Sposób pomiaru impedancji pętli zwarciowej

Witam!

Kiedyś zdarzylo mi się korzystać w technikum z miernika MZW-5.
Nie pamiętam jak wyglądał pomiar przy uzyciu tego miernika :frowning: .
Wiem, że mierzylo się napięcia, ale jakie to niepamiętam, a potem wyliczało się wartość impedancji ze wzoru.
Wiem też, że miernik pokazywał wartości raz napięcia fazowego a raz napięcia w granicach 180-190V.

Chciałbym zapytać, co to było za napięcie te 180-190V? Między czym ono występowalo?

Chcialbym też zapytać, czy sa jakies mierniki, które od razu pokazują wartość impedancji pętli zwarciowej, bez przeliczania?
Jeżeli tak, to jak wygląda pomiar takim urządzeniem?

Z gory dziękuję za odpowiedzi.
Pozdrawiam!

To miernik jak każdy inny, nowsze mierniki maja w sobie algorytny i procesor przeliczający to (spadek napiecia na rezystancji, impedancji) wzorcowej w mierniku

Rozumię to tak:

Podczas zwarcia przewodu fazowego z metalową czescią urządzenia nastepuje zamknięcie obwodu przez przewod ochronny (ochronno-neutralny) i poprzez punkt neutralny transformatora, jego uzwojenie i przewód fazowy.
I według mojego mniemania to jest właśnie pętla zwarcia, ten “przewód” i właśnie jego impedancję trzeba zmierzyc.

Nie wiem czy dobrze rozumuję, bo przecież jak bedzie długi przewód, daleko od transformatora, to czy impedancja może mieć rzędy omów?

I dlatego pytam się, jak wygląda zasada pomiaru tego, bo impedancję z tego co wiem można mierzyć raczej mostkami, ale jak to zmierzyć, jak zmostkujemy fazę z PE(N) to popłynie prąd zwarciowy (tak mi sie wydaje) i wszystko pójdzie z dymem.

Dlatego nie wiem jak to się mierzy, jaki układ jest w tych miernikach itd.

Interesuje mnie to, ale nie wiem jak do tego sie zabrac, a książek nie mam chwilowo przy sobie, bo mam mały remanent w mieszkaniu.

Z gory dziekuję za odpowiedzi i słowa krytyki.

Pozdrawiam!

Mierzy sie spadki napięcia przy zadanym pądzie, (połaczenie szeregowe impedancji sieci i impedancji wzorcowej wymuszającej prąd w obwodzie badanym). Dlatego sa faktycznie 2 piomiary napięcia jeden bez obciążenia drugi z sporym prądem 5-25 (czasami150) A, aby łatwiej odczytac spadek napięcia na impedancji sieci.

Czyli mam rozumieć, ze działa to tak:

Mamy impedancję “sieci” (złozoną z impedancji przewodu oraz impedancji uzwojenia transformatora i wszystkich “urządzeń” sieci energetycznej) oraz impedancję “w mierniku”. Połączone one są szeregowo. Po czym włączamy miernik i powodujemy zamknięcie obwodu w którym są obie impedancję. Płynie prąd powodujący spadek napięcia na obu impedancjach a my mierzymy spadek napięcia na impedancji sieci i odczytujemy go po czym z zależności wyznaczamy impedancję pętli zwarcia, czyli defacto impedancję jaką maja przewody “doprowadzające prąd” i 1 z uzwojeń naszego najbliższego transformatora?

To bedzie w ten sposób?

Mierzymy spadek napiecia na impedancji w mierniku, wczesniej miernik sprawdza napiecie bez obciążenia. Róznica to własnie spadek napięcia na linii+trafo, prąd pomiarowy zadany przez miernik, reszta chyba juz prosta, moze tylko teoretycznie prosta