Witam mam pytanie doyczace “upalonego zera” ,co to znaczy i jakie sa tego objawy??Dziekuje
Witam.
“upalone zero” to potoczne określenie wystąpienia przerwy w przewodzie ochronno neutralnym PEN (“zerowym”) instalacji elektrycznej.
A ponieważ mamy dwa najczęściej spotykane układy instalacji:
- TN-S z oddzielnymi przewodami: ochronnym (PE) i neutralnym (N)
- TN-C ze wspólnym przewodem ochronno-neutralnym (PEN), zwanym dawniej przewodem “zerowym”,
więc przerwa w tym przewodzie, określana jako “upalone zero” jest bardzo niebezpiecznym stanem instalacji elektrycznej, która w kazdej chwili zagraża życiu i zdrowiu użytkownika.
Taką instalację należy natychmiast wyłączyć spod napięcia i nie wolno eksploatować do czasu przywrócenia ciąglości przewodów.
Witam
Ja dodam tylko,że upalone zero w układzie TN-C lub TN-C-S (przed rozdziałem PEN na PE i N) powoduję,że na wszystkich urządzeniach mających metalową obudowę będących w pierwszej klasie ochronności przeciwporażeniowej,podłączonych do gniazda z bolcem(np.lodówka) pojawi się napięcie 230V mimo tego że urządzenia nie będą pracować.Co przy ich dotknięciu grozi śmiertelnym porażeniem.
Jeśli budynek jest zasilany z instalacji trój fazowej i Obwody mają wspólne zero,lecz zasilane są z różnych faz,to w przypadku przerwy w przewodzie zerowym oprócz niebezpieczeństwa porażenia istnieje niebezpieczeństwo uszkodzenia urządzeń podłączonych do zasilania ze względu na możliwość pojawienia się napięcia w gniazdku większego niż 230V.
A to najważniejsza uwaga.
I słusznie kolega napisał że brak zera powoduje powrót fazy różnoimiennej i pojawieniu się w gniazdkach napięcia 380v co grozi porażeniem i zniszczeniem urzadzeń i wychodzi na to że najwazniejszy jest przewód zerowy ponieważ jak niema fazy to jej po prostu nie będzie i tyle ale jak brakuje zera to mało tego że są szkody ale może dojść do tragedii.Pozdrawiam
witam
a czy przy instalacji TN-S może sie coś wydarzyć jeśli gdzieś przewód zera roboczego jest nieciągły???(np rozłączył się w puszce) ???
Oczywiście że może i będa kłopoty.
Witam!
Jednak prawidłowo wykonane uziemione połączenia wyrównawcze główne jak i miejscowe zagrożenie porażeniem w tym przypadku minimalizują.
Ponieważ niemozliwe jest wtedy by różnica napięć między częściami przewodzącymi dostępnymi i obcymi (więc jednocześnie dostępnymi) osiągnęła wartośc niebezpieczną.
Niestety połączenia wyrównawcze mimo iż ich wykonywanie obowiązuje od 1968 roku nie były wykonywane. A jeśli do tego dołożyc układ TN-C, to wtedy już zagrożenie jest realne.
Witam
Jeśli uszkodzenie przewodu zerowego w układzie TN-S nastąpi w rozdzielni lub przed nią,a budynek zasilany jest z instalacji trój fazowej i obwody zasilane są z różnych faz może dojść do uszkodzenia odbiorników elektrycznych (w instalacji TN-C-S powoduje także niebezpieczeństwo porażenia prądem ,także w instalacji jedno fazowej).Natomiast jeżeli przerwanie zera nastąpi w puszce w instalacji TN-S lub TN-C-S nie spowoduje to zagrożenia porażeniem,ale mimo występowania napięcia w gniazdku urządzenia do niego podłączone przestaną pracować.Poza tym upalony przewód w puszce może spowodować zwarcie i pożar.
Witam!
Z całym szacunkiem kolego Marcin10, ale termin
uszkodzenie przewodu zerowego
nie jest terminem zawodowym.
Uważam, ze udzielanie rad (szczególnie) w tym dziale zobowiązuje do używania określeń obowiązującym w naszym zawodzie.
Jest zasadnicza róznica między skutkami przerwy w przewodzie PEN zasilającym instalacje wykonane w układzie TN-C a TN-S.
Ja twierdzę, że różnica jest taka jak miedzy śmiercią a życiem.
Zaś uszkodzenia odbiorników na skutek tej awarii się błache.
P.S.
Proszę o dokładną symulację skutków “upalenie przewodu PEN”, oraz dokładne przeanalizowanie następstw tej awarii w każdej konfiguracji sieci osobno.
Wykonawcy bardzo często modernizując stare instalacje dokonują rozdziału przewodu PEN na PE i N na jednej śrubie stykowej korzystając tylko z uziemienia wykonanego przez energetykę w złączu.
W swojej praktyce spotkałem się z upalonym stykiem w miejscu rozdziału w ZK połączonych na jednej śrubie stykowej..
Niekiedy wykonawcy i inwestorzy pewni, że nowa instalacja nie stworzy im żadnych zagrożeń i niespodzianek mogą się pomylić jak popali im się cala elektronika lub odczują jaśniejsze świecenie żarówek oraz inne ciekawe zjawiska.
Dziekuje bardzo za odpowiedzi.Jednak mam jescze jedna prosbe ,czy mogłby ktos wytlumaczyc to na prawach elektrotechniki ,jak to napiecia pojawia sie na obudowie danego urzadzenia (moze jakis rysunek pogladowy).
Z góry Dziękuję za odpowiedz
Sprawa jest prosta, w normalnej eksploatacji jakieś urządzenia są prawie zawsze włączone, w przypadku przerwy w przewodzie “zerowym” włączone urządzenia jednofazowe (lub wielofazowe niesymetryczne) nie przewodzą prądu i wygladają na wyłączone, ale … przekazuja fazę na uszkodzony odcinek przewodu zerowego. Do smiertelnego porażenia prądem wystarczy prąd ok 30mA (zabija prąd a nie napięcie), a więc dowolne urządzenie o mocy powyżej 7VA (W) włączone moze spowodować śmierć, dla osób troche bardziej wrażliwych bardzo niebezpieczne jest urządzenie o mocy powyżej 3 VA (W) np włączone: telewizor lub wideo w uśpieniu, dowolna żarówka czy świetlówka.
Nie zawsze dochodzi do porażenia prądem człowieka w tym przypadku, ale jest duże prawdopodobieństwo porażenia śmiertelnego (nie licząc strat materialnych w obwodach wielofazowych), dlatego upalenie zera jest bardzo poważną i niebezpieczna awarią wymagającą natychmiastowej interwencji
Dobry! Wybaczcie, że dokonam aż takiej 19 letniej archeologii ale jeszcze nie do końca rozumiem ten temat.
Załóżmy, że mamy starą instalacje 2-żyłową TN-C.
Mówicie, że w przypadku ‘upalenia zera’ na obudowach pralki itd. pojawi się 230V.
Moje pytanie to czy to 230V na obudowie pojawi się zawsze?
Czy może 230V pojawi się wyłącznie w przypadku awarii urządzenia pralki itd?
Bo jeśli zawsze to znaczy, że rozdział N w rozdzielnicy jest absolutnie krytycznym punktem(?).
Dodatkowe pytanie - co do takiej sytuacji ma zasada ‘najpierw chronimy potem zasilamy’ w sensie zerowania gniazdek ?
Rozumiem, że gdyby zero ‘upaliło się’ w gniazdku elektrycznym:
N z rozdzielnicy → Bolec Gniazdka → przerwa w mostku zerującym → N gniazdka
to wówczas prąd popłynąłby z L na obudowę, a z obudowy przez bolec do N w rozdzielnicy i wszystko by było w porządku? W tej sytuacji wywaliłoby nam bezpiecznik?
Co by się stało gdyby zero ‘upaliło się’ pomiędzy rozdzielnicą a bolcem uziemiającym gniazdka? Dobrze myślę, że nic w tej sytuacji nas nie chroni?
Proszę o jasne odpowiedzi dla amatora ![]()
Pozdrawiam!
Nie można powiedzieć, że zawsze, bo jeżeli np pralka będzie (zakładam że sprawna) włączona do gniazdka, ale wyłączona galwanicznie wyłacznikiem, to faza na obudowie się nie pojawi. Ale wystarczy jedno urządzenie w domu podłączone do gniazda, które pozostawione jest jako zaączone a potencjał 230V wyniesie się na cały przewód zerowy, w całym domu i faza pojawi się wtedy na wszystkich stykach PE (bolcach) w gniazdach i dalej na metalowych obudowach.
To tylko zasada podłączania gnazd 230 w instalacji TN-C.
Jeżeli gniazdo byłoby podłlączone w myśl w/w zasady, to tak się stanie.
Tak, dobrze myslisz.
Cześć.
Efekty zależą od tego, czy masz przyłącze jedno czy trójfazowe, oraz czy układ instalacji to TN-C czy TN-S (zasilanej z sieci TN-C).
Przy starej instalacji czyli TN-C, dwużyłowej, poprawną praktyką (w uproszczeniu) jest wykonanie tzw. zerowania w gniazdkach. Styk neutralny roboczy połączony jest ze stykiem ochronnym w gniazdku. Jeżeli uszkodzeniu ulegnie żyła N (zero) zasilająca to gniazdko, a w gniazdko wpięty jest odbiornik, powiedzmy pralka, to masz napięcie 230V z fazy, które przez niezerową impedancję odbiornika pojawi się również na N, a więc i na styku ochronnym - obudowie. Nie mam możliwości rysowania w tej chwili, ale sam możesz to sobie łatwo narysować. Jeżeli przerwa powstała w kablu zasilającym tylko to jedno gniazdko, to tylko to gniazdko stanowi zagrożenie. Natomiast jeżeli awaria pojawiłaby się na zerze przed rozdzielnicą, nawet przed licznikiem, to niebezpieczne napięcie pojawi się na urządzeniach w całym domu.
W przypadku instalacji nowej, w układzie TN-S, sprawa ma się inaczej. Do gniazdek idą osobne przewody N i PE, więc przerwa w N na kablu zasilającym tylko to gniazdko spowoduje wyłączenie się urządzenia, ale jako że obudowa jest podłączona przez PE - na obudowie napięcia nie ma. Co innego gdyby przerwa nastąpiła na PEN, na przyłączu, stykach licznika, na punkcie podziału. Wtedy zarówno N jak i PE “wiszą” w powietrzu i na obudowach masz te same niebezpieczne napięcie.
Jeżeli chodzi o instalację trójfazową, dochodzi jeszcze jeden aspekt - napięcie punktu zerowego sieci trójfazowej. Normalnie jest to N, ale jeżeli do odłączonego N podłączymy 3 urządzenia zasilane z różnych faz, to na odbiornikach o większej mocy napięcie będzie niższe, a na tych o małej mocy - wyższe. Dosłownie kwestia dzielnika napięcia. Łatwo to sobie zobrazować na przykładzie 2 faz. Wtedy “w gniazdku” możesz mieć dowolne napięcie od 0V do 400V. Urządzenia idą z dymem. I oczywiście jeżeli w sieci trójfazowej taka przerwa pojawi się na PEN, przed lub na punkcie rozdziału, masz losowe napięcia na fazach plus to właśnie napięcie punktu zerowego na obudowach urządzeń. Więc oba zagrożenia się ze sobą łączą.
I niestety jest bardzo krytycznym punktem. Jeden potencjalny punkt awarii może upalić sprzęty w domu i stanowić zagrożenie dla ludzi.
W przypadku podziału PEN norma dopuszcza również użycie osobnego bloku PEN, i z niego odejście dwoma osobnymi przewodami na N i PE. Tylko czy tak samo było przy zerowaniu gniazd? Nie jestem pewien.
W układzie TN-S nie jest tak, jak piszesz, przecież przewód PE ma ciągłość z szyną GSU a zatem nie wisi w powietrzu. Jeżeli obwód zabezpiecza wyłącznik RCD, a budynek ma sprawne uziemienia, ochrona przeciwporażeniowa nie jest zagrożona. W obwodach bez RCD jest gorzej, bo tylko od wartości rezystancji uziemienia i charakterystyki oraz wartości bezpiecznika zależy, czy zadziała - nie jest to oczywiste. Na “polu bitwy” pozostaje sieć przewodów PE w instalacji, które pełnią wtedy funkcje połączeń wyrównawczych.
To też jest świetne uzasadnienie dla sceptyków ogólnego stosowania różnicówek tam, gdzie się tylko da, bo nieraz toczyłem tu zawzięte dyskusje z ludźmi, który uważają, że RCD jest zbędne w urządzeniach przyłączonych “na stałe” (np płyta grzewcza w kuchni).
Okej dziękuję za odpowiedzi.
Prostując - tak, chodzi mi o instalację 1 Fazową TN-C. Taka właśnie jest u mnie, kable 2-żyłowe, miedziane.
Teraz już rozumiem, że nie chodzi o to, że w przypadku upalenia zera pralka zawsze nam poda L na N (i jeśli mamy wyzerowane gniazdka to też na obudowę PE), tylko o to, że jeśli dowolne urządzenie nam poda L na N (i mamy wyzerowane gniazdka) to na obudowie przez zerowanie pojawi się L a dodatkowo ta L-ka poprzez żyłę N poleci przez rozdzielnicę do innych urządzeń i przez zerowanie gniazdek poleci też na obudowę tych innych urządzeń.
To czy źle mi się wydaje, że jeśli gniazdek nie będziemy mieć wyzerowanych to L w takiej sytuacji na obudowie się nie pojawi? (Bo wówczas bolec PE, czyli obudowa, ‘wisi’ sobie w powietrzu i nie ma połączenia z N) ?
Wracając do tego co u mnie:
Oczywiście żadnego RCD tutaj nie ma, wszystko praktycznie zasila jeden bezpiecznik B20, a z tego co widzę i mierzę to gniazdka nie są (w większości) wyzerowane
Swoją drogą, kiedyś na forum odnośnie klimatyzacji napisałem, że obudowa jednostki zewnętrznej potrafi mnie ‘kopnąć’, bardzo delikatnie, zwykłe mrowienie, mniej niż pastuch na wsi.
W każdym razie napisali mi, że to wina tego, że nie mam uziemienia, i że to urządzenia sobie takie napięcie wytwarzają przez jakiś filtr i że to jest w porządku. Podobne zjawisko zaobserwowałem na obudowie zmywarki.
To rozumiem, że przyczyną tego i jednoczesnym problemem jest to, że instalatorzy ‘zapomnieli’ wyzerować gniazdek do których się z klimatyzacją i zmywarką podłączyli, tak?
Fakt, zapomniałem o kwestii uziemienia PE, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie by przewód PEN (nie czepiając się) w instalacji TN-C uziemić. Natomiast:
A co Ci da RCD, skoro i awaria PEN, i uziemienie znajdują się przed RCD (po stronie sieci energetycznej)? Obwody odbiorcze i odbiorniki nie są uszkodzone. Nadal będziesz miał wysokie napięcie na obudowach, a raz że RCD ma zabezpieczać przed porażeniem, a nie zadziałać w momencie porażenia - dotknięcia obudowy pralki. Do tego prąd płynie, patrząc od strony zasilania, torem fazowym RCD, przez odbiornik, wraca N również przez RCD (prąd różnicowy zero), do punktu podziału PEN, i z punktu podziału przez PE na obudowę pralki.
Ponownie, obwody i odbiorniki są sprawne, więc upraszczając, w przypadku gdy odbiornikiem jest włączony czajnik, to on i jego rezystancja grzałki ogranicza prąd zwarciowy, oraz poniekąd rażeniowy (oraz rezystancja ciała człowieka oczywiście).
I wyrównują potencjał podając niebezpieczne napiecie na obudowy wszystkich odbiorników w domu. Raz, że inne instalacje jak gazowa, wodna mogą nie być objęte połączeniami wyrównawczymi, więc istnieje ryzyko (a wręcz pewność) porażenia w momencie dotknięcia obudowy pralki i kranu jednocześnie, a dwa że samo tylko dotknięcie obudowy pralki może wymusić wystarczający prąd rażeniowy by użytkownik to poczuł. Do tego dolicz że przy takim porażeniu, prócz skutków samego przepływu prądu, trzeba doliczyć zagrożenia “nieelektryczne”, jak przykładowo spadnięcie z drabiny, upadek.
Zbędne nie. Niewymagane z racji iż ochrona jest realizowana inaczej.
Na koniec posta - określenie w jakim stopniu istnienie uziemienia PE ograniczy asymetrię napięć na odbiornikach, oraz napięcie dotykowe na obudowach jest dosyć skomplikowane. Wszystko opiera się na założeniach. Ale czysto teoretycznie jeżeli w domu pracuje tylko i wyłącznie czajnik o mocy 2300W, rezystancja grzałki 23 omy, a uziom ma 30 omów, to napięcie dotykowe na PE to okolice 130V.
Wtedy nie masz kompletnie żadnej ochrony przeciwporażeniowej. Jeżeli to pralka się uszkodzi, i faza pojawi się na obudowie, nic nie wymusi przepływu prądu zwarciowego na który zareagowałyby bezpieczniki, i taka pralka będzie “czekać” na swoją ofiarę.
Właśnie to to znaczy. Filtr przeciwzakłóceniowy na zasilaniu wielu urządzeń to między innymi dwa kondensatory, z L do PE i z N do PE. Tworzą dzielnik napięcia więc na obudowie masz jakąś połowę napięcia sieciowego, przy ograniczonym prądzie bo impedancja spora. I jak pisałem wyżej - brak ochrony przeciwporażeniowej. Coś się w pralce. klimie uszkodzi, faza pojawi się na obudowie, i tam będzie cały czas bo obudowa wisi.
Trzeba jasno powiedzieć, że wszystkie urządzenia w I kl. oraz gniazda z “bolcem PE” muszą mieć wykonane zerowanie, klimatyzator też.
Myślisz dobrze, ale błędem jest podłączenia urządzeń w I klasie ochronności do gniazda bez zapewnionej ochrony przeciwporażeniowej. W tym wypadku uszkodzenie izolacji urządzenia nie spowoduje jego wyłączenia i jest zagrożeniem dla uzytkowników.
No, weź pod uwagę, że odnosisz się do wpisów które dotyczą: