Mam stary dom, w nim instalację, która częściowo była wymieniana przez dość przypadkowych „fachowców” w czasie kilku remontów na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, częściowo zaś ta instalacja to jakieś zamierzchłe dzieje rodem jeszcze z głębokiego PRLu, też robione „po kosztach”. W skrzynce jest pewnie z dziesięć wyłączników nadprądowych, jest tam cała masa kabli, raczej bałagan. Wyłącznika różnicowoprądowego nie mam, zapewne dlatego, że tylko ta nowsza część domu ma w ścianie drut trójżyłowy. Oprócz standardowego wykorzystania prądu do oświetlenia domu i zasilenia „zwykłych” sprzętów dodatkowym odbiornikiem prądu jest mały bojler. Do zaopatrzenie w wodę mam pompę na dnie studni zasilaną trójfazowo.
Od kilku miesięcy instalacja płata mi figle. Wygląda to tak, że jednoczesne włączenie kilku odbiorników powoduje widoczny spadek wydajności tych urządzeń. Przykładowo: włączenie suszarki do włosów lub podgrzewanie wody w bojlerze powoduje bardzo wyraźny spadek jasności oświetlenia. Z tym mogę jakoś żyć, ale prawdziwym problemem jest słabość pompy. Biedactwo próbuje napompować hydrofor do pełna, ale okazjonalnie nie jest w stanie osiągnąć tego ciśnienia, które spowodowałoby automatyczne rozłączenie. Zamiast więc konkretnie się włączyć, napompować do oporu i się rozłączyć, to może długo pompować, po czym jest rozłączana przez aparat, którego nazwy nie znam.
Dodatkowo, niestety od czasu do czasu są skoki napięcia i palą mi się odbiorniki, najczęściej tracę żarówki, dzisiaj poleciał bezpiecznik w listwie zasilającej komputer. Czasami tracę jakiś zasilacz do laptopa lub telefonu.
Dodam jeszcze, że jakieś dwa lata temu miałem podobny problem, strasznie nawojowałem się z zakładem energetycznym, że mają problem, dostarczają słaby prąd i w ogóle . Na koniec jednak okazało się, że jeden wyłącznik nadprądowy był źle dokręcony i się tam iskrzyło. Po tamtym doświadczeniu teraz też od razu sprawdziłem, czy nie ma żadnych iskrzeń na wyłącznikach w skrzynce, ale wydaje się, że tam nic się nie dzieje (ale dalej nie mam zaufania do tych wyłączników).
W opisanej sytuacji nie wiem, czy winić elektrownię, że dostarcza lichy prąd, czy też problemu szukać w instalacji domowej. Czy ktoś może podpowiedzieć, co może być przyczyną?