Witam ! W jednej ze swoich wypowiedzi kolega Krystyn cytuje moje zdanie, które brzmiało: Różnicówka nie chroni przed głupotą - koniec cytatu. Podtrzymuję swoją wypowiedź. Wyłacznik róznicowo-prądowy jest najskuteczniejszym srodkiem ochrony przed porażeniem prądem elektrycznym ale nie chroni przed głupotą. Jesli ktos chce zostać porażony prądem za wyłącznikiem zrobi to następująco: Stanie na podłożu o dużej izolacji…i jednoczesnie dotknie obiema rekami róznych przewodów roboczych L i L lub L - N. W takim przypadku wyłącznik różnicowoprądowy nie zadziała wcale..obwód prądu rażenia zamknie się przez serce.Taki byl sens mojej wypowiedzi !!!
Przecież to sprawa oczywista i jasna jak słońce, więc nie rozumię skąd u Ciebie takie zdenerwowanie. Proponuję odpuszczać wypowiedzi małopoważne i mijające się z podstawowymi zasadami. Komentowanie ich sprawia, że na forum robi się śmietnik. Jeżeli pytanie jest poważne to i odpowiedzi takie będą.
Co do różnicówki, słyszałem jak w ubojni gościu został przy maszynie chociaż pracował urządzeniem w II klasie ochtonności. Dlaczego? Bo rozbierając mięso taką piłą złapał przewód zasilający, niestety L. Bezpiecznik zanim wyłączył (zwarcie nie metaliczne) gościu zszedł z tego świata.
Kolejny sztandarowy przykład to suszarka do włosów (II klasa), wanna z tworzywa sztucznego i metalowa bateria.
Czy nie warto stosować różnicówki nawet w obwodach z których zasilane są urządzenia w II klasie?? Moim zdaniem warto i bezwzględnie trzeba chociaż jak piszesz, to i ona nie zawsze zadziała. Pozdrawiam
Witam ! Rozumiem, że tutaj na serwerze są sami fachowcy, ale ja w swiecie rzeczywistym mam stale pytania od elektryków z grupą pomiarową Z pytan tych i sugestii wynika, że im różnicówka dziala przy asymetrii prądu upływu między L i N
Ukazuje się wydawnictwo Muratora dotyczące remontu w mieszkaniu. W jednym z artykułów, autorowi wyszło, że wyłącznik różnicowy jest czuły na asymetrię prądu obciążenia..
może chodzi o upływność do konstrukcji budynku lub innych elementów. Nie mówiąc o przewodzie PE. Bo wg mojej wiedzy upływność pomiędzy L i N nie ma prawa wyzwolić różnicówki.
Nie bardzo rozumiem tych upływności ale:
wyłącznik RCD reaguje na wynik sumy geometrycznej wektora prądu w przewodzie L i powracającego prądu w przewodzie N. Prąd upływu z przewodu L można wyznaczyć bo znamy napięcie i ewentualnie rezystancję upływu, natomiast w przewodzie N trudno określić wektor napięcia, jego długość (moduł) nie powinien przekraczać kilku procent napięcia z przewodu L ( oczywiście mówimy o sieci TN), więc czy warto nim się wogóle zajmować?
Przyjmując układ trójfazowy to przy jednakowym pradzie upływu z każdej fazy suma geometryczna wektorów daje zero i to widzi wyłącznik RCD. Więc prawdą jest, że wyłacznik RCD reaguje na różnicę prądów upływu.
Tak sobie przypomniałem teorię i chyba nie zrobiłem błędu?