Dzień dobry,
w niedzielę wieczorem, po podłączeniu do gniazdka i uruchomieniu suszarki do włosów, w łazience zaczęło migać światło. Po podłączeniu w innym pokoju sytuacja wyglądała tak samo. Pomyślałam, że to problem z suszarką i usunęłam z obudowy silniczka kurz. Po tym już wszystko było w porządku. Przez cały tydzień wszystkie sprzęty, również suszarka, działały bez zastrzeżeń, więc myślałam, że to jednorazowe. Dzisiaj rano, po włączeniu przyciskiem ekspresu do kawy, wyłączył się prąd w całym mieszkaniu. Nie wybiło żadnego bezpiecznika (w mieszkaniu jest rozdzielnica z 4 przełącznikami, licznik jest na klatce schodowej). Prąd wrócił samoczynnie po 90 sekundach. Czy to oznacza konieczność wymiany instalacji, czy może się okazać, że to jakiś mniejszy problem? Elektryk pojawi się dopiero w poniedziałek.