Po wykonaniu pomiarów impedancji pętli zwarcia-wynik pozytywny.
Po wykonaniu pomiarów wyłączników RCD-wynik pozytywny.
Ciągłość przewodów PE to samo.
A w jaki sposób stwierdzić czy dany obwód jest zabezpieczony RCD, raczej w jaki to wiadomo, dokonać pomiaru RCD w danym gnieździe a nie w tablicy ale chodzi mi o to że nie ma protokołu w którym można by to było wpisać i nikt tego nie wymaga.
Podsumowywując znalazłem kilka obwodów gniazd nie zabezpieczonych RCD na obiekcie co i gdzie mam napisać w protokołach, instalacja nadaje się czy nie.
Czyli jeżeli warunek skuteczności samoczynnego wyłączenia w instalacjach z zabezpieczeniami przretężeniowymi został spełniony, a nie są to miejsca gdzie montaż wyłącznika RCD jest konieczna,to niema tematu???
Jeżeli zastosowany środek ochrony spełnia wymagania, to nie ma tematu.
Jeżeli zastosujemy jakiś środek ochrony, bez znaczenia czy podstawowy czy dodatkowy, czy nawet uzupełniający, to należy go sprawdzic a nie zostawić na pastwę losu.
Witam kolegów.
Kolego a Będzina : trochę za mało danych , by rozstrzygnąć temat.
ale chodzi mi o to że nie ma protokołu w którym można by to było wpisać i nikt tego nie wymaga.
Czy nie ma miejsca w protokóle ? W protokóle jest zawsze miejsce na wyniki , tabele ,
A wnioski z przeprowadzonych pomiarów ?
A termin następnego badania ? Pomiarowiec decyduje , czy instalacja nadaje się do eksploatacji“po przeprowadzonych pomiarach”
Witam Kolegę „unreal” i wszystkich Kolegów na FORUM.
Przed wykonaniem pomiarów skuteczności samoczynnego wyłączenia należy zapoznać się z instalacją, czyli który obwód np. gniazd, jest zabezpieczony jakim wyłącznikiem.
Protokoły takie są a to że nikt tego nie wymaga, to jest bzdura.
Każdy kierownik ds. energetycznych, główny energetyk itd. dobrze wie że takie pomiary należy wykonać.
Tak jest i można by powiedzieć, że tak powinno być. Jednak gdy zastanowimy się jaką wiedzę posiadają niektórzy pomiarowcy, to strach się dotknąć urządzenia elektrycznego.
Wielokrotnie pisałem o pracownikach dostawców energii lub pomiarowcach m.in. zatrudnianych przez spółdzielnie mieszkaniowe itp., którzy stwierdzili że pomiarów RCD się nie wykonuje.
Nad tym ubolewa chyba kilka milionów mieszkańców w RP ale nasz (niby) rząd się nad tym nie zastanawia.
Witam Szanownych Kolegów
Mam pytanie skąd mamy pewność, że pomierzona pętla zwarcia z wynikiem pozytywnym zapewnia ochronę przeciw porażeniową, inaczej mówiąc czy bezpiecznik wyłączy obwód w czasie 400 ms i np. przy pięciokrotnej wartości prądu w przypadku “S” z literką B. Przecież nie mierzymy tego czy bezpiecznik zadziała czy nie. Czysta teoria. Czyli bezpieczeństwo też teoretyczne.
Pozdrawiam
Elzet
zostało dokładniej sprecyzowane?
Czy chodzi tu o zadziałanie wyłącznika różnicowoprądowego w każdym gnieździe? Czy o badanie RCD w rozdzielni? Czy o całkowite pominięcie badania RCD?
Witam kolegów.
Kolega unreal , (sasiad zza miedzy) napisał : Po wykonaniu pomiarów … itd.
I po wykonaniu pomiarów należy napisać stosowny protokól -
protokół sprawdzenia z …
protokół badań z …
protokół z pomiarów z … itd.
To , że nie ma w danym obwodzie RCD , nie znaczy , że nie pisać sprawdzenia skuteczności ochrony przeciwporażeniowej.
Wzory protokołów są - opracowania dr inż. Musiała i mgr inż. Łasaka ,
lub programy komputerowe Sonel , PROTON.
A to , że trzeba wiedzieć z jaką instalcją ma się do czynienia przed przystapieniem do pomiarów , jest oczywiste ( tu kol. Krystyn ma rację )
Podsumowanie - RCD jest , pomiary należy wykonać , protokól napisać. I dlatego pomiarowiec decyduje ( wyniki , wnioski , uwagi końcowe )
Witam Kolegę Pawła (elpapiotrowski) i wszystkich Kolegów na FORUM.
Opracowań wzorów protokołów z pomiarów znajdziemy jeszcze w wielu innych publikacjach innych autorów. Dla przeciętnego lub nawet doświadczonego elektromontera jest dużym problemem jaki wzór zastosować. Dr inż. E. Musiał w swoich publikacjach zwraca uwagę na uwzględnianie współczynnika (2/3) nagrzewania się przewodów w czasie zwarcia. Mgr inż. Łasak ma swoje opracowania wzorów z pomiarów. W innych publikacjach znajdziemy inne wzory i inne wymagania.
Od 2002 roku starałem się jakoś owe wzory ujednolicić. Po dwóch latach pisania naszej książki, uzgadniania wzorów tabel itd. w roku 2004 pojawiła się nasza książka zaopiniowana przez SEP, wydana przez COSiW & KSKRAK.
Pomimo to że wiele osób wydanie to nazywają „Wytyczne SEP”, to nie ma to żadnej mocy prawnej.
I z przykrością muszę podać, że gdyby nasze KT (komitety techniczne opracowujące normy) chciałyby coś opracować, to zanim zostanie to zaakceptowane przez UE, to ja już chyba będę na Hawajach lub w piachu.
Odpowiedż kieruję do kkas12 . Oczywiście ze pomiar RCD w tablicy jest konieczny i jest na to protokół-to nie podlega dyskusji.
Natomiast nie ma konieczności(oczywiście moim zdaniem) lub o niej nie słyszałem, by wykonywać trzeba było pomiar RCD z każdego gniazda(Przypuśćmy że jest ich sto) aby stwierdzi czy dany obwód jest nim zabezpieczony.
Bo i poco skoro w pomieszczeniu mierzonym nie ma obowiązku stosowania RCD[/b]
Pytanie kieruję do KSKRAK_KRYSTYN .Oczywiście moja dyskusja z tobą ma na celu uzyskanie niezbędnej wiedzy a nie przekomażaniu się, wiec jak sprawdzić sto obwodów, chodzi o to czy są zabezpieczone czy nie przez RCD jak powiedziałeś zapoznać się z instalacją.
Jaki jest na zapoznawanie się z instalacją KNR
Muszę przyznać, że pisząc o badaniu wyłącznika różnicowoprądowego “na gnieździe” miałem i mam mieszane uczucia czy taki pomiar należy wykonywać, czy nie.
Za tym by go niewykonywać przemawiają następujące fakty: po przeprowadzonym sprawdzeniu ciągłości przewodów ochronnych, zmierzeniu impedancji pętli zwarcia w każdym gnieździe oraz zbadaniu RCD w rozdzielni mamy pewność, że wszystko jest ok.
Czy jednak ta pewność jest w pełni uzasadniona?
Natomiast koledze elzet, który dręczony niepewnością zadał pytanie
skąd mamy pewność, że pomierzona pętla zwarcia z wynikiem pozytywnym zapewnia ochronę przeciw porażeniową, inaczej mówiąc czy bezpiecznik wyłączy obwód w czasie 400 ms i np. przy pięciokrotnej wartości prądu w przypadku “S” z literką B.
można odpowiedzieć: musimy zawierzyć producentowi aparatu, bo on nam to gwarantuje.
Czy w stosunku do bezpieczników topikowych nękają kolegę takie same rozterki?
Witam Szanownych Kolegów
Dlatego zadałem takie pytanie, bo ma to związek z pomiarem różnicówki. Na wył. różn. pisze prąd znamionowy, czas wyłączenia i prąd wyłączenia, na pewno jest więcej informacji niż na zwykłym wył. typu S. Mimo to wykonujemy pomiary bo jet to możliwe tylko dlatego, że prąd ( kilkadziesią miliamper) jest dość łatwo zmierzyć. I wtedy uznaje się że instalacja i urządzenia spełniają warunki itd.. Do czego zmierzam mianowicie dlaczego pzyjmuje się teoretycznie wyliczoną ochronę w obwodach bez różnicówki za zgodną z normami,a pomimo podania przez producenta różnicówki parametrów takiego wyłącznika za nie wystarczającą i mierzy się czas i prąd. Nie widzę np. możliwości sprawdzenia zadziałania bezpiecznika powiedzmy Bm 100 A w praktyce. Ciekawy jestem co Koledzy sądzą o tym.
Pozdrawiam
elzet
Witam
Kolego Elzet, nie jest prawdą, iż musimy mierzyć czas zadziałania wyłacznika różnicowoprądowego. Pomiar czasu jest parametrem prostym do zmierzenia, dlatego większość producentów mierników eksponuje ten parametr, mało tego , wmawia nam, iż jest to niezbędny pomiar. Natomiast co ten miernik mierzy faktycznie, zależy od konstrukcji miernika (testera). Więc nie przeżywajmy za mocno pomiar czasu.
Są inne ważniejsze parametry: prąd zadziałania i prąd niezadziałania.
Widzimy więc dwa parametry które nie są “teoretycznie wyliczone”, lecz zmierzone.
Łącząc te pomiary z pomiarem ciągłości przewodów ochronnych stwierdzamy o sprawności zabezpieczeń. Lecz jak kolega wie nie są to wyczerpujące pomiary.
Pomiar bezpieczników 100 A jest również bardzo prosty, choć ma jedną wadę, jest to badanie niszczące badany element.
Parametry tego elementu ma zabezpieczyć wytwórca, my mamy tylko sprawdzić czy dany egzemplarz spełni swoje zadanie w miejscu zainstalowania, Czyli czy “teoretyk” projektant nie popełnił błedu w fazie projektowania i czy “praktyk” wykonawca instalacji nie “podrasował” przewodów (lub tego zabezpieczenia).
Koledzy nie wpadajmy w pętle sprawdzeń. Idąc dalszym tokiem rozumowania kol. Elzet powinniśmy przed każdym użyciem miernika dawać go do legalizacji, a skąd wiemy czy prąd w gniazdku nie był odkształcony, teraz zaczną się problemy.
pozdrawiam
zax
Ja w swoich protokołach z SSW w dziale UWAGI zawsze zawieram notatkę np “Instalacja nie jest wyposażona w wyłączniki różnicowo-prądowe”. jeśli nie sa wymagane to nie ma sprawy, jeśli są wymagane a ich nie ma wtedy pisze że należy je założyć i instalacja nie spełnia wymaganych warunków. Jesli natomiast są - wtedy pisze protokół z badania RCD, piszę w nim że przeprowadzono test przyciskiem TEST, że pomierzono czas i prąd wyłączenia, pisze parametry znamionowe i pisze że wszystko jest ok. Mogę oczywiście pisać że nie jest ok, ale szczerze mowiać nie spotkałem jeszcze nigdy uszkodzonej i niedziałającej różnicówki.
Witam kolegów.
Pozwolę sobie zacytować wypowiedź kolegi zax
nie jest prawdą, iż musimy mierzyć czas zadziałania wyłacznika różnicowoprądowego. Pomiar czasu jest parametrem prostym do zmierzenia, dlatego większość producentów mierników eksponuje ten parametr, mało tego , wmawia nam, iż jest to niezbędny pomiar. Natomiast co ten miernik mierzy faktycznie, zależy od konstrukcji miernika (testera). Więc nie przeżywajmy za mocno pomiar czasu.
Są inne ważniejsze parametry: prąd zadziałania i prąd niezadziałania.
W książce Henryka Markiewicza “Instalacje elektryczne” z 1996 r.znalazłem takie zdanie :
" Przepisy VDE nie wymagają wykonywania eksploatacyjnych pomiarów czasów działania urządzeń różnicowo-prądowych przy prądach różnicowych większych niż prądy wyzwalające znamionowe"
Jeżeli posiadamy miernik umożliwiający tego typu badanie , nic nie stoi na przeszkodzie , aby je wykonać.
Inną kwestią jest sprawność działania wyłącznika Yanc , w mojej skromnej praktyce miałem do czynienia z kilkoma niesprawnymi różnicówkami.
Witam
Kolego Zax dzięki za odpowiedź. Sprawa pomiaru prądu zadziałania wył. różnicowego jest prosta dlatego ją mierzymy. Wytwórca w/w urządzenia również musi również zachować parametry, jednak nie jest to wiarygodne, jak w przypadku zabezpieczeń nadprądowych, i dlatego poruszyłem ten temat. Podobna sprawa jest badaniem rezystancji izolacji przewodów instalacji elektrycznych. Czy któryś z kolegów wykonywał np. okresowe pomiary izolacji kabli energetycznych n/n.
Pozdrawiam
elzet
Wył. RCD stosowane są przeważnie w pomieszczenia zwiększonego zagrożenia porażeniem prądem np. w łazienkach i zgodnie z normą czas jego zadziałania musi być <= 0,2 sek.
Nasza firma wykonuje dość dużą ilość pomiarów i przeważnie RCD zadziała w czasie mniejszym niż 0.1 sek. Jednak spotkałem się z przypadkami czasów zadziałania 0,16 i 0,18 sek. i w zaleceniach napisałem aby taki RCD wymienić no nowy i zawsze inwestorzy się na to zgadzali.