Bateria kondensatorów - sposób wykonania

Czy bateria kondensatorów może być wykonana bez rezystorów rozładowujących?

Druga sprawa czy sterownik baterii może być podłączony pod jeden przekładnik prądowy wspólnie z amperomierzem elektromagnetycznym RÓWNOLEGLE??
Przekładnik jest 150/5, amperomierz jest 150/5 i na sterowniku od baterii też jest napisane że wejście jest 5A

Proszę o pomoc i rozwianie wątpliwości
Marcin

Jeśli ma być sterowana przez sterownik to nie może . Są specjalne styczniki do baterii kondensatorów w wmontowanymi opornikami na stykach .
http://www.moeller.pl/DesktopDefault.aspx?PageID=787
Chyba że ma kolega BKD to nie trzeba .
Co do drugiej części pytania od kiedy łączymy przyrządy pomiarowe prądu równolegle .

Nie czytałem dokładnie instrukcji do stycznika który Kolega przedstawił ale na szybko te “sprężynki” mają za zadanie naładować kondensatory małym prądem, a nie mają nic wspólnego z rozładowaniem, a stosowanie tych “sprężynek” nie wykluczało nigdy założenie rezystorów do rozładowania.

Przynajmniej do dzisiaj tak myślałem. Więc nadal jeśli ma ktoś uzasadnienie dla braku rezystorów to słucham uważnie. Oczywiście bateria sterowana przez sterownik, nie mówię tu o kompensacji indywidualne stałej.

Co do drugiej części pytania od 12 lat. Przynajmniej od tak dawna ta bateria z tak połączonymi amperomierzem i sterownikiem pracowała.

Czy nie był to przypadkiem regulator MRM-12 w wersji dla dwóch baterii? Tam było klasyczne wejście prądowe dla baterii nr 1 i właśnie jakieś “dziwne” dla baterii nr 2

Jeżeli chodzi o rezystory rozładowujące baterie kondensatorów, to powinny one być zastosowane ze względu na utrzymujące się napięcie na kondensatorach po ich wyłączeniu. W przypadku potrzeby wykonania jakichkolwiek prac na bateriach kondensatorowych albo w obwodzie pomiędzy łącznikiem a kondensatorami, utrzymujące się napięcie jest niebezpieczne i może utrzymywać się względnie długo (godziny, dni), zależnie od parametrów samych kondensatorów i obwodu zasilającego. Często kondensatory mają fabrycznie dobrane i zamontowane rezystancje rozładowujące. Jeżeli zaś nie mają powinno się je dodać, ze względów bezpieczeństwa.
Oczywiście można rezystorów nie dokładać (nie wiem czy jakiekolwiek przepisy bezpośrednio tego wymagają) ale proszę sobie odpowiedzieć, czy kogokolwiek dopuściłby Pan do pracy przy np. demontażu takich kondensatorów albo innych prac, nie mając pewności, że jest bezpiecznie?
Można odpowiedzieć, że przecież zakłada się uziemienie na obwód aby było bezpiecznie. W takim razie proszę spróbować zewrzeć nierozładowaną baterię , np. uziemiaczem przenośnym. Będzie błysk, huk i nie wiadomo, czy same baterie przeżyją taki ,strzał prądowy".
Rezystory powinny być dobrane w taki sposób, aby rozładowały wyłączone kondensatory w ciągu kilkunastu minut (10-15 min.). Czasami dodawane są w tym celu przekładniki napięciowe, przez których uzwojenie pierwotne bateria jest rozładowywana.

Czy sprawdzał ktoś parametry tej baterii (zwłaszcza pojemności kondensatorów). Po 12 latach przełączeń bez rezystorów być może są to już tylko atrapy.
Jeżeli chodzi o niewłaściwe podłączenia regulatora i amperomierza, ciekaw jestem jak wygląda efektywność kompensacji tej baterii. Przydałoby się u kolegi zapiąć rejestrator na wyjściu z bat. i sprawdzić co dzieje się naprawdę.

Kolego Marcus chyba mówisz o jakiś poważnych bateriach SN to tak wnioskuje po elementach typu przekładniki napięciowe itd. Ja jeszcze takich nie widziałem -ale mam nadzieje, że to przede mną. I może w takiej baterii obowiązują czasy 15 min rozładowania. Nie wiem.

Ja mówię o baterii 70kvar na napięcie 400V. A propos czasu rozładowania, to z tego co się orientuję, wymagany czas to max 1 minuta.

A czy te rezystory i rozładowanie nie jest bardziej wymagane do tego żeby kondensator mógł być ponownie załączony.

A co z tym nieszczęsnym amperomierzem równolegle ze sterownikiem? Co się mogło dziać przez te 12 lat z baterią? Wieczne ciągłe niedokompensowanie i przekompensowanie? Wydaje mi się że jak połowa prądu (zakładam optymistycznie, że dokładnie połowa prądu) popłynie przez amperomierz, a tylko połowa na sterownik, to sterownik za późno załączy kondensator, a jak już załączy odpowiedni kondensator, to szybko stwierdzi sterownik, że jest za dużo i wyłączy kondensator i tak ciągle i tak uzyska się zbyt częste załączanie kondensatorów.
Więc kompensacja mocno zafałszowana?!

Marcin

No właśnie to miałem na myśli zmienność prądy w amperomierzu będzie miała wpływ na sterownik, bo jak sam stwierdziłeś nie może to być układ symetryczny . Co do czasu to masz rację tam maks to jest minuta może być jeszcze krócej przy mniejszym segmencie . Te rezystory przy stycznikach znakomicie spełniają swoją rolę w bateriach mam takie zabudowane .

Nie kolego nie do tego służą te opory ,ty jak coś grzebiesz w sekcji to i tak masz obowiązek je rozładować. One są po to by podczas przyłączania ponownego do sieci tego samego kondensatora nie wypaliło styków w styczniku (sinusoida w sieci nie trafia idealnie w sinusoidę kondensatora )czyli mamy do czynienia z przetężeniami i przepięciami, a w dalszej konsekwencji by nie uszkodziło kondensatora.

Nie kolego nie do tego służą te opory ,ty jak coś grzebiesz w sekcji to i tak masz obowiązek je rozładować.

A niby jak panie kolego masz zamiar je rozładować, czym?
Jeżeli chodzi o przetężenia podczas załączania, to w jaki sposób mają niby ograniczyć je rezystory wpięte równolegle do pojemności? Chyba się coś koledze pomyliło. Do ograniczania przetężeń służą inne elementy, jak myślisz jakie?

A miał kolega z tym do czynienia .
Przy kompensacji centralnej, w zależności od potrzeb, do sieci dołączane są wielostopniowe baterie kondensatorów.
Między kondensatorami mogą przy tym płynąć prądy aż do 180 x Ie.
Poprzez styki pomocnicze o przyspieszonym działaniu i wbudowane druty oporowe ładuje się wstępnie kondensatory,redukując w ten sposób prąd załączania. Następnie zamykają się styki główne przewodząc prąd ciągły.
Styczniki do kondensatorów, posiadając specjalne styki, mogą pracować bez zgrzania styków z kondensatorami o impulsie prądu załączenia
do 180 x Ie.

Kolego, mam do czynienia z kondensatorami na codzień i to nie tylko na 0,4kV. To co opisujesz dotyczy ograniczania prądów w przypadku załączenia kondensatorów i to się zgadza, co opisujesz. Chodzi o inny problem - bateria pracuje, wyłączamy ją, chcemy się do niej dostać i ,grzebać" przy niej albo w polu w którym ona stoi. Co po wyłączeniu należy zrobić, czy wolno nam ot tak wyłączyć baterie, od razu otworzyć drzwi (lub zdjąć przegrodę) i przystąpić do pracy? Odpowiedź jest - NIE. Bateria musi zostać rozładowana. Czym to powinno zostać dokonane? Odpowiedź - rezystorami rozładowującymi, wpiętymi fabrycznie równolegle do kondensatorów (jeżeli w takie coś jest ona wyposażona), czasami stosowane są przekładniki napięciowe m.in. dla rozładowania kondensatorów po jej wyłączeniu (ale to raczej dla baterii większych, starszych, które nie miały rezystorów rozładowczych).
Poza tym (jak wspomniał kol. sq3hmn) do ponownego załączenia baterii wymaga się, aby była ona rozładowana. Do tego też służą opisywane rezystory rozładowcze (lub przekładniki napięciowe).

Czy temat opisywał grzebanie w bateriach nie, więc nie rozwijajmy tego tematu bo oporniki nie służą do tego . Wszystkie nowo budowane baterie nie posiadają takowych oporników do rozładowania to przeżytek minionej epoki, można kupić jeszcze takie kondensatory bo jak masz stycznik SC-202 co go załącza to wiadomo że je musisz mieć .(Zrób kolego eksperyment zdejmij ten opornik i załącz kilka razy po sobie taką baterię do sieci i opisz efekty) Mamy 21 wiek więc w nowobudowanych tego się raczej nie spotyka z reguły są to zestawy BKD lub pokazane rozwiązanie na stycznikach i wtedy problem się rozwiązuje sam. W nieodległym ostatnio czasie montowałem dwie baterie kondensatorów jedna dla rozdzielni Schrack 2000- 400V z tymi stycznikami DIL, a druga dla rozdzielni 500V Simens Sivacon tam była bateria typu BKD na stycznikach Simensa bez tych oporników. Obecnie jestem na etapie dopracowywania projektowego nowej baterii też będzie BKD bo są na rozdzielni falowniki .

Jeżeli chodzi o temat dyskusji, to autor wątku pytał o rezystory rozładowcze, więc nie schodzimy z tematu.
Mówimy kolego o dwóch różnych sprawach. Ty o rezystorach ograniczających przetężenia podczas łączeń, ja o rezystorach rozładowczych. Mylisz się pisząc, że stare baterie kondensatorowe takie rezystory posiadały, a nowe (te z XXI wieku) nie. Jest akurat odwrotnie. Baterie muszą zostać rozładowane po ich wyłączeniu i nie służą akurat do tego te rezystory o których piszesz kolego, bo te służą do ograniczania ,pików prądowych" podczas łączenia np. stycznikiem. Rezystory rozładowujące to inny element.

Uwierz że nie muszą, rzucę ci jutro fotki takich bez rezystorów .

Nie rozładowywane kondensatory ulegają szybszemu zniszczeniu. Nie spotkałem baterii bez rezystorów, która pracuje w dynamicznie zmieniającym się charakterze obciążenia. Ale za to przy kompensacji indywidualnej nie ma sensu rozładowywać kondensatorów - może kol. Simcode mówi o takich?

Nie zgadzam się. Stosuje się załączanie baterii kondensatorów nie w zerze napięcia ale w jego szczycie. Do tego baterie są wstępnie ładowane do wartości bliskiej Umax.
Co do samych rezystorów rozładowujących to być powinny zgodnie z tym co koledzy podpowiadają by na czas prac rozładować baterię. W mojej jednak opinii wcale nie muszą być podłączone na stałe.

Nie słyszałem o takim układzie - może jakieś szczegóły kolega ujawni - chetnie poczytam.

Rezystory rozładowcze obecnie są zintegrowane z kondensatorem w jednej obudowie.

Tymczasem fragment instrukcji regulatora MRM-12 (dość popularnego), któruy powinien wyjaśnić kilka kwestii:
cyt.: “Regulator posiada wewnętrzną blokadę systemową, która uniemożliwia załączenie nierozładowanego kondensatora.
Regulator samoczynnie kontroluje ponowne użycie danego kondensatora i nie
załączy go przed upływem czasu koniecznego na jego rozładowanie (ok. 45 s).
Fabrycznie ustawiona wartość czasu potrzebna na rozładowanie kondensatora
może zostać zmieniona i zaprogramowana globalnie dla wszystkich stopni
lub indywidualnie dla każdego stopnia, np. w przypadku zastosowania baterii
z dławikami szybkorozładowczymi dla wybranych lub wszystkich stopni.”

Nie słyszałem o takim układzie - może jakieś szczegóły kolega ujawni - chetnie poczytam.
[/quote]
osobiście nie pracuję na co dzień przy poważnych kompensatorach więc nie wiem jak to jest stosowane. Ale pamiętam że dobre parę lat temu już czytałem o tych rozwiązaniach.
Cała zabawa polega na tym że gdy mamy załączyć w zerze to musimy mieć mocno precyzyjny łącznik by załączyć dokładnie gdy napięcie jest zero. Jedną milisekundę później napięcie sieci już mocno od tego zera odbiega.
Stycznik do łączników szybkich na pewno nie należy.

Tu pomysł by załączać w szczycie sinusoidy gdzie zmienność napięcia w czasie jest znacznie mniejsza (nachylenie/pochodna). I mamy technicznie więcej czasu na załączenie. Albo błąd synchronizacji.

O tyrystorach kolega słyszał ?

Wystarczyło zerknąć na pierwszą stronę .