Witajcie
Instalacja 3-fazowa, układ tn-s. Każda faza zabezpieczona oddzielną jednofazową różnicówką.
Z rok temu zauważyłem bardzo sporadyczne lekkie miganie światła w łazience. Było to na tyle rzadkie zjawisko (pare razy w roku), że zignorowałem je.
Od 2 tygodni problem znacznie się nasilił i zaczął być obserwowalny we wszystkich pomieszczeniach zasilanych z tej samej co łazienka fazy. Na dwóch pozostałych fazach wszystko w porządku.
W końcu w kulminacyjnym momencie, światła zupełnie zgasły i to, co ciekawe, w całym domu tzn na innych fazach również.
Pobiegłem szybko do tablicy przekonany, że coś tam wywaliło, tymczasem zanim do niej dotarłem napięcie nagle wróciło. Na tablicy nic nie wyskoczyło. Słyszałem tylko niepokojące bzyczenie dobiegające jak gdyby z nadprądówek podłączonych do różnicówki na tej podejrzanej “łazienkowej fazie”. Przycisk “T” na różnicówce działał normalnie.
Po dokładniejszej inspekcji zauważyłem, że izolacja przewodu neutralnego wchodzącego do różnicówki od dołu jest przytopiona.
Po wykręceniu podejrzanego przewodu neutralnego okazało się że cała jego końcówka schowana w zacisku różnicówki jest mooocno nadpalona.
Przewód o którym mowa to ten zbiorczy, którym prąd “wraca” z obwodów do różnicówki.
Moje pytanie jest takie - czy źródłem problemu był po prostu wadliwy wyłącznik różnicowoprądowy i wystarczy go wymienić (Legrand TX3 25A 30mA)?
Czy jest możliwe, że coś innego “na obwodzie” było odpowiedzialne za awarię różnicówki?
Dla pełnego obrazu - podejrzana różnicówka zasila 3 nadprądówki:
- B10 - górne światła sypialnia/łazienka (led) + wyciąg łazienkowy (20W). Wyciąg mocno eksploatowany (godzinami?!) w BARDZO zaparowanej łazience.
- B16 - górne światła piwnica (led) + gazowy piec 2 funkcyjny (ciepła woda i kaloryfery)
- B16 - kilka gniazdek z minimalnym obciążeniem - router, lampka nocna 2W