Kolego, co do Twoich wątpliwości w temacie wypłaty odszkodowania to wszystko zależy i nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, natomiast może być rzeczywiście sytuacja, że ubezpieczyciel wykaże, że budynek nie posiada uziomu fundamentowego, a powinien - czyli musi (o czym wspomniał kolega elmontjs). Wydaje mi się, że jednak ryzyko jest minimalne, a fakt wykonania uziomu sztucznego w gruncie zamiast fundamentowego powinien uratować sprawę.
Zakładając więc, że nie będzie powyższego problemu, wróćmy więc do rezystancji uziemienia sztucznego uziomu otokowego czy szpilek…
W doniesieniu do wymagań…
Rezystancja MET (zacisku GSU) na poziomie 30 omów to zalecenie z normy N SEP 001 i operatorów energetycznych (OSD) - nie jest to obligatoryjne i nie ma tego w obowiązujących normach np. PN HD 62305 czy PN HD 60364. Wywodzi się to z konieczności uziemień ochronno-funkcjonalnych (PEN) w sieciach elektroenergetycznych, a uziemienie odbiorcy do nich nie należy.
Nawet jak mamy instalację odgromową, nie jest obligatoryjne uzyskanie 10 omów. Jest to zalecenie, a wymóg jedynie w sytuacji, gdy rezygnuje się z kryterium geometrycznego uziomu (dla III, IV klasy LPS). Oczywiście przy wyładowaniu atmosferycznym, im niższa rezystancja uziemienia, tym mniejsza część impulsu oddziałuje na instalację, w tym ograniczniki przepięć (typu 1). 10 omów jest wymagane również dla sieci elektroenergetycznych czy w normach kolejowych - ale również dotyczy to sytuacji gdzie mamy narażenia na wyładowania atmosferyczne. Również to, że mamy ograniczniki przepięć nie oznacza od razu, że musimy zapewnić rezystancję uziemienia poniżej 10 omów. Ludzie nadal przywołują jeszcze magiczne zalecenia 10 omów producentów ograniczników przepięć. Jest to legenda i mit, tak samo jak obligatoryjność uziemiania punktu rozdzielenia PEN na PE i N w układzie TN.
U kolegi najważniejszy będzie protokół i informacje w nim zawarte. Pamiętajmy samo zmierzenie rezystancji uziemienia nie oznacza od razu, że musimy ją porównać do jakiejś wartości. Wszystko zależy od danej sytuacji i danej instalacji. Samo zmierzenie rezystancji uziemienia to jeden z kilku aspektów sprawdzenia tejże instalacji. Myślę, że tutaj rzeczywiście, żeby być spokojnym warto zainwestować w specjalistę z odpowiednią wiedzą, który oprócz dokładnego badania instalacji uziemiającej, z uwzględnieniem uwarunkowań terenowych, będzie w stanie to szczegółowo opisać w protokole, bo rzeczywiście pozytywny protokół może wystawić każdy, a jak coś się stanie to wtedy ważne są szczegóły - i dobrze być na to przygotowany.
Problem może być jeszcze w tym, że projekt (jeżeli takowy był) zawierał najprawdopodobniej zapis “należy uzyskać możliwie niską rezystancję uziemienia nie większą niż 10 omów”. Z tym może być problem, chyba, że uda się w jakiś sposób wprowadzić “zmianę projektową” np. w dokumentacji powykonawczej czy w jakiejś innej formie współpracy z projektantem (jeżeli takowa jest w ogóle możliwa). Sam osobiście dopuścił bym taką zmianę i podpisałbym się pod tym swoimi uprawnieniami (zdarzyło mi się nawet coś takiego w większych projektach).
Innym sposobem, żeby kolega nie musiał się zastanawiać i martwić na przyszłość - może być zastosowanie środków zmniejszających rezystancję uziemienia o czym piszemy w poście:
Ostatnio na szkoleniu PIIB z uziemień, zorganizowanym we współpracy z CBM, podpytałem o ten temat i właśnie na terenach TAURON’u w Polsce jest on najczęściej wykorzystywany (tereny wysokorezystywne), i pozwala uzyskać wyniki nawet do 60% niższe niż bez wykorzystania specyfiku. Oczywiście sam nie mam z nim bezpośrednio do czynienia, więc niestety nie powiem koledze jak to wygląda z doświadczenia, ale jest to jakaś opcja.
Pozdr, Hubert