Temat ten był poruszany na forum, jakoś nie mogę znaleść,. W przychodni zdrowia remontowanej, firma połączyła na gniazdach 1 fazowych fazę z prawej strony około 60 gniazd.
Mam wykonać pomiary ochronne, (wyłączniki różnicowoprądowe) Według moich wiadomośći na kursach SEP i opracowaniach SEP-u, przewód fazowy powinien być podłączony z lewej strony, przy bolcu PE na górze, czy mam nakazać przed przystąpieniem do pomiaru zmienić w 60 gniazdach, czy wykonywać pomiary i co napisać w protokóle.
Witam Kolegę Tadeusza i wszystkich Kolegów na FORUM.
Jeżeli są to gniazda pojedyncze, to moim zdaniem robota jest wykonana nie zgodnie ze sztuką budowlaną i wiedzą techniczną.
Proszę zobaczyć temat na: http://ise.pl/forum/viewtopic.php?p=40297#40297
dziękuję Panu KRYSTIANOWI za szybką odpowiedż .
to są gniazda pojedyncze zespolone po 4 umieszczone w poziomie ,szkoda że nie można się zesprzeć na przepisach szczególowych - pozdrawiam i dziękuję -tadek z OPOLA.
Może ktoś zna przepis prawny (czasami by mi się przydał) na podłączenie gniazd, ja nie znam, zawsze były zalecenia. Dla prądu zmiennego w układzie podłączenia dla odbiornika z fizycznego punktu nie ma znaczenia gdzie N gdzie L, pewnie z tego powodu nie spotkałem (lub nie zapamiętałem) takowego przepisu i bywało że go szukałem.
Rysunki te pokazują sposoby podłączenia gniazd jednofazowych pojedynczych: faza zawsze z lewej strony niezależnie od typu gniazda (z bolcem ochronnym czy bez).
Niestety nie podają żadnej wykładni prawnej.
Witam!
Od dłuższego czasu analizuję ten problem. Szukam w normach, przepisach, opracowaniach, książkach itp. Pracuję jako projektant i czasami jako wykonawca. Przyjąłem zasadę do której przychyla się najwięcej osób.Faza z lewej strony.
Ale jest jedno ale…
Biorę uniwersalny tester instalacji amerykańskiej firmy AMPROBE
i tu pojawia się problem…
Przy połączeniu fazy z lewej strony przyrząd wykazuje błąd w połączeniach!
Urządzenie ma wtyczkę z dziurą na bolec uziemiający i można ją włożyć tylko w jeden sposób do gniazda. Po stronie przyrządu są wtyczki
w kolorach czarnym, niebieskim i zielonym. Przy włożeniu niebieskiej
wtyczki do czarnego gniazda i czarnej do niebieskiego przyrząd wykazuje
poprawność połączeń…
I kto tu ma rację?
Witam Kolegę Bronski i wszystkich Kolegów na FORUM.
Temat ten był szczegółowo opisywany ma forum (lecz nie wiem gdzie).
W Stanach jest odwrotny standard, czyli z prawej strony.
A gniazdka wyglądają tak jak na rysunku.
To jak juz tak szczegolowo podlanczamy instalacje?
To mam nieco inne pytanie?
W jakiej pozycji ma byc wylacznik (gora pokrywki wysunieta czy dol) gdy jest wlaczony?
ps. nie dotyczy to lacznikowow schodowych
Niewiem czy jest to podane w normach ale najwyrazniej nie wszyscy producenci tego przestrzegaja szczegolnie to widac przy wylacznikach z podswietleniem i u roznych producentow roznie to wyglada
Witam Kolegę Bogdana i wszystkich Kolegów na FORUM.
Czy jest to w normach - to nie wiem. Wynika to wiedzy technicznej połączonej z BHP.
Wszystkie wyłączniki OZ, ŁR itp. (opisane w normach) dźwignię mają u góry w pozycji załączonej. Związane jest to z tym, że gdy człowiek porażony prądem będzie miał zaciśniętą dłoń na dźwigni i zemdleje to na wskutek osuwania się na ziemię automatycznie odłączy zasilanie. Taką samą zasadą powinno się kierować w przypadku zwykłych łączników klapkowych. Odwrotna pozycja jest przy przyciskach (bistabilnych) dzwonek lub światło.
Moja odpowiedź na pytanie jak szczegółowo wykonywać instalacje
dotycząca pozycji wyłącznika.
Ja także uważam że klawisz w pozycji wyłączonej powinien być wduszony dołem.
Po pierwsze jest to bardziej naturalna pozycja dla człowieka (machnięcie ręką w dół)
Po drugie jest to pozycja bezpieczniejsza przy rozłączaniu i ew.ryzyku
porażenia
Po trzecie wykorzystam przykład kolegi który pokazał gniazdo amerykańskie. W stanach i nie tylko nie ma wyłączników klawiszowych
tylko hebelkowe. Hebelek podniesiony światło włączone.
Podobnie jest przecież w wyłącznikach instalacyjnych i różnicówkach.
Można jeszcze założyć że w ekstremalnym (hipotetycznym) )przypadku dźwignia po prostu opdnie w dół pod wpływem grawitacji i dobrze było
by tak na logikę aby była to pozycja bezpieczna - rozłączona
W Stanach jest taki sam standard jak u nas. Jeśli przewód ochronny (PE) jest u góry to przewód fazowy (gorący) jest po lewej stronie. Ale ponieważ przewód ochronny jest tam na dole, więc przewód fazowy wypada po prawej. Przywiozłem tester gniazdek z USA i działa on poprawnie również u nas, bo przecież wkładam go tak, żeby PE wchodził do naszego ochronnego i wszystko się zgadza.
Jeśli uziemienie jest u góry to faza powinna by z lewej stronie
Niestety gniazda Mosaic Legrand mają odwrotnie
Miernik instalacji firmy Amprobe wyposażony dodatkowo
we wtyczkę 230 volt pokazuje błąd podłączenia przewodów w gniazdku
Po wetknięciu niebieskiej wtyczki w czarne gniazdo L i wetknięciu czarnej wtyczki w niebieskie gniazdo N miernik mówi że gniazdo jest prawidłowo połączone.
Myślę że nie ma większego problemu ze stroną umieszczenia fazy
problem istniał dawniej gdy wykonywano zerowanie urządzeń np pralek albo przedłużacze które bazowały na przewodzie 2 żyłowym a miały oprawione
wtyczki i gniazda 3 biegunowe i podłączony bolec pod niby N
Masakryczne rozwiązanie - coś jak ruletka z szansami 50/50%
Witam wszystkich na forum.
Kol. Bronski napisał:
„Myślę że nie ma większego problemu ze stroną umieszczenia fazy
problem istniał dawniej gdy wykonywano zerowanie urządzeń np pralek albo przedłużacze które bazowały na przewodzie 2 żyłowym a miały oprawione
wtyczki i gniazda 3 biegunowe i podłączony bolec pod niby N
Masakryczne rozwiązanie - coś jak ruletka z szansami 50/50%”.
NIGDY nawet w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, osiemdziesiątych ubiegłego wieku gdy obowiązywało między innymi w większości przypadków zerowanie NIE BYŁO DOPUSZCZALNE STOSOWANIE PRZEWODÓW DWUŻYŁOWYCH W PRZEDŁUŻACZACH I DO PODŁĄCZENIA NP. PRALKI. Aż tak źle to nie było. Nie należy przesadzać a tym bardziej konfabulować. Widziałem już niejedną nowo wykonaną instalację, która była o wiele bardziej niebezpieczna – włącznie z bezpośrednim zagrożeniem życia – ( z uwagi na partactwo wykonawcy) w porównaniu z dobrze wykonanymi starszymi instalacjami (zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami) i prawidłowo utrzymywanymi.