie mogą być jedynym środkiem ochrony
i użycie ich nie zwalnia od obowiązku zastosowania jednego ze środków wymienionych w
p.412.1 do 412.4.
412.1. Ochrona przez zastosowanie izolowania części czynnych
412.2. Ochrona przez użycie ogrodzenia (przegrody) lub obudowy (osłony)
412.3. Ochrona przy użyciu bariery (przeszkody)
412.4.Ochrona przez umieszczenie poza zasięgiem ręki
413.1.3.8. W układzie TN mogą być stosowane
następujące urządzenia ochronne:
urządzenia ochronne przetężeniowe (nadmiarowo prądowe)
urządzenia różnicowoprądowe z następującymi zastrzeżeniami:
urządzenie ochronne różnicowoprądowe nie powinno być stosowane w układzie TN-C,
jeżeli stosowane jest urządzenie ochronne różnicowoprądowe w układzie TN-C-S, to
przewód PEN nie może być używany po stronie odbioru; połączenie przewodu
ochronnego z przewodem PEN powinno być wykonane po stronie zasilania urządzenia
ochronnego różnicowoprądowego.
413.1.3.9. Jeżeli urządzenie ochronne różnicowoprądowe jest stosowane do samoczynnego wyłączania zasilania obwodu poza strefą objętą
połączeniami wyrównawczymi głównymi, to części przewodzące dostępne muszą być
połączone do przewodów ochronnych układu TN pod warunkiem, że są przyłączone do
uziomu mającego rezystancję dostosowaną do prądu wyzwalającego urządzenia ochronnego różnicowoprądowego. Obwód zabezpieczony w ten sposób jest zaliczany do układu TT i
stosuje się do niego postanowienia p. 413.1.4.
Uwaga.
Poza strefą objętą połączeniami wyrównawczymi głównymi mogą być stosowane inne środki, np.:
Separacja przez transformator ochronny (seperacyjny),
II klasa ochronności (p. 413.2).
P.S.
-Jeśli Ktoś uważa, że te treści są już nieaktualne, to chętnie poczytam z najnowszej normy, np. PN-IEC 60 364-4-41:2000.
[-Tylko proszę nie pisać, bym sobie kupił.]
Do wyłączników też należy stosować przewody z żyłą PE (jest to część instalacji).
Do odbiorników w II klasie tak ale przenośnych.
Napewno można urzywać takich przewodów do zasilania urządzeń na napięcie bezpieczne.
Ale mam obawę co do wykorzystania takiego przewodu w obwodzie separowanym. A jak ktoś zrezygnuje z separacji to żyła PE jak znalazł.
Co nie?
Do tematu stosowania RCD w układzie sieci TN-C
prowadzonego przez kolegów chciałbym dodać moje skromne zdanie.
Jestem za stosowaniem wszelkich zabezpieczeń jako ochrony uzupełniającej. Przy zastosowaniu zabezpieczeń musi być pewność, że zamontowanie urządzenia pomogą, a nie zaszkodzą użytkownikom. W przypadku stosowania wyłączników RCD takiej pewności nie ma.
W chwili obecnej w budownictwie ogólnym w 60 % inwestycji istnieją źle wykonane połączenia wyrównawcze lub jest ich całkowity brak.
Przykłady takie widziałem w spółdzielniach mieszkaniowych we Wrocławiu oddanych niedawno do eksploatacji. W instalacji do oświetlenia użyto przewodu YDYp 3x1 mm, a wanna podłączona była do PE w tablicy- bez dodatkowych przewodów.
Ostatnio w budynku jednorodzinnym w wyłączniku FR 104 nastąpiła przerwa na przewodzie neutralnym. Na skutek tej przerwy na urządzeniach pojawiło się podwyższone napięcie (ok. 280V). W instalacji zamontowane były 3 WLZ- ty, które zabezpieczały trzy wyłączniki RCD na każdej tablicy jeden typ P304 char.”A”. Najciekawszym zjawiskiem było to, że pierwsze wyłączniki RCD przy wyłączniku głównym budynku (oddalone ok.50 cm od wyłącznika głównego) wyrzucało od razu i nie dało się nawet załączyć, a taki sam typ wyłączników RCD zamontowanych w innych dwóch tablicach dalej od pierwszego wyłącznika RCD o 10 i 15 metrów, nie wyłączyły się skutkiem czego spaliło się radio. Brak skuteczności wyłączników RCD w układzie TN-S upewnił mnie, że należy mieć do nich ograniczone zaufanie. Jaką pewność mamy, że wyłącznik RCD oddalony od przerwy na PEN o kilkanaście metrów z włączonymi innymi odbiornikami wyłączy się?
Istnieje szczególne zaufanie wykonawców do wyłączników RCD - i słusznie: trzeba wierzyć pod warunkiem prawidłowej eksploatacji i dobrze wykonanej instalacji. Moja odpowiedz na pytanie brzmi - montaż wyłączników RCD bez przewodu PE w układzie TN-C będzie zagrożeniem dla życia i zdrowia.
Witam Kolegę „gruhaa” i wszystkich Kolegów na FORUM.
Z jednej strony podzielam Kolegi zdanie lecz z drugiej strony zastanawia mnie że obecnie budowanych są dziesiątki tysięcy mieszkań, gdzie projektanci projektują, inspektorzy nadzoru czy główni energetycy odbierają instalację do wyłączników oświetlenia bez przewodu PE. W tysiącach mieszkań stosowane są instalację bez puszek rozdzielczych gdzie wszystkie przewody dochodzą do tzw. CPR (centralnego punktu rozdzielczego) znajdującego się z rozdzielnicy mieszkaniowej. W przypadku zastosowania oświetlenia dwu-grupowego w pokoju zastosujemy przewód 3-żyłowy (niestety czasami w instalacji pt. wt.) i aby dodać do tego PE potrzebny jest przewód 4-żyłowy. A to już są duże koszty związane z kuciem bruzd i przewodów w przypadku budowy obiektu XI kondygnacyjnego.
Logicznie myśląc, zastosowanie PE nie zaszkodzi, ale czy ma to sens jeżeli w 99,(9)% takich instalacji nikt nie zastosuje łącznika I kl. ochronności.
Jeśli mówimy urządzeniach przenośnych, to w omawianym temacie będziemy je zaliczać do odbiorników a nie instalacji odbiorczej.
Witam Kolegę Rysiu 71 i wszystkich Kolegów na FORUM.
Kolego Rysiu, tego cytatu nie rozumiem. Przecież w TN-C nie ma przewodu PE.
Jeśli chodzi o zastosowanie RCD i rozważaniu jego niezawodności, to proszę zwrócić uwagę na to, że ochrona p.porażeniowa polega na ochronie podstawowej i dodatkowej, a RCD jest tylko uzupełnieniem ochrony dodatkowej.
To, że mało rozsądne normy wymagają stosowania RCD w pomieszczeniach wg arkuszy 700 PN 60364 a producenci produkują takie RCD z zapisem „testować co miesiąc”, to jest totalną pomyłką.
Załóżmy że w mieszkaniu mieszka starsza kobieta, która boi się zaglądnąć do rozdzielnicy mieszkaniowej a co dopiero tam „pstryknąć” na jakiś guziczek, to co ona ma zrobić?
Może normotwórcy normy lub producenci RCD będą owej babci przysyłać pracownika, który wykona test RCD?
Poza tym przestańmy może pisać o niezawodności urządzeń elektrycznych. W ten sposób dojdziemy do takich absurdów, że m.in. FR nie rozłączy „N”, w S’ce pęknie sprężynka, upali się przewód PEN, jakiś wandal ukradnie przewód miedziany „PE”, itp. i całe nasze bezpieczeństwo możemy rozwalić o … (wiecie o co mi chodzi).
Moja mama, zawsze mi mówiła „nie lataj samolotami, nie jeździj autem czy pociągami, bo to niebezpieczne”. Ja na to odpowiadam mojej mamie „i nie chodź po ulicach, bo doniczka spadnie Ci na głowę”.
Na pytanie Kolegi CYRUS’a o powód produkowania przewodów dwużyłowych wyczerpująco odpowiedział kolega Krystyn. Ale idąc dalej tym tokiem należało również zapytać, dlaczego jeszcze produkuje i sprzedaje się gniazda wtykowe bez kołka ochronnego?
Myślę, że zmieniłeś kolego zdanie na temat obowiązkowego stosowania przewodów z żyłą ochronną nawet, jeśli zasilają oprawę oświetleniową w II klasie ochronności. I myślę też, że również powinieneś zmienić zdanie w sprawie sprawowania ochrony przeciwpożarowej przez wyłączniki różnicowoprądowe.
Przedstawię rozwiązanie stosowane w Irlandii. Otóż tam przenośne odbiorniki w II klasie ochronności są łączone z siecią (tak jak i u nas) przewodem dwużyłowym, ale (uwaga) zakończonym wtyczką ze stykiem ochronnym. A na dodatek by urządzenie to działało to wtyczkę należy zaopatrzyć w bezpiecznik.
Wymuszono w ten sposób stosowanie tylko gniazd ze stykiem ochronnym i również rzetelny (moim zdaniem) pomiar SWZ. Jedno badanie dla gniazda a drugie dla urządzenia w I klasie, bo przecież (pewnie) taka sama wtyczka jest stosowana we wszystkich urządzeniach.
A my dyskutujemy dalej, czy RCD stosować w układzie TN-C czy nie. I jeszcze sankcjonujemy istnienie tego niebezpiecznego systemu twierdzą, że nie ma na to pieniędzy. W tym kraju każdy jeden temat dotyczący poprawy bezpieczeństwa obywateli zawsze jest kończony takim właśnie stwierdzeniem. Tylko nie elektryk powinien to mówić. Elektryka powinno interesować wykonanie instalacji w taki sposób, by nawet po długim okresie eksploatacji nie powodowała zagrożenia..
Elektryk powinien wskazywać zagrożenie wynikające z nakładających się (przez lata istnienia TN-C) błędów w postaci aluminiowych przewodów (pamiętacie przekrój 1,5mm2) bez oznaczeń barwnych, gniazd bez kołków ochronnych, wtyczek ze stykiem ochronnych pozwalających na włączenie do gniazda bez kołka ochronnego i największego mankamentu przewodu PEN, wymuszającego stosowanie mostków, (który można dwojako wykonać) w gniazdach ze stykiem ochronnym.
To jest zadanie dla nas a nie wymyślanie karkołomnych wynalazków służących nie wiadomo czemu a z poprawą bezpieczeństwa niewiele wspólnego mających.
Czy kolega CYRUS mający do naprawy przedłużacz z przetartą izolacją a z braku pieniędzy na zakup nowego, lub, chociaż odpowiednich zestawów izolacyjnych sięgnie po bardzo tanie, więc ogólnie dostępne taśmy izolacyjne? Wszak lepsze to niż nic. Po co wydawać kasę jak można to zrobić tanio. Ale czy tanio znaczy bezpiecznie?
My zajmijmy się swoją działką (tak jak niewidoczny niestety kolega ajan) mówmy o tym głośno a o pieniądze niech się martwią ci, którzy za to biorą też pieniądze.
Bardzo ciekawe zastosowanie zabezpieczenia urządzenia we wtyczce. Zamiast rozbierać lampkę nocną czy telewizor można zobaczyć tylko do wtyczki czy np. bezpiecznik SP-7 się nie przepalił, po czym wezwać fachowca.
W w/w wątku, i innych pisałem o gniazdkach „idiotoodpornych”. Taką zasadę stosuje się w wielu krajach od dziesiątek lat, lecz nasi normotwórcy również są pseudo-analogiczną zasadę i do nich to nie dociera.
Podstawową zasadą powinno być uniemożliwienie podłączenia urządzenia I kl. do gniazda bez styku ochronnego. Sprawa jest banalna i prosta. Wystarczy aby wtyczka urządzenia I kl. posiadała trzy zaciski (bolce) wystające (typ męski), a gniazda były typu (żeńskiego).
Takie gniazda i wtyczki stosowane są m.in. w USA i innych krajach od dziesiątek lat, jak również do Polski dotarła wiedza o stosowaniu gniazd i wtyczek typu Schuko ale kto kiedyś zmieni u nas normy? Może za 30 kolejnych lat?
Producenci produkują, bo to taniej niż z stykiem ochronnym. Norm zakazujących nie ma i nie będzie gdyż w pewnych instalacjach można owe gniazda stosować. Sprzedawca w sklepie elektrycznym często z zawodu jest ogrodnikiem i nie ma pojęcia czym różni się gniazdo 2x10A od 2x10A+PE, jego interesuje tylko zbyt i prowizja od sprzedaży.
Można to porównać że sprzedażą papierosów. Od ponad 30-lat rzucam palenie i nikt mnie nie informował, że „palenie zabija” czy „wywołuje raka”. Czy gdy np. nastoletni chłopak przychodzący do sklepu ze spalonym gniazdem wtyczkowym bez kołka ochronnego, prosząc o nowe takie samo (lub podobne) gniazdo, zostanie poinformowane przez sprzedawcę o jego złym zastosowaniu np. w TN-C.
Jak znamy życie, NIE. Ilość zatrudnionych pracowników jest minimalna, jakość ich wiedzy też ma wiele do życzenia, a liczy się tylko zysk właścicieli sklepów.
To ja w swojej nowo budowanej łazience dam dwie żyły, bo i tak tylko golarkę (II klasa) i suszarkę (II klasa) tam będę podłączał.
I dlatego, czy odbiornik na stałe czy przenośny, to odwody zasilające powinny mieć żyłę PE. Tak mówią przepisy, a jak ktoś chce zaoszczędzić łamiąc je, to na to są inne przepisy.
Kolega Edi przedstawił “ciekawe” urządzenie, które moim zdaniem można zastosować niemal wyłącznie dla odbiorników w II klasie ochronności i na dodatek podlączonych do instalacji na stałe bez użycia gniazd wtykowych rtylko po co jak taką fonkcje spęłni i to jszcze lepiej bo przerwie również N zwykłe RCD. Taki wyłącznik stanowiłby uzupełninie ochrony podstawowej.
Dlaczego moim zdaniem bez gnizad wtykowych. Dlatego że właściciel bydynku, lokalu, mieszkania nie powinien sią zastanawiac jakie urzędzenia może włączyć do gniazda, a jakie nie bo działa zabezpeiczenie.
Powstaje sytuacja: “U znajomego wszystko działa, a u mnie nie. No to dwonię do fachowca, który mi instalację tak spie.., niech poprawia bo przecież nie moge włączyć sobie tego i tego”.
Dla przykładu weźmy gniazdo zabezpieczone takim wyłącznikiem i odbiornik, o którym już pisali koledzy czyli kuchnia gazowa, komputer, który niopacznie ktoś przysunął do kaloryfera, żelazko jakie kiedyś produkowano, pralka, lodówka, czy inne urządzenia szczególnie, te które kiedyś produkowano były w i klasie ochronności.
I tutaj jak tak się zastanawiam na tymi urządzeniami to tak sobie uświadomiłem, że to będą głównie starsze urzadzenia takie właśnie jakie jeszcze się używa w domach ze stara instalacją w TNC bo na nowe jak i remont instalacji nie ma niestety tych fundyszy, o które wszystko się rozbija.
Teraz sprawa tego, że mamy izolowane podłogi. Nio tak w wysokich blokach. A co ze starymi domkami jednorodzinnymi, w których często są używane urządzenia w I klasie ochronnośći i na dodatek zasilane długim przedłużaczem w związku z użyciem ich na wolnym powietrzu. To jest problem.
Ale już zbyt dużo napisałem.
Czasa na moje zdanie w temacie.
Osobiście mam instalację w domu w układzie TNC Część w rurkach bergmana część w tynku. Cała instalacja w miedzi. To już duży plus.
Nie zamierzam w niej stosować proponowanego przez kolegę EDI “urządzenia” ala planuję:
sprawdzić stan izolacji istniejacych przewodów,
sprawdzić wybiórzość działąnia zabezpieczeń zwarciowych,
w całej instalcji po kawałku przy remontach dołożyć dodatkowy przewód ochronny PE,
porozdzielać obwody na ile tylko się da,
zastosować tyle tradycyjnych RCD na ile bedą potrzeby i finanase.
Sądzę, że koszt dołożenia dodatkowego przewodu PE nie jest aż tak straszny abym potrzebował się zastanawiać czy stosować przedstwione urządzenie i później myśleć: Aha no tak wywaliło bo dotknąłem obudową do kaloryfera lub położyłem na ziemi. Muszę w takim razie podłączyć się do tego drugiego gniazda (nie zabezpieczonego naszym urządzonkiem) bo tam działa i nie wywala.
Czyli jak nie miałem ochrony tak i nie mam.
Ja wiem dlaczego nie działa, a 70 letnia babcia?
Jestem więc przeciwnikiem stosowania tego typu urządzeń, a zwolennikiem przebudowania instalacji w ten czy inny sposób na typową TNcs. Przejrzystej, sprawdzonej, nie pozbawionej oczywiście wad, ale moim zdaniem najlepszej biorąc pod uwagę razem trzy warunki: techniczny, ekonomiczny i bezpieczeństwo.
Dodatkowo tradycyjne RCD o prądzie róznicowym do 30mA może nas czasami zabezpiecyć przed skutkami porażenia przy przerwanym przewodzie N czy PEN na zasilaniu. Dlaczego: bo jest bardzo prawdopodobne, że rozłączy N nawet przy przepływie prądu przez czlowieka czy to od zdrowej fazy czy od przerwanego gdzieś wcześniej N czy PEN. Urządzonko zaprezentowane owszem też może zadziałać ale niebezpieczne napięcie pozostanie.
Więc po co je stoswać?
Jak już pisałem na dzień dzisiejszy przy mojej obecnej wiedzy jestem przeciwnikiem stoswania tego typu urządzeń.
Witam Kolegę Edwarda (EDI) i wszystkich Kolegów na FORUM.
Myślę, że wstawianie takich rysunków na tym forum jest mylące i nie powinno mieć miejsca.
Jak wiemy gniazda wtyczkowe oraz wypusty oświetleniowe powinny posiadać „PE".
I po raz kolejny nie wiem o co Koledze EDI chodziło w poprzednim poście.
W zał. rysunki:
-Nawiązałem do wypowiedzi o braku PE w gniazdkach w pokojach i na oświetleniu w mieszkaniach, co przedstawiłem jako : Stan faktyczny całkiem nowych instalacji, zaledwie sprzed kilku lat.
P.S.
Kolega Krystyn, kolejny raz wypaczył sens mojej, nietypowej formy wypowiedzi: Uwaga! Rysunek tylko do dyskusji na Forum.
-Chyba zacznę wstawiać: ( EDI ) (c) Wszelkie prawa zastrzeżone.
Tak Kolego Krystynie masz rację zdanie zostało niepoprawnie sformułowane .
Oczywiści w układzie TN-C nie ma PE i o to mi chodziło dlatego napisałem niefortunne bez PE, ale widzę, że Kolega Krystyn jest czujny i wyłapuje błędy. Dzięki za zwrócenie uwagi.
Cytat z wypowiedzi Kolegi Krystyna:
„ W tysiącach mieszkań stosowane są instalację bez puszek rozdzielczych gdzie wszystkie przewody dochodzą do tzw. CPR (centralnego punktu rozdzielczego) znajdującego się z rozdzielnicy mieszkaniowej”.
Kolego Krystynie mam pytanie gdzie teraz montują CPR, bo taki system znam tylko ze słyszenia. CPR wymaga ułożenia więcej przewodów niż normalnie więc dziwi mnie to, że Kolega pisze, że CPR montuje się tak nagminnie w ysiącach mieszkań.
Faktem jest, że klienci nie lubią puszek pod sufitem i wymagają od wykonawców łączenia przewodów w głębokich puszkach pod osprzętem. Bardzo chętnie się dowiem czy naprawdę CPR jeszcze stosują Każdy wykonawca przeważnie ma ryczałt za wykonanie instalacji elektrycznej i zbija koszty, dlatego instalacje elektryczne są takie „ cieńkie” i skromne bez przewodów- prawdziwie wyrównawczych.
-Ale od niedawna wiemy, że wszystkie […] i wiemy to tylko z w/w Rozporządzenia […], a dalej w literaturze Wiedzy Technicznej i najnowszych katalogach firm tego nie widać. Kto wpuści do prywatnego, (trzy- czy czteroletniego), mieszkania elektryków, by wymienili przewody czy tylko dołożyli żyłę PE na oświetlenie i gniazdka w pokojach?
Witam Kolegę Rysiu 71 i wszystkich Kolegów na FORUM.
Nie wiem jaką Kolega ma praktykę w zawodzie ale cieszę się że Kolega pamięta (chociaż za słyszenia) co to jest CPR. Celowo napisałem w poprzednim poście:
Wielu z elektromonterów starszej daty, „CPR” skojarzy w wielką puszką z bakelitowym pierścieniem, zainstalowaną w betonowej szafce z czasów 70 lat (za PRL’u).
Celowo napisałem wyjaśnienie (rozszerzenie skrótu), że CPR oznacza „centralny punkt rozdzielczy” instalacji elektrycznych. Do dziś wielu elektromonterów myli pojęcia, co to jest złącza kablowe a przyłącze, czym zamiast napisać rozdzielnica napisze tablica bezpiecznikowa, itp.
CPR czyli (centralny punkt rozdzielczy) obecnie jest stosowany w tysiącach mieszkań w mieszkaniowej rozdzielnicy, zawierającej zasilanie z układu pomiarowego a rozdzielenie tych przewodów następuje na podstawie odpowiednich łączówek na listwach zaciskowych.
Owszem, można powiedzieć że klient to nasz pan. I jak sobie „pan” życzy, to taką instalację mu wykonamy lecz zwracamy uwagę na ochronę instalacji pod względem p.porażeniową i p.pożarową.
Odpowiednio zastosowane puszki pod sufitem, przy zastosowaniu odpowiednich pierścieni łączeniowych, wykonanych przez rzetelnego pracownika - elektromontera który nawet nie musi mieć wieloletniej praktyki z zawodzie, można zakleić tapetą czy zamalować farbą i będą działały przez kilkadziesiąt lat.
Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to proszę zajrzeć do mieszkań wykonanych w latach przedwojennych, które do dziś działają i co najlepsze przy pomiarach rezystancji izolacji spełniają warunki norm.
Nie jestem zwolennikiem, a wręcz przeciwnikiem stosowania wg mnie „bezmyślnych puszek głębinowych”.
Widziałem takie połączenia wielu przewodów, skręcanych na kostki łączeniowe w powietrzu oraz słyszałem gdy użytkownik zastanawiał się dlaczego z wyłącznika oświetlenia dymi się, gdy oświetlenie nie jest załączone.
Czasami „mordercze” upychanie przewodów w takiej puszce trwa dłużej niż położenie standardowej instalacji.
W obecnej technologii budownictwa mieszkaniowego stosuje się instalację prowadzoną w wylewkach podłogowych i najlepiej aby doprowadzenia od CPR, na całej długości były prowadzone w rurkach.
Kolego Rysiu, co ja biedny mogę na to odpowiedzieć.
Inwestorem może być osoba nie znająca się w temacie. Przychodzi wykonawca, który chce wykonać pracę jak najtańszym kosztem. Nie informuje inwestora o wykonaniu partackiej roboty lecz zdobyć robotę za wszelką (najniższą) cenę.
Ps.
Nie poruszajmy tematu wykonywania takich robót, bez opinii (projektu) projektanta, czy jakimkolwiek odbiorze przez odpowiednie osoby z kompetencjami UB.
Zacznę od końca, bo poruszony jestem tymi kompetencjami surowego kierownika robót z UB. Tak mi ostatnio dogryzał, że zacząłem się bać i przestaję być wykonawcą EDI, bo już ponoć Kolega Krystyn wręcz udowodnił, że tak nie wolno wykonywać instalacji, (w głębokich puszkach).
Początku komentował nie będę, bo to nijak się ma do dostępu do wszystkich połączeń w instalacji, co zapewnia metoda bez puszek rozgałęźnych.
Odnośnie środka, to niech Kolega zapomni o tych pierścieniach, bo teraz stosuje się zasadę, że “jeden biegun czy faza na jednym izolatorze”.
P.S.
[-Dobrym, dodatkowym izolatorem jest bezpieczna przerwa izolacyjna
w powietrzu, (w puszce).]
Tak kolego Krystynie masz rację, że instalacje z CPR istnieją
w tysiącach mieszkań o, których słyszałem. Pytanie zadałem, żeby się upewnić czy w kraju jeszcze stosują CPR
Moja prawdopodobnie zła interpretacja odpowiedzi była
spowodowana tym, że zdanie „obecnie jest stosowany”
rozumiałem -jako jeszcze wykonują . Może nie jestem
zdolnym uczniem, lecz przykład biorę z forum i szybko
się uczę. Nie popuszczę jeżeli nie wiem do końca.
Cytat z wypowiedzi Krystyna:
CPR czyli (centralny punkt rozdzielczy) obecnie jest stosowany w tysiącach mieszkań w mieszkaniowej rozdzielnicy, zawierającej zasilanie z układu pomiarowego a rozdzielenie tych przewodów następuje na podstawie odpowiednich łączówek na listwach zaciskowych.
Witam !
Poglądy kolegi Krystyna nie są konsekwentne i spójne.
Dlaczego ? Wypowiedź nr 1. Przewód PE należy stosować w obwodach
rozdizielczych i odbiorczych.
Wypowiedź nr 2. Przewody PE nie są wymagane w zasilaniu odbiorników
klasy II i w obwodach wyłączników.
Z wypowiedzi nr 2 można wyciągnąć wniosek że do odbiorników klasy II
można zastosować przewód 2-żyłowy, co całkowicie przeczy
wpowiedzi nr. 1
Czym różni się wypust oświetleniowy od przewodu do odbiornika
klasy II jeżeli przeznaczamy go do odbiorników oświetlenia klasy II. Więc nie ma obligatoryjnego wymogu stosowania PE do odbiorników
klasy II. RCD zastosować można bez PE.
Panowie ! W normach nikt nie myśli pisząc sprzeczne przepisy, na dodatek jest to wbrew logice.
Zamontujmy w ścianie PE aby sobie sterczał przy suficie - bzdura.
Tym bardziej nie dotyczty to starych instalacji, gdzie przewody 2-żyłowe istnieją i nikt nie uważa tego jako błąd w sztuce lub zagrożenie
(oczywiście do odb. II klasy).
Jest to temat niniejszy: czy konieczne jest stosowanie przewodu PE do RCD. Tak jak napisałem w poprzednich postach - nie jest konieczne.
CYRUS.