Sposób na zastosowanie silki i peszli

Witam!

Jako zwolennik prowadzenia instalacji w peszlach, długo zastanawiałem się jak to zrobić w domu który właśnie zamierzam wybudować. Problem jest tego typu już ściany nośne będą wykonane z silki o grubości 18 cm, więc robienie głębokich bruzd jest w tym wypadku znacznie utrudnione, a dodatkowo przy tak cienkiej ściance mocno ograniczone (wg wytycznych producenta silki, co do wielkości i długości bruzd istnieją pewne ograniczenia związane z ograniczeniem nośności takich ścian).

Zastanawiałem się nad prowadzeniem peszli po podłodze (w warstwie ocieplenia, pod ogrzewaniem podłogowym. Taki sposób nie jest wcale łatwy do wykonania, gdyż leżące peszle łatwo jest uszkodzić a i tak trzeba z podłogi odpowiednio przejść na ścianę (dodatkowo problemy z układaniem styropianu)

Myślałem o zastosowaniu silki z wydrążonymi kanałami przeznaczonymi pod elektrykę. Jednak ten sposób ma sporo wad i w praktyce, moim zdaniem nie sprawdziłby się. Dodatkowo mamy tu do wykorzystania jedynie pionowe odcinki, a tych akurat jest znacznie mniej niż poziomych, więc problem dalej by pozostawał.

Tak, więc wymyśliłem następująca rzecz.

Po wybudowaniu murów na wysokość 30 cm nad docelowym poziomem posadzki, robimy deskowanie jak pod wieniec na wszystkich ścianach, wkładamy tam peszle, przykręcamy do deskowania gniazdka i ogólnie rozprowadzamy całą sieć peszli aby w przyszłości wsadzić tam kable (zasilające głównie gniazdka oraz kable teletechniczne), zalewamy to betonem (np. na kruszywie keramzytowym) i dalej idziemy już normalnie silką do poziomu 30 cm pod sufitem – tutaj powtarzamy operację (wykorzystując to samo deskowanie i robimy górny poziom pod instalacje – oświetlenie kinkietami, doprowadzenie kabli do rolet, alarmu itp. W ten sposób mamy załatwioną sprawę elektryki i wszelkich instalacji już na poziomie stanu surowego, wraz z osadzonymi puszkami. Pozostałoby tylko porobić pionowe przejścia miedzy poziomami, w których zalane zostały peszle - jednak tutaj nie widzę już problemu, nawet gdyby trzeba było zrobić bruzdy.

Co Panowie myślą odnośnie takiego sposobu rozwiązania problemu?

Witam!

Jedno pytanie:
Jaki spodziewany efekt ma przynieść stosowanie peszli?

Możliwość wymiany przewodów, dokładania przewodów innych niż elektryczne, a dodatkowo zastosowanie cienkowarstwowego tynku (2-3 mm) wewnątrz pomieszczeń, który przy kładzeniu przewodów podtynkowo nie byłby możliwy do zastosowania.

Jeśli dom będzie ci robić firma to za takie “wieńce” skasują cię niemiłosiernie. Bo to oznacza tydzień zabawy z szalunkiem, betonowaniem, przerwy w układaniu kolejnych warstw bloczków nim beton zwiąże. Jeśli będziesz to robił z rodziną to pewnie, że można się bawić. Wydaje też mi się, że podobny efekt osiągniesz szybko i tanio murując jedną warstwę z silki kanałowej bloczkami obróconymi o 90 stopni.

Moim zdaniem dość nowatorski pomysł

pytanie czy to się opłaca czy przeprowadził szanowny kolega jakąś orientacyjną wycenę kosztów ?

koszt szalunków betonu skoro ma być częścią ściany nośnej mogę przypuszczać że zbrojonego+robocizna + odbiór takiego nietypowego połączenia

właściwie skąd masz pewność że nie osłabiasz w ten sposób ściany nośnej ?

nie lepiej maszynowo bez kłopotu położyć te 5 mm tynku ?
przecież i tak zapłacisz za przyjazd ekipy , chyba że tynki położysz sam
troszkę więcej materiału który nie czarujmy się nie jest aż tak drogi w porównaniu do desek gwoździ szpilek straconego czasu

jestem ciekaw jakie jest zdanie forumowicza bresland na ten temat
pomysł ok ale jakie koszty ?

Nie ma co, ludzie to potrafią sobie utrudniać życie! :slight_smile:

  • ale w czym problem - jakie osłabienie sciany (silka nawet) jeśli wykonujemy bruzdy pionowe ???.. -reszte robi sie w posadzce - i tu w peszlu … -w sciany nie wkładałbym peszla - jak już to rurki z “oryginalnymi” giętymi (nie giętkimi) kolanami ( broń Boże ZCL (tzw “harmonijki” ).Poza tym w silce 18" są otwory pionowe .. przy niewielkich umiejetnosciach - wykorzystujemy to i jest GIT.

Wytyczne co do bruzdowania silki - 1



Wytyczne co do bruzdowania silki - 2


Koszt szalunków będzie nastepujący:
-5 zł za mb przyciętej płyty laminowanej z “demobilu” - płyty odpadowe idealnie nadające sie do takich rzeczy.

  • Tuleje dystansowe z pociętych rurek plastikowych elektroinstalacyjnych. 0,25 zł/sztukę – 2 zł/mb (8 sztuk)
  • Śruby spinające (pręt gwintowany M8 - 50 gr za sztukę, a potrzeba będzie przynajmniej 8 sztuk na 1mb) - 4zł/mb , z nakrętkami i podkładkami 4,5 zł/mb
    W sumie wychodzi 11,5 zł/mb
    Jako, że będę potrzebował ponad 100 mb takiego deskowania na każdy"wieniec", to koszt wyniesie ok. 1250 zł, razem z transportem ww. materiałów na budowę będzie to 1500 zł. Zakładam, że deskowanie to zostanie użyte 4 razy (po 2 „wieńce na każdej z dwóch kondygnacji), jednak tylko 50 proc płyt laminowanych będzie się nadawało do ponownego użytku, czyli trzeba doliczyć 3100mb5zł/mb0,5 = 750 zł, oraz tuleje plastykowe na pozostałe 3 „wieńce” 3100mb*2zł/mb=600 zł.
    W sumie całkowity koszt deskowania 1500+750+600 = 2850 zł
    Koszt mieszanki betonowej – 1000 zł dla każdego wieńca – z transportem i jest równy kosztowi silki użytej w to miejsce, więc można tego nie liczyć.
    Pozostaje cena robocizny, którą ciężko będzie mi wyliczyć, ale i tak będę to robił samemu.
    Żeby to jakoś porównać musiałbym mieć jakieś odniesienie do ceny za tą sama usługę wykonaną metodą tradycyjną. I tutaj mam pytanie ile może kosztować ok. 150 punktów wykonanych w peszlach przy silce? (nie licząc materiałów, bo w obydwu metodach pójdzie tyle samo rur osłonowych i przewodów)

Witam!

Ja szanuję Twoje przekonanie kolego bresland, że zastosowanie rurek w instalacji elektrycznej da Ci

Możliwość wymiany przewodów, dokładania przewodów innych niż elektryczne, a dodatkowo zastosowanie cienkowarstwowego tynku (2-3 mm) wewnątrz pomieszczeń, który przy kładzeniu przewodów podtynkowo nie byłby możliwy do zastosowania.

Mimo, że prawdą jest korzyść wynikająca ze skorzystania z cieńkowarstwowych technologi tynkarskich, to reszta rzekomych korzyści bliższa jest pobożnym życzeniom i fantastyce niż prawdzie. Chociaż zamysł jest słuszny, to niestety przedstawiony sposób jego realizacji skutecznie uniemożliwi w przyszłości osiągnięcie zamierzonych efektów.

Aby instalacja w rurkach spełniała wymogi jakie spełniać powinna, to jej wykonanie musi odpowiadać konkretnym kryteriom a nawet sztuce (przez duże S) jej wykonania.

Kilkanaście (kilkadziesiąt) lat temu jednak wykonywanie takich instalacji było na porządku dziennym. I to nie tylko w podtynkowej wersji, ale w większości na zewnątrz ścian. Dziś panuje obiegowa i szkodliwa zarazem opinia, że tynk wszystko przykryje. Można więc rurki układać dowolnymi trasami, nie zważając na ilość łuków czy skrzyżowań i co gorsza pozostawiając tylko dostęp do dwóch końców rury.
Nie pamięta się o tym, że takie wykonanie sprowadza praktycznie do zera to o czym marzysz, czyli wciągnięcie lub wymianę przewodów.
Dziś proponuje się wciąganie przewodów (najczęściej YDYp) przed ułożeniem rur. Jeżeli długość odcinka na to nie pozwala, to tnie się rurę i łączy za pomocą taśmy izolacyjnej i dopiero wtedy montuje się na podłożu rurk z przewodem wewnątrz. Dla mnie to fuszerka, bowiem kiedyś najpierw układano rury a dopiero gdy ułożone zostały wszystkie i nawet zatynkowane przystępowano do wciągania przewodów. Było to doskonałym sprawdzianem wykonanych uprzednio prac i gwaracją, że można to bez problemu (gdy zajdzie taka potrzeba) powtórzyć w odległej przyszłości.
Zasadą było to, że stosowano przewody pojedyńcze, oraz puszki przelotowe na długich odcinkach lub rozgałęźne na łukach.
Dziś niestety sztuka ta w Polsce odchodzi do lamusa.

Dziś bezkrytycznie propaguje się stosowanie do tego celu peszla. Nikt jednak nie mówi o tym, że wąż ten by spełniał pokładane w nim nadzieje musi być na całej swej długości trwale związany z podłożem.
Nikt nie wspomina o tym, że stosowanie przewodów wielożyłowych przy jednoczesnym niestosowaniu puszek wiąże się ze zwiększeniem średnicy rury. Przy czym średnica ta powinna wzrastać w zależności od jej długości (rury) i ilości łuków czy załamów.

Zapomnij więc o tym, że uda Ci się kiedykolwiek w przedstawiony przez Ciebie sposób wykonania wciągnąć lub nawet wymienić jakikolwiek przewód w tak ułozone rury.
Uniemożliwi Ci to luźny wąż pod warstwą styropianu, wielożyłowe przewody, odległości pomiędzy końcami rur oraz brak puszek przelotowych i rozgałęźnych.
Dlatego dla mnie jest to tylko sztuka dla sztuki.

Wiem jak trudno jest zrobić taką instalacje, ale ja już taką jedną u siebie w piwnicy zamienionej na mieszkanie zrobiłem. Było to przyziemie w poniemieckiej willi - ściany ceglane. Przez 2 tygodnie po ok 10 godzin dziennie, robiłem bruzdy zwykłą gumówką. Po morderczej robocie, dopiąłem swego. Dopiero po położeniu nowych tynków wkładałem wszystkie przewody, a że wszystko wcześniej dobrze przemyślałem to nie było z tym najmniejszych problemów.
Jestem skory wydać znacznie więcej za taką właśnie instalację i nie mogę pojąć, dlaczego dzisiejsze technologie stosowane w budownictwie jednorodzinnym nie idą w tym kierunku aby to ułatwić.
Stosowanie silki “elektrycznej”, moim zdaniem nie rozwiązuje problemów, bo największe problemy są na przejściach z jednej płaszczyzny na drugą (narożniki - łagodne zagięcia, przejścia z posadzki na ścianę, robienie otworów pod puszki, tak aby okruchy urobku nie zatkały istniejących kanałów i wiele innych problemów)
Wiem, że mój pomysł jest “dziwny”, ale każdy inny wydaje mi się gorszy. Faktycznie należałoby zamienić w tej metodzie giętki peszel na sztywną rurę i jeżeli dojdzie do realizacji to tak zrobię.
Jeżeli ktoś z Panów robił instalację elektryczną w nowym budynku opartą na “kanalizacji kablowej”, to prosiłbym o podanie orientacyjnie kosztów, lub różnicy cenowej między takim sposobem, a instalacja podtynkową.

Witam!

Dobrze, że rozumiesz powody wykonywania instalacji w rurkach i potrafisz ocenić poprawność jej wykonania.
Spróbuj przemyśleć i przeanalizować sposób stosowany na wyspach.
Wszystkie przewody układane są w drewnianym stropie. Wprawdzie u nas nie wykonuje się w zasadzie drewnianych stropów w budownictwie jednorodzinnym, ale nic nie stoi na przeszkodzie wykonanie wiszącego sufitu z płyt g/k. Można go zawiesić zarówno na profilach czy konstrukcji drewnianej.
Powstałą w taki sposób przestrzeń z powodzeniem wykorzystasz do prowadzenia instalacji elekyrycznych, i innych.
Dodatkową korzyścią jest bezproblemowe stosowanie różnorakich opraw chowanych w sufitach. Wszelkiego rodzaju coraz częściej stosowane zasilacze czy baterie awaryjnego zasilania również tam się zmieszczą. Wentylatory kanałowe również.
Dowolna zmiana usytuowania opraw w przyszłości nie nastręcza żadnego problemu.
Rurki zastosujesz tylko w celu sprowadzenia przewodów do osprzetu.

W moim wypadku, mógłbym wykorzystać stropy żelbetowe monolityczne - jak się tam wrzuci rurki miedzy dolne a górne zbrojenie, to nikt ich podczas zalewania nie uszkodzi, ale pozostaje problem przejścia na ściany - oczywiście da się to zrobić, ale który murarz weźmie się takiej roboty (chyba, że za extra dopłatą, a i tak nie wiadomo czy dobrze to zrobi - chodzi mi o przejście ze stropu na “silkę elektryczną”). W moim wypadku mogę się dogadać z murarzem, że muruje sobie do pewnej wysokości i ma tydzień przerwy, a ja w tym czasie robię swoje.

Zresztą do prowadzenia oświetlenia górnego i tak będę wykorzystywał zatapianie rurek w stropie żelbetowym, a co do opraw, znajomy elektryk mówił mi o ciekawym wynalazku który spotkał pracując za granicą, a mianowicie specjalne oprawy które są jednocześnie uchwytami dla podwieszanych lamp - rozstawia się je nadmiarowo i zalewa betonem przy wykonywaniu stropów, w efekcie końcowym mamy na suficie cała siatkę takich opraw i możemy sobie dowolnie rozmieszczać oświetlenie. Niewykorzystane oprawy zaślepia się dedykowanymi dekielkami, przez co staja się one prawie niewidoczne.Znajomy próbował nawet wprowadzić na nasz rynek taki produkt i uruchomić jego produkcję, ale, że zainteresowanie było nikłe to i nic z tego nie wyszło. Została mu tylko jedna sztuka, jak będę się z nim widział to zrobię zdjęcie tego ustrojstwa i przedstawię tu na forum.