stare złącze - wymieniać czy zostawiać?

Chciałbym opisać kolegom sytuacje z jaką się spotkałęm i poznać Waszą opinię.
Wykonywałem pewne prace modernizacyjne starej instalacji elektrycznej w budynku tzw. użyteczności publicznej (konkretnie był to kościół).
Oczywiście nie był wcześniej wykonany projekt - bo brak środków na takowy. Wszystko robiłem “z marszu” po rozeznaniu się z sytuacją. Stwierdziłem, że dobrze by było wyrzucić licznik na zewnątrz (był w zakrystii) i umieścić go przy złączu. Kościół zasilany był (i nadal jest) złączem natynkowym “bardzo starego typu” - żeliwnym (kabel YAKY 4x35), wewnątrz BM-y. Ważne, jest to że w tym złączu kabel się kończy.
Dostawiłem więc do tego złącza nową szafkę licznikową (w tworzyw sztucznych termoplastycznych), wewnatrz zabezpieczenia przedlicznikowe. Ponieważ akurat wykonywane były prace ziemne zaproponowałem wykonanie uziemienia (nie było! pomiary wykazały, że nigdy nie był spełniony warunek szyb. wył. w ukł. TNC).
Wszystko powoli nabiera sensu.
Przyjeżdżają po kilku dniach monteży z ZE. Niestety nie mogłem być przy tym, wszystko, łącznie z rozplombowaniem było “na gębę”.. No więc Ci monteży stwierdzają, że tak nie może być. “Tak” tzn. nie, że brak dokumentacji etc. tylko że nowa szafka licznikowa jest obok starego złącza.

W końcu pojawia się moje pytanie (tym co doczytali do końca dziękuję bardzo, bo w sumie nudne to trochę): co tym panom z ZE “się niepodobało”? Czy są jakieś przepisy nakazujące montaz nowej szafy złącza? Czy są jakieś przeciwwskazania natury technicznej?

Pewnie niektórzy z kolegów zapytają: a czemu po prostu nie zamontowałem też nowego złącza? Otóż dlatego, że to kolejne kilkaset złotych (a parafia bardzo uboga), sklep z takimi artykułami jest w odległości ok. 1,5 godziny jazdy samochodem, a ponadto nie miałem praski.

Ostatecznie plomby założyli, ale ponoć bardzo utyskiwali. Powiedzcie mi więc czy ja czegoś nie wiem, czy to był tylko taka szykana ze strony miejscowych pracowników ZE?
A przejmuje się tym, bo wykonywałem te prace częściowo społecznie, trochę jeszcze zostało do zrobienia, a incydent ten trochę postawił mnie w niekorzystnym świetle.

pzdr.

Paweł B.

Może jeszcze dodam, że to stare złącze jest w dość dobrym stanie, jedynie uszczelkę częściowo musiałem zrekonstruować silikonem.

Witam!
-Z mojej strony należy się pochwała Kol. Pawłowi, bo gdyby nie niechęć do prac w obiektach użyteczności publicznej, to prawdopodobnie zrobiłbym tak samo.
-Tak,( jak opisano), postępuje wielu Elektryków, po zgłoszeniu w ZE, że licznik będzie przenoszony.
-Jeśli chodzi o uwagi ze strony Pracowników ZE, to mieli racje, że powinno być nowe złącze, ale to wiąże się z nowymi kosztami i kłopotami
-Oni to mogą jeszcze zrobić sami, ale nie radzę im tego osobiście proponować.
-Jak będzie kasa, to zawsze można to wykonać, ale chyba tylko w celach poprawy estetyki.
-Pozdrawiam!
-Edward W.

Witam.
A czy przypadkiem złącze nie należy do ZE?
Podział sieci (miejsce dostarczenia energii elektrycznej) pod względem własności powinien być na zaciskach wyjściowych BM w złączu - wtedy złącze należałoby do ZE, i wszelkie uwagi ze strony monterów (ach, ci monterzy) byłyby bezzasadne.
Pozdrawiam.

witam Kolegów:)
Jeżeli jest tak jak napisał Profus, tzn złacze jest własnością ZE to ich sprawa a jeżeli jest na majątku inwestora to sprawa parafii.
W pierwszyn przypadku można poszukać usterek i wad które zakwalifikują złącze do wymiany. I zrobić to musi ZE. A może by tak go lekko postarzeć :wink: pozdrawiam jacek

Witam ! Z własnej praktyki instalatora
Najpierw trzeba obejrzeć istniejącą umowę o przyłączenie i sprawdzić granice własności a dopiero później przystąpić do dalszych prac i ustalania kosztów i później ewentualnie:

  • Zgłoszenie pisemne o rozpląbowanie licznika w celu …po zakończeniu zakładam swoją pląbę i zgłaszam do przepląbowania
    i wszyscy zadowoleni
    _ przeniesienie licznika trktowane już jest jako modernizacja lub przebudowa -czyli wniosek o warunki techniczne -wykonawstwo -wniosek o sprawdzenie poprawności wykonania
    trochę pisania jakiś schemat jednokreskowy pieczątka wikarego bo- z tego cowiem co drugi ma uprawnienia budowlane - i po problemie .Ajak trzeba będzie poświęcić nmową trafostację to się odbije wszystkie opłaty wnisione wcześniej
    pozdrawiam

Witam!

Dziękuję kolegom, którzy zabrali głos w tym wątku. Ale też tym, którzy nie zabrali, bo gdyby sytuacja, którą opisałem była jednoznaczna na pewno spotkała by mnie krytyka.
A tak niech ZE się odchrzani.
To wszystko co napisaliście jest oczywiste, ale na “prowincji” wszystko wygląda inaczej. A jeszcze są takie sytuacji, że np. właściciel (tzn. proboszcz, wikarego brak) nie może znaleźć umowy przyłączeniowej. I skąd jak mam wiedzieć gdzie jest granica eksploatacji? I na czyim majątku jest to złącze? Podejrzewam (na 95%), że na ZE, ale naprawdę lepiej tego nie było ruszać “normalną drogą”. Prace modernizacyjne trzeba było przeprowadzić, całe lata różnych przeróbek instalacji w drewnianym budynku, chyba możecie sobie wyobrazić jakie “kwiatki” tam znalazłem. W “normalnych” warunkach zakres prac oszacowany został na 20 tys zł. a to jest 2-3 lata “tacy” w tej parafii. Koledzy, naprawdę są takie miejsce w Polsce, że jakby się chciało wszystko budować wg przepisów to wcześniej nastąpiłby zgon instalacji albo i całego obiektu.
Jeśli chodzi o estetykę (pisze o tym Kol. EDI) to po pomalowaniu całości na jednolity kolor, nie widać już większych uchybień.
A złącze to na prawdę jest w dobrym stanie technicznym, po co to psuć i wymieniać? mam wrażenie, że konstrukcje tego typu przetrwają wszystkie współczesne patenty z tworzyw sztucznych. Takie test moje zdanie.

pzdr.

Paweł B.

Oto “tradycyjne” myślenie.
Jak kościółek się spali to będzie płacz i zgrzytanie zębami.
To, że obiektem jest kościół , a jego administratorem ksiądz proboszcz nie usprawiedliwia (przed Bogiem też) tolerowania prowizorki i niedoróbek bo musi być tanio.

Witam!
Hmmm…
Kol. “lema” chyba niestarannie przeczytał moje pytanie i późniejsze wyjaśnienia.
Nigdzie nie pisałem o prowizorkach lub oszczędnościach na jakości i bezpieczeństwie.
Oszczednością było natomiast zmniejszenie zakresu prac o: 1) projekt, 2) budowę nowego złącza. Osobiście nie widzę w tym nic zdrożnego, ale cieszę się, że remont tego niszczejącego latami obiektu nie jest moim problemem. A Boga nie ma co w to mieszać, bo i tak chyba tylko dzięki Jego opatrzności kościólek jeszcze stoi.
Nie było moją intencją propagowanie samowolek i rozwiązań częściowych. Ale niech Kolega zastanowi się co lepiej: zabezpieczyć czy też czekać na pieniądze, których i tak nie będzie. Po prostu zapytałem, czy wymiana sprawnego złącza jest obligatoryjna. Jeśli tak to z z jakich przepisów to wynika.
Jeśli Kolega będzie miał coś konkretniejszego do napisania to z chęcią przeczytam.
pb

Ten post utwierdził mnie w przekonaniu, że kolega “zmodernizował instalację prowizorycznie”. Bo nie sądzę, że kolega wykonał “zakres prac za 20 tys. zł” za przysłowiowe “Bóg zapłać”.
Co do złącza, to chyba tylko ono rzeczywiście nie wymagało remontu oprócz zabiegów konserwatorskich (oczyszczenie, dociągnięcie śrub, przemalowanie).