Na początku zastrzeżenie: chciałbym prosić, żeby na ten temat wypowiedzieli się Koledzy (może Koleżanki też), którzy angażują się bezpośrdnio w budowę rozdzielnic niskonapięciowych.
Jak ustawiacie priorytety przy wykonaniu rozdzielnicy? Znaczy się, co Waszym zdaniem jest najważniejsze?
Opcje:
Ogólna dostępność podzespołów w maksymalnie prefabrykowanej postaci, co powoduje zdecydowaną oszczędność czasu wykonania, niestety często zwiększonym kosztem zakupów.
Kupno obudowy i wykonanie środka maksymalnie we własnym zakresie - oszczędność wydatków, ale kosztem czasu wykonania.
Jeżeli wykonuję rozdzielnice w firmie montażowej z zapleczem technicznym i dobrymi monterami to składam ją z możliwie podstawowych elementów, tj. oddzielnie mam szafy, obudowy wyposażenie do nich i oddzielnie aparaturę elektryczną, okablowanie, korytka, zaciski itp. Takie podejście pozwala mi na optymalne wykonanie pod względem technicznym (choćby rozmieszczenie rozłączników - czasem w prefabrykowanych “gotowcach” nie jest ono właściwe dla konkretnej rozdzielnicy) oraz jest ekonomiczne bo zysk na robociźnie jest pomijalny (i tak mam koszty stałe pracowników).
Jeżeli wykonuję rozdzielnicę systemem tzw. “garażowym” (nie mylić z amatorszczyzną i tandetą) wtedy skłaniam się do zastosowania prefabrykowanych “gotowców” bo tutaj uwidacznia się wpływ możliwości technicznych wykonawcy oraz czasu wykonania. Z ekonomicznego punktu widzenia tutaj sprawa się komplikuje bo wiadomo, że licząc po kosztach materiałów prefabrykowany “gotowiec” jest droższy niż kupowane elementy oddzielnie (aparatura łączeniowa: rozłączniki, wyłączniki, gniazda bezpiecznikowe itp.). Ale posumowując może to być korzystniejsze rozwiązanie.
Może ktoś wrzuci swoje trzy grosze, czy tylko instalatorzy i pomiarowcy są na tym forum?
Pochwalę tu kol.HPL, ponieważ lubię stosować systemy Hensela. Uważam, że ten stopnień prefabrykacji powinien zadowolić szerokie grono klientów.
Poza tym jest MiCAD, który ułatwia życie (choć nie przenosi DXF-u do AutoCADa - a powinien).
Sądzę, że dla średniego i dużego przemysłu liczy się oszczędność czasu, a co za tym idzie pieniędzy na projekty i wykonastwo.
Z większych rozdzielnic nn lubię stosować te z członami wysuwnymi. Nie bardzo sobie wyobrażam w dzisiejszych czasach (mam na myśli chore terminy na projekty i wykonastwo) bawić się w składanie śrubek do kupy. Raczej zawsze coś braknie - i to pewnie już przy montażu, u Inwestora.
Jest jeszcze kwestia finansów, ale jak by tak wszystko zbilansować to może prefabrykacja nie wyjdzie tak drogo.
Ja wychodzę z założenia, że rozdzielnica prefabrykowana a wyposażenie pól wg potrzeb.
Dziękuję Kolegom za wypowiedzi
Jest jeszcze jedna sprawa: lema pisał o kosztach - niestety nie uwzględnił tego, że wykonywanie z detali (na pewno bardziej “dopasowane” do określonej potrzeby) wymaga zaangażowania sporej grupy fachowców, co w dużej firmie wiąże się z dodatkowymi tzw. kosztami firmy. Bilans dosyć często wychodzi na korzyść prefabrykatów, przy założeniu identycznego poziomu jakości i bezpieczeństwa. Jest też kwestia prób i pomiarów - stosując prefabrykaty z próbą typu ma się spore ułatwienia.
Dzięki za pochwałę Arkowi. MiCad już niebawem będzie edytował .dxf’y czytelne przez większość programów - przy takiej prostocie programu nie udało się uniknąć tego problemu. Wiosną pojawi się też możliwość rysowania schematów, co jak na darmowy program powinno się podobać użytkownikom. Arek - zajrzyj na stronkę i obejrzyj system SAS+ do 630A
Acha … Mega Cad już czyta
Panie Krzysztofie przecież napisałem, że w takiej firmie ta grupa fachowców pracuje stale, więc nie są oni dodatkowym kosztem. Zresztą sam Pan podał kryterium:
2. Kupno obudowy i wykonanie środka maksymalnie we własnym zakresie - oszczędność wydatków, ale kosztem czasu wykonania.
Ale odbiegamy trochę od tematu. Ja się co do swoich kryteriów wypowiedziałem i jestem ciekaw innych opinii
Witam
Może warto rozpatrzyć temat z kilku płaszczyzn:
Duża firma produkująca rozdzielnice : ma jakąś autonomiczną produkcję, będzie starała się przede wszystkim ją oferować, w krytycznych przypadkach dokupić elementy “pod wymagania klienta”, ale maksymalnie będzie chciała wykorzystać własny potencjał. Wady tego rozwiązania, to długi czas wykonania, koszt (z reguły duże koszty własne firmy) i niestety w mniejszym lub większym stopniu tzw “rzeźbiarstwo”
Mała firma produkująca, bazująca na zakupach w hurtowni : Żeby wygrać przetarg musiała minimalizować koszty, więc raczej kosztem jakości. Zalety: czas wykonania względnie krótki, mała “kasa”. Niestety wady to w/w rzeźbiarstwo i kłopoty serwisowe. Czasami (ale rzadko) zdarzają się przypadki kupowania przez takie firmy gotowych prefabrykatów i montaż ich w dużej jakości. Szkoda, że rzadko. Częściej takie firmy reklamują się sloganem: jesteśmy najtańsi w okolicy
Grupy remontowe dużych (mniejszych też) zakładów przemysłowych: …i o to chodzi! Duża ilość elektryków, którzy mogą bardzo szybko i sprawnie popełnić zarówno projekt jak i wykonawstwo - potrzebują tylko wsparcia w pomocach projektowych i prefabrykatach. Mamy takie przykłady. Niestety - często szefostwo takiego dużego zakładu nie zniża się do zauważenia korzyści płynących z wykorzystania własnego potencjału, a różne interesiki robione kosztem zakładu powodują kierowanie zamówień na zewnątrz. Zakupy robi zaopatrzenie, ale nie tam, gdzie trzeba, lecz tam, gdzie najwięcej prywatnie można zyskać
…i co z takim problemem robić?
Podstawowa prawda: “nie ma rzeczy dobrych i tanich” niestety nie do wszystkich dociera, chociaż wydaje się wręcz dogmatem