Witam ![]()
Zakładam, że określenie „projektant” w tym kontekście odnosi się do mojej osoby.
Myśleć to fajna rzecz chociaż czasami bywa męcząca więc może kolega pomyśli jeszcze raz i spróbuje zrozumieć to co napisałem w swojej pierwszej wypowiedzi:
Potem drugiej:
I w końcu trzeciej:
Kolega myśli, że bronię Kolegów po fachu całkiem możliwe. A może bronię bezmyślnego wykonawcy, który realizuje błędnie wykonany projekt?
Otóż kolego żadna z tych rzeczy nie jest dla mnie w tej dyskusji najważniejsza. W tym momencie ważny jest dla powód zaistniałej sytuacji pozostawiając jej ocenę na czas, w którym będę miał odpowiednią wiedzę aby jakikolwiek osąd wydać.
Niewiele z faktów zostało podane, za to tekstami o PINB i przepisach aż kipi.
I po co? To nie jest wg mnie działanie konstruktywne lecz zwykłe pieniactwo.
Wspomniał Kolega coś o projektach:
No cóż Kolego projekty są różne jedne lepsze drugie gorsze. Wykonawcy jednak są zawsze tacy sami. Każdy z nich mówi, że projekt jest do kitu. Chciałbym zobaczyć Kolegi projekt być może udało by mi się wtedy zrobić coś co chociaż w części by zadowoliło wykonawcę.
Co do jednego Kolego się jednak zgadzamy:
Kolega nie spotkał i ja nie spotkałem jak również nie wierzę i nie mam ambicji opracować projekt, którego nie należałoby na budowie w mniejszym lub większym stopniu z tych czy innych powodów korygować lub zmieniać.
Wręcz jestem zwolennikiem wspólnej analizy na budowie projektu przez projektanta inwestora i wykonawcę celem dokonania ewentualnych zmian. Tym samym jestem zwolennikiem liberalizacji prawa budowlanego w kwestii nieistotnego odstępstwa od projektu budowlanego i pozwolenia na budowę.
Z drugiej strony nie ma gorszej rzeczy na budowie jak bezmyślnie wprowadzane przez wykonawcę zmiany w wykonawstwie względem projektu. I tutaj pozwolę sobie przytoczyć pewne zdarzenie które mnie osobiście spotkało a dotyczy ono:
Przyznam się że zaciekawił mnie ten wątek ale jakoś go Kolega nie rozwinął.
Otóż kiedyś miałem za zadanie zaprojektować na zlecenie ZE przyłącze do pana Jana K. Złącze pomiarowe miało być zlokalizowane przy ogrodzeniu od strony drogi.
Spotkałem się z Panem Janem K. celem uzgodnienia lokalizacji złącza.
Pan Jan K. udostępnił mi swój aktualny plan zagospodarowania na którym projektant instalacji wewnętrzny elektrycznych naniósł lokalizację złącza i zalicznikowe przyłącze do budynku.
Więc sprawa była prosta i jednoznaczna lokalizację złącza pomiarowego miałem ustaloną. Nawiązałem się z przyłączem do planu zagospodarowania i złącza pomiarowego na powyższe spisaliśmy z panem Janem K. stosowne uzgodnienie.
Otóż co się później okazało. Otóż na kilka dni przed zgłoszeniem budowy przyłącza przejeżdżałem w pobliżu przedmiotowej działki i postanowiłem jeszcze raz zerknąć gdyż widziałem że roboty na działce postępują. Wybudowano ogrodzenie i coś z budynku też się pojawiło.
Przypadkiem spotkałem na działce również Pana Jana K. zaczeliśmy rozmawiać ja zacząłem się przyglądać ogrodzeniu i jakież było moje zdziwienie gdy zauważyłem że mam zaprojektowane złącze w środku nowiutko wybudowanej bramy i wjazdu na posesję.
Inwestor swoją drogą bardzo miły i układny człowiek grzecznie wyjaśnia:
„Oj wie Pan, bo to było tak, przyszedł wykonawca od szamba i powiedział, że projekt jest spie… i trzeba to zrobić inaczej później jak robiłem wjazd to przyszedł drugi wykonawca i powiedział to samo i że trzeba przesunąć wjazd.
Potem przyszedł trzeci no i bramę już zrobił tam gdzie był wjazd a o tym złączu to jakoś nie pomyśleliśmy”.
W tym akurat przypadku Kolego Broniu72 udało się sprawę odkręcić jeszcze na etapie projektu wymagało jednak to trochę czasu i ponownych uzgodnień.
Gdyby jednak nie moja przypadkowa wizyta do czasu wykonawstwa pewnie nikt by się nie połapał o błędzie, a Pan Jan K. zostałby obciążony kosztami zmiany lokalizacji złącza lub zmiany swojego planu zagospodarowania do tego na jaki uzyskał pozwolenie na budowę. Ewentualnie mógłby zaakceptować posiadanie złącza w środku wjazdu na posesję.
Pracuje Kolega długo w zawodzie a nie zauważył Kolega, że projekty instalacji wykonywane są na planach w skali 1:100 lub 1:50.
Symbol gniazdka na takim planie zajmuje jakieś 5 do 10mm to jest od 25cm do 1m dokładności w realnych wymiarach. Poza tym symbol często nanosi się obok innych i ich ilość nie pozwala wtedy zlokalizować go dokładnie w miejscu przewidywanego zainstalowania. Dlatego też z góry zakłada się, że są to lokalizacje orientacyjne (poza szczególnymi przypadkami) i nie sądziłem, że są wykonawcy, którzy tego nie rozumieją.
Ale odbiegłem od tematu:
Kolego Broniu72 sugeruję przed podjęciem działań na temat oceny i wyciągania konsekwencji poczynić kroki, które pozwolą poznać przyczynę wystąpienia problemu. Dlatego też ponawiam moją prośbę: