Proste pytanie o prąd trójfazowy

Zadam , prostę dla większosci smieszne pytanie ale nie wiem tego. Otóż mam w domu instalację z prądem trójfazowym i niestety po ostatniej burzy mam problem , otóz są tylko dwie fazy, sprawdzałem bezpieczniki , te pierwsze co są na strychu, są odbre, zadne dołacze nie jest urwane a podobno sąsiedzi mają 3 fazy. Co ciekawe gdy sprawdzam próbnikiem , tam gdzie fazy nie ma a jest wykręcony bezpiecznik to zaróweczka się swieci, prąd jest, a jak dokrece bezpiecznik to prąd na tym dołaczu zanika, nawet od strony dochodzenia. Czy tak powinno być ? Co to znaczy ? Czy jest to jaie szwarcie, cos z zerem? Proszę o odpowiedz.

Witam!

Mogą być różne przyczyny takiego stanu rzeczy. Najlepiej wezwać fachowca to przywróci prawidłowy stan.

Witam
Napięcie w pozostałych dwóch fazach powoduje indukowanie się pewnego napięcia w przewodzie w którym tej fazy nie ma.Jeśli się przyjrzysz to neonówka będzie świecić słabiej nież w dwóch pozostałych.

Witam.

Kolego Eryk 10 twój próbnik to zapewne wkrętaczek z neonówką, nie zawierzałbym zbytnio jego wskazaniom. A że niedawno w Koszalinie człowiek został śmiertelnie porażony właśnie przez takowy sprzęt ( jemu na nieszczęście nic nie pokazywał) radzę abyś zastosował się do rady kolegi bziko, gdyż przyczyn może być dużo a niewidząc problemu trudno się do niego odnieść.

Witam,

Podpowiem - miałem podobną awarię !!!

Mieszkam w domu prywatnym. Zasilonym trójfazowo. Powodem takiego stanu rzeczy, było przepalenie bezpiecznika na słupie do którego byłem przyłączony.
U sąsiadów było wszystko w porządku, ja natomiast nie miałem wszyskich faz.

Propozuję zgłosić to w zakładzie energetycznym i zwrócić uwagę, iż może to być przepalenie bezpiecznika na słupie. Oczywiście jeśli jesteś pewien, że u Ciebie jest wszystko w porządku.

Pozdrawiam
Łukasz

Zdarzenie opisane przez kolegę Łukasza przypomniało mi stare wspomnienia.

Dawno temu, kiedy miałem może 16 lat, spędzalem na wsi u babci wakacje.
Zabezpieczenie przedlicznikowe był wtedy jeszcze na słupie. Zaś w domu licznik i zabzpieczenie za licznikiem.

Zdarzyła sie identyczna sytuacja.
Wykręcam bezpiecznik - neonówka świeci, a mój pierwszy w życiu miernik LAVO-3 pokazuje 210V (na pozostały fazach jest ok 220V). Wkręcam bezpiecznik napięcie znika. Bezpiecznik oczywiście ok. Po jakichś 2 godzinach sprawdzań doszedłem do wniosku, że bezpiecznik na słupie mimo, że się przepalił, ma jakąś rezystancję i trochę “przepuszcza” prądu.

Teraz się zastanawiam, czy wtedy dobrze myslałem, czy jednak napiecie to pojawiło się na skutek pojemności miedzy żyłami sąsiednich faz. Przyłacze (od w/w słupa) stanowiło 30 m linii napowietrznej (4 nieizolowane przewody) i jakieś 4 m przewodu YDY 4x6

pozdrawiam
DAREK

Witam Kolegów.

W takich przypadkach istotne jest zmierzenie napięcia międzyfazowego, nawet LAVO-3 :

Chyba dam znać elektrowni, niech sprawdzą czy na transormatorze, który jest 100 m dalej są wszystkie fazy, bo nie wiem własciwie czy sasiedzi mają prad w porzadku, tylko wydaje mi sie ze gdyby bylo cos nie tak juz by to zglosili.
U mnie na slupie nie ma bezpiecznikow, tylko idzie odłacz i dopiero pierwsze są przed licznikiem na strychu, ale te jak pisalem sa dobre.

Nie ufać wskaźnikowi neonowemu, istnieją lepsze wskaźniki napięcia, chociażby:

Witam czyżby Fluke T100? również potrafi oszukać, najpewniejsza jest chyba żarówka

Witam Kolegów.

Tak , dosyć pewna ale niezgodna z przepisami

  1. A nie najprościej to sprawdzać napięcie po obciążeniu odbiornikami jednofazowymi?
  2. Po co wykręcać główkę bezpiecznika podczas pomiarów.
  3. Tak jak juz ktoś napisał: zawsze należy posiłkować się pomiarem międzyfazowym.
    A tak a’propo pomiarów międzyfazowych: mierzę napięcie wskaźnikiem diodowym napięcie na BM 100A. Jak przypuszczam, wskaźnik dostał zwarcia wewnątrz. Huknęło - jeden dekiel jego obudowy i płytkę drukowaną wyrzuciło mi z dłoni. Drugi dekiel obudowy został mi w ręku. BM 100A nie wytrzymały. Płytka wskaźnika jak po uderzeniu pioruna - żaden element nie ocalał.
    Niby prosty pomiar, a czasem jaki niebezpieczny.

Witam
Dokończe tylko moją sprawę. Przyczyna tego wszystkiego leżała po stronie transformatora, elektrycy wymienili bezpieczniki i wszystko działa.
A swoją drogą ciekawe to było zjawisko. Ale tak wogóle co za czasy , miesiąc nie było jednej fazy i nikt tego nie zgłaszał i nie naprawiał, kiedyś gdy jedej fazy nie było ze dwa dni to zaraz ludzie się pytali co się stało.
no cóż , ludzie tacy jacys dziwni…

Bo ludzie mają cykora że jak przyjedze energetyka to każe zapłacic za bezpiecznik, motogodziny podnosnika, godziny nadliczbowe monterów, Vat i bóg wie jeszcze co.

Takie czasy.

Kolega też nie zadzwonił bo myslał że sąsiedzi zadzwonią a są siedzi pewno mysleli to samo. A swoją drogą to jak u mnie wyleci faza to zaraz wszyscy wyłażą na korytaż i się pytają co jest grane. Z czasu kiedy kolega założył temat i i kedy go zakończył wynika jasno :slight_smile: że do sasiada i spowrotem ma prawie dwa miesiące drogi. :slight_smile: