Witam.
Czy ktos mi moze odpowiedzieć w jakich porach roku nie powinno się wykonywac pomairow rezystancji instalacji odgomowych bydynkow mieszkalnych?
Najlepiej się dowiesz o stanie instalacji w porze suchej. Czasem trzeba zmierzyć i innych okresach i nalezy stosować współczynniki uwzględniające warunki i rodzaj uziomu.
Po deszczu łyżeczka od herbaty wciśnięta do piaskownicy da wspaniały wynik, ale nie o to chodzi.
Stanisław C.
Witam wszystkich Kolegów na FORUM.
Kolega Stanisław ma całkowitą rację.
Od kilkunastu lat w wielu publikacjach książkowych jest omawiany współczynnik korekcyjny Wk zależny od wilgotności ziemi. Jednak od kilkunastu lat nikt nie może lub nie umie zastosować a polskich normach.
Obiektu budowlane oddaje się do użytku przez cały rok, wiosna, lato, jesień czy zima i wówczas należy wykonać pomiary rezystancji odgromowych. W takim przypadku każdy zdrowo myślący elektromonter wie że wyniki pomiarów będą inne po kilku dniach deszczowych np. jesienią a inne w dniach słonecznych w lecie ale nasi normotwórcy tego chyba nie wiedzą.
Najgorsze (błędne) wyniki otrzymamy z zimie gdy grunt będzie zamarznięty do 60 cm.
Witam wszystkich Kolegów.
Fakt wyniki już w okresie jesiennym w okresie suszy (tak jak było w tym roku w poździerniku są około 100% wyższe rezystancje). W okresie zimy jest jeszcze trudniej. Zresztą wychodzi to znakomicie przy pomiarze rezystancji gruntu.
pozdrawiam!
Witam
Rozsądek wskazuje na wykonywanie pomiarów w najmniej korzystnych
warunkach - czyli w okresie gdy grunk jest suchy.
Witam kolegow,
Od kilku tygodni zastanawiam sie co by bylo, gdyby ta zima nie odpuscila do maja… Niestety nie mam pod reka w tym momencie dokladnego odniesienia do litery prawa, ale gdzies tam jest napisane ze pomiar odgromowki w strefach zagrozonych wybuchem nalezy wykonywac co roku nie pozniej niz do konca kwietnia. I sie zastanawiam czy jakby ziemia byla nadal zmrozona to mam mierzyc w tych warunkach, bo przepis mowi ze do konca kwietnia??
Mierzac nawet teraz w niektorych rejonach kraju podloze jest namokniete(bagno) i jak taki pomiar ma sie do rzeczywistosci?
Ktos ma pod reka ten przepis, tam pisze “powinno sie” czy “musi” wykonac pomiary do konca kwietnia?
W PN chodziło przed okresem burzowym.
Cytuję zapis PN-89/E-05003.03
Ochrona odgromowa obiektów budowlanych. Ochrona obostrzona
przywołana w załączniku do Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 7 kwietnia 2004 r. (Dz. U. 2004 r, nr 109, poz. 1156).
6.1.4 Badania okresowe należy przeprowadzać raz do roku przed okresem burzowym, nie później jednak niż do 30 kwietnia.
STANCA
Witam Kolegę Stanisława (STANCA) i wszystkich Kolegów na FORUM.
Kolega Stanisław przytoczył
Spróbujmy to przeanalizować. Z tego wynika, że:
- Badania możemy wykonać np. w lutym gdy ziemia będzie zmarznięta i jakie będą wyniki?
- Badania możemy wykonać np. w kwietniu gdzie po wielu wiosennych deszczach rezystywność gruntu będzie wspaniała i wyniki badań będą super.
- A jak będzie rezystancja uziomów w piękne słoneczne dni w lecie?
- Pamiętajmy, że w lecie też są wyładowania atmosferyczne.
Norma pisze o badaniach okresowych. Dobrze, że nie nakazała tego do badań odbiorczych.
Jakie mamy nasze normy to już setki razy pisaliśmy o tym. Pisaliśmy również że w normie nie ma podanych wymaganych wartości dla poszczególnych odprowadzeń (zwodów) a są podane tylko wartości wypadkowe.
Ja od ćwierć wieku stosuję tabele Wk w zależności od rodzaju uziomów i wilgotności grunt i nigdy żaden inwestor nie zakwestionował takiego protokołu. I jak mi wiadomo tysiące wykonawców robi w ten sposób i prawdopodobnie dziesiątki tysięcy inwestorów tą metodę akceptują.
Ale w normie tego nie ma.
Witam kolegów i dziekuje za (jak zwykle zreszta) fachowe wypowiedzi,
Dziekuje koledze STANCA za szybka i trafna odpowiedz,
Czyli dla mnie jasno tu jest sprecyzowane, ze do 30 kwietnia najpozniej. Patrzac na anomalia pogodowe zapis wydaje mi sie nie do konca zyciowy. Ale jakbysmy mieli tylko takie niedociaglosci w prawie, to bylo by super. Poniewaz owa PN jest przywolana w rozporzadzeniu, to mniemam ze nalezy sie bezwglednie do tego stosowac…
A tu juz jest problem przynajmniej dla mnie, bo mam sporo takich obiektow i pasuje mi miec caly mieciac na pomiary, a tu zapowiadaja znow deszcze, na dodatek swieta… I co by koledzy radzili zrobic jak nie zdaze przed 30 kwietnia?Jest jakas furtka na wyjscie z tej sytuacji dzialajac zgodnie z prawem?
Oczywiscie popieram argumenty kolegi KSKRAK_Krystyn.
Daj zarobić innym.
Witam kolegów na forum.
Wydaje mi się ,że najlepiej poprosić pioruna ,żeby jeszcze się wstrzymał, bo przecież święta ważna rzecz.
Dwa lata temu pierun uderzył we Wrocławiu na ul Grabiszyńskiej w drzewo obok ok 50metrów stał budynek ze sprawną instalacją odgromowa o wysokości. 9 metrów a 30metrów dalej czyli 80metrów od drzewa budynek Fadromy wysokości 10 pięter ze sprawna instalacja odgromową.
Jak ktoś by logicznie myślał to nigdy nie przypuszczałby ,że piorun wybierze małe drzewo wysokości ok6 metrów.
Dobrze ,że było to w nocy bo w dzień lubią tam parkować samochody i przechodzić ludzie . Teraz z drzewa pozostał tylko pień.
Tak wiec czekaj dalej Kolego może nie jesteś pechowy i tym razem będziesz miał farta.
Pozdrawiam
Rysiu 71
Kolego Rysiu. Kolega tak od razu straszy. Teraz nieborak, zamiast spedzać świeta z rodziną - będzie robił pomiary. A jak jest pechowcem to i tak wyjdzie z tego jekieś nieszczeście.
Swoją drogą, czy piorun przed wyborem celu najpierw sprawdza metrykę instalacji? Może tym razem w tą co ma 6ohm:-) , a tu mamy taką 18ohm
. o tu już jest taka ze starymi pomiarami.
No ale dosyć żartów.
Bywam w wielu zakładach i co się daje zauważyć, sezon na pomiary instalacji trwa. Sprzyja temu pogoda i zblizający sie deadline.
Przykład kolegi Rysia jest jednak bardzo pouczający. Pokazuje on, że wyładowanie może nastąpić w najbardziej niespodziewane miejsca. Kilka lat temu w mojej okolicy piorun trafił dziewczynę, przechodziła miedzy wieżowcami. w 2001 piorun trafił w narożnik hali, stojącej w bezpośredniej bliskości (50m) od jednego z najwyższych kominów w Łodzi (EC-4). Kilka urządzeń zostało uszkodzonych.
A mnie się wydaje, że nie jest to sprawa logicznego myslenia, tylko wiedzy. Jesli przyjmiemy błędne założenia - to z reguły logicznie myśląc - dojdziemy do błędnych wniosków. Jesli ktoś uważa, że wyładowanie może tylko nastąpić do nawyżej położonych punktow to rzeczywiście będzie zdziwiony, gdy zdarzy się coś takiego jak w przykładzie kolegi Rysia.
Innym mitem, chyba dość rozpowszechnionym na tym forum, jest przekonanie, że instalacja odgromowa znacząco zwieksza prawdopodobieństwo trafienia pioruna (i budynku chronionego instalacją jak i pobliskich nie chronionych). Inne przykłady to przyciągające siekiery, magnesy, lipy, czy telefony komórkowe.
pozdrawiam
DAREK
Witam!
Autora tematu proszę o odrobinę wyrozumiałości.
Dlatego, ponieważ podanie ludowe głosi iż “papier wszystko przyjmie” jednak nie oznacza to, że wszystko co napisano jest prawdą.
Kolega Darek do wielu problemów podchodzi metodą analitycznego umysłu. Jest to metoda ze wszech miar godna polecenia szczególnie w technice.
Czy jednak zawsze?
Czy na pograniczu (być może) fantastyki i nauki również powinniśmy się nią kierować.
Moim zdaniem nie.
Szczególnie nie jeśli w grę wchodzą nieprzewidywalne zjawiska jakimi są wyładowania atmosferyczne.
Pamiętam pierwsze posty kolegi Darka. Poddał w wątpliwość moje stwierdzenie, że instalacja odgromowa jest prowokowaniem natury. Oczywiście, że nie potrafimy przewidzieć miejsca w którym nastąpi wyładowanie, jednak możemy próbować (przynajmniej) takie miejsce potencjalnie wskazać.
Jednak mimo przewidywań obowiązują jednak nas pewne zasady.
Podstawową zasadą jest to, że budowę instalacji odgromowej rozpoczynamy od części podziemnej.
Ja nie wyobrażam sobie elektryka rozpoczynającego budowę instalacji odgromowej od dachu.
Kolegi wypowiedż temu przeczy.
Ja nie wyobrażam sobie, że na widok zbliżającej się burzy elektryk montujący instalację odgromową nie przerwie prac i nie zejdzie wraz z ekipą z dachu.
Kolegi wywód poddaje to w wątpliwość.
Nie wyobrażam sobie również, że po zakończonej “dniówce” wykonana część nadziemna nie zostanie (przynajmniej) prowizorycznie połączona (przez wykonane wcześniej uziomy) z ziemią.
Również temu kolegi teoria zadaje kłam.
Czy podczas burzy schroni się kolega pod samotnym wysokim drzewem?
Czy może podczas wycieczki na Giewont przebywanie w pobliżu krzyża z parasolem w ręku w trakcie burzy nie jest głupotą?
Czy taką samą głupotą nie będzie dotykanie zwodów pionowych lub przewodów odprowadzających w trakcie burzy?
Ja myślę, że lepiej dyskutować za wczasu o mitach (nawet przesadzając), jak po czasie o szkodach czy wypadkach spowodowanymi kolegi przekonaniami.
Witam kolegę Krzysztofa
Kolego Krzysztofie - przyznam się, że być może ja pisząc swoj post nie do końca zrozumiałem, co kolega Rysiu miał na mysli.
Ale jestem pewien że kolega pisząc swoj - nie do końca zrozumiał o czym ja pisałem.
Bo uważam, że instalacja odgromowa (poza paroma wyjątkami) nie prowokuje (nie zwieksza prawdopodobieństwa) trafienia. Te nieliczne wyjątki to np. tzw suche burze, gdzie nie występują opady i rozkład pola elektrycznego może być inny przy budynku z odgromówką.
tu się z kolegą zgadzam. A nawet powiem, jestem bardziej sceptyczny od ogółu - uważam możliwości przewidywania i prowokowania wyładowań za bardzo ograniczone. Jest to powiązane z moją pierwszą tezą nazwijmy ją “o nieprowokowaniu” czy “ograniczonym prowokowaniu”. I cóż, zdaję sobie sprawę, że wielu kolegów z forum się ze mną nie zgodzi. Mimo, że tacy dobrzy fachowcy jak kolega Krystyn, Stanisław (STANCA), Profus czy kolega Krzysiek (kkas) mają odrębne zdanie (które szanuję) to swojego zdania nie zmienię. Natomiast tezę, że instalacja zwieksza prawdopodobieństow trafienia uważam, nie tylko za nieprawdziwą, ale szkodliwą społecznie. To właśnie przez nią, wiele budynków, które powinno mieć instalację odgromową, jej nie posiada. A dlaczego - bo własciciel uważa, że to powoduje zwiekszenie zagrożenia. ABSURD.
Dalej kolega Krzysztof podaje zasady, z którymi się zgadzam. Natomiast kolega Krzystof z mojego poprzedniego postu (postów) dochodzi do przeciwnych wniosków.
A ja wpatruję się w swoj post i nie za bardzo widzę, gdzie pisałem o tym, że najlepiej jest wykonywać pomiary podczas burz, a jak chować się to tylko pod wysokim drzewem i budowę instalacji rozpoczynać od zwodów na dachu, a dopiero na uziomie kończąc.
Bardzo wdzięczny byłbym koledze, jesli kolega przedstawiłby mi (bazując na moich postach), jak to kolega doszedł do takich wniosków.
pzdr
DAREK
Witam kolegę Darom i kolegów na forum
Bardzo lubię czytać posty kolegi Daroma ale nie mogę się zgodzić z jedna wypowiedzią.
Cytat z wypowiedzi Darom:
A mnie się wydaje, że nie jest to sprawa logicznego myślenia, tylko wiedzy
Jestem ciekawy czy zwykły obserwator ma taka wiedzę techniczną, że zjawiska wyładowań tłumaczy poziomem tej wiedzy. Czy jednak oprze wyciągnięte wnioski ze zdarzenia logiką. ,która ma bardziej rozwiniętą niż wiedzę? .
Już nie chodzi tu o przepychanki słowne ale o fakt.
Sposób pisania postów kolegi Daroma i Krzysia kkass bardzo mi się podoba wiele wnoszą do mojej wiedzy są wesołe przyjemnie się czyta i nikomu nie robią przykrości.
Ja często lubię żartować i posty poruszane w tematach naszej wiedzy lepiej się czyta jak są na wesoło .
Kolega Darom i kkas otrzymują ode mnie po honorowym punkcie za mądre posty.
Pozdrawiam
Rysiu 71
Witam!
Szanowny kolego Darku. Pisząc z jednej strony o mitach jednocześnie z drugiej zgadzasz się z przedstawionymi zasadadami obowiązującymi podczas wykonywania instalacji odgromowych.
Ja jednak powrócę do tego co Ty nazywasz mitem.
jest przekonanie, że instalacja odgromowa znacząco zwieksza prawdopodobieństwo trafienia pioruna (i budynku chronionego instalacją jak i pobliskich nie chronionych).
To że takie podejście jest błędne udowodnił swoim doświadczeniem wynalazca piorunochronu pan Beniamin Franklin.
Również dziś przeprowadza się identyczne doświadczenia jednak już nie przy pomocy latawca a za pomocą rakiet. Wystrzelona rakieta podążając do wnetrza chmury burzowej rozwija za sobą drut o mimimalnym przekroju. Drut, którego drugi koniec został oczywiście uziemiony. Ładunek spływając po nim do ziemi staje się doskonale widoczny, co pozwala na filmowanie i fotografowanie. Zaś drut po prostu wyparowuje.
Jest to “prowokacja natury” czy nie jest?
Czy potencjał ziemi wyniesiony (niekoniecznie wysoko) ponad ziemię nie sprawi, że prawdopodobieństwo wyładowania właśnie w to miejsce wielokrotnie wzrośnie?
Moim zdaniem sprawi.
Następne mity kolegi zdaniem to
siekiery, magnesy, lipy, czy telefony komórkowe.
Czy pójdzie kolega grać w golfa lub rąbać drewno w szczerym polu w tarkcie burzy? Celowo postawiłem tu znak równości między siekierą a kijem golfowym.
Ja nie pójdę.
Czy jeśli lipę zastąpimy wysokim drzewem, to oznacza że wyładowanie weń już na pewno nie nie nastąpi? Nawet wtedy gdy w szczerym stoi polu?
Co do telefonu komórkowego to nie wiem czy nie można posłużyć się tu analogią do ostrza aktywnego. Ale kolega również tego nie wie.
Natomiast sugerowanie, że owa “prowokacja natury” jest tezą uważaną przez kolegę
nie tylko za nieprawdziwą, ale szkodliwą społecznie. To właśnie przez nią, wiele budynków, które powinno mieć instalację odgromową, jej nie posiada. A dlaczego - bo własciciel uważa, że to powoduje zwiekszenie zagrożenia. ABSURD.
jest również obarczone podstawowym błędem, ponieważ ani właściciel, ani inwestor, ani wykonawca o tym nie decyduje. Decyzję podejmuje projektant na podstawie obowiązujących norm. I żadne klechdy ludowe nie mają tu zastosowania. Chociaż niewątpliwie to właśnie one leżą u głębokiego podłoża owych norm i zasad obecnie obowiązujących.
Na tym między innymi polega ewolucja.
Tak więc wybacz szanowny kolego, że Twoje argumenty nie są w stanie mnie przekonać. A nawet dalej utwierdzają mnie w przekonaniu, że
więcej słuszności leży po mojej stronie a niżeli po Twojej. A utwierdza mnie w tym właśnie Twoja zgoda na moje przykłady i pytania, bo przecież gdyby nie było “prowokowania” nie było by przecież potencjalnych zagrożeń. Zagrożeń, które rozsądnie myślący człowiek musi brać pod uwagę.
Witam kolegów Krzysztofa (kkas12) i Rysia71.
Na wstępie przepraszam, że nie pisałem w/w wątku, ale przez dłuższyczas miałem wiele pracy i jedynie na
co było mnie stać - to tylko okazjonalne zaglądanie na forum (i to nie czesto). Teraz zrobiło się trochę luźniej to czas nadrabiać zaległości. Dziekuję koledze Rysiowi za miły poscik. Nie wiem co oznacza że moje posty są “takie nieszkodliwe”.
No cóż - na pewno unikam niepotrzebnej agresywności. Ale nie wszyscy maja takie zdanie jak kolega Rysio
Jak nie umiesz czytać, kolego Darom to idź do zerówki na nauki.
Także kolega Krzysztof (kkas12) napisał
Autora tematu proszę o odrobinę wyrozumiałości.
Dlatego, ponieważ podanie ludowe głosi iż “papier wszystko przyjmie” jednak nie oznacza to, że wszystko co napisano jest prawdą.
co w ustach kolegi Cyrusa brzmiałoby…
Zacznij pisac bajki z 1001 nocy i możesz czepiać sie,że zwykła lampa naftowa nie działa tak,jak czrodziejska lampa Alladyna.
To oczywiście o mnie. Niestety muszę kolegów zmartwić - chyba byłbym kiepskim poetą, albo pisarzem s-f, mimo, że wszystkie książki Lema i Zajdla przeczytałem
Tak więc na razie nie zamierzam opuścić kolegów z forum. Powiem więcej - posty obu Krzysztofów czytam uważnie i bardzo sobie cenię. Cyrus nawet nobilitował mnie tytułem profesora.
No aż taki zachłanny przecież nie jestem.
Ale dosyć żartów. Pozostało mi skomentować ostatni post kolegi Krzysztofa (kkas12)
Ale to w następnym poscie…
Witam ponownie
Tutaj nie za bardzo rozumiem kolegę, bo tak naprawdę nie wiem, o których “przedstawionych zasadach” kolega mówi, ale mniejsza o to. Uważam jednak, że temat odgromówek i wyładowań jest bardzo zmitologizowany. Po prostu potocznie funkcjonuje wiele różnych, nie zawsze prawdziwych twierdzeń.
Tego jest bardzo dużo. Niedawno, tu na forum, jeden z kolegów pisał, że piorun tak naprawdę nie płynie przewodem odprowadzającym, tylko otacza go otoczką plazmy. ( przytoczyłem to z pamięci - ale mniej więcej sens był taki).
Drugi przykład podał, jak pamietam, kolega Rysiu (sprawdzenie za pomocą magnesu, odporności insatlacji antenowej na wyładowania).
Dzieje się tak dlatego, że o ile, doświadczenie zdobyte z “typową elektryką” są powtarzalne, mierzalne i zawsze możemy rozrysować układ i go przeanalizować. Zupełnie inaczej jest z instalacjami odgromowymi. Nawet temat zabezpieczeń p.przepieciowych nie jest taki jednoznaczny. Zauważyłem,że już tutaj wielu projektantów ma problemy. Wielu nie potrafi zrozumieć, że 2m przewodu LgY 16mm2 to prawie 2uH indukcyjnosci i dla przebiegow szybkozmiennych nie stanowi żadnego zwarcia. Niewielu potrafi uzasadnić dlaczego należy wykonać oddzielne uziemienie funkcjonalne (albo dlaczego nie powinno być oddzielnych uziemień)
W praktyce w warunkach małej , czy nawet wiekszej, firmy nie mamy możliwości sprawdzenia i przetestowania aplikowanych układów.
W przypadku instalacji odgromowych jest jeszcze gorzej. Tylko niewielka ilość ośrodków prowadzi poważne badania. Praktycznie z tego co widzę to tylko w USA, Rosji i Francji. Być może też coś się dzieje w Japonii.
Nie wiem jak jest w Polsce, ale chyba żadnych badań się nie prowadzi. Pomijam działania odtwórcze i kompiowanie tego co odkryli inni. I oczywiście tak jest OK, bo trudno aby wszyscy zajmowali się wszystkim. Natomiast dla zwykłego elektryka jest to poza zasięgiem jakiegokolwiek eksperymentu. Dlatego istnieją instytucje (jak PKOO) które opracowywują zasady i normy dotyczące takich instalacji.
Tak na marginesie. Z tym latawcem Bena to troche jak z Armstrongiem na ksieżycu. Niby byli, niby nie do końca nie wiadomo. Kiedyś próbowałem wyjaśnić z jakiego materiału była linka trzymająca latawiec. Okazało sie, że trudno jest mówić o czymś, co jest bardziej legendą niż faktem historycznym. Pierwszym, który coś o tym napisał był kumpel Bena - Joseph Priestlay (nota bene znany później jako odkrywca tlenu i gazu rozweselającego) ktory po bodajże 15 latach opisał eksperyment Franklina. Ale koniec, nie będę stawiał w złym świetle człowieka, który tyle dobrego zrobił dla ludzkości (i to nie koniecznie tylko przez wynalezek piorunochronu).
O to mi przypomina pewną dyskusję która była chyba ponad 10 lat temu miedzy Amerykanami i Francuzami. Chodziło o to, że jony miedzi, które powstają z odparowania tego maleńkiego drucika - istotnie zniekształcają charakterystykę wyładowania (inne rozkłady prądów w poszczególnych fazach wyładowania). Druga sprawa to takie (oczywiście sprowokowane) wyładowanie mało ma wspólnego z rzeczywistym (bo epicentrum ładunku jest przesunięte). Odpowiadając na pytanie kolegi mogę stwierdzić TAK JEST TO PROWOKACJA NATURY.
i moim zdaniem też. ![]()
I ja też będę siedział w domu. I nawet nie bedę na forum, bo odłączę komputer ![]()
No własnie podania ludowe mówią, że to w lipę trafia ![]()
Potwierdzam. Z tym pytaniem to musi się kolega zgłośić do swojego imiennika (kol. megatech.pl). On zna się na takich cudeńkach. Domyslam się, że i tak odpowie, że nie. Bo jeszcze wszyscy zaczną kupować stare komóry (po 100PLN) i nstalować na dachach, robiąc konkurencje do o wiele droższego ostrza aktywnego. ![]()
A tutaj muszę przyznać koledze rację. O tym decyduje projektant. Pisząc o tej szkodliwości społecznej miałem na mysli te obiekty, gdzie instalacja nie jest obligatoryjna a inwestor ma istotny wpływ na decyzję. Chodziło mi przede wszystkim o domki jednorodzinne i niewielkie wielorodzinne. Dodam, że zazwyczaj, na tych obiektach są anteny telewizyjne.
pozdrawiam
cd… w nastepym poscie
DAREK
Witam ponownie kolegów
Powiem tak, ja NAWET NIE CHCĘ NIKOGO PRZEKONAĆ, jestem też omylny i też zdarza mi się palnąć coś głupiego. Ale BĘDĘ BARDZO ZADOWOLONY JEŚLI TA DYSKUSJA, WYWOŁA U CZYTAJĄCEGO CHWILKĘ REFLEKSJI I PRZEMYŚLEŃ, czy zmusi go do przeczytania lektury poświeconej powyższym zagadnieniom.
I wcale nie dziwię się więc koledzie Krzyśkowi, że utwierdza się w swojej słuszności.
Pod takim naporem faktów (tym bardziej prawdziwych) … sam bym bardzo wierzył i przekonywał kolegę, o tym że
instacja piorunochronna bardzo “sciąga” wszelkie paskudztwo z chmur.
Ale jest niestety jeden mały szczególik - częściowo zawiniony przeze mnie.
Pisząc, że instalacja odgromowa nie prowokuje (poza pewnymi wyjatkami) domniemywałem, że nie zmienia ona zasadniczo geometrii obiektu chronionego - czyli np. instalacja zwodów na kalenicy i wzdłuż krawędzi dachu. Czyli bardzo typowa.
Trudno oczekiwać braku zmiany narażenia na wyładowania, jesli ktoś ma niewielki domek,wysokości powiedzmy 8m i w celu ochrony wybuduje zwód poziomy wysokości 30m. No przepraszam, ale pewne sprawy są oczywiste. Przecież ponad 80 % instalacji, to takie które nie zmieniają wymiarów obiektu (albo zmieniają w niewielkim stopniu). Te pozostałe zazwyczaj chronią obiekty specjalne (stacje WN, reaktory chemiczne, zbiornik .. itp).
Ale przyznaję, że o tym nie wspominałem.
Przykłady podane przez kolegę są może i prawdziwe, ale jednak nie mogą być argumentami w tym czy instalacja prowokuje czy nie.
Bo czy człowiek grający w golfa, rąbiący drewno w szczerym polu w trakcie burzy, bądź w takich warunkach rozmawiąjący przez telefon komórkowy nie jest narażony na porażenie wyładowaniem?
Oczywiście, że jest - tutaj jesteśmy zgodni. Natomiast róznica miedzy nami polega na tym, że ja uważam, iż zagrożenie wynika z tego, że człowiek tam się znajduje - natomiast w opinii kolegi Krzysztofa zagrożenie wynika z tego, że czlowiek trzyma w reku kij golfowy, siekierę, bądz telefon komórkowy.
Podobnie jest z obiektem typu dom. Argumentując “prowokacyjną” stronę instalacji odgromowych nie możemy przeciwstawiać dwóch sytuacji:
z jednej strony dom z zainstalowanym urządzeniem piorunochronnym, z drugiej stony szczere pole (ani domu, ani instalacji).
A taką technikę zastosował Krzysztof. Ja uważam, że jedyne logiczne porównanie to z jednej stony dom z odgromówką, z drugiej zaś, ten sam budynek bez odgromówki. Pamietać należy, że ten budynek bez odgromówki jest zbudowany z jakiegoś materiału budowlanego (zazwyczaj w mniejszym lub wiekszym stopniu przewodzącego prąd elektryczny),
posiada instalacje elektryczne na podaszu, i czesto obok komina zestaw anten do odbioru TV, elementy blacharskie na dachu (nie mówię o blachodachówce).
Nie będę kolegi namawiał, aby gołą stopą staną na ceramicznej dachówce i dotknął przewodu fazowego.
Już dawno udowodniono, że różnica miedzy “prowokacjonością” (lightning strike atraction) tych budynków jest prawie żadna.
W tym miejscu przypomina mi się temat metalowego komina od pieca CO (wałkowany ponad pół roku temu). Komin był wyprowadzony ponad i (przy najmniej dla mnie) było oczywiste, że musi być uziemiony. Jednakże znalazła się grupa kolegów forumowiczów, która twierdziła, że lepiej nie “wyprowadzać” potencjału ziemi ponad dach i tym samy pozostawić go nie uziemionym (w grupie tej nie było jak pamietam kolegi Krzysztofa kkas12).
Jednak na moje pytania odnośnie potencjału tego komina w trakcie burzy nikt nie chciał się wypowiedzieć. No bo jesli nie jest na potencjale ziemi - to na jakim jest potencjale? 100V czy 1MV?
Moje propozycje odnośnie utworzenia strefy ochronnej wokół komina i pieca CO (jesli nie chcą go uziemić) - koledzy przyjęli jako żart. To niestety nie ma co się dziwić, że panuje nawet wśród elektryków pogląd, że komórka dobrze sciąga pioruny.
Pozdrawiam wszystkich
przepraszam za przydługie wywody
i życzę spokojnego bezburzowego weekendu
DAREK