Jestem tu nowy Zaznaczę, że nie wykonuję instalacji elektrycznych, więc jeśli moje pytania są z grupy tych podstawowych albo wskazują na moją skrajną niewiedzę - proszę się nie martwić, głupich pomysłów w praktyce nie realizuję …
Ostatnio ktoś przekonywał mnie, że według polskiej normy przy rozdzielaniu przewodu PEN na N i PE nie trzeba punktu rozdziału uziemiać (tzn. polska norma tego nie wymaga). Nie wiem, jak jest w praktyce, zdaje sobie sprawę, że uziemienie tego punktu jest o niebo lepszym wyjściem, jednak zdaje sobie też sprawę, że czasem nierealne jest uziemienie tego punktu (blok, 10-pietro, a zarządca nie zgadza się na kucie klatki schodowej…).
Nie chcę tu wywołać dyskusji pod tytułem uziemiać czy nie, choć rzetelna informacja, czy norma tego wymaga, czy nie byłaby wskazana …
A teraz do rzeczy - chodzi o to, że główną wadą w przypadku instalacji TN-C oraz TN-C-S jest to, że upalenie się przewodu PEN powoduje pojawienie się napięcia 230V na obudowach urządzeń I klasy izolacji. Zasanatwialem się, czy da się to jakoś rozwiązać i proszę co udało mi się wykombinować … Zapewne wyważyłem otwarte już drzwi, ale trudno, nigdy o takim rozwiązaniu nie słyszałęm, dlatego pytam ..
Sprawa wygląda tak - na rysunku na górze mamy typową instalację TN-C (np. w mieszkaniu sąsiada), niżej naszą instalację z wrysowanymi dwiema różnicówkami. W miejscu, gdzie jest czerwony X następuje upalenie przewodu N. Strzałki żółta i różowa pokazują jak mogą płynąć prądy, które mogą porazić człowieka (prąd rażenia zaznaczono “piorunkiem”).
Widać wyraźnie, że prądy te nie spowodują zadziałania różnicówki nr 2!! Natomiast zostaną wykryte przez różnicówkę nr 1 (w momencie porażenia - trochę późno, ale zawsze coś ). Natomiast zasosowanie samej różnicówki nr 1 jest bez sensu, gdyż nie wykrywa ona prądów płynących do przewodu PE. Wynika z tego, że dobrym rozwiązaniem mogłoby być zastosowanie dwóch różnicówek “szeregowo” - jednej w obrębie układ TN-C, drugiej - w obrębie TN-S.
Czy takie rozwiązanie jest dopuszczalne? Czy jest stosowane? Czy może zawiera pewne pułapki, których nie zauważyłem? A może to przerost formy nad treścią??
NIE, nie wolno montować wyłącznika ochronnego różnicowoprądowego w ukladzie TN-C. Wielokrotnie była o tym mowa.
Druga sprawa to układ nie zda egzaminu wywali albo RCD nr 1 albo RCD nr 2. Może kolega sobie wykonać eksperyment praktyczny.
Dziękuję za nakierowanie na odpowiednie dyskusje . Szczerze mówiąc - nie pamiętałem, że taki zapis jest w normie, a wiele osób mówiło, że “można to stosować, nie zaszkodzi”. Trafiłem też na taką dyskusję: http://ise.pl/forum/viewtopic.php?f=16&t=5733&start=0&st=0&sk=t&sd=a&hilit=zastosowanie+różnicówki+w+TN . Tutaj również wiele osób mówi “skoro nie zaszkodzi, to czemu nie” inni zaś mówili, że norma zabrania, że są problemy, że ma się złudne poczucie bezpieczeństwa…
Nie chcę prowadzić polemiki z tym wątkiem. Na pewno dwa potężne argumenty są takie, że zabrania tego norma (i w razie wypadku trzeba się samemu tłumaczyć) i drugi - że podłączenie urządzeń w klasie I które mają kontakt z rurami itp. faktycznie uziemionymi elementami spowoduje wywalenie różnicówki nr 1.
Jednak moje pytanie jest inne - czy powyższy układ w praktyce okaże się skutecznym zabezpieczeniem odłączającym instalację w przypadku porażenia prądem na skutek uszkodzenia się przewodu PEN?? Czy układ ten niesie za sobą jakieś inne niebezpieczeństwa??
Co do zasady nieprzerywania PEN - należy się zastanowić, czy ślepe podporządkowanie się tej zasadzie ma sens w sytuacji, gdy na przewodzie tym pojawia się zabójcze napięcie 230V??
No i podstawowe pytanie - czy są inne metody radzenia sobie z tym problemem?? Przypomnijmy, sytuację mamy taką… stare mieszkanie, instalacja TN-C, nie można doprowadzić przewodu PE ani po klatce, ani po elewacji… mamy więc do wybrou rozdzielenie PEN bez użycia przewodu uziemiającego lub zostawienie instalacji w takim stanie, w jakim jest… W jaki sposób sobie z tym radzicie w praktyce, Drodzy Koledzy i Kolezanki? (Kolezanki raczej nie montuja, ale czesto projektuja i pewnie sie z tym tematem zetknely )
Jednym z wyjść jest wyrównanie potencjału wszystkiego co metalowe do poziomu naszego rozdzielonego PE Wówczas nawet, jak PE będzie miało potencjał 230V względem ziemii, to w mieszkaniu będzie wszędzie 0V… No ale cóż.. ja osobiście nie podłączyłbym własnej wanny do takiego PE … po drugie co z rurami - Bóg jeden raczy wiedzieć, co sąsiad sobie do tej samej rury podłączył!! A my do tego sąsiada wszystko co mamy w domu podłączamy … po trzecie - a jak uziemić konstrukcję budynku?? Zauważcie poza tym, że takie podłączenie np rur do naszego PE oznacza, że wykorzystaliśmy te rury jako uziemienie… tego nie wolno robić, albo potrzeba odpowiedniej zgody i pomiarów!! Bo de facto uziemiamy punkt rozdziału PEN, ale nie kablem PE i profesjonalnym uziomem, tylko rurą… moim zdaniem to jest gorsze rozwiązanie (bardziej groźne i to dla osób postronnych - sąsiadów) od rozwiązania z dwiema różnicówkami??
A może nie warto kombinować i nie ma innego wyjścia, jak wymuszenie zgody na administratorze i pociągnięcie przewodu PE od ziemii na własny koszt, lub dokonanie tego nawet WBREW administratorowi??
Napiszcie co powinno się robić, jak i dlaczego …bo takich instalacji jest wiele, naprawdę nie każdy ma możliwość wykonania uziemienia, a elektrycy też różne rzeczy proponują… u mnie w kuchni elekryk miał położyć instalacje kablem 3-żyłowym, żeby w przyszłości można było podłączyć tam kabel uziemiający… pomijając fakt, że zostawił fragment 2żyłowy i mostki w gniazdkach, to fragment 3-żyłowy zrobił tak, że w części gniazdek uziemienie było podłączone do żółto-zielonego, ale przewód ten “wisiał w powietrzu” z dwóch stron, a w innym miejscu połączył 3 gniazdka (poprawnie) ze sobą i do kostki, ale PEN na PE i N rozdzielił nie w puszcze, z której kabel wychodził, a w OSTATNIM gniazdku!! Mówiąc krótkoa posiadałem linię TN-CudaS , w której to w gniazdku występują przewdoy L, PEN i PE …