Witam …
Czy koledzy znają jakiś zapis nakazujący produkcję / sprzedaż urządzeń elektrycznych o współczynniku mocy biernej nie wykraczającym poza zakres nie objęty opłatami za przesył mocy biernej ? Dokładnie cos fi=0,93 - 1.
Pytanie dotyczy dokładnie o lampy LED i świetlówkowe.
![]()
W niemałym obiekcie handlowym wymieniono świetlówki na LED-y. Miało być taniej. Po kilku dniach wielka awaria. N-y to rozdzielnic obwodowych zostały pozbawione izolacji. Analizator parametrów wykazał kosmiczne przekroczenia wszystkich harmonicznych.
Taki był finał wymiany świetlówek na LED-y.
To jest właśnie powód dla ktorego zadałem pytanie. Sprawne lampy świetlówkowe choć “zjadają” kWh mają indukcyjny współczynnik (w ogóle albo niewiele wykraczający poza w/w zakres). Przyjechała firma, obiecała cuda z oświetlenia LED i … zrobiłem wstępna analizę rejestratorem … efekt : lwia część oszczędności pójdzie na pokrycie opłaty dystrybucyjnej za moc bierną pojemnościową (cos fi = 0,95)
A co z prądem w N?
Nie założyłem cewki na N … pomiar był robiony na szybko - tylko do celów sprawdzenia współczynnika i poprawności zadeklarowanej mocy. Czy mogę się spodziewać czegoś niepokojącego w N ?
De facto wokół sprawy zaczyna się robić zamieszanie coraz większe, więc nie wykluczone, że zostanę poproszony o szczegółową analizę - wtedy zagłębie się dokładniej w ten prąd (N) , w harmoniczne - zbadam je wtedy na podstawie większej części zmodyfikowanego oświetlenia. Teraz rejestrator wpiąłem w obwód tylko jednej sali (5 lamp : 2x24W). Wyniki są co najmniej niepokojące, chwilowe wartości : P=252W; Q= 78 W; cos fi=0,95.
Jak wstępnie obliczyłem, to koszt mocy biernej będzie zbliżony do zużycia mocy czynnej przez tą samą ilość lamp !
Dlatego szukam informacji, czy aktualnie można sprzedawać lampy z takim współczynnikiem ?
Problem jest szerszy bo dotyczy wszystkich odbiorników z przetwornicami .
A ciekawe czy producent tych " lamp" napisał jaka jest ich moc czynna. Ludzie kupują i wierzą w brednie 21 W = 100W .
W odp. na własne pytanie znalazłem poniższą dyrektywę :
http://www.osram.pl/media/resource/HIRE … 9/2012.pdf..
… ale niewiele ona reguluje co do lamp LED - zamienników tradycyjnych świetlówek , a zwłaszcza nie wiele ( właściwie nic) mówi o współczynniku mocy o charakterze pojemnościowym.
To jest ta słynna dyrektywa w której piszą że rtęć jest szkodliwa i ma być wycofana , ale my o tym jako konsumenci wiemy i dlatego mamy ją stosować. Za te sformułowanie pani komisarz dostała chyba duże gratyfikacje od towarzystwa wzajemnej adoracji lamp energooszczędnych. Bo kazała wycofać żarówki i dać szkodliwe energooszczędne.
Mnie jedna sprawa zastanawia. Nie wiem jak u Was w Polsce ale w Tarnowie modna jest termomodernizacja obiektów należących do gminy. Zakres termomodernizacji obejmuje również wymianę opraw np w przedszkolach na LED-owe.
Z kolegą rozbieramy właśnie problem tej wymiany pod kątem ewentualnej szkodliwości dla dzieci.
Z firmą z którą współpracuję złożyliśmy ofertę na takie cudo, to teren PGE. Za temat się wezmę jak będzie wygrana, ale znając życie pewnie będę 2x droższy od “kafelkarza” ![]()
Jest jakiś ślad, w wszystkich ofertach do przetargów widzę współczynnik 0.95 , a w jednej z informacji znalazłem normę że lampy muszą spełniać zapisy normy oświetleniowej PN-EN 13201.
dokładnie tak jest w sytuacji która mnie zainspirowała do rozpoczęcia tego tematu … tyle, że wykonawca nie dopowiedział, że chodzi o współczynnik o charakterze pojemnościowym (co radykalnie zmienia postać rzeczy).
Sytuacja o której piszę dotyczy dokładnie szkoły z oddz. przedszkolnymi … firma modernizująca oświetlenie zaoferowała “cudowne oszczędności” .. jednak rzeczywistość wieje fikcją, jednak normę …12464-1 przedstawiciel i wykonawca mają za nic. Aż się prosi przestrzec przed tą firmą, jaką nieuczciwą konkurencją wobec normalnych przedsiębiorców (działają w całej Polsce, chwalą się kapitałem zagranicznym). Przedstawiciel Philipsa “wymiękł” z uśmiechem na twarzy przy rewelacjach oszczędności energii oświetlenia LED wątpliwej firmy i naturalnie odpadł ze swoją ofertą - jako mało konkurencyjną . Tylko przypadkiem “te przekręty” ujrzały światło dzienne - pech chciał że w szkole nadszedł czas okresowego przeglądu instalacji elektrycznej, a “cudowni sprawcy oszczędności” nie wiedzą co to ochrona przeciwporażeniowa opraw oświetleniowych … i tak niechcący rozpętuje się coraz większe … eh, teraz to już robota dla prawnika.
Wątpię, żeby taki przepis był bo dotyczyłby opraw stosowanych na terenie Polski.
Standard polskiej branży oświetleniowej a w zasadzie polskich “producentów”.
Panowie sprzedający oprawy nie widza różnicy pomiędzy PF a sprawnością zasilacza. Co lepsi nawet nie wiedzą o sprawności systemu pod względem optyki. 140lm/W, 150lm/W, tak ale źródła a ile ma oprawa?
Zaczynają się schody.
Elektrycy w firmach - klientach, utrzymanie ruchu, też o technice LED ma średnie pojęcie.
Firmy oświetleniowe gwarantują czasem współczynnik TH poniżej 20%, czasem poniżej 10% a nawet spotkałem się z zapisem o THD<1%, tutaj pewna firma pomyliła branże elektryczną z akustyczną chyba.
Podstawowy argument oświetlenia LED, czyli mniejszy pobór mocy (CZYNNEJ) zawsze argumentowany jest kalkulacją “pański metahalogen o mocy 300W pobiera tak na prawdę 380W a nasza oprawa LED 100W pobiera 100W.” Kalkulacja prosta, wybór też… Prawda okazuje się inna.
Już nawet nie ma informacji czy te 100W dotyczy mocy diod LED czy mocy pobieranej przez oprawę.
Ale towar sprzedany:)
Diody LED, cudem i lekiem na wszystko jak aspiryna w Brytyjskiej medycynie ![]()