Witam wszystkich
Znajomy wykonuje pomiary ochrony przeciwporażeniowej w szkole podstawowej. Przeglądając poprzednie protokoły zauważył że termin następnych badań ochrony przeciwporażeniowej i odgromowej to 1 rok. a zgodnie z przepisami to;
Stwarzające zagrożenie dla ludzi (ZL I, ZLII i ZL III)
Nie rzadziej niż co 1 rok - rezystancja izolacji
Nie rzadziej niż co 5 rok - ochrona P.P.
Badania okresowe urządzeń piorunochronnych należy wykonać nie rzadziej niż co 6 lat
Proszę napisać czy czasookres wymieniony w protokołach ( 1 rok)jest poprawny
Pozdrawiam
Witam. Kluczowe słowo to, nie rzadziej niż …,jeżeli instrukcja eksploatacji obiektu mówi że co roku ,to cóż dodać .
Na takim kluczowym zdaniu “nie rzadziej niż” niejeden pomiarowiec się wyłożył i niejeden administrator czy zarządca jeszcze “polegnie”.
Bardzo dobrze, że teraz pomiarowiec musi określić termin następnych badań, bo w przeciwnym razie pomiarów by nie robili nawet przez 10 lat, lub tylko po kontroli odpowiednich organów.
Pomiarowiec musi wykonać to co ma napisane w umowie kolego Rysiu. Książka obiektu to nie sprawa pomiarowca, lecz właściciela/upoważnionego do decydowania. Jak sobie napisze tak będzie miał. Nie widzę skutków prawnych dla pomiarowca, który napisał w protokole okres 3-letni, a właściciel nie wykonał pomiarów przez nastepne 20 lat. Pomiarowiec z racji swojej wiedzy może podpowiedzieć jaki czasokres dla danego budynku może być optymalny. I nic więcej. A że programy posiadają takie a nie inne tabelki to rzecz wtórna.
Pozdrawiam
Częściowo się z tym zgadzam ale pomimo, że nie ma w umowie całego zakresu pomiarów, pomiarowiec powinien wspomnieć w protokole o ich konieczności wykonania. Zlecający może zawsze powiedzieć że się nie znał, zapomniał.
Prawdą jest, że nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. Trzeba też przyznać, że wykonanie niekompletnych pomiarów i nie wykazanie tego w protokole jest błędem pomiarowca.
Wczoraj dostałem zlecenie na wykonanie pomiarów polegające na wykonaniu pomiarów rezystancji izolacji i sprawdzenia wyłącznika RCD, o badaniu skuteczności samoczynnego wyłączenie ani słowa,nie wspominając o przewodach wyrównawczych.
Takie wymogi postawił zarządca sprawujący kontrolę techniczną nad wszystkimi lokalami po modernizacji instalacji elektrycznej.
Wkrótce zrobię pomiary i napiszę, że brak jest badan skuteczności samoczynnego wyłączenia i nie sprawdzano przewodów wyrównawczych.
Z takim zjawiskiem spotkałem się po raz pierwszy i będę obserwował sytuacje. Jak taki numer przejdzie to nigdy więcej nie podejmę się wykonania niekompletnych pomiarów.
Co do książki obiektu to wcale o niej nie wspomniałem.
Kolego Rysiu, demokracja dała nam prawo wyboru. Ja wybieram, że moja wiedza kosztuje. Robię to za co mi zapłacą. Jak właściciel chce szkolenia, to je dostanie za dodatkową opłatą.
Sam sobie Ryszardzie odpowiedziałeś, to mój komentarz jest zbyteczny.
Więc jeżeli dostaniesz tylko do sprawdzenia instalację odgromową, to uważasz, że co? Że masz też dostać sprawdzenie instalacji wewnętrznej? A może są aktualne badania, a właściciel nie ma obowiązku ci się tłumaczyć, czy je ma. A Ty z góry zakładasz, że nie ma.
W większości przypadków badania instalacji odgromowej należą do właściciela i tym problemem raczej się dzierżawca nie przejmuje.W większości dużych obiektów, gdzie jest wielu najemców, instalacja elektryczna należy do dzierżawcy.
Gdy w takim przypadku pomiarowiec spyta się o instalację odgromową, lekko przesadzi.
Inaczej sprawa wygląda jak wykonawca instalacji zleca wykonanie pomiarów instalacji elektrycznej (bez badań odgromówki) w budynku jednorodzinnym. Gdy nstalacja odgromowa została wykonana wcześniej, a on nie był jej wykonawcą.
Jak pomiarowiec widzi istniejącą instalację odgromową, powinien poprosić właściciela o pomiary instalacji odgromowej, w celu sprawdzenia czy są one w ogóle wykonane (jako ostatnia kompetentna osoba na budowie).
Osoba wykonująca pomiary powinna zadbać o to by wpisać w protokole, że zlecenie nie obejmowało badań instalacji odgromowej i ewentualne uwagi.
Takie jest moje zdanie, a czy zgodne z przepisami, które są tak zawiłe i często sobie zaprzeczają? Oceni to niezawisły sąd (gdy zaistnieje taka potrzeba).Bardzo często nawet sądy ze swoimi biegłymi “plączą się” w naszych zagmatwanych przepisach .
My natomiast będziemy przekonani, że spełniliśmy swój obowiązek. Czy będziemy mieć rację? Tak, bo nie zaniechaliśmy swoich obowiązków!
Do dzierżawcy nie należy żadna instalacja. Prawo budowlane wymienia tylko właściciela lub zarządzającego budynkiem. Dzierżwca taką osobą nie jest.
Nie jest bo i właściciel lokalu lub najemca nie zleca żadnych prac związanych z kontorlą budynku. Proponuję przypomnieć sobie jak to funkcjonuje w spółdzielniach lub w zasobach gmin. Na podstawie takie samego prawa funkcjonują budynki handlowe i tepede.
Jasne. Wcale nie powinien pytać, bo to nie jego sprawa.
Budynki jednorodzinne zostawmy, bo one tętnią swoim życiem.
Ostatnią kompetentną osobą na budowie jest kierbud lub inspektor nadzoru budowlanego a nie pomiarowiec. I nic nie musi robić ponad to na co dostał zlecenie. Nie jego sprawą jest co posiada inwestor. To sprawa między uczestnikami procesu budowy.
Można jeszcze dodatkowo napisać do nadzoru, co obejmowało zlecenie, prawda? Przecież na zleceniu musi być napisane co ma być zrobione, to po co jeszcze to powielać na papierach, na których ta informacja ma średnio sens? Masz zlecenie, robisz robotę, wystawiasz fakturę i koniec. Z tej ilości dokumentów kumaty człowiek bez problemu powinien wyczytać co było zrobione.
kolega gruhaa napisał:
Do dzierżawcy nie należy żadna instalacja. Prawo budowlane wymienia tylko właściciela lub zarządzającego budynkiem. Dzierżawca taką osobą nie jest.
Nie jest bo i właściciel lokalu lub najemca nie zleca żadnych prac związanych z kontrorolą budynku. Proponuję przypomnieć sobie jak to funkcjonuje w spółdzielniach lub w zasobach gmin. Na podstawie takie samego prawa funkcjonują budynki handlowe i tepede.
Kolego Gruhaa
Moje wypowiedzi dotyczące instalacji w lokalu w domu handlowym, opieram na prawdziwych faktach a nie domniemaniu.
Jest coś takiego jak umowa, na którą kolego się powołuje.
W umowie jest określone do jakiej granicy jest dzierżawcy a jaka części należy do właściciela.
Właściciela granica kończy się na zabezpieczeniach przedlicznikowych, w instalacji gazowej na zaworze przed licznikiem, w instalacji wodnej na zaworze głównym przed sklepem.
Wszystkie instalacje gazowe, wodne i elektryczne należą do dzierżawcy łącznie z przeprowadzaniem wszelkich kontroli. Właściciela obchodzą tylko pozytywne protokoły pomiarów.
Musze oczywiście dodać, że w większości dzierżawcy sami sobie wykonują aranżacje lokali dlatego jest trochę inny podział.Bezgraniczna wiara tylko w Prawo Budowlane i swoją bezkrytyczną rację, bez brania pod uwagę innych praw, doprowadza właśnie do takich nadinterpretacji.
Kolego Ryszardzie, stając się dzierżawcą lub najemcą nie stajesz się właścicielem. Możesz być odpowiedzialny za coś, ale to wymaga zapisu w umowie najmu lub dzierżawy, a nie jak piszesz, że to z automatu prawa budowlanego. Proszę przeczytaj art. 70. 1 prawa budowlanego. I nic więcej nie dodawaj do tego zapisu, bo nie ma to sensu. A na jakiej podstawie tam zapisano pewne czynności to jest podane w paragrafach wcześniej.
A jeżeli jak piszesz właścicielem stał się najemca to znaczy, że może ten lokal sprzedać? A w takim razie to co obchodzi właściciela budynku, jeżeli nie on jest właścicielem instalacji? Wydupiać na drzewo. ![]()
I kończąc, akt własności jest w KW. Tam proszę się udać i będzie jasne kto tak naprawdę jest właścicielem i kto odpowiada za cały budynek.
Kolego gruhaa proszę mi zacytować chociaż jeden cytat w tym temacie, gdzie piszę, że jest to z automatu prawa budowlanego?.
Tam gdzie podajesz, że “elektryk powinien”. Bo jeżeli nie, to na podstawie czego tak twierdzisz?
A nadinterpretacji mi nie wciskaj, bo sam ją stosujesz. Umowy niezgodne z prawem nie mają żadnej mocy i są do obalenia w 5minut. Właściciel nie może scedować swoich obowiązków na kogośtam jakąś śmieszną umową. Jak znasz taki zapis to podaj. A najpierw przeczytaj dokładnie dział w PB o utrzymaniu obiektów.
Jak znasz pojęcie Księgi Wieczyste, to sobie teraz to przypasuj do dzierżawcy lub najemcy. Miłego układania puzli życzę.
Nie chce mi się zaglądać do niepotrzebnych mi lektur( na obecną chwilę).
Zabrałem głos w dyskusji tylko dlatego aby uzmysłowić co poniektórym osobom, że dążenie do przekonywania o swojej nieomylnej racji czasami doprowadza do zmniejszenia ilości członków forum.
Pozdrawiam
Robisz kolego dokładnie to samo, więc w czym problem? Chyba tylko w tym, że ja swoje opieram na literze prawa, a Ty na jakiś świstkach, które dla nadzoru budowlanego lub prokuratora będą nic nie warte.
Tak szczerze mówiąc to zmęczyło mnie tłumaczenie, że mam rację, i nie mam chęci ani przyjemności tracić czasu by pisać udowadniać, przekonywać.
Pracujemy na innych „podwórkach ‘ i mamy różnie doświadczenia.
Dodam tylko jedna historię, która nauczyła mnie wyjątkowej ostrożności.
Innych historii już nie dodam bo szkoda czasu, namęczę się przy pisaniu a jakiś oświecony formuowicz, będzie się ponownie wymądrzał, że prawo mówi inaczej tak jakby wszystkie prawa naprawdę dobrze znał. Najbardziej smuci fakt, że mało ludzi na forum potrafi przyznać się do błędów i napisać przepraszam.
A oto historia:
Rok temu zadzwoniła do mnie klientka, u której robiłem pomiary kilka lat temu i poprosiła mnie abym napisał oświadczenie, że w czasie wykonywania pomiarów ochronnych na budynku nie było instalacji odgromowej.
Takiego zaświadczenia zażądali w nadzorze budowlanym, jak klientka zgłosiła, ze wszystkimi potrzebnymi dokumentami domek do obioru.
Obiecałem, że takie oświadczenie jej dostarczę przez wykonawcę- elektryka.
Oświadczenie napisałem tego samego dnia, wykonawca -elektryk miał odebrać oświadczenie za godzinę.
Przed przyjazdem wykonawcy -elektryka zastanawiałem się czy nie skasować klientki za takie oświadczenie, lecz odstąpiłem od takiego pomysłu.
Pomyślałem sobie robię to pierwszy raz i skasuję wtedy jak pojawi się taki przypadek.
Gdy przyjechał wykonawca ,oddałem mu oświadczenie.
Po godzinie zadzwoniła klientka z zapytaniem czy to prawda, że za to że wystawiłem oświadczenie zażądałem kwoty 50zł.
Byłem zaskoczony, ale szybko odpowiedziałem, że tak zażądałem takiej kwoty(broniłem kolegę przed wpadką).
Klientka powiedziała, że jej maż zmarł kilka tygodni temu i wszyscy teraz na jej nieszczęściu żerują gdyż ona nie zna się na wszystkim jak mąż.
Stwierdziła, że moje żądanie 50 zł za oświadczenie to chamstwo i ona postara mi się umilić życie.
Oświadczyła mi, że sprawę kieruje do urzędy skarbowego aby stwierdzili czy za usługę wykonania pomiarów kilka lat temu zapłaciłem podatek od zarobku.
Na koniec dodała, że jest z zawodu prawnikiem i nie jest to dla niej żaden problem i za moje chamstwo zemści się.
Przez chwile zastanawiałem się czy mam nadal bronić kolegę,
czy szybko poszukać rachunki i sprawdzić czy rachunek przez zapomnienie nie został wystawiony.
Nie miałem czasu na sprawdzenie rachunków(bo sprawa nie wyglądała ciekawie).
Zacząłem przepraszać klientkę za to, że zażądałem od niej 50zł, tłumaczyłem się, że zrobiłem to pierwszy raz, tym bardziej, że jest teraz w nieszczęściu i bardziej potrzebuje pomocy niż ktokolwiek inny.
Sprawę załagodziłem.
Czy po takiej historii można mówić, że pomiarowca nie powinna interesować instalacja odgromowa.
No cóż pomiarowiec jest niekompetentny i nie może myśleć, za niego ma myśleć kierownik budowy i inspektor nadzoru branży budowlanej jak sugeruje jeden z kolegów.
Czasami przypominam sobie słynną wanną W…,wtedy biedny elektryk miał problem.Pisze biedny bo nigdy nie widziałem bogatego elektryka. Jak się mylę Kolego gruhaa to proszę mnie poprawić, to wtedy przeproszę,ale tylko w kwestii tego “biednego” elektryka.
No cóż kolego Ryszardzie, widzę nerwy puszczają. Nie dziwię się, gdyż niechęć do zaglądania w ustawy i rozporządzenia właśnie skutkuje tym co tu wyczytać z Twoich postów można. Jakiś nawiedzony, co to nie będzie zaglądał bo mu to teraz nie potrzebne pisze by pisać, a nóż widelec się uda głupotą wstrzelić. Nie udało się. ![]()
I dobrze piszesz, że masz rację, bo hołubisz dziwnoknurskie rozwiązania, które z prawem mają tyle wspólnego, że może kiedyś koło niego leżały. Ale spoko, bo takie podejście też znam. To jest prawo Kalego. Jak Kali ukraść krowę to dobrze, jak Kalemu to źle. Tak i tu. Jak mu pasuje, to tak sobie interpretuje. Szkoda tylko, że marnujesz czas na rozmowy z inwestorami, miast udać się do nadrozu i zapytać jak to jest. Miłej wycieczki życzę.
A Twój przykład pokazuje, jak łatwo można wdupić wpychając się w nie swoje kompetencje. I to gratisowo. ![]()
Wnioski po przeczytaniu tych “cennych” dwóch odpowiedzi mówią same za siebie