proszę o podanie podstawy
wyceny prac projektowych elektrycznych
( sieci i instalacje )
Mogą być różne podstawy, ja stosuję trzy:
- “Środowiskowe zasady wycen prac projektowych” wydawane przez Izbę Projektowania Budowlanego w Warszawie a sprzedawane przez Bisprol, też z Warszawy.
- Wartość projektu jest ułamkiem wartości robót. W zależności od bardzo wielu różnych czynników projekt może kosztować od 0,5% do 10% wartości robót. Jako punkt wyjścia dla w miarę typowych instalacji przyjmuję 5%. Potem zaczynają się negocjacje. A jak się kończą to już inny temat.
- Wartość projektu zależy od samochodu. Jeżeli klient przyjedzie maluchem, to nie mam większych szans na porządną cenę. A jeżeli przyjeżdża nowym merolem na złotych alufelgach - o, to można ponegocjować. Ale uwaga na cwaniaków, którzy specjalnie jeżdżą maluchami i na jeszcze większych cwaniaków, którzy jeżdżą merolem za pożyczoną kasę.
Ranga projektanta elektrycznego jest w tej chwili tak niska, że chcąc cokolwiek robić pozostaje tylko wycena typu " co łaska" a przy projektach liniowych ( linie kablowe czy napowietrzne) wypada to zawsze poniżej kosztów. Na jedno zlecenie rzuca się stado projektantów jak głodne wilki na suchą kość. Izby Inżynierów Budownictwa zostały zdominowane przez inne branże, w ich władzach jest elektryków jak na lekarstwo.
Większość projektantów wzięła do ręki śrubokręty i łopaty.
Witam kolegów po dłuższej nieobecności.
Niestety kolega kotek ma sporo racji. Kto ma do czynienia z projektowaniem wie jaki to kawałek chleba, zwłaszcza gdy w grę wchodzą liniówki. Ile czasu i zachodu kosztuje nas administracja. Gdy wreszcie bierzemy do ręki pozwolenie na budowę jesteśmy szczęśliwi i orientujemy się, że minęło 6, 8 miesięcy od rozpoczęcia cyklu:(.
A i pieniądze wydają się jakieś małe. Niestety dzisiaj liczy się ten kto umie trzymać łopatę a praca umysłowa nic nie jest dla wielu inwestorów warta. Kolejna sprawa to Izby. Mówiło się kiedyś, że pomogą ustabilizować ceny za opracowanie projektów. jak na razie nic się o tym nie mówi bo i po co. Kasę wzięli i śpią spokojnie.
Podobno we Francji są średniówki od których płaci się podatek. A ile weźmiesz za projekt to twoja sprawa. Może ktoś słyszał coś więcej na ten temat?
Niestety my projektanci też robimy sobie krecią robotę. Zaniżamy ceny tylko nie wiem w imię czego?? Brak wspólnego frontu w relacji z inwestorem.
Do kolegi Marcina - ciekawy jestem jaki poziom procentów osiąga w negocjacjach z inwestorem.
Swoistą krecią robotę przynajmniej na rynku gdzie się obracam robią “projektanci” pracownicy Zakładu Energetycznego.
Ale to oddzielny rozdział.
Wniosek nasuwa się jeden - JEŻELI SAMI NIE BĘDZIEMY SIĘ CENIĆ NIKT NAS NIE DOCENI. Pozdrawiam
Poziom procentów? Ja z inwestorem wypijam toast na koniec roboty, a nie w czasie negocjacji.
Panowie, nie możecie od Izb Inynierów oczekiwać regulacji wycen bo im tego robić NIE WOLNO. Urząd Antymonopolowy już się dobrał do adwokatów, a architektom, którzy próbowali w swojej Izbie projektować jakieś zalecenia co do wycen na razie pogroził palcem.
serdecznie dziekuję kolegom za garść reflkcji
nad naszym losem projektanta
W pełni zgadzam się z wypowiedzią “opornika”. To moim zdaniem skandal, aby prace projektowe były tak nisko wyceniane przez inwestorów i nie było żadnego kryterium minimum, czyli poziom startu w przetargu. Inwestorzy tacy jak Zakłady Energetyczne uprawiają czystą demagogię - kto tańszy ten lepszy, Wytyczne jakie “opracowują” do zadania to po prostu chyba niezrozumienie istoty rzeczy—oni robią dopiero Założenia do Wytycznych, a Wytyczne dopiero trzeba zrobić bo ono nigdy nie wiedzą czego chcą, dopiero po Wytycznych niejednokrotnie okazuje się że zakres do projektowania jest dużo wiekszy niż w ogłoszeniu przetargowym, ale umowa już jest podpisana na kwotę i koniec rozmowy. Szkodnikami są faktycznie pracownicy Zakładów Energetycznych - to oni zaniżają koszty, bo pracują prywatnie w godzinach pracy służbowej, korzystają ze służbowych samochodów dla celów j/w. Niejednokrotnie aby uniknąć “konfliktu interesów” ukrywają
sie pod zleceniami różnych np. Fundacji. Oficjalnie ta Fundacja bierze udział w przetargu na prace projektowe, a ci pracownicy później pod ich szyldem spokojnie projektują, bedąc kierownikami, inspektorami nadzoru i na innych stanowiskach w Zakładach Energetycznych.
Zamiarem izby ( nieoficjalnym) jest wprowadzenie minimum stawek za prace projektowe w celu obrony samych projektantów.
Jednym z proponowanych rozwiązań jest sprawdzanie projektów ( tych po zaniżonych cenach) pod względem:
- fachowości,
- zgodności z prawem budowlany tak pod względem technicznym jak i merytorycznym,
- wymaganej szczegółowości.
Nie ma naruszania prawa przy zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Jeśli ktoś świadczy usługę poniżej kosztów należy sprawdzić jakość tej usługi i jej kompletność. Są uzasadnione podejrzenia o nieuczciwe postępowanie projektantów związanych z producentami i dostawcami materiałów. Dla nich podstawowym źródłem dochodu są prowizje a nie zapłata za projekt.
I tu cię “kotku” popieram - byle by nie było to tylko takie gadanie. Pochwal się: robisz coś w IIB, pomagasz w opracowaniu kryteriów takich ocen?
Jest wiele aspektów wyceny prac projektowych.
Ja ktoś ma większy bufor finansowy to nie bierze robót marnie opłacanych. Dzięki temu mniej robi ale za większe pieniądze . Nie wszystkie prace trafiają na przetarg . Jak by nikt nie brał za byle co to i ceny byłyby większe .
W porównaniu do architektów to my zarabiamy jakieś 25% , przy nie mniejszej odpowiedzialności .
Inna sprawa to zawartość projektów w szczególności budowlanych . Spotkałem się z przypadkiem że w projekcie budowlanym hipermarketu nie było w ogóle części instalacyjnych , zaś w projekcie domku jednorodzinnego urzędasy zarzyczyły sobie kompletu , łącznie z instalacjami wewnętrznymi . Prawo budowlane w Polsce dotyczy maluczkich , a wielkich jakby trochę mniej .
Leszek