Uszkodzona izolacja odbiornika uziemionego przez posadowienie spowoduje, że torem N popłynie prąd do ziemi lub do pozostałej części instalacji. Kierunek przepływu i tak nie ma żadnego znaczenia.
Popłynie nawet wtedy, gdy wypniemy przewody fazowe i ochronne. A przecież prąd płynący tylko jednym torem wyłącznika RCD powoduje jego zadziałanie.
Tak koledzy jest to piękna lekcja dla tych co myślą, że o różnicówkach wszystko wiedzą. Kilkakrotnie po “majstrach fachowcach” lokalizowałem takie upływności do ziemi N. Raz bywały to instalacje, drugim razem urządzenia wpięte w sieć. Wielu elektryków się nabrało w tym temacie. Różnicówkę też może wyzwalać rozległa sieć. Lub niewłaściwa róznicówka.
Błędem elektryka z tego tematu było to, że kazał ż-zielony odczepiać co nic nie dało.
Teraz młodzi koledzy będziecie wiedzieć co odczepiać, taki cieńki niebieski.
Nauka czasem kosztuje, uczcie się na naszych błędach, swoich nie zdążycie popełnić wszystkich do końca życia.
Pozdrowienia i czekamy na informację o rozwiązaniu problemu.
By uzmysłowić kolegom mozliwość takiej sytuacji posłużą się przykładem zagadką. Nie jest to jednak sytuacja wymyślona, ale zdarzyła się naprawdę.
Wprowadziła jednaK spore zamieszanie i totalny chaos wśród elektryków poproszonych do jej usunięcia.
Rozdzielnia zasilająca plac budowy.
Kilka wyłączników P304 oraz kilka P312.
Każdy z zamontowanych wyłączników P304 chronił po jednym gnieździe trójfazowym.
Wyłączniki P312 zabezpieczały po cztery gniazda jednofazowe,
Do jednego z gniazd trójfazowych podłączono betoniarkę. Betoniarka nie pracowała.
Co było powodem zadziałania wyłącznika RCD w obwodzie betoniarki, (podczas postoju) gdy próbowano uruchomić jakiekolwiek urządzenie podłączone do gniazda jednofazowego? Jako wyłącznik w betoniarce zastosowano ŁUK 25.
Natomiast zadziałanie nie występowało jeśli uruchomiono betoniarkę a następnie odbiornik jednofazowy. Jednak ponownie “wyrzucał” P304, gdy zatrzymywano betoniarkę a inne urządzenie jednofazowe pracowało dalej.
Na to pytanie jest odpowiedź Krzyśka jak wyżej. Nawet starzy elektrycy w takiej sytuacji mają kłopoty. Tego problemu nie zobaczy się siedząc za biurkiem.
Skoro koledzy już wymyślili to czemu mają problem z konkretna odpowiedzią? Sytuacja podobna do tej z lepperem. Są dowody , my wiemy ale wy sie domyślcie.
wiedza zdobyta metodą dedukcji zostaje szybko utrwalona. Wykładanie kawy na ławę nic nie daje.
Jak na razie zdania nie zmieniłem. Próbuję tylko zmusić Cię do myślenia.
Jednak nie jest to pewnie Twa domena.
A nasza praca nie składa się tylko z gotowców.
To forum ma to do siebie, że jak ktoś ma coś mądrego do powiedzenia to mówi. A jak nie ma to zachowuje się dokładnie tak jak kolega czyli wiem ale nie powiem -czyli nic nie wiem ale udaje że wiem.
Koledze si pewnie wydaje ,że mnie tu edukuje, a jak każdy wie wiedza kosztuje. Nic podobnego. Poprostu jak się kwestionuje czyjąś wypowiedź to trzeba przedstawić swoje uzasadnienie a nie napisać tylko “czyżby” To jest zwykłe pomówienie wtedy. Ja też mogę do kolegi każdej wypowiedzi dodawać " czyżby ?" bez żadnego uzasadnienia i niech się ludzie zastanawiają czemu kolega kksa12 ciągle bzdety wypisuje.
No to zaraz zacznie się obrzucanie inwektywami. Dobra nauka dla początkujących forumowiczów.
Sytuacja jest ciekawa, bo tak naprawdę i jedna strona (koledzy Stanisław i Krzysiek) jak i drudzy (Marcin i Mariusz) mają rację. Aby poprzez przewód N popłynął prąd musi istnieć choćby minimalna róznica potencjałów (np. podłączenie do przewodu PE ale nie tylko). Z mojej praktyki odłączenie PE pozwala w co najmniej 70% zlokalizować uszkodzony obwód (przewiercony przewód, upływ z obwodu roboczego L-N do masy urządzenia Ikl. izolacji). Praktyka pokazuje, że nie zawsze tak jest, bo często urządzenia pracują “połączone” z innymi instalacjami (np. wodna) i nie trzeba PE aby RCD wyłączał.
Ponownie powiem, że z miernikiem prądów upływu ta usterka jest do zlokalizowania w ciągu max. 30minut. Pozwala ponadto na dokładną diagnozę każdego obwodu. Czesto można spotkać sytuację, gdzie usterki polegające na nadmiernym prądzie upływu chodzą parami a nawet trójkami. Już się wydaje, że się zlokalozowało usterkę (poprzez odłączanie PE), a klient na drugi dzień dzwoni, że jednak wywaliło.
pzdr
DAREK
(dodane)
Właśnie zauważyłem, że dostałem 4 gwiazkę (kapitana) - doścignąłem więc stopniem kol. Marcina . Kolega więc niech się tak nie wywyższa
Miesiąc temu miałem sytuację, gdy niestaranie położony przewód YDY 3x2,5 został zacięty na elemencie U konstrukcji gipsokartonu. Żyła L była nie naruszona. Czy tak trudno wywnioskować jaki to miało wpływ na RCD.
No to dołączę drugi przykład.
Początek lat dziewiędziesiątych lub koniec osiemdziesiątych.
W elewacji budynku zamontowano złącze ZK-3a w metalowej obudowie. Nad złączem w takiej
samej obudowie umiejscowiono dwa liczniki trójfazowe do dwóch lokali
mieszkalnych w obiekcie. Zamontowano tam również zabezpieczenia S193 25A jako zabezpieczenia przedlicznikowe.
Za pomiarami umiejscowiono dwa RCD (wtedy jeszcze tylko zalecane przez ZE). Jednak nie pamietam już teraz ich typu.
Instalacje w lokalach nie były jeszcze zasilone. Były to zasilania dwóch placów budowy.
Jeden z lokali był zamkniety na cztery spusty, zaś jego zabezpieczenie przedlicznikowe wyłączone, ale (mimo iż bez napięcia) RCD załączony.
Wszystko ok. Ale tylko pozornie.
I znów tak jak w poprzednio opisanym przypadku załączenie jakiegokolwiek odbiornika jednofazowego
W lokalu w którym trwały prace wyzwalało RCD z sąsiedniego mieszkania. Wyzwalało
pomimo tego iż obwód przed i za wyłącznikiem był całkowicie pozbawiony napięcia.
Co zaś się tyczy Twej edukacji Marcinie, to daleki naprawdę jestem od uczestnictwa w takim przedsięwzięciu. Ja przedstawiam fakty jakie miały miejsce. Ty możesz się nimi zainteresować lub je zignorować. Możesz również zadawać akademickie pytania.
Ale uwierz, że znaleźli się ludzie, którzy bez żadnych
problemów zdiagnozowali i usunęli przyczynę takiego stanu rzeczy. Ale oni potrafią myśleć i wyciągać wnioski z objawów awarii. I znają zasadę budowy i zwłaszcza działania wyłączników różnicowoprądowych. Wiedzą czego się po nich można spodziewać.
Oczywiście nie usunięto przyczyny natychmiast w przypadku w tym poście opisanym. Powód był prozaiczny. Brak kluczy do lokalu.
No to niech kolega pomyśli i wyciagnie wnioski czy w tym zamkniętym lokalu była by mozliwość eksploatacji instalacji w tym stanie rzeczy? Bo nasz bohater prawie normalnie mieszka ze swoją instalacją i tylko czasem coś mu nie gra.
Ja tż mógłbym popowiadać niestworzone przykładowe awarie i dziwne ,prawie ,że magiczne działanie RCD. Niestety tu żadnych czarów ani cudów nie ma. Są tylko zwykłe zjawiska fizyczne
Zaś w lokalu o którym piszesz było tylko gniazdo podwójne jednofazowe i jedno trójfazowe. Gniazdo jednofazowe było tak zamontowane, że jeden z wkrętów stykał się ze stykiem N. Zaś po ścianie na której było zamontowane lała się woda.
I nie ma żadnego znaczenia czy instalacja ta nadawała się do eksploatacji. Ale ma znaczenie, że taki stan powodował pozornie “nielogiczne i bezsensowne” reakcje RCD zamontowanego w obwodzie bez napięcia do którego na dodatek nic nie było przyłączane.
Natomiast w pierwszym przypadku identyczną sytuację spowodował czterożyłowy przewód użyty do podłączenia betoniarki. We wtyczce żyłę niebieską przyłączono do zacisku N, zaś drugi koniec do zacisku PE. Czyli do obudowy urządzenia.
Wszelkie takie połączenia N z PE zawsze jakieś skutki powodują. Czasem są proste do wykrycia a czasem trudniejsze. Szczególnie wtedy gdy efekty pozornir przeczą logice.
Uważam, ze należy je wytrwale tropić i likwidować. Zaś nieuwzględnianie pewnych awarii i usterek nie oznacza przecież, iż nie są możliwe.
I nie zamieściłem ich jako niestworzonych przykładów, ale jako “załącznik” do tematu. Autor bowiem ma do czynienia z identyczną sytuacją. Po odpięciu przewodów fazowych i ochronnych wyłącznik RCD dalej wyzwala.
Według kolegi jest to nie możliwe. Życie jednak pokazuje, że jest błędnym takie twierdzenie.
P.S.
Proszę o potraktowanie mych ostatnich wypowiedzi jako dosłowne tłumaczenie słowa czyżby.
Kolego Marcinie czy aż tak trudno o sytuację, gdzie prąd w przewodzie N przekroczy 20mA?. Wystarczy przecież róznica ułamków 1V. Oczywiście nie zdarza się to często, ale mnie zdarzyło się wielokrotnie.
Powiem więcej - w sytuacji jaką opisuje kolega rszw, gdy wszystkie odbiorniki są odłączone - to trudno oczekiwać, że że zwarcie N do PE będzie wywoływało wyłączenie RCD. Przecież bez obciążenia potencjały PE i N będą identyczne (jeśli PE jest uziemiony tylko w pkt rozdziału PE i N a nie za nim). W takim przypadku tylko połączenie N z elementami znajdującymi się pod innym potencjałem (np. uziemionymi) może powodować wyłączenie.
A czy tak rzadko zdarza się koledze, że przy dużej odległości od transformatora ma kolega napięcie pojedyńczych woltów miedzy PEN zasilania a lokalnym uziemieniem?