Witam kolegów,
Zwracam się z zapytaniem, czy ktoś z Was spotkał się w praktyce z pracą równoległą dwóch takich samych trafo (o tych samych parametrach) połączonych za pomocą kabla nn (długość kable ok 100 m). Z góry tłumaczę, że nie chodzi o pracę długotrwałą lecz tylko o chwilowe (max. kilka sekund) przełączenie zasilań. Chodzi o to aby podczas przełączania zasilań, odbiorca miał cały czas napięcie. Sprawa wygląda w ten sposób, że jedną hale produkcyjną zasilają dwie rozdzielnie nn. Jedna składa się z dwóch trafo pracujących na wspólne szyny (oczywiście jest sprzegło pomiedzy sekcjami, zazwyczaj pracuje tylko jedno trafo) natomiast druga rozdzielnia zasilana jest jednym trafo. Wszystkie trzy trafo (15/04 630 kVA) maja te same paramerty. Rozdzielnie dodatkowo połączone są pierścieniem nn, który wytrzymuje obciążenie. Czasami jest jednak potrzeba wykonywania manewrów i przełączenia zasilana tej drugiej stacji spod trafo na zasilanie pierścieniem nn. Wiem, że teoretycznie można tak zrobić, lecz moje pytanie: jak to wygląda w praktyce, czy ktos to praktykuje, czy jednak, tak jak do tej pory jestem zmuszony wyłączać napięcie na te kilka sekund?
Za mało informacji o osprzęcie.
- Przy odłącznikach niestety musisz pamiętać, że nie mogą w pracy manewrowej mieć obciążenia.
- Praca równoległa to “szalejące” prądy zwarcia - musisz sprawdzić zdolność łączeniową osprzętu - nie można wykluczyć przypadkowego prądu zwarcia na szynach
- Częsta praca łączników to problemy z trwałością i niezawodnością osprzętu, czasami lepiej nie nadwyrężać trwałości (ilości łączeń) bo jest niestety ograniczona, naprawa często sporo kosztuje, wypada mieć pod ręką podstawowe części zamienne.
Czy można, można, ale trzeba spełnić sporo warunków, nie licz, że zawsze odbędzie się to bez problemów, musisz być na nie przygotowany - dobra instrukcja eksploatacji na tą okoliczność.
Co o osprzetu to są wyłaczniki APU 30 i na kablu i na trafo. Tu nie chodzi o częste przełączenia, tj. kilka przypadków na rok, jakies remonty czy przeglądy rozdzielnie SN i wówczas zasilanie po stronie pierścienia nn.
Ps. Wielu eelektryków niepracujących na obiektach “muzeach” może nie znać wyłączników APU ![]()
Witam kolegów
W moim zakładzie właściwie wszystkie przełączenia zasilania rozdzielni robi się bezprzerwowo, czyli na czas przełączenia załącza się trafa do pracy równoległej i w więszości po stronie nn są APU 50 i 30. Jeśli jeszcze trafa są zasilane z tej samej rozdzielni po stronie SN nie widzę przeszkód oczywiście jeśli wszysko jest zfazowane.
Witam.
Praca równoległa transformatorów to nie jest żadne nowum i oczywiście jest stosowana.
Warunkiem takiej pracy jest przyłączenie do wspólnych szyn zbiorczych zarówno po stronie pierwotnej jak i wtórnej - z tego też wynika, że muszą być zfazowane.
Muszą mieć takie same parametry: przekładnie, grupy połączeń, napięcia zwarcia oraz podobne moce. Napisałeś, że są takie same - czyli ok.
Domyślam się, że wyłączniki ich współpracują z odpowiednimi zabezpieczeniami.
Z opisu twego nie wynika jak są one zasilane i jeżeli spełniają warunki o których napisałem to oczywiście mogą pracować równolegle.
Panowie prosze przeczytajcie dokładnie to co ja napisałem powyżej. Ja nie pytam o pracę równoległą trafo pracujących na wspólne szyny, bo to jest oczywiste… Moje pytanie dotyczy pracy równoległej dwóch trafo w osobnych podrozdzielniach połączonych kablem nn o długości ok 100m. Każde trafo pracuje na swoje szyny nn. Oczywiście, że trafo sa odpowiednio sfazowane i pracują zasilane ze wspólnej rozdzielni SN…
Witam.
Kolego mchrapczyński, do tematu nie wniosłeś nic nowego.
Odpowiedż na Twoje pytanie jest w mojej odpowiedzi powyżej. Jeżeli rozdzielnie nn są połączone kablem możesz potraktować je jako jedną i transformatory mogą pracować równolegle nawet poprzez ten kabel. Przypuszczam, że kabel ten jest odpowiedni w układzie.
Pozdrawiam.
Witam.
Żeby nie było wątpliwości, ja oczywiście znam taki układ pracy. Transformatory takiej samej mocy pracują u mnie równolegle na dwie rozdzielnie nn połączone razem kablem. I pracują tak ciągle przez wiele lat.
Kolego rzabekhz cieszy mnie to, że taki układ gdzieś funkcjonuje w praktyce gdyż ułatwi mi to zmiany układów zasilań. Ja jak wspomniałem uważałem, że wg teorii wszystko jest ok, bałem się natomiast długości kabla nn łączącego rozdzielnie i prądu przez niego płynącago na skutek nierównomiernego obciążenia obu rozdzielni.
Mam jeszcze dodatkowo kilka pytań. Czy obie kolegi stacje są obciążone w miarę równomiernie? Jeżeli nie to jaki duży prąd płynie poprzez kabel nn? Jak zachowują się regulatory mocy biernej. Mam taki przypadek na innej stacji, gdzie na jedną rozdzielnię nn pracują równolegle dwa trafo zasilane z jednej rozdzielni SN lecz z dwóch odrębnych sekcji (te rózniez sa zasilane w GPZ z dwóch odrębnych trafo 110/15 kV). Podczas pracy równoległej tych transformatorów (tych moich 14/0,4) zaczynają mi się “cuda” dziać z regulatorami mocy biernej. Dodam tylko, że jest to dość nietypowy układ rozdzielnii nn gdzie transformatory zasilają pola nr 1 i nr 4, a odbiory zaczynają się od pola nr 5 i dalej…
Jaki jest cel (przyczyna, sens) takiego stanuprzez dłuższy czas?? Jedyny jaki potrafię sobie wytłumaczyć to właśnie nierównomierne obciążenie dwóch podstacji gdzie w jednej z nich jedno trafo to za mało, a w drugiej jest rezerwa mocy…
Witam.
Sorki, że nie odpowiadam wcześniej ale byłem w delegacji i nie miałem dostępu do kompa. Można też powiedzieć, że chciałem trochę od niego odpocząć.
Jako, że zostałem wywołany do tablicy, oczywiście odpowiem.
Układ transformatorów pracujących równolegle znajduje się w elektrowni wodnej z generatorami synchronicznymi. Zasila poprzez trzy rozdzielnie potrzeby własne elektrowni. Układ taki zastosowano w celu zapewnienia ciągłości zasilania odbiorów. Sprawdza się. W związku z tym nie używamy regulatorów mocy biernej do kompensacji gdyż generatory same sobie z tym radzą.
Pozdrawiam.