Pytanie do Panów Elektryków - przyczyna pożaru?

Temat można kontynuować ale przestańcie juz panowie mówić o zjawiskach elektromagnetycznych w przedłuzaczu bo może to wygląda na mądrą dyskusje ale wg tylko wygląda.

Baro prawdopodobne jest normalne przeciążenie przewodu przy braku odpowiedniego zabezpieczenia.
Poza zwykłym nagrewaniem się przewodów od obciążenia istotna sprawą mogły być te złodziejki oraz zły stan zacisków przyłączeniowych w gniazdku przedłużacza lub we wtyczkach urządzeń przyłączonych do tych złodziejek. Zazwyczaj na stykach i zaciskach zaczyna się grzanie , które potrm nagrzewa miejscowo przewód przy gniazdku ,szybko osłabia się tam izolacja gwałtownie wzrasta prąd i cały przedłużacz zaczyna płynąć.

Watowane zabezpieczenie to temat na nowy rozdział.
Już sam fakt ,że było watowane jest obciążający tak samo jak pijany kieroca uczestniczący w wypadku. Nie zawsze być może to wina alkoholu ale zawsze będzie winny.

Witam Kolegów na Forum.

Czy my jesteśmy od uświadamiania innych ?
Czy od wykonywania własnej pracy ?

A ja miałem wczoraj !
Teren budowy (kilkanaście km od Sosnowca). Ruch, praca wre, sporo wykonawców w różnych branżach.
Hudraulicy-pomocnicy (młodzi ludzi) szlifują końce rur metalowych. Będą spawane - spawarką elektryczną.
Stanowisko pracy w miarę właściwe.
Pod stojakiem ładny przedłużacz na bębnie - nie rozwinięty
Dotykam przedłużacza - chłodny.
Porozmawiałem z młodymi ludźmi - wytłumaczyłem co się z przedłużaczem może stać. Rozwinęli !
Być może uniknęli nauczki życiowej.

witam.
Temat stary,ale podobną historię opowiedział mi były pracownik energetyki.
Podłączali zasilanie do młyna.Zasilanie było wykonane poprzez nierozwinięty
kabel,znajdujący się na drewnianym bębnie kablowym.Mało brakowało a doszłoby
do pożaru młyna.Było to w czasach PRLu. :lol: