Czy ktos z Was widzial moze lub slyszal jak zachowuje sie roznicowka 300mA podczas porazenia? Tzn czy wyzwala czy nie - czy stanowi w praktyce jednak jakies zabezpieczenie od porazen czy juz nie.
(prosze nie tlumaczcie mi, ze wg zasad 300mA nie jest roznicowka chroniaca od porazen bo to wiem).
???
Wiadomo, że wyzwoli jeżeli popłynie przez delikwenta około 300mA. Jak również wiadomo prąd rażeniowy o wartości około 30mA przepływający przez ciało czlowieka przez odpowiednio długi czas uśmierci go. Czy wyobrażasz sobie co dzieje się z delikwentem, przez którego przepływa prąd o wartości dajmy na to 200mA. Proszę, tylko nie próbuj zmierzyć tego na sobie bo już więcej nie pojawisz się na tym serwerze.
Pozdrawiam Michał J.
Ja to co napisales wiem. Pytam sie tylko, czy wyzwoli przy porazeniu, czyli czy poplynie ok 300mA. Wiem, ze nie jest to prad bezpieczny (delikatnie mowiac), ale jezeli spowoduje wyzwolenie to porazony ma duze szanse nie odniesc powazniejszych urazow.
Witam !!!
Czy popłynie, czy nie? To zależy oczywiście od rezystancji ciała porażonego w danej chwili, rezystancja ta zależy od wielu warunków (temperatury,wilgotności, stanu psychicznego, drogi przepływu prądu itp.). Generalnie przyjmuje się średnio rezystancję 1000 ohm. Tak więc przy porażeniu “typowym” napięciem tj.220V popłynie prąd około 200mA. Różnicówka zapewne nie pobudzi się i po chłopie.
Nawet w świetle przepisów prawa z tego co wiem wyłącznik różnicowoprądowy o czułości 300mA nie stanowi zabezpieczenia od porażeń tylko jako zabezpieczenie przeciwpożarowe.
Pozdrawiam
Michał J.
Oczywiście, że wyłączy. Wyłączniki różnicowe ograniczają czas przepływu
prądu razeniowego. W tym przypadku czas będzie dłuższy. Jeśli wył. 30 mA
ma czas 0,04 s , to 300 mA ma np. 0,4 s., a prąd popłynie taki jaki zdąży
urosnąć w tym czasie.
Pan Andrzej powinien zewryfikować swoje poglądy. Może odwrócimy sytuację, co musi być spełnione aby doszło do zadziałania tekiej różnicówki? Musi popłynąć prąd większy niż wspomniane 200mA. Aby taki prąd popłynął przez człowieka musi on być mokry, stać na uziemionej posadzce, dotknąć bezpośrednio przedmiotu pod napięciem co najmniej 200V, porażenie będzie krótkie ( czas własny różnicówki) ale “treściwe” skórcz wszystkich mięśni, jeśli to przeżyje i nie zginie od uderzenia np. głową w sedes, to będzie żył choć trochę oszołomiony.
W każdym innym przypadku niestety wystąpi " zejście śmiertelne" a jest to prawdopodobieństwo oceniam na 90%. Pozostałe 10% wystarczy aby elektryk, który to zbydował czuł się conajmniej zagrożony i to niekoniecznie porażeniem .
To prawda, trochę przesadziłem. Różnicówka 300 mA może zadziałać już od
150 mA ,ale nie musi. Przy oporności na pewno większej od 1000 ohm
prąd rażeniowy może być za mały do wyłączenia .A jeśli nawet wyłączy to już
będzie za póżno.
ten typ zabezpieczeń różnocow-prądowych są totzw. wyłączniki p.poż anie
typowo od porażeń
Panowie (i Panie)!
zabezpieczenie nie musi koniecznie bezpośrednio chronić przed porażeniem. Wyłącznik instalacyjny B16A, wkładka bezpiecznikowa WT-1/F, 100A, nawet wyłącznik o prądzie znamionowym 630A też mogą być elementem ochrony przeciwporażeniowej! Pamiętacie taką nazwę “zerowanie”? Teraz to się nazywa “samoczynne wyłączanie”, ale zasada jest ciągle ta sama. Skoro możemy zapewnić ochronę przed porażeniem licząc na zadziałanie zabezpieczenia nadprądowego, to tym bardziej zabezpieczymy obwód przy zastsowaniu zabezpieczenia o prądzie wyzwalającym rzędu 300 mA. Oczywiście zakładam, że mówimy o obwodzie TN-S, a nie o byle jakiej instalacji z na przykład betoniarką podłączoną dwużyłowym oponiakiem wytkniętym do gniazda i “podpartym” zapałką.
Panie MB, błednie Pan rozumuje licząc na zadziałanie zabezpieczenia nadprądowego. Jeżeli nastąpi n.p przebicie izolacji silnika elektrycznego to prąd płynący w w pętli zwarcia może być mniejszy od prądu znamionowego bezpiecznika, czy wyłącznika instalacyjnego. W takim przypadku napewno nie wystąpi samoczynne wyłączenie, a dla obsługi wystąpi zagrożenie porażenia śmiertelnego. Podobny przypadek można rozważyć w obwodzie z wyłącznikiem RCD o prądzie 300mA gdzie w przypadku przebicia izolacji prąd różnicowy jest większy od 30mA a mniejszy od zadziałania RCD czyli około 200mA.
Troche z innej beczki…Pojawiają sie określenia na wyłączniki różnicowo-prądowe typu zabezpieczenie od porażeń albo przeciwpożarowe. Czuję w tych wypowiedziach “woń” kursów organizowanych przez COBR.
Dyskusja jest dość ciekawa tylko nikt Panu MP nie dał odpowiedzi na postawione pytania. To czy rażony padnie trupem czy nie zależy od wielu czynników między innymi od tego czym dotknął np. części czynnej.
Wracając do pytania pierwotnego to:
różnicówka “przy porażeniu” zachowyje sie tak jak każdy inny wyłącznik, wyłączy lub nie i zależy to od wartości prądu rażeniowego i czasu jego przepływu, przecież prad rażeniowy to każdy prąd płynący przez rażonego.
Różnicówka jakakolwiek by nie była może z powodzeniem służyć do zapewnienia ochrony przed dotykiem pośrednim, nawet gdy prądy nastawione różnicowe będą rzędu kilku lub więcej amperów.
Uwaga w nawiasie jest nieprawdziwa - każda różnicówka moze chronić od porażeń.
Ja sie pytalem poprostu czy w praktyce prad razeniowy osiaga prad zadzialania (ok 150mA?) czy nie. Wiem, ze to zalezy od wielu czynnikow, ale myslalem, ze sa ludzie ktorzy na wlasne (lub cudze
) oczy widzieli ze zadzialal/niezadzialal. (oczywiscie nikomu nie zycze takich obserwacji…)
Pozdrawiam
W Polsce co roku kilka osób “widzi na własne oczy” tekie rzeczy ale nie maja juz mozliwości o tym pisać na FORUM. Ci którzy “widza to na cudze oczy” starają sie robić wszystko żeby “widzących” było jak najmniej.