Dzień dobry
Bardzo proszę Was o pomoc w temacie.
Na terenie firmy produkcyjnej mamy stację trafo.
Pytanie moje jest takie: jeżeli dojedzie do pożaru, nasz pracownik odpowiedzialny za to działanie wyłączy prąd przyciskiem przeciwpożarowym i gdyby (teoretycznie, ale trzeba być przygotowanym) ten przycisk nie zadziałał to może wejść do stacji i tam wyłączyć prąd nim przyjedzie staż? Pracownik ma uprawienia SEP do 1kV.
Jeżeli nie może tam wejść to co musimy/możemy zrobić, aby zapobiec takiej sytuacji. Jakie uprawnienia musi mieć ten pracownik, aby móc wyłączyć prąd w stacji.
Dziękuję, Ewa
Wszystko zależy, jak realizowane jest wyłączenie, tzn od strony pierwotnej transformatora (od strony Sn) czy już po stronie wtórnej, czyli wyłącznik wykonawczy jest na napięciu 400V.
Jeżeli realizowane jest wyłączenie po stronie 400V to upoważniony i uprawniony elektryk (definicje na podstawie : “Rozporządzenie Ministra Energii z dnia 28 sierpnia 2019 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy urządzeniach energetycznych”) bez problemu może wejść do stacji i wyłączyć zasilanie, zwłaszcza, ze wykonuje czynności ratujace życie i mienie.
Jeżeli czynność wymagałaby ingerencji w stronę średniego napięcia … no to nie bardzo widzę taką możliwość.
Obowiązkiem pracownika jest naciśnięcie przycisku sygnalizacji pożaru. Niezależnie czy przycisk zadziała czy nie, na tym jego obowiązki się kończą. Najpewniej zgodnie z wewnętrznymi instrukcjami działania w razie pożaru, obowiązującymi w zakładzie, przeprowadzona zostaje obowiązkowa i całkowita ewakuacja zakładu do miejsc oznaczonych jako miejsca zbiórki podczas ewakuacji.
Mówiąc wprost - widzisz mały ogień to łapiesz za gaśnicę i gasisz. Widzisz duży ogień, to naciskasz “grzyba” i zdecydowanym krokiem opuszczasz budynek.
Nie odpowiadasz za jakiekolwiek inne działania, nie ratujesz swojego własnego mienia, tylko mienie porządnie ubezpieczonego zakładu, więc nie bawisz się w bohatera. W przeciwnym razie dołożysz roboty strażakom którzy będą musieli Cię wyciągać z płonącej stacji transformatorowej.
Niezależnie czy masz SEP do 1kV czy powyżej 1kV, pożar w zakładzie to sytuacja wyjątkowa i niebezpieczna, więc stosujesz się do regulacji. Jeżeli Twój zakres obowiązków nie wymaga od Ciebie prób wyłączania napięcia, jesteś zakładowym elektrykiem a nie zakładowym strażakiem, to robisz co do Ciebie należy i ewakuujesz się, ewentualnie pomagasz w ewakuacji innym.
Pożar w zakładzie produkcyjnym (i nie tylko) może bardzo szybko urosnąć do ogromnych rozmiarów. Najlepszy przykład masz tu:
Gość prawie zginął bo poszedł do stołu operatoskiego po swoje rzeczy.
[quote=“w3501yyyy, post:3, topic:15171, full:true, full:true”]
Nie odpowiadasz za jakiekolwiek inne działania, nie ratujesz swojego własnego mienia, tylko mienie porządnie ubezpieczonego zakładu, więc nie bawisz się w bohatera. W przeciwnym razie dołożysz roboty strażakom którzy będą musieli Cię wyciągać z płonącej stacji transformatorowej.
[/quote] W kontekście pytania autorki uważam, że nie ma przeciwwskazań, żeby kompetentny elektryk dokonał wyłączenia płonącego zakładu z nie objętej pożarem stacji (chyba, że wejście do stacji może stanowić zagrożenie). Pozwolę sobie nie zgodzić się z tezą, że pracownik nie odpowiada za mienie zakładu. Oczywiście w przypadku pożaru, kiedy jest już bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia - masz rację, tylko ewakuacja, ale nie oznacza to, że w bezpiecznych warunkach nie należy zabezpieczyć mienia, wyłączyć np. wirującej maszyny przed opuszczeniem stanowiska itp.
Należy też zwrócić uwagę na odpowiedzialność właściciela co do przeglądów układu przeciwpożarowego wyłącznika prądu nie rzadziej niż raz na rok. Taka kontrola daje minimum pewności sprawności tego układu, ale nigdy nie 100%. Np nie tak dawno miałem przypadek, gdzie podczas kontroli okazało się, ze wyzwalacz wzrostowy rozłącznika nie zadziałał - okazało się, że jest mechanicznie “zatarty” - dobrze, ze to było podczas kontroli a nie pożaru!
Bardzo dziękuje za odpowiedzi.
Co do zasady gaszenia - dziękuję, ale wiem.
Stacja trafo jest na naszym terenie ale oddalona od budynku produkcji dlatego pytam - czysto teoretycznie- co robić jak nie zadziała wyłącznik, a straży jeszcze nie ma. Procedury ewakuacji mamy ćwiczone na bieżąco i idzie nam sprawnie.
Mam pytanie. Co konkretnie wyłącza ten wyłącznik przeciwpożarowy? Bo skoro może “nie zadziałać” to podejrzewam że to awaryjny wyłącznik zasilania, mały guziczek gdzieś na portierni albo obok wejścia. Nie wyłącza on stacji transformatorowej, tylko wyłącza główny wyłącznik w rozdzielnicy głównej, czyli de facto pierwszy aparat po wejściu zasilania do budynku zakładu.
Jeżeli więc zdalne wyzwalanie tego wyłącznika nie zadziała, a pożarem będzie objęty budynek stacji transformatorowej znajdujący się w pewnej odległości (nie będzie zagrożenia w budynku zakładu produkcyjnego), to wspomniana osoba może pójść do głównej rozdzielni i ręcznie wyłączyć główny wyłącznik prądu.
[quote=“ewka007, post:5, topic:15171, full:true, full:true”]
Bardzo dziękuje za odpowiedzi.
Co do zasady gaszenia - dziękuję, ale wiem.
Stacja trafo jest na naszym terenie ale oddalona od budynku produkcji dlatego pytam - czysto teoretycznie- co robić jak nie zadziała wyłącznik, a straży jeszcze nie ma. Procedury ejakuacji mamy ćwiczone na bieżąco i idzie nam sprawnie.[/quote]
Jeszcze od trolla forumowego:
Na Twoje pytanie powinien odpowiedzieć dobrze przygotowany scenariusz pożarowy. A nie na tzw. sztukę lub z ABB (ABy Było).
Brak jednoznacznej odpowiedzi - rozwiązań sprzętowych jest wiele i nie zawsze można.
Myślisz, że jakby się paliło, to dyżurny elektryk będzie myślał o wyłączeniu stacji? Chyba, że zapiszesz to do obowiązków, to wtedy będzie można mu zarzucić niedopełnienie obowiązków służbowych skutkujących wielką stratą.
Nikomu przecież do głowy nie przyjdzie, że PWP nie działa i w razie pożaru też nie będzie działał. W papierach będzie wszystko dobrze.
[quote=“KonradOW, post:7, topic:15171, full:true, full:true”]
Na Twoje pytanie powinien odpowiedzieć dobrze przygotowany scenariusz pożarowy. A nie na tzw. sztukę lub z ABB (ABy Było).
[/quote] przecież skrót scenariusza autorka nakreśliła : [quote=“KonradOW, post:7, topic:15171, full:true, full:true”]
jeżeli dojedzie do pożaru, nasz pracownik odpowiedzialny za to działanie wyłączy prąd przyciskiem przeciwpożarowym i gdyby (teoretycznie, ale trzeba być przygotowanym) ten przycisk nie zadziałał to może wejść do stacji i tam wyłączyć prąd nim przyjedzie staż? Pracownik ma uprawienia SEP do 1kV.
[/quote] W przybliżeniu nakreśliła topologię rozmieszczenia stacji i hali a pyta tylko o alternatywny, awaryjny plan działania - i bardzo dobrze.
[quote=“elmontjs, post:8, topic:15171, full:true, full:true”]
W przybliżeniu nakreśliła topologię rozmieszczenia stacji i hali a pyta tylko o alternatywny, awaryjny plan działania - i bardzo dobrze.[/quote]
Jakoś nie słyszałem, żeby PWP mogło nie zadziałać i po prostu pracownik pójdzie i sobie pstryknie.
Nie słyszałem też, żeby:
[]Montować po dwa ograniczniki przepięć, bo jeden może się spalić, a nie zawsze go służby eksploatacyjne zobaczą i wymienią.
[]Wkładać w skrzynkę z prądem dwie różniczki po kolei, bo jedna może się zepsuć
[]Stawiać po trzy gaśnice, bo jedna może być za mało, a druga może się zepsuć.
[]Montować po cztery hydranty, bo jeden może się zaciąć, drugi zapchać, a na trzecim może stać samochód.
Słyszałem natomiast: A czy to jest potrzebne, która norma wymaga, a może nie trzeba i nie trzeba montować. Szkoda pieniędzy.
Słyszałem też: Tu się nie będzie nic paliło, głupie prawo potrzebuje głupi papierek z głupim podpisikiem. Szkoda pieniędzy na naprawę.
Ale przecież jesteśmy łucciwi i PWP działa, jak stwierdzają przeglądy. No, prawda, że działało, bo były przeglądy, tylko przy pożarze nie zadziałało?
[quote=“KonradOW, post:9, topic:15171, full:true, full:true”]
Jakoś nie słyszałem, żeby PWP mogło nie zadziałać i po prostu pracownik pójdzie i sobie pstryknie.
[/quote] Może nie słyszałeś, ale jakbyś uważnie czytał wątek, to byś przeczytał:
[quote=“KonradOW, post:9, topic:15171, full:true, full:true”]
Taka kontrola daje minimum pewności sprawności tego układu, ale nigdy nie 100%. Np nie tak dawno miałem przypadek, gdzie podczas kontroli okazało się, ze wyzwalacz wzrostowy rozłącznika nie zadziałał - okazało się, że jest mechanicznie “zatarty” - dobrze, ze to było podczas kontroli a nie pożaru!
[/quote]
[quote=“elmontjs, post:4, topic:15171, full:true, full:true”]
Taka kontrola daje minimum pewności sprawności tego układu, ale nigdy nie 100%.[/quote]
Żadna kontrola nie daje całkowitej pewności. Zawsze jest ryzyko, że się stanie. Małe, ale jest.
[color=#FF0000]Jeżeli chcesz mieć “bardziej pewność”, to zamontuj ze trzy PWP pod rząd: Jeden działający normalnie, drugi rezerwowy, a trzeci dla pewności. A i tak nie będziesz miał 100%.[/color][color=#0000FF]Kończ Waść, wstydu oszczędź.[/color]
Nie widziałem jednak tak “pewnie” zrobionych PWP. Nawet w serwerowniach.
Natomiast “normi i psiepisi” zakładają, że aparaty i zabezpieczenia są sprawne (single faliure). I co więcej, jak normy nie każą, to nie dajemy. Znaczy się, “normi i psiepisi” jednak dopuszczają pewien poziom ryzyka. Ustawodawca zakłada, że w domku po prawdziwym przeglądzie przez 5 lat może się coś stać na poziomie mniejszym niż 0,05%. I dopuszcza takie ryzyko obywatelowi.
PWP ma być bardziej pewny, więc trzeba go uzgodnić z technologiem pożaru i przeglądać co rok.
[quote=“elmontjs, post:4, topic:15171, full:true, full:true”]
… jest mechanicznie “zatarty” - dobrze, ze to było podczas kontroli a nie pożaru![/quote]
Po to jest kontrola. Czy odważyłbyś się napisać, że urządzenie takie należy profilaktycznie wymienić, bo już ma 15 lat, jego zawodność wzrosła i może się zatrzeć i nie zadziałać? No pewnie, że nie, bo przecież działa i nie ma daty ważności. Do przeglądacza nie ma się szacunku i po prostu się weźmie innego, który zobaczy, że nie trzeba, bo działa. Może nawet tańszego.
[quote=“KonradOW, post:11, topic:15171, full:true, full:true”]
Nie widziałem jednak tak “pewnie” zrobionych PWP. Nawet w serwerowniach.
[/quote]
Serwerownie to całkiem inna kategoria. Tam ludzi zwykle nie ma wcale, i przede wszystkim chroni się sprzęt i dane przed ogniem. Systemy gaszące nieużywające wody tylko CO2, rzadko proszkowe.
Z proszkowymi też są czasem jaja, jak kilka lat temu na politechnice wrocławskiej. W skrócie - robili test systemów gaśniczych, ale nie wyłączyli serwerów na czas testu. Serwery zaciągnęły proszek gaśniczy wentylatorami, a bez chłodzenia zaczęły się przegrzewać i palić. Zatem obsługa serwerowni zaczęła ten proszek odkurzać odkurzaczami, w ten sposób zamordowali sporo serwerów przez ESD ![]()
Co do instalacji odłączenia zasilania w budynku, wszystko to jest kwestia instrukcji przeciwpożarowych do których pisania Ty zapewne nie masz kompetencji. Albo zasilanie wyłącza wyznaczona do tego osoba, w określony w instrukcji sposób, albo przycisk do wyłączania znajduje się przy wejściu do budynku będącym główną drogą pożarową (jakie małe wejście najczęściej blisko rozdzielnicy głównej budynku a nawet rozdzielni, gdzie strażak ma dostęp do wyłącznika zasilania oraz pożarowej tablicy informacyjnej która informuje go od razu między innymi co wywołało alarm (które czujniki), w której części budynku. Także często to dopiero straż wyłącza zasilanie.
Dzień dobry, Ewa — ważne i słuszne pytanie. Krótko i jasno: wejście do stacji transformatorowej i wyłączenie zasilania to czynność zarezerwowana dla osób uprawnionych i wyszkolonych — przy pożarze ryzyko jest poważne (porażenie, wybuch, rozprzestrzenianie ognia przez instalację). Poniżej praktyczne wskazówki i rekomendacje, co zrobić i jakie kroki wdrożyć w firmie.
-
Sprawdź zakres uprawnień SEP pracownika
-
Uprawnienia „SEP do 1 kV” uprawniają do pracy przy instalacjach niskiego napięcia (do 1 kV).
-
Jeżeli stacja jest transformatorowa 15/0,4 kV lub inna stacja z częścią średniego napięcia (>1 kV), to potrzebne są uprawnienia SEP powyżej 1 kV (eksploatacja urządzeń SN) — tylko osoby z takimi uprawnieniami i doświadczeniem mogą wejść do stacji i wykonywać czynności związane z wyłączeniem SN.
-
Jeśli stacja to wyłącznie rozdzielnia niskiego napięcia dostępna z zewnątrz i przycisk awaryjny obcina tylko NN, to uprawnienia do 1 kV mogą być wystarczające — ale trzeba to zweryfikować na miejscu.
-
-
Zasada pierwsza przy pożarze: bezpieczeństwo ludzi
-
Priorytet: ewakuacja, wezwanie PSP (112), informacja do dyspozytora zakładu.
-
Nie ryzykować życia pracowników: jeżeli przycisk awaryjny nie działa, a nie ma osoby z odpowiednimi uprawnieniami na miejscu — NIE WCHODZIMY do wnętrza stacji.
-
-
Środki zapobiegawcze, które warto wprowadzić (procedury + technika)
-
Zewnętrzny, łatwo dostępny przerywacz/wyłącznik zasilania umieszczony poza stacją (np. zasilanie główne, odłączenie transformatora), z oznakowaniem dla PSP. Ten wyłącznik powinien być możliwy do obsłużenia bez wchodzenia na teren stacji.
-
Zdalne sterowanie / łączenie: zainstalować możliwość zdalnego rozłączania obwodów (SCADA, telemechanika) dostępnego dla dyspozytora lub osoby odpowiedzialnej.
-
Automatyka zabezpieczeniowa i wyłączniki różnicowe, które odetną zasilanie w razie zwarcia/podwyższonej temperatury (czujniki pożarowe wewnątrz stacji).
-
Instrukcje awaryjne i tablice — jasne procedury „pożar w stacji transformatorowej” umieszczone w zakładzie oraz przy wejściach, z informacją jak wyłączyć prąd z bezpiecznej pozycji (jeśli to możliwe).
-
Umowa i procedury z PSP — straż powinna wiedzieć, gdzie jest główne wyłączenie, jak bezpiecznie działać przy stacji w Państwa zakładzie.
-
-
Kto MOŻE wejść do stacji i wyłączyć prąd
-
Tylko pracownik uprawniony SEP do eksploatacji sieci/urządzeń powyżej 1 kV, dodatkowo przeszkolony w BHP i ratownictwie oraz przeszkolony na specyfikę tej stacji (instrukcja eksploatacji).
-
Powinien mieć stosowne środki ochrony indywidualnej (PPE): izolacyjne rękawice, obuwie, przyrządy izolowane, sprzęt gaśniczy dostosowany do urządzeń elektrycznych (tłumienie CO₂/pyłowe, nie woda).
-
Wejście w celu czynności na napięciu powinno odbywać się wg procedur LOTO (lockout/tagout) i w asyście (zasada min. 2 osób).
-
-
Co zrobić TERAZ w Twojej firmie (lista działań)
-
Zweryfikować technicznie: jaki zakres zasilania ma stacja (NN/SN), które elementy odcina przycisk PPOŻ.
-
Upewnić się, że jest mechaniczne/elektryczne odłączenie z zewnątrz i że PSP o tym wie.
-
Sporządzić procedurę postępowania w przypadku pożaru obejmującą wyłączenie zasilania — opisać kto, kiedy, jak oraz alternatywy.
-
W razie braku pracowników z uprawnieniami powyżej 1 kV zatrudnić/umówić zewnętrznego elektryka lub firmę serwisową do dyżurów lub wdrożyć zdalne odcięcie.
-
Przeprowadzić szkolenie i ćwiczenia ewakuacyjne i awaryjne z udziałem osób odpowiedzialnych.
-
-
Porady prawno‑BHP
-
Pracownik, który wykona operację bez wymaganego uprawnienia i dozna wypadku, naraża siebie i pracodawcę na odpowiedzialność służbową/karno‑odszkodowawczą.
-
Zapewnij dokumentację: instrukcje eksploatacji, uprawnienia SEP w aktach, karta LOTO, rejestr szkoleń.
-
-
Jeśli chcesz — przygotuję wzór krótkiej procedury awaryjnego wyłączenia prądu (checklista) i listę dokumentów/uprawnień do weryfikacji — daj znać, mogę przesłać przykładową procedurę do dostosowania.
Jak się bezmyślnie wkleja odpowiedzi ChatuGPT do posta na forum, to warto przy okazji usunąć ślady działania Chatu. Bo zastanawiałem się czy sam to pisałeś jak byłem w trakcie czytania, ale punkt 7 rozwiał moje wątpliwości.
Odnośnie tematu, jak już piszę - kwestia tego co się pali. Jeżeli pożar wybuchł na hali, to nie ma przeciwwskazań do tego by wyszkolony pracownik (nawet pracownik Utrzymania Ruchu) poszedł do rozdzielni nN i wyłączył zasilanie. Oczywiście do tego musi mieć kwalifikacje SEP do 1kV. By pracować przy wyższych napięciach, w tym wykonać czynności łączeniowe po stronie 15kV, musi mieć kwalifikację dla wyższych napięć. Natomiast w typowych warunkach, stronę SN należy pozbawić napięcia gdy pali się transformator lub rozdzielnie. Ale nie wchodzimy do płonącej rozdzielni SN gdy to rozdzielnia płonie, albo transformator.