Czy jest prawdą, że w przypadku wyłączników i przekaźników różnicowoprądowych zabezpieczających zbiorczo kilka obwodów brak wyłączników lub rozłączników z rozłączalnym torem N na początku tych obwodów bardzo utrudnia znalezienie uszkodzenia polegającego na doziemieniu żyły N?
Od strony teoretycznej widzę, że tak jest. A jak to wygląda w codziennej praktyce?
Wrzucam to pytanie pod zakładkę “pomiary” mając nadzieję, że zaglądają tu najczęściej praktycy, czyli elektrycy z pierwszej linii frontu walki z uszkodzeniami instalacji.
Kolego Marcinie dlaczego uważasz, że teoria i praktyka to dwie różne sprawy?
Jest tylko jedno ale, należy używać wyłączników nadprądowych sprzęgniętych z wyłącznikiem toru “N”. Wówczas producent musi zapewnić takie działanie, że przy zamykaniu wyłącznika najpierw zostaje połączony tor “N” a później tor “L”, natomiast przy otwieraniu musi być odwrotnie najpierw “L”. Nie zapewniają tego wyłączniki nadprądowe dwubiegunowe np. S192.
“Dlaczego uważasz, że teoria i praktyka to dwie różne sprawy?”
Po pierwsze: teoretycznie największą prędkością samochodu osobowego na terenie niezabudowanym jest 90 km/h.
Po drugie: sam widzisz, że odzew na moje pytanie jest prawie żaden.
I tak też wygląda moje doświadczenie z kontaktów z praktykami. W przybliżeniu 5 % z nich zetknęło się z problemem szukania doziemienia w instalacji. Czyli może jednak nakłady na rozłaczniki instalacyjne z rozłączalnym torem N są niewarte pożytków wynikających z ich zastosowania?
Do swojego pytania dodam jeszcze drugie: Panie i Panowie pomiarowcy - jak radzicie sobie z pomiarami stanu izolacji w przypadku wyłączników instalacyjnych jedno- lub trzybiegunowych?
Panie Marcinie, sam Pan dał odpowiedź że tak. I istotnie tak jest w praktyce, ale to nie jest utrudnieniem, tylko wydłużeniem czasu usunięcia usterki (uszkodzenia). Zwłaszcza jeżeli tego typu usterka wystąpi w rozbudowanym obwodzie sterowania.
Jest jeszcze inny aspekt związany z likwidacją tego typu uszkodzeń, to stereotyp myślenia osoby zlecającej naprawę. Jeżeli elektryk szybko usunie uszkodzenie, to osoba zlecająca powinna być bardzo zadowolona że tą usterkę usunięto szybko. A w rzeczywistości, komentaż zleceniodawcy " to była żadna usterka " i ekwiwalent za naprawę groszowy.
Podobnie jest z pomiarem stanu izolacji, w przypadku obwodów zabezpieczonych wyłącznikami instalacyjnymi typu S302, S304, które skaracają czas wykonywania pomiarów, co jest dla osoby wykonującej pomiary plusem, a z punktu widzenia zlecającego minusem (na niekorzyść osoby wykonującej pomiary).
Sorry !!! Panie, czy Kolego Czesławie…!!! Tak jest na całym świecie, gdy się zrobi coś za szybko, to może to być różnie postrzegane przez zleceniodawcę.. Mój znajomy pracował w USA, student zresztą, pracował przy sprzątaniu prywatnej kliniki medycznej. Dostał zakres prac na 8 godzin…zrobił w ciągu 6 godzin. Jego przełożony, zresztą czarnoskóry obywatel amerykański powiedzial mu po koleżeńsku, że nie można zrobić pracy zaplanowanej na 8 godzin w ciągu 6 godzin, bo inaczej będzie miał zapłacone za 6 godzin.
Można też postawić zarzut złej jakości robót…za szybko zrobione…to pewnie fucha !!!
jak przemyślę temat odpowiem Koledze Marcinowi.,..ale teraz nie mam nastroju…