Witam.
Często zdarza się mi słyszeć o szybkim przepalaniu się żarówek wolframowych np. gwint E27. I często słyszę że jest to wina “złego prądu” Źródła światła świecą na klatkach schodowych z wyłącznikami czasowymi np. do 12min. lub od zmierzchu do świtu na wył. zmierzchowym.
Moim skromnym zdanie jest to nieprawidłowy transport oraz magazynowanie, po kilku wstrząsach wolfram rozciąga się i szybciej przepala.
Proszę o sugestie . . . .
Witam
Przedstawiciel jednego z producentów kiedyś na szkoleniu powiedział; możemy zrobić żarówki, które będą pracować bardzo długi okres, ale to nie jest nasz interes. Zobacz starą żarówkę ile miała słupków podtrzymujących żarnik, teraz jest o połowę mniej i dodatkowo jakieś stopy materiałów na żarnik.
Samochodowe żarówki jakoś dziwnie pracują latami narażone na wstrząsy, inna jest ich budowa i cena.
STANCA
UWAGA:
nie dotyczy H7.
Jeszcze niedawno miałem żarówki z ZSRR. Świeciły ponad 20 lat! Teraz często żarówki nie wytrzymują nawet miesiąca. Często też, przepalając się, powodują spore zwarcie powodujące zadziałanie zabezpieczeń przedlicznikowych.
Witam.
Porównywanie żarówek samochodowych - w samochodach są osobowych na 12 V a ciężarowych na 24 V - z żarówkami na 230 V to podstawowy błąd
.
Tak najprościej aby nie wchodzić w szczegóły wystarczy pojąć, że żarówka samochodowa - o analogicznej mocy - posiada kilkakrotnie grubsze włókno (żarnik) i dlatego pracuje kilkakrotnie dłużej i jest wielokrotnie bardziej odporna na wstrząsy.
Od kiedy elektrownie podniosły przed laty napięcie z 220V na 230V+ odtąd zaczęły się problemy z żarówkami.
Gdyby klienci reklamowali poprzez sklepy do producentów bubli to być może problem by znikł.
Witam!
Podła jakość wykonania to jedno, ale ważniejsze jest to, że ZE podnosząc napięcie do 230V ±15%, jak mi powidział jeden z pracowników, po moim wezwaniu, dokonał rozboju w biały dzień! U mnie w domu nie mam żadnej tradycyjnej żarówki, bo żadna nie wytrzymuje 245V. Tak samo, jak wiele urządzeń z dawnych lat, budowanych na 220V. Państwo w państwie! Pozdrawiam!
Uważam, tak jak amadeusz73, że powodem jest zbyt wysokie napięcie w sieci
Koledzy, dlaczego biadolicie jak przekupki na targu - spójrzcie na dane znamionowe żarówki , czy jakiegokolwiek urządzenia (nie mówię o starych wykonaniach w okresie , kiedy normą było 220V) - znajdziecie informację o napięciu zasilania : 230V !, producentów urządzeń elektrycznych też obowiązuję nowe normy! A podniesienie napięcia przez ZE co najwyżej ma przełożyć się na obniżenie prądu w sieci, mniejsze straty cieplne (same plusy) . Co do trwałości urządzeń proponuje poszperać w internecie i dowiedzieć się coś o “planowanym postarzaniu produktu” (robi wrażenie).
A ja mam żarówki z dawnej NRD i polskie. Są z lat sześćdziesiątych. Myślę , że wytrzymają jeszcze ze 20 lat. Nie obchodzi ich ,że napięcie się zwiększyło.
a wkręciłeś je już do lamp ? ![]()
Tak wkręcam je tylko w strategiczne miejsca bo mam ich coraz mniej. Myślę , że jak to obejrzycie to wszystko będzie jasne.
Oglądałem… nóż w kieszeni się otwiera.
Pozdrawiam
Wymieniłem właśnie żarówkę po czterech miesiącach świecenia. W piwnicy dalej świeci kupiona za komuny, rosyjska
w latach 80-tych.
Przy okazji, kolega prowadzący DG minnymi w zakresie CTV zakupił 7 profesjonalnych monitorów. I dziwnym trafem zaczęły się kłopoty miesiąc po zakończeniu gwarancji. Ostatni padł 5 miesięcy od magicznej daty. Przypadek? Wątpię.
Od czasu do czasu mam poważnych klientów , którzy chcą mieć towar dobrej jakości . Chodziło o lampki w suficie podwieszanym. Odpowiedzieli mi szczerze w hurtowni , że nie mają towaru innego jak chiński. Jeśli chodzi o żarówki rosyjskie to muszą być wysokiej jakości bo w Rosji mają duże podskoki napięcia. Jak robiłem pomiary w konsulacie w Kaliningradzie to mierniki cyfrowe blokowały mi się ze względu na duże podskoki napięcia a żarówki wytrzymywały.
Obecnie żarówki bardzo często się przepalają. Ostatnio wymieniałem w łazience dwie żarówki w roku. Starsze żarówki były dużo wytrzymalsze.
Kiedyś oświetlałem gołębnik zwykłymi żarówkami, potem żarówkami z odbłyśnikiem (żeby światło “szło” w dół, to nie były żarówki grzejne). Zasilanie: wyprowadzony przez ścianę przewód 2x1 mm2, podwieszony na kilku najbardziej nadających się elementach (słupki, itd.) w drodze do gołębnika. Żarówki przepalały się często, średnio raz na miesiąc. Kiedyś rozbierałem starą drukarkę i wyjąłem z niej pierścień ferrytowy dzielony, założyłem go na ten przewód (już blisko gołębnika, odległość od domu ponad 20 m) i nagle żarówki zaczęły przepalać się rzadko, raz, max dwa razy w roku.
Potem przeszedłem na świetlówki kompaktowe, kupiłem sporo po bardzo niskiej cenie, mam zapas jeszcze do dzisiaj, bo bardzo rzadko ulegały uszkodzeniom, a jeżeli już, to mechanicznym (np. zawadziłem głową o oprawę, itp.).
Mówimy o żarówkach, że kiepskie… prawda ![]()
A co teraz solidnie ( i z odpowiednim zapasem żywotności) robią ? Nic. Do tego koncepcja
postarzania produktów… świat schodzi na psy…