Nie ma potrzeby wymieniać wkładek “kilka razy dziennie”, właściwie nigdy nie było takiej potrzeby… Ponadto są szeroko dostępne, co przeczy “niepopularności”. Nie twierdzę jednak, że jest to idealne rozwiązanie.
Oczywiście rozłącznik jest zaplombowany.
Te bezpieczniki są niepopularne dla energetyki bo ich nie wożą ze sobą . Trzeba sobie kupić zapas aby mieli co zakładać. Dam taki przykład . Przyjechała ekipa budowlana z betoniarką , która miała zwarcie . Próbowano to zwarcie usunąć . Bezskutecznie ale kilkanaście razy włączali esa limitującego moc . Co będzie w tym przypadku jak będą tylko bezpieczniki ?
Nie wierzę , że tak głupio wymyślili .
Chyba , że to jest na poczcie wewnętrzna instalacja bez ingerencji energetyki.
Witam Kolegów
Proszę o rozważenie takiej dość prawdopodobnej sytuacji.
Przy zastosowaniu jako zabezpieczenie przedlicznikowe pojedynczych esów.
Zasilenie z takiej instalacji jako jednego z wielu odbiorów Ogrzewacza 3F lub jeszcze lepiej grzałek pieca akumulacyjnego, gdzie grzałki są podłączone międzyfazowo. Następuje uszkodzenie jednej z grzałek w takli sposób że dostaje ona niepełne zwarcie. Prąd rośnie do wartości na pograniczu zabezpieczenia indywidualnego tego podgrzewacza czy pieca, jednak ze względu na zsumowania się prądów innych odbiorów w danej rozdzielni wybija zabezpieczenie główne, przedlicznikowe konkretnie es-y fazy 2 i 3.
W takim przypadku pomimo wyłączenia zasilania fazy 2 i 3 za tymi zabezpieczeniami nadal będzie potencjał sieci jaki dostanie się tam poprzez grzałki podłączone między fazy 1-3 i 1-2.
Poza tym przy dość dużej mocy grzałek mogą on zasilić odbiorniki podłączone do faz 2 i 3 ale niepełnym napięciem i w ten sposób spowodować ich uszkodzenie.
Przykładowo silnik jednofazowy zasilony niepełnym napięciem nie będzie w stanie wystartować ale za to będzie w stanie rozgrzać się do temperatury która spowoduje jego uszkodzenie.
Więc moim zdaniem jeśli Pan instalator licznika nie potrafi sobie rozróżnić faz i potrzebuje do tego specjalnie zainstalowanych zabezpieczeń selektywnych którymi by sobie wyłączał poszczególne fazy to lepiej niech uda się na jakieś szkolenie a nie wymyśla takie bajki.
Kto w takim przypadku byłby odpowiedzialny za szkody wyrządzone zainstalowaniem takiego zabezpieczenia
Moim zdaniem powinno być zabezpieczenie zespolone które w razie awarii wyłączy całość zasilania i niedopuści do zniszczenia innych urządzeń zasilanych z takowej instalacji.
Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi
Zdecydowałem się więc na rozłącznik bezpiecznikowy na wkładki D01/D02. Nie ma mowy o żadnych wyłącznikach instalacyjnych, tym bardziej zespolonych.
Elektryk nie decyduje co ma być w złączu . Złącze wykonuje energetyka ( dokładniej wyznaczona firma )
Elektryk wykonuje instalację za licznikiem i nie ma wpływu co jest przed licznikiem . Tak więc kolega trochę bredzi .
Zaś jeśli chodzi o wyłącznik limitujący to nie wyobrażam sobie żeby były to pojedyncze esy . Jeśli np.silnik od hydroforu nie ma zabezpieczeń lub ma źle ustawione to po co stwarzać zagrożenie .
Dla mnie stosowanie pojedynczych esów jest dużym bledem w sztuce co nie podlega nawet dyskusji.
Co potrafi się stać w instalacji jeżeli zabezpieczenie nie są selektywne i zdarzy się tak, że są pojedyncze.
Polecam link nagrany przez kolegę:
Otwieramy baterię z ciepłą wodą -światło się świeci
Zamykamy baterię- światło gaśnie.
No tak i teraz musimy pomyśleć o takim zabezpieczeniu aby zasilanie do zabezpieczeń przedlicznikowych nigdy nie zanikło na żadnej z faz a jeżeli już to pozostałe fazy również muszą się wyłączyć.
A więc kolejne urządzenie które wyłączy BM-y samoczynnie ?
W Przepływowym ogrzewaczu wystarczyłby CZF , który nie pozwoliłby załączyć grzałek w przypadku zaniku jednej lub dwóch faz.
Brak jednej fazy w moim rejonie zamieszkania jak i pracy jest bardzo sporadyczne.
Nawet są w nowych stacjach SN zabezpieczenia wybijakowe przed transformatorami, które w przypadku spalenia się jednego bezpiecznika wyłącza wyłącznik i pozbawia zasilania na transformator.
W poprzedniej pracy gdzie było 5 transformatorów nie było takich zabezpieczeń a teraz już są.
Jeżeli wyłączniki czy wkładki topikowe są miedzy sobą selektywne do takich sytuacji dochodzi sporadycznie ale w przypadku braku selektywności(są to sytuacje nagminne) niestety nic nie pomoże tym bardziej jak ktoś zastosował pojedyncze E-ski.
W “wypasionych” instalacjach montuje się BM-y które posiadają możliwość sygnalizacji przepalenia się wkładki i przekazuje informacje do BM-sa.
W tak wypasionych instalacjach przeważnie są służby całodobowe i szybko wychwytują awarie bo na ekranie BM-sa sygnalizuje uszkodzenie.
Czas przepalenie się wkładki jak i czas reakcji jest dokładnie zapisany w pamięci komputera.
Energetyka zabezpiecza jedynie swoją linię i limituje moc. To problem odbiorcy energii w jaki sposób zabezpieczyć silnik, ogrzewacz, piec akumulacyjny. Przecież ZE nie będzie się przejmować co odbiorca zasila. Nie widzę problemu aby w rozdzielni zabezpieczyć silnik rozłącznikiem silnikowym, podgrzewać s303 itd, itp. Jednocześnie należy mieć taki przydział mocy aby było można odpowiednio zabezpieczać urządzenia za licznikiem.
Nie rozumiem o czym ta dyskusja i jaki jest sens tego tematu?
Przypomnę. że chodziło o to czy montaż pojedynczych wyłączników typu S 301 na zabezpieczeniu przedlicznikowym jest-
Błędem w sztuce - czy jest to zgodne ze sztuką-czyli pełny profesjonalizm.
Nie musi kolega dyskutować tylko niech odpowie krótko na pytanie, jeżeli koledze dyskusja nie jest potrzebna.
Nie widzę tu jakiego kolwiek błędu w sztuce. Nie widzę powodu aby całkowicie odcinać odbiorcę od dwóch faz przy zwrciu trzeciej. Pozdrawiam
Zabezpieczenie przedlicznikowe zespolone - zrzuca, bo zwarcie, przeciążenie wystąpiło na jednej fazie, odłączone całe zasilanie budynku - czy słusznie, MZ(?) jak najbardziej.
Dlaczego - możliwości są takie:
-
usterka wystąpiła na przyłączu, WLZ-cie, innym obwodzie bezpośrednio za układem pomiarowym - nie wolno podać nam zasilania “na stałe” przed zdiagnozowaniem i usunięciem przyczyny awarii, może być uszkodzona izolacja kabla, przewodu. Odłączenie jednej fazy, pozostawienie reszty pod napięciem to realne stworzenie zagrożenia pożarowego, porażenia elektrycznego.
-
usterka wystąpiła na kolejnych zabezpieczeniach w podrozdzielniach, czy innych urządzeniach zabezpieczonych lokalnie - nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyłączyć uszkodzony obwód, urządzenie - tym sposobem bezpiecznie możemy załączyć zabezpieczenie przedlicznikowe, np.typu S303 i użytkować pozostałą część instalacji - obala to tezę zwolenników, iż takie bezpieczniki ograniczają nam funkcjonowanie całej instalacji przy braku jednej "L"ki. Po drugie, kiedy wyłączona zostanie jedna faza, praktyka pokazuje iż informacja o zaistniałym fakcie, dociera do nas, czy użytkowników instalacji później, aniżeli przy odcięciu całkowicie zasilania.
Pzdr
MZ - “moim zdaniem”
Witam ![]()
A może mi ktoś odpowiedzieć na pytanie czy w układzie trójfazowym stosowanie bezpieczników jako zabezpieczenia przed skutkami przepływu prądów zwarciowych i przeciążeniowych jest błedem w sztuce?
Jeśli tak, to dlaczego?
Kolega kasprzyk ma bardzo dużo racji.
Stara szkoła elektryczna nie dopuszczała do występowania długotrwale braku jednaj fazy.
(Mam nadzieję, że nowa szkoła też nie będzie tego dopuszczać)
Bardziej zawodne były urządzenia, które powinny zabezpieczać urządzenia przed zanikami fazy i pozostawienie urządzeń na dwóch fazach mogło spowodować znaczne straty materialne jak i pożar.
Gdy kilkanaście lat temu w szpitalu mieliśmy awarię stycznika na podstawowym zasilaniu i zmuszeni byliśmy całkowicie odłączyć zasilanie bo spalił się stycznik (o ie dobrze pamiętam był to chyba SC400)
W trakcie tego wyłączenia korzystaliśmy z zasilania awaryjnego.
Zdarzyło się to przed południem więc normalnie trwały zabiegi operacyjne.
Po godzinnej pracy szpitala na jedynej sprawnej rezerwie brakło jednaj fazy(awaria po stronie energetyki).
Zasilanie szpitala było tylko na dwóch fazach ,zgłosiliśmy awarię do energetyki i zastanawiałem się czy zostawić zasilania na dwóch fazach czy wyłączyć całkowicie zasilanie.
Mój szef(inż elektryk) podjął decyzję, żeby wyłączyć zasilanie bo korzystanie z dwóch faz może spowodować więcej kłopotów niż wyłączenie całkowite zasilania.
Po wyłączeniu zasilania załączony został agregat prądotwórczy, który pozwolił dokończyć rozpoczęte zabiegi chirurgiczne.
Niestety nie na wszystkich salach.Jedna z sal operacyjnych przechodziła ostatnio modernizację i za szybko ją otwarto(bez odbioru). Sala ta nie posiadała zasilania z akumulatorów ani z agregatu nie zdążyli po prostu podłączyć.
Zabieg, którego dopiero rozpoczęto musiano szybko zakończyć przy latarkach.
Pacjent zamarł jak się później okazało i tak operacji by nie przeżył.
Zrobiła się straszna afera i śledztwo kto winien. Bardzo bałem się o nas i naszego szefa.
Po wyjaśnieniu sprawy winien był ordynator bo podjął decyzję o operacji w niedokończonej sali.
Ile razy wracam do tamtego faktu, wiem, że mój szef zadziałał profesjonalnie.
Praca urządzeń na dwóch fazach(bez względu na ilość i jakość zabezpieczeń) jest dla mnie nieprawidłowością.
Jak widzę w nowych rozdzielniach coraz miej stosuję się bm-y i zastępuję się je wyłącznikami kompaktowymi, które wyłączą zasilania gdy nastąpi uszkodzenia przy jednaj fazie.
Kolega chyba źle zadał pytanie, albo myli pojęcia. Proszę zapoznać się z typowym schematem złącza. Zabezpieczenie przed licznikowe, licznik, zabezpieczenie za licznikowe - tak w dużym uproszczeniu. Co ma do rzeczy zabezpieczenie przed licznikowe? W moim rejonie ZE montuje jako zalicznikowe rozłącznik FR lub S303. W drugim przypadku otrzymuje kolega odpowiedź na swoje pytanie. W pierwszym przypadku jeśli jest FR (oszczędności ZE) osoba która projektuje, wykonuje rozdzielnie powinna przewidzieć wszelkie opcje i zabudować na zasilaniu S303 czy też czujnik kontroli faz. powtarzam raz jeszcze: ZE nie jest od zabezpieczania instalacji odbiorczej.
Miałem ostatnio taki przypadek. Remont domu, ekipa od zabudowy gipsowej wiercąc uszkodziła WLZ w tynku, który 30 lat temu jakiś niefrasobliwy elektryk położył w miejscu gdzie go być nie powinno. Fachman tak nieszczęśliwie wjechał w kabel, że uszkodził jedną fazę i zero, zbieg okoliczności spowodował, że napięcie z uszkodzonej fazy podało się przez chwilę na przewód zerowy od strony odbioru. Co to spowodowało nie muszę tłumaczyć. Proszę mi wyjaśnić, co zmieniło by gdyby zamiast 3xBI była s-ka S303? Oczywiście BI z uszkodzonej fazy zadziałał.
Pozdrawiam
ps. przypomniało mi się, jakieś 3 tyg temu podłaczałem WLZ do nowego budynku. Rejon Tauron - Będzin. Złącze kablowe na dwa liczniki, Pzed WT-00, za S303. Utkwiło mi to w pamięci bo S-ki za licznikiem plombowane i nie umiałem przejść kablem.
Kolego Bonius ma rację i ma na myśli zapewne obwody rozdzielcze a nie odbiorcze.
W obwodach odbiorczych należy stosować wyłączniki nadmiarowo prądowe -czyli jest taki obowiązek.
Warto zadać sobie pytanie czy zabezpieczenie WLZ jest instalacją odbiorczą czy rozdzielczą?.
Powoli dochodzimy do prawdy?, czy nadal jesteśmy w lesie.
W powyższym przypadku gdy następuje zwarcie i przerwa na przewodzie N a są tylko pojedyncze e-ski dochodzi do przepięcia i uszkodzenia sprzętu elektronicznego.
Jeżeli następuje przerwa na przewodzie PEN następuje porażenie.
W przypadku zastosowania zespolonej e-ski zadziała potrójne zabezpieczenie i nie ma żadnych zagrożeń i problemów.
Od strony zasilania zwarcie było tylko między jedną fazą i zerem - bi zadziałał.
Od strony odbiorczej między tą samą fazą i zerem, które od strony zasilania było już przerwane. Pisząc dokładniej, wcześniej powinna być przerwa na zerze, a później przebicie fazy do już przerwanego zera od strony odbiorczej. Oczywiście takie są moje przypuszczenia po oględzinach. W tej sytuacji MZ nic nie było w stanie uratować sprzętu. Czy BI, czy BM, czy też S-ka, działa zbyt wolno i nie pomoże w tej sytuacji jakiekolwiek zabezpieczenie od strony słupa, złącza itd.
Tak wszystko się zgadza, krótki czas przerwy na N spowodował straty ale czas wyłączenia dwóch następnych esek to czas działający na niekorzyść, w którym mogą wystąpić następne straty i porażenie prądem w przypadku przerwania PEN.
W czasach gdy nawet biednego strażaka zabija prąd gdy jadą na akcję do iskrzącego płotu , trzeba być wyjątkowo ostrożnym i zapobiegawczym.
Jak można dodatkowo się ochronić to zawsze warto bez względu po czyjej stronie jest racja w dyskusji.
Zgadza się tylko nie należy mylić zabezpieczenia przed i za licznikowego.