Problemy eksploatacyjne rozdzielni SN

Witam Szanownych Kolegów .

Zwracam się do Was z prośbą o opisanie najczęstszych problemów związanych z eksploatacją rozdzielni SN i niedociągnięć w instrukcjach eksploatacyjnych. Piszę prace dyplomową o eksploatacji rozdzielnii i potrzebuję uwag doświadczonych kolegów w tej branży.
Z góry dziękuje za pomoc,odpowiedzi i pozdrawiam.

Szanowni koledzy

Nie proszę Was o gotowe teksty a jedynie o nakierowanie na problemy występujące podczas prowadzenia eksploatacji stacji SN. Bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam

  • fachowość, a właściwie brak pracowników obsługi - konieczne, częste szkolenia na żywym organiźmie, a nie w dusznej sali o teorii (dwa przypadki wyłączania trafa pod pełnym obcviążeniem odłącznikiem),
  • brak standaryzacji obsługi - przeróżne systemy sterowania aparatami (wajhy, korbki, wysuwanie wyłączników), brak szkoleń wykonawców takich rozdzielni -kilka razywidziałem jak w sytuacji awaryjnej człowiek zastanawiał się co nacisnąć i jak wysunąć wyłącznik.
  • w nowego typu rozdzielniach zarówno powietrznych (zabudowanych) jak i z SF6, tak naprawdę nie wiemy co zrobiliśmy, nie widać styków odłączników, zaziemiaczy, tylko jakaś grafika.
  • ze względu na wielość producentów rozdzielni i aparatów nie ma jak rezerwy aparatów bo każdy jest inny i ma inne wymiary. A czas oczekiwania na taki aparat to najczęściej 3-4 tyg.
  • nowe rozdzielnie są bardzo ciasne i nie ma mowy o jakiś późniejszych modyfikacjach (nawet nie za bardzo możńa włożyć przekładnik o lepszej izolacji bo się po prostu nie zmieści)

Witam
Ze swojej strony dodałbym następujące rzeczy:

  1. Bardzo skomplikowane niekiedy systemy blokad, wymyślane przez projektantów albo klientów nie znających dobrze rozdzielnic, a co za tym idzie wypadki uszkodzeń mechanizmów rozdzielnicy, dźwigni do manewrowania, itp. przez obsługę.
  2. Brak rozeznania warunków sieciowych i zjawisk mogących występować w miejscu zainstalowania rozdzielnicy, np. ferrorezonans i w konsekwencji eksplozja przekładników napięciowych (pole rozdzielcze do remontu).
  3. Problemy w dostępie do aparatury zainstalowanej w polach rozdzielczych (celki małych rozmiarów), wynikające z przesadnych oszczędności inwestora (często producent posiada w asortymencie pola o większych gabarytach, ale decydujący głos w wyborze rozwiązania ma nie inżynier a ,menager-ekonomista’').

Zgadzam się z poprzednikiem, że często występuje zbyt duża ilość korbek, dźwigni, kluczy, itp. W konsekwencji obsługa ma problemy z rozeznaniem co wcisnąć, aby zasterować aparatem lub jak posługiwać się narzędziami dostarczanymi z rozdzielnicą. Należy jednak podkreślić, że bardzo często taki stan rzeczy wynika z tego, że klient zamawia rozdzielnicę z tak zróżnicowaną aparaturą, że nie ma mowy o jakiejkolwiek unifikacji. Systemy blokad wymyślane przez klienta lub projektanta są czasem tak skomplikowane, że obsługa nie wie jak manewrować prawidłowo poszczególnymi aparatami. W wyniku tego zdarzają się błędy łączeniowe (np. wyłamanie blokad i załączenie uziemnika pod napięciem). Tak więc do wymienionych punktów dodałbym jeszcze jeden, który właściwie powinien być jako pierwszy ze wszystkich punktów- zamawianie przez klientów aparatury o przesadnie skomplikowanych i nieprzemyślanych systemach blokad. Powinno unikać się stosowania rozwiązań nietypowych (chyba, że w nadzwyczajnych okolicznościach), zamawiający jednak najczęściej zachowują się, jakby nie wiedzieli, że są albumy do projektowania rozdzielnic u każdego liczącego się producenta.

Bardzo dziękuje za cenne uwagi które postaram się jak najlepiej wykorzystać w mojej pracy.
Bardzo dziękuje za pomoc dzięki której moja praca nabierze wigoru i niewątpliwie stanie się dużo atrakcyjniejsza.
Pozdrawiam i życzę samych bezawaryjnych sytuacji.

To co piszą koledzy to święta prawda.
Firmy, które zamontowały rozdzielnię SN i szkoliły z obsługi twierdzą zawsze, że wszystko jest takie proste.
Jak przyjdzie im załączyć coś lub wyłączyć widać na ich twarzach przerażenie.
Co mogą mówić ludzie, którzy to obsługują bardzo rzadko i czasami zastanawiają się jak się do tego dobrać w czasie awarii.
Manewrowanie aparatami mało używanymi na NN,SN,WN i nie tylko, powinny odbywać się obowiązkowo raz na rok w specjalnej sali ćwiczeń gdzie byłaby możliwość przełączania i uczenia się załączać praktycznie.

Sadzę, że dobry fachowiec zdaje sobie z tego sprawę i głośno o tym mówi.
Laicy natomiast myślą, że jak ktoś ma uprawnienia wydane przez “dziadków” to wie wszystko doskonale i nie powinien mieć żadnych problemów.

Chciałbym kiedyś dożyć chwili gdy będę zdawał na uprawnienia
i przy egzaminie będę musiał pokazać praktycznie jak wyłączyć ,czym wyłączyć jaką zachować kolejność, jak pokierować ludźmi, jak zakończyć pracę.
Obecne szkolenia “fikcja na sucho” to kpiny i narażenie obsługi na utratę zdrowia i życia. Przykre jest to, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami

Jak do tej pory nikt nie potrafi skutecznie wyegzekwować umiejętności ratowania życia to co mówić o praktycznej nauce eksploatacyjnych przełączeń.

Młodzi inżynierowie powinni zrobić rewolucję w szkoleniach na świadectwa kwalifikacyjne

Witaj Rysiu 71 “wnuczku”.
Bardzo nieelegancko piszesz o “dziadkach” …ale pamiętaj ,że i Ty nim będziesz.
Nie skreślaj zbyt szybko “dziadków” , bo i Ty korzystasz z Ich wiedzy na FORUM.
Pozdrawiam, “dziadek 61” Janusz.

Drogi Kolego Januszu.

Używając słowa “dziadków” nie chciałem nikogo obrazić.
Mam w tej chwili 51 lat i do dziadka mi niedaleko.
Pracuję z młodzieżą i mimo mojego doświadczenia wiem, że czasami ciężko jest im dorównać.
Mają wiele nowych pomysłów i rozwiązań.
Być może jeszcze będę narzekał jak komisje się odmłodzą ale takie jest moje prawo mieć swoje zdanie i je ewentualnie zmienić jak się pomylę.
Wnukiem Kolegi nie mogę być bo już jestem za stary.
Jak kolega lub Koledzy poczuli się w jakiś sposób dotknięty to bardzo przepraszam.

rysiu (71 Wrocław)

Witam
Czasami zdarza mi się przeprowadzać szkolenia z zakresu obsługi rozdzielnic. Powiem szczerze, że jest to bardzo stresujace zajęcie. Najczęściej jest tak, że mam pokazać ludziom m.in. jak załączać pole do pracy, jak wyłączać, jak uziemiać, otwierać drzwi, itp. Właściwie 90 procent przypadków odbywa się na obiekcie już pracującym (!!!) Nowa rozdzielnica ŚN pracuje sobie od kilku dni, kilku tygodni i trzeba teraz wszystko ludziom z obsługi pokazać tylko, że… nie wolno niczego dotykać (!!!). Jak mam zademonstrować cokolwiek, jeżeli nie wolno dotknąć mi obiektu?
Jest jeszcze jedna sprawa, która powtarza się bez przerwy, przy każdym szkoleniu czy odbiorze. Klienci zamawiają czasami rozdzielnicę, w której nie chcieli mieć pewnych elementów (najczęściej blokad, które występują w rozdzielnicy opcjonalnie- na życzenie). Bardzo często jest to np. blokada elektromagnetyczna uziemników w polach zasilających. Przy odbiorze czy szkoleniu przychodzi gość z ,ruchu, i pyta w jaki sposób w polu zasilającym blokowany jest uziemnik od obecności napięcia? Odpowiadam, że normalnie jest blokada elektromagnetyczna, ale w danej rozdzielnicy jej nie ma. I w tym momencie ten gość z wielkimi pretensjami- jak mogliśmy sprzedać taką tandetną rozdzielnicę???!!! Bez blokady???!!! A jak ktoś zamknie uziemnik pod napięciem i zrobi ,bum’’ to kto za to odpowie? I co ja mam powiedzieć? Facet nie przyjmuje do wiadomości, że to jego szef ,menager’’ zadecydował, że tak ma być i koniec. Producent rozdzielnicy musi wykonać produkt w oparciu o projekt wykonany przez klienta lub biuro projektowe opłacone przez tegoż klienta i nic poza tym. Bardzo często ludzie tego nie rozumieją.