Trasa lini WLZ

Witam.

Mam problem dotyczący przyłącza idącego do domu sąsiada.
Otóż nabyłem działkę budowlaną i na mapce geodezyjnej zorientowałem się że mój sąsiad poprowadził przyłącze elektryczne do swojej posesji przez teren mojego gruntu.
Szafka jest położona przy ulicy na granicy naszych działek jednak chyba z uwagi na posadowienie budynku na działce (wejście z boku budynku, oraz nie zachowany odstęp 4m od granicy) swoje przyłącze poprowadził od szafki równolegle do swojego ogrodzenia w odległości 0,7 od niego jednak w stronę mojego gruntu.
Napisałem pismo do ZE aby zainteresowali się tą sprawą gdyż według warunków przyłączenia wymagana jest zgoda właściciela gruntu przez który przebiega linia.
Dodam iż ani była właścicielka gruntu ani ja nie wyrażałem zgody na taką trasę przyłącza.
W odpowiedzi na moje pismo ZE określa iż w/w. przyłącze jest własnością sąsiada.

Według mojej dotychczasowej wiedzy w tym przypadku nie wchodzi w rachubę zasiedzenie służebności gdyż sprawa nie ma 20 lat.
Proszę o pomoc?

Faktem jest że ZE nic do twojej waśni z sąsiadem. Jak ci to bardzo przeszkadza to bierz się za niego czyli za sasiada. Rezultat może być każdy a pewność jest co do jednego. pokoju już między wami nie będzie do 3 pokolenia bynajmniej.

To co napisałeś jest oczywiście prawdą lecz interesuje mnie strona odbioru przyłącza przez ZE… widząc ze kabel przebiega po działce sąsiada powinni chyba zareagować i nie podłączać obiektu do chwili:
a). uzyskania zezwolenia od sąsiada czyli ode mnie
b). przeniesienia przyłącza w granicę swojego gruntu

I przy tym pozostań. Najlepszy sposób to dogadać się jak to przeszkadza.
Jakiś kierownik budowy poświadczył kiedyś nieprawdę zapewne, on powinien ponieść konsekwencje, ale…gdzie jego teraz po latach odszukać?
Pewnie na mapce zagospodarowania też nie jest to zaznaczone w danym miejscu.

STANCA

Dzięki.

Widzę że potwierdziło się to o czym myślałem.

ZE dalej męczył nie będę bo to tylko 0,7 metra od granicy.
Sąsiadowi dam spokój bo może mi użyczy energii elektrycznej na plac budowy, a jak zajdzie mi kiedyś za skórę to zawsze mogę jego zaskarżyć za tzw. “Służebność przesyłu”.

IMHO to jednak inwestor składa oświadczenie o prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane a kierownika budowy nie musi to interesować. Podobnie zresztą nie powinno ZE.

Witam
Mam inne zdanie kolego william
Prawo do dysponowania nieruchomością na cele budowlane to jedno.
Jednak nadzór nad wszystkimi wykonanymi pracami sprawuje kierownik budowy i on odpowiada przed inwestorem za prawidłowe wykonanie.
Ktoś coś przespał.
Zresztą powinien być projekt zagospodarowania działki, gdzie wszelkie media powinny być naniesione.

STANCA

jedno ale.
1.inwestor wynajmuje kierownika budowy.
2.oświadczenie jest nieprawdziwe.
3.kierownik nie sprawdza oświadczenia o prawie do terenu, które podpisuje pod odpowiedzialnością karną inwestor [zresztą po co ma sprawdzać - zostało wydane (choć nieważne - bo na podstawie nieprawdziwego oświadczenia) pozwolenie na budowę, i na podstawie takiego pozwolenia kierownik kieruje budową]
4.ukarany może być za nieprawdę wg kk tylko inwestor.
5.inwestor kierownikowi może najwyżej paluszkiem pogrozić.

pozdrawiam

A co jest z oświadczeniem dla ZE , że trasa przyłącza nie przebiega przez teren osób trzecich ? (lub zgoda sąsiada) Przecież bez takiego oświadczenia ZE nic nie zrobi.

jak by kol. Sylwester przeczytał ten wątek, to by takich pytań nie zadawał.
problematyczne przyłącze to odcinek kabla od szafki złączowo-pomiarowej do tablicy budynku, a ten kawałek kabla jest własnością sąsiada i energetyce nic do niego.

pozdrawiam

Dla mnie i dla ZE przyłącze to jest odcinek kabla zasilającego złącze . Zaś odcinek kabla od zacisków licznika ( wyjściowych) do tablicy mieszkaniowej to jest WLZ . Tak jest we wszystkich warunkach technicznych zasilania . Stąd wyszła moja nietrafna uwaga . Powinno być napisane , że sprawa dotyczy WLZ .

Widząc brak zgodności w mojej sprawie pragnę dodać iż mówimy o sprawie z przed ok 10 - 15 lat więc nie wiadomo czy wtedy ZE wymagało tych wszystkich dokumentów jakie są dzisiaj wymagane.
Z danych otrzymanych od okolicznych sąsiadów obecny właściciel posesji o którą chodzi nabył ją od jakiegoś handlarza.
Wiadomo jak to kiedyś bywało… budowa szła trybem gospodarczym, sam inwestor zakopywał kabel w ziemi a że najpierw robił a potem myślał to pierw wylał podjazd i podwórko betonem a potem wyszło że posesja nie ma prądu to zakopał go za swoim płotem, znajomy elektryk z ZE podłączył mu bez mrugnięcia okiem.
Działka o której mówimy była jedyną w okolicy niezabudowaną więc jako lokalny nieużytek wszyscy którzy budowali się w okolicy wywozili tam swoje odpady budowlane.
Tak wiec sądzę że w trakcie prowadzenia przyłącza działka nie była jeszcze ogrodzona więc sąsiedzi nic złego nie widzieli albo też nie chcą się mieszać, a elektryk z ZE podłączający posesję przyjął do wiadomości ze granica działki jest za skrzynką a nie przed jak to jest w rzeczywistości.

Wymagali nawet wcześniej. Ale nie o tym. Przeszkadza ci ten kabel? To idź do sąsiada i powiedz, że będziesz tam kopał i troszkę go poserdelkujesz. A jak ci nie przeszkadza, to go zostaw, niech sobie leży.

Tak. To prawda, że niektórym ludziom przeszkadza, że prąd do sąsiada płynie przez ich własność. Znam przypadek, że kilka domów na nowo powstającym osiedlu czekało trzy lata, aż ZE postawi stację trafo, ponieważ z NN zasilić się nie mogli, z powodu jednej pani, przez której skrawek działki,dokładnie sam narożnik linia miała by przechodzić. Kobiecie tej w żaden sposób by to nie przeszkadzało, pieniędzy nie chciała. Po prostu nie, bo nie…

Witam , jak koledze ten kabel nie przeszkadza to proponuję nie rozdrapywać tej sprawy . Jeżeli kolega złośliwie narobi rabanu sąsiadowi , inni sąsiedzi będą myśleć o jaki sku…syn , donosiciel się buduje … . Ja przez swój ogródek mam poprowadzoną rurę wodną zaopatrującą sąsiada w wodę i wcale mi to nie przeszkadza - moja zgoda to pomoc sąsiedzka i nie oczekuję z tego profitów !

Witam… rozumiem wzburzenie i wcale się nie dziwię.
Kabel na działce nie robi na mnie żadnej różnicy nawet dlatego ze to tylko 0,5 - 0,7m, gdyby nie fakt iż dwa metry od tego jest podciągnięta rura wodna a to już według mnie przesada.
Jeszcze i to bym ścierpiał, lecz co zrobić jeśli np. nastąpi awaria tej rury…zaleje mi pół przyszłego ogródka i co…sąsiad mi da odszkodowanie…trawę posieje…przyjadą fachowcy z wodociągów i najpierw rozkopią mi całą posesję bo będą szukali na planach tej wcinki a jak już znajdą to załatają i pojadą.
Nauczony na nie swoich błędach nie chcę mieć takich niespodzianek !!!

Witam
Kolego merytorycznie nic nowego dopisać się nie da. Ale pod Twoją rozwagę poddaję to, co już koledzy sugerowali - może tylko nieco innymi słowami.
Ty podejmusz decyzję ważąc z jednej strony potencjalne zagrożenia, jak te które opisałeś a z drugiej strony układy z sąsiadami. Wszak Ci ludzie będą w pobliżu nie przez dzień czy miesiąc i może kiedyś Tobie też będą mogli czymś się odwdzięczyć. Na koniec wspomnę miły aksamitny głos który w programie randka w ciemno na podsumowaniu informował “… ale decyzja należy do Ciebie …” i forum raczej nie pomoże :sunglasses:

Dzięki.
Proszę wszystkich wypowiadających się i z góry oceniających, zauważyć że ja wcale nie walczę z sąsiadem tylko z Zakładem Energetycznym.
Odebrał taką fuszerkę to teraz niech się wypowie.
Sąsiada nie będę w to mieszał ponieważ ze względu na małe rozmiary działki chciałbym się zbliżyć do ich posiadłości a to już niestety wymaga jego zgody.

By weszli muszą mieć Twoja zgodę. Albo na pismie (umowa) albo słowna “jedorazowa” na dany odcinek robót. A Ty oczywiście im tego nie dałeś, a zakładając, że poprzedni właściciel też im nie dał, to będziesz patrzył ja ci zalewa ogród. Nawet, jak ta rura szła by po gruncie sąsiada, to też Twoją trawkę podleje solidnie. :wink:

Na takich papierkach to i ja się znam… problemem natomiast jest Polska rzeczywistość której przepisy niestety nie obejmują.