Dzień dobry,
Na wstępie zaznaczę że będę bardzo wdzięczny za odpowiedź. Mam nurtujące może dla was proste pytanie. Rozważamy starą instalacje w bloku z wykonanym zerowaniem. Jak to jest z przewodem neutralnym czy przez niego płynie prąd roboczy podczas pracy urządzenia? W moim mniemaniu tak, bo przecież prąd wpływa na urządzenie przewodem L i wraca N (to bada przecież roznicowka czyli prąd wraca neutralnym). W takim razie dlaczego przy zerowaniu czyli podłączenia N i PE razem czy to w gniazdku czy w urządzeniu np. klimatyzatora urządzenie nie “kopie”?
Dla wyjaśnienia w tym układzie nie ma roznicowki została przytoczona dla zobrazowania przepływu prądu przeze mnie.
Dlatego tak się dobiera przekrój przewodów zasilających, by występowały na nich niewielkie spadki napięć (podczas normalnej pracy i sprawnej instalacji). Są spadki, ale niegroźne, nie wyczuwasz ich istnienia. Poza tym grubość przewodu powinna być taka, byśmy płacili za pracę pralki, a nie za grzanie przewodów ją zasilających 
Cholera niestety nie rozwiało to moich wątpliwości. Bo nadal nurtuje mnie, że przecież skoro przewód neutralny czy PEN odprowadza prąd (wypływa z obwodu, który pracuje) to dlaczego on nie kopie? przecież łapiąc za niego to ja jestem najprostszą drogą do ziemi, zamykam obwód innymi słowy
[quote=“A.wasil, post:3, topic:14068, full:true, full:true”]
Cholera niestety nie rozwiało to moich wątpliwości. Bo nadal nurtuje mnie, że przecież skoro przewód neutralny czy PEN odprowadza prąd (wypływa z obwodu, który pracuje) to dlaczego on nie kopie? przecież łapiąc za niego to ja jestem najprostszą drogą do ziemi, zamykam obwód innymi słowy
[/quote]
Dlaczego łapiąc się za niego masz być najprostszą drogą do ziemi jeśli stoisz na izolowanym suchym podłożu. Ciało człowieka mam oporność liczoną w kilo a nawet mega omach w zależności od warunków. A przewód PEN jest uziemiany często i ma bardzo mała oporność. A prąd płynie tam gdzie ma mniejszy opór
no to kolego rozjaśniłeś mi tą zagadkę. Czyli w przypadku połączenia PEN i zakładając ze stoję w zasolonej wodzie i mam bardzo dobrą przewodność. Każda metalowa obudowa by mnie kopała?
Wyobraź sobie Potencjał jako taką półeczkę. Wszystko wokół to takie półeczki, czyli miejsca i przedmioty z Potencjałem. O ile te półeczki są na niewiele różniącej się wysokości, to i jak coś z nich spadnie, to i krzywdy Ci nie zrobi. Panowie Projektanci czytają Bardzo Mądre Księgi, zwane Normami, a potem według rad w nich zawartych dobierają przewody i zabezpieczenia. Panowie Elektrycy elegancko układają te przewody i montują zabezpieczenia, starannie dokręcając śrubki, by półeczki się nie ruszały. Panowie Pomiarowcy co jakiś czas sprawdzają czy półeczki się nie ruszają i czy ogólnie jest bezpiecznie.
A tam gdzie Prąd dają, czyli w Stacji Transformatorowej, jeden przewód starannie i solidnie łączą z Wielkim Uziemieniem, czyli wielkim kawałem żelastwa wkopanym w ziemię. Ten przewód to właśnie PEN. Dzięki temu przewód PEN, o ile nic się nie zepsuje, jest zawsze blisko Ciebie.
Jest jeden przewód, który zawsze jest wysoko. To przewód fazowy L. Należy się bać tego przewodu i nigdy go samemu nie dotykać. Tylko Pan Elektryk może go łączyć i poprawiać.

Moim zdaniem nawet stojąc boso w zasolonej wodzie nie poczujemy kopania przewodu PEN ani N po rozdzieleniu gdyż różnica potencjałów jest albo bardzo niewielka (np gdy robisz to tuż za pobierającym prąd odbiornikiem) albo zerowa (gdy robisz to blisko punktu uziemienia). W instalacjach miedzy N a PE (z rozdziału PE) występują różnice potencjałów rzędu 1V - to na tyle dużo, że gdy zewrzesz N z PE śrubokrętem może nawet pojawić się mała iskierka i wywali różnicówkę (jeśli obwód będzie obciążony), ale zdecydowanie za mała, by cokolwiek poczuć i by prąc zechciał - nawet przez bosego w słonej wodzie - popłynąć.